Fiszki przypięte do pozycji bibliograficznych
W bazie projektu znajduje się 11 opublikowanych fiszek. Każda karta pozostaje przypisana do konkretnej książki lub artykułu i może należeć do wielu miejsc w spisie treści tego projektu.
Znaleziono 11 fiszek.
HOG-1753-01 — Różnorodność, powtarzalność i ład
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — rozdział II, „Of Variety”, s. 31; strona 22 PDF-u. Pierwsze pięć akapitów.
How great a share Variety has in producing beauty may be seen in the ornamental part of nature.
The shapes and colors of plants, flowers, leaves, the paintings in butterflies’ wings, shells, etc. seem of little other intended use than that of entertaining the eye with the pleasure of variety.
All the senses delight in it, and equally are averse to sameness. The ear is as much offended with one even continued note, as the eye is with being fixed to a point, or to the view of a dead wall.
Yet when the eye is glutted with a succession of variety, it finds relief in a certain degree of sameness; and even plain space becomes agreeable, and properly introduced, and contrasted with variety, adds to it more variety.
I mean here, and everywhere indeed, a composed variety; for variety uncomposed, and without design, is confusion and deformity.
Fragment B — rozdział III, „Of Uniformity, Regularity, or Symmetry”, s. 37–38; strony 27–28 PDF-u. Końcowe trzy akapity rozdziału; fragment odrębny od A.
In short, whatever appears to be fit, and proper to answer great purposes, ever satisfies the mind, and pleases on that account. Uniformity is of this kind. We find it necessary, in some degree, to give the idea of rest and motion, without the possibility of falling. But when any such purposes can be as well effected by more irregular parts, the eye is always better pleased on the account of variety.
How pleasingly is the idea of firmness in standing conveyed to the eye by the three elegant claws of a table, the three feet of a tea-lamp, or the celebrated tripod of the ancients!
Thus you see regularity, uniformity, or symmetry, please only as they serve to give the idea of fitness.
Fragment C — rozdział IV, „Of Simplicity, or Distinctness”, s. 43; strona 31 PDF-u. Pierwsze dwa akapity; fragment odrębny od B.
Simplicity, without variety, is wholly insipid, and at best does only not displease; but when variety is joined to it, then it pleases, because it enhances the pleasure of variety, by giving the eye the power of enjoying it with ease.
There is no object composed of straight lines, that has so much variety, with so few parts, as the pyramid: and it is its constantly varying from its base gradually upwards in every situation of the eye, without giving the idea of sameness, as the eye moves round it, that has made it been esteemed in all ages in preference to the cone, which in all views appears nearly the same, being varied only by light and shade.
Przekład całego fragmentu
nie jest to opublikowany polski przekład. Etykiety fragmentów są informacją redakcyjną.
Fragment A — rozdział II, „Of Variety”, s. 31; strona 22 PDF-u. Pierwsze pięć akapitów.
Jak wielki udział w wytwarzaniu piękna ma różnorodność, można zobaczyć w ozdobnej stronie natury.
Kształty i barwy roślin, kwiatów, liści, malowidła na skrzydłach motyli, muszlach itd. zdają się mieć niewiele innego przeznaczenia poza bawieniem oka przyjemnością różnorodności.
Wszystkie zmysły znajdują w niej upodobanie i jednakowo odczuwają niechęć do jednakowości. Ucho jest równie dotknięte jednym równym, nieprzerwanie brzmiącym dźwiękiem, jak oko — przymusem wpatrywania się w jeden punkt lub w martwą ścianę.
Jednak gdy oko jest przesycone następującą po sobie różnorodnością, znajduje ulgę w pewnym stopniu jednakowości; nawet niezróżnicowana przestrzeń staje się przyjemna, a odpowiednio wprowadzona i skontrastowana z różnorodnością dodaje jej jeszcze więcej różnorodności.
Mam tu na myśli — i rzeczywiście wszędzie — różnorodność skomponowaną; różnorodność nieskomponowana i pozbawiona zamysłu jest bowiem chaosem i zniekształceniem.
Fragment B — rozdział III, „Of Uniformity, Regularity, or Symmetry”, s. 37–38; strony 27–28 PDF-u. Końcowe trzy akapity rozdziału; fragment odrębny od A.
Krótko mówiąc, wszystko, co wydaje się stosowne i odpowiednie do spełniania ważnych celów, zawsze zadowala umysł i z tego powodu się podoba. Jednolitość należy do tego rodzaju rzeczy. Uznajemy ją w pewnym stopniu za konieczną, aby dać wyobrażenie spoczynku i ruchu bez możliwości upadku. Kiedy jednak takie cele można równie dobrze osiągnąć za pomocą bardziej nieregularnych części, oko zawsze znajduje większe upodobanie ze względu na różnorodność.
Jak przyjemnie wyobrażenie pewnego oparcia przekazują oku trzy eleganckie łapki stołu, trzy nóżki lampki do podgrzewania herbaty lub słynny trójnóg starożytnych!
Widzimy zatem, że regularność, jednolitość lub symetria podobają się jedynie o tyle, o ile służą przekazaniu wyobrażenia stosowności.
Fragment C — rozdział IV, „Of Simplicity, or Distinctness”, s. 43; strona 31 PDF-u. Pierwsze dwa akapity; fragment odrębny od B.
Prostota bez różnorodności jest zupełnie pozbawiona smaku i w najlepszym razie tylko nie budzi niechęci; kiedy jednak łączy się z nią różnorodność, wtedy się podoba, ponieważ zwiększa przyjemność płynącą z różnorodności, pozwalając oku cieszyć się nią bez trudu.
Nie ma przedmiotu złożonego z linii prostych, który przy tak niewielu częściach zawierałby tyle różnorodności co piramida: to właśnie jej nieustanna zmienność, stopniowo od podstawy ku górze, przy każdym położeniu oka, niewywołująca wrażenia jednakowości, kiedy oko porusza się wokół niej, sprawiła, że we wszystkich epokach ceniono ją bardziej niż stożek; ten bowiem ze wszystkich stron wygląda niemal tak samo, a różnicują go tylko światło i cień.
Lokalizacja w źródle
Fragment A: rozdział II „Of Variety” (O różnorodności), s. 31, pierwsze pięć akapitów; strona 22 przesłanego PDF-u.
Fragment B: rozdział III „Of Uniformity, Regularity, or Symmetry” (O jednolitości, regularności lub symetrii), s. 37–38, trzy ostatnie akapity; strony 27–28 PDF-u. Kontekst rozdziału sprawdzono również na s. 33–34 (strony 24–25 PDF-u).
Fragment C: rozdział IV „Of Simplicity, or Distinctness” (O prostocie lub wyrazistości), s. 43, dwa pierwsze akapity; strona 31 PDF-u.
2. Rozumiem fragment
Hogarth nie zaleca ani dowolnego mnożenia różnic, ani całkowitej jednakowości. W rozdziale II wychodzi od upodobania w różnorodności natury, ale sam wskazuje możliwość przesytu. Wtedy pewien stopień jednakowości przynosi ulgę. Odpowiednio umieszczona spokojniejsza przestrzeń staje się zarazem kontrastem i w ten sposób wzbogaca różnorodność całego układu. Jego określenie „composed variety” znaczy różnorodność skomponowaną, a nie przypadkowe nagromadzenie odmienności.
Nie należy jednak przypisywać mu prostego wniosku, że symetria jest niezależnym, równorzędnym źródłem piękna. W zakończeniu rozdziału III wyraźnie uzależnia jej przyjemność od przekazywania wyobrażenia stosowności: na przykład pewnego oparcia i odpowiedniości do celu. Co więcej, twierdzi, że gdy ten sam cel można równie dobrze osiągnąć przez bardziej nieregularne części, oko woli je ze względu na różnorodność. To stanowcza teza Hogartha, a nie jedynie nasza propozycja interpretacji.
W rozdziale IV prostota ma inną, kompozycyjną rolę: ułatwia oku cieszenie się różnorodnością. Autor nie utożsamia tu prostoty z linią prostą. Przykład piramidy wręcz pokazuje, że przedmiot złożony z prostych może dawać bogatą zmienność widoków przy niewielkiej liczbie części. Przypisywana jej przewaga nad stożkiem jest oceną Hogartha, nie wynikiem przedstawionego badania.
Wobec Twojej T3 spotykamy więc zarówno zbieżność, jak i rzeczywistą różnicę. Zbieżność dotyczy nieufności wobec chaosu i dopuszczenia ulgi dzięki jednakowości; różnica dotyczy tego, czy uspokajająca symetria ma własny walor estetyczny, czy podoba się dzięki rozpoznaniu odpowiedniości. Fiszka nie rozstrzyga tego za Ciebie.
Ważne zastrzeżenie
1. Nie zastępować stanowiska Hogartha popularną formułą „piękno to symetryczny porządek w różnorodności”. Autor formułuje mocniejsze, specyficzne ograniczenie roli symetrii do wyobrażenia stosowności.
2. Nie utożsamiać różnorodności, krzywizny, powtarzalności i symetrii. Tekst nie daje podstaw do traktowania ich jako jednego parametru.
3. Nie przedstawiać ulgi przy przesycie jako empirycznego dowodu, że faliste domy poprawiają samopoczucie wszystkich mieszkańców.
4. Zachować przykład piramidy, ponieważ ogranicza zbyt łatwe przeciwstawienie prostej jako monotonnej i krzywej jako jedynego źródła różnorodności.
5. „Powtarzalność” i „ład” w tytule fiszki wskazują problem naszego warsztatu. W źródle kluczowe są odrębne terminy: sameness, uniformity, regularity, symmetry, composed variety i simplicity.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Propozycja do części „Falistość między zmiennością a porządkiem”. Najpierw odróżnić różnorodność skomponowaną od chaosu, następnie wykorzystać trudność dotyczącą symetrii i przykład piramidy. Nie przedstawiać tych fragmentów jako prostego dowodu, że bardziej krzywoliniowy dom musi być piękniejszy.
Do tekstu artykułu wybrać później krótki cytat lub wierną parafrazę z przypisem do wydania 1909. Obszerniejszy cytat pozostaje materiałem warsztatowym, nie obowiązkowym fragmentem publikacji.
Słowa kluczowe
Hogarth; variety; composed variety; sameness; uniformity; symmetry; fitness; simplicity; różnorodność; jednakowość; symetria; ład kompozycji; piramida; SOW-2009-MGR-T3
HOG-1753-02 — Linia piękna i linia serpentynowa
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — rozdział VII, „Of Lines”, s. 72 i 75; strony 54 i 56 PDF-u. Ciągły wywód od „It is to be observed” do końca rozdziału; pomiędzy stronami tekstu znajduje się tablica 12 (strona 55 PDF-u).
It is to be observed, that straight lines vary only in length, and therefore are least ornamental.
That curved lines, as they can be varied in their degrees of curvature, as well as in their lengths, begin, on that account, to be ornamental.
That straight and curved lines, joined, being a compound line, vary more than curves alone, and so become somewhat more ornamental.
That the waving line, or line of beauty, varying still more, being composed of two curves contrasted, becomes still more ornamental and pleasing, insomuch that the hand takes a lively movement in making it with pen or pencil.
And that the serpentine line, by its waving and winding at the same time different ways, leads the eye in a pleasing manner along the continuity of its variety, if I may be allowed the expression; and which, though but a single line, by its twisting so many different ways, may be said to enclose varied contents; and therefore all its variety cannot be expressed on paper by one continued line, without the assistance of the imagination, or the help of a figure; see figure 4, plate 12, where that sort of proportioned winding line, which will hereafter be called the precise serpentine line, or line of grace, is represented by a fine wire properly twisted round the elegant and varied figure of a cone.
Fragment B — rozdział IX, „Of Composition with the Waving-Line”, s. 93; strona 70 PDF-u. Pierwsze dwa akapity; tablica 16 znajduje się na stronie 72 PDF-u. Fragment odrębny od A.
There is scarce a room in any house whatever, where one does not see the waving-line employed in some way or other. How inelegant would the shapes of all our moveables be without it! How very plain and unornamental the mouldings of cornices, and chimney-pieces, without the variety introduced by the ogee member, which is entirely composed of waving-lines!
Though all sorts of waving-lines are ornamental, when properly applied; yet, strictly speaking, there is but one precise line, properly to be called the line of beauty, which in the scale of them, figure 1, plate 16, is number 4: the lines 5, 6, 7, by their bulging too much in their curvature, becoming gross and clumsy; and, on the contrary, 3, 2, 1, as they straighten, becoming mean and poor; as will appear in figure 2, plate 16, where they are applied to the legs of chairs.
Fragment C — rozdział X, „Of Compositions with the Serpentine-Line”, s. 105; strona 78 PDF-u. Pierwsze zdanie akapitu zaczynającego się „Though I have distinguished”; fragment odrębny od B.
Though I have distinguished these lines so particularly as to give them the titles of the lines of beauty and grace, I mean that the use and application of them should still be confined by the principles I have laid down for composition in general: and that they should be judiciously mixed and combined with one another, and even with those I may term plain lines—in opposition to these—as the subject in hand requires.
Przekład całego fragmentu
nie jest to opublikowany polski przekład. Etykiety fragmentów są informacją redakcyjną.
Fragment A — rozdział VII, „Of Lines”, s. 72 i 75; strony 54 i 56 PDF-u. Ciągły wywód od „It is to be observed” do końca rozdziału; pomiędzy stronami tekstu znajduje się tablica 12 (strona 55 PDF-u).
Należy zauważyć, że linie proste różnią się tylko długością i dlatego są najmniej zdobnicze.
Linie zakrzywione zaś, ponieważ mogą różnić się zarówno stopniem krzywizny, jak i długością, zaczynają z tego powodu mieć charakter zdobniczy.
Połączone linie proste i zakrzywione, tworząc linię złożoną, wykazują większą różnorodność niż same krzywe i przez to stają się nieco bardziej zdobnicze.
Linia falista, czyli linia piękna, wykazując jeszcze większą różnorodność, ponieważ składa się z dwóch przeciwstawionych krzywych, staje się jeszcze bardziej zdobnicza i przyjemna; do tego stopnia, że ręka wykonuje żywy ruch, kreśląc ją piórem lub ołówkiem.
Linia serpentynowa natomiast, falując i wijąc się jednocześnie w różnych kierunkach, prowadzi oko w przyjemny sposób wzdłuż ciągłości swojej różnorodności — jeśli wolno mi użyć tego wyrażenia. Chociaż jest tylko pojedynczą linią, przez skręcanie się na tak wiele różnych sposobów może, rzec można, zamykać w sobie zróżnicowaną zawartość; dlatego całej jej różnorodności nie da się wyrazić na papierze jedną ciągłą linią bez pomocy wyobraźni lub figury. Zobacz figurę 4 na tablicy 12: ten rodzaj proporcjonalnie wijącej się linii, który będzie dalej nazywany ściśle określoną linią serpentynową, czyli linią wdzięku, jest przedstawiony za pomocą cienkiego drutu odpowiednio owiniętego wokół eleganckiej i zróżnicowanej figury stożka.
Fragment B — rozdział IX, „Of Composition with the Waving-Line”, s. 93; strona 70 PDF-u. Pierwsze dwa akapity; tablica 16 znajduje się na stronie 72 PDF-u. Fragment odrębny od A.
Trudno znaleźć pomieszczenie w jakimkolwiek domu, w którym nie dostrzeglibyśmy zastosowania linii falistej w taki czy inny sposób. Jak nieeleganckie byłyby bez niej kształty wszystkich naszych sprzętów! Jak bardzo zwyczajne i pozbawione zdobności byłyby profile gzymsów i obramienia kominków bez różnorodności wprowadzanej przez profil wklęsło-wypukły, złożony w całości z linii falistych!
Chociaż wszelkie rodzaje linii falistych mają walor zdobniczy, kiedy są odpowiednio zastosowane, to jednak — ściśle mówiąc — istnieje tylko jedna dokładnie określona linia, którą właściwie należy nazywać linią piękna. W ich szeregu, na figurze 1 tablicy 16, ma ona numer 4: linie 5, 6 i 7, zbyt mocno wybrzuszając się w swojej krzywiźnie, stają się ciężkie i niezgrabne; przeciwnie zaś, linie 3, 2 i 1, w miarę prostowania się, stają się nikłe i ubogie. Widać to na figurze 2 tablicy 16, gdzie zastosowano je do nóg krzeseł.
Fragment C — rozdział X, „Of Compositions with the Serpentine-Line”, s. 105; strona 78 PDF-u. Pierwsze zdanie akapitu zaczynającego się „Though I have distinguished”; fragment odrębny od B.
Chociaż wyróżniłem te linie tak szczególnie, że nadałem im miana linii piękna i wdzięku, uważam, iż ich użycie i zastosowanie powinny nadal podlegać zasadom, które ustanowiłem dla kompozycji w ogóle; powinny być rozważnie mieszane i łączone ze sobą, a nawet z tymi, które — w przeciwieństwie do nich — mogę nazwać liniami zwykłymi, stosownie do wymagań danego przedmiotu.
Lokalizacja w źródle
William Hogarth, The Analysis of Beauty. A Reprint Including the Plates Formerly in Portfolio, Pittsfield, Massachusetts: The Silver Lotus Shop, 1909.
Fragment A: rozdział VII „Of Lines” (O liniach), s. 72 i 75; strony 54 i 56 PDF-u. Pięć kolejnych akapitów, od „It is to be observed” do zakończenia rozdziału. Między stronami tekstu występuje tablica 12, na stronie 55 PDF-u. Nie pominięto w tym wywodzie zdań; usunięto jedynie techniczne przejście między stronami. Kontekst początku rozdziału: s. 71 (strona 53 PDF-u).
Fragment B: rozdział IX „Of Composition with the Waving-Line” (O kompozycji z linią falistą), s. 93; strona 70 PDF-u, dwa pierwsze akapity. Kluczowa ilustracja: tablica 16, figura 1, linie 1–7, oraz figura 2, nogi krzeseł; strona 72 PDF-u.
Fragment C: rozdział X „Of Compositions with the Serpentine-Line” (O kompozycjach z linią serpentynową), s. 105; strona 78 PDF-u, pierwsze zdanie akapitu „Though I have distinguished”. Kontekst przykładu rogu odczytano na s. 101–102 (strony 75–76 PDF-u) i tablicy 18 (strona 77 PDF-u).
Fragmenty A–C są osobnymi miejscami wywodu. Numery tablic i figur odnoszą się do wydania 1909. W polu „Strona techniczna pliku PDF” można ręcznie wpisać 54; obie tablice i pozostałe miejsca należy otwierać według powyższej lokalizacji.
Identyfikator HOG-1753-02 zachowuje datę pierwszego wydania dzieła; źródłem cytatów jest wydanie z 1909 roku. Plik: „Hogarth, William, 1909 - The Analysis of Beauty.pdf”.
2. Rozumiem fragment
Hogarth porządkuje rodzaje linii według możliwości zróżnicowania ich przebiegu. Pisze, że prosta różni się tylko długością, krzywe także stopniem krzywizny, a połączenia prostych i krzywych zwiększają repertuar form. To jego wybrane kryterium oceny zdobniczej, nie twierdzenie, że nie można zmieniać np. położenia prostej w całej kompozycji.
Linia falista, „waving line”, jest w tym fragmencie złożona z dwóch przeciwstawionych krzywych. Jej walor wiąże autor zarówno z różnorodnością, jak i żywym ruchem ręki podczas rysowania. Nie przedstawia jej jako dowolnej nierówności materiału. Następnie odróżnia linię serpentynową: jej skręcony przebieg prowadzi wzrok w różnych kierunkach i wymaga wyobrażenia przestrzennej formy. Na tablicy 12, figura 4, pomaga w tym obraz drutu owiniętego wokół stożka. Ściśle określoną postać tej linii nazywa „line of grace” — linią wdzięku.
W rozdziale IX wyróżnia konkretną proporcję falistości. Spośród siedmiu linii na tablicy 16 wskazuje numer 4 jako „linię piękna”; bardziej wybrzuszone 5–7 ocenia jako ciężkie i niezgrabne, a prostujące się 3–1 jako nikłe i ubogie. Jego argument nie ma więc postaci „im więcej krzywizny, tym więcej piękna”. Zarazem nie odmawia wszystkim pozostałym falistym liniom wartości: uznaje je za zdobnicze przy właściwym zastosowaniu.
W rozdziale X formułuje ważne zastrzeżenie: nawet wyróżnione linie piękna i wdzięku podlegają ogólnym zasadom kompozycji. Należy łączyć je między sobą i ze zwyklejszymi liniami, stosownie do przedmiotu. Zachowujemy oba elementy jego stanowiska — rzeczywistą preferencję wybranych krzywizn oraz zależność ich użycia od kompozycji.
Dla projektu o domach istotne jest rozróżnienie konturu, przestrzennego skręcenia oraz całej formy. Zastosowanie go do bryły domu lub do Twojego odczytania Gaudiego będzie jednak dopiero naszym krokiem interpretacyjnym; cytat sam takiego porównania nie przeprowadza.
Ważne zastrzeżenie
1. „Linia piękna” i „linia wdzięku” nie są w przytoczeniu po prostu dwiema nazwami dowolnej krzywej. Zachowujemy zmianę poziomu ogólności pomiędzy rozdziałami VII i IX.
2. Autor wyróżnia krzywiznę, ale w rozdziale IX potępia nadmierne wybrzuszenie. Nie popiera bezwarunkowej maksymalizacji falistości.
3. „Proste różnią się tylko długością” to zdanie Hogartha w określonym porównaniu. Nie dopisujemy mu argumentu wykluczającego różnicę kierunków, relacji i perspektyw całej kompozycji.
4. Ruch ręki rysującej linię, ruch spojrzenia i przeżywanie wnętrza nie są tożsame. Przejście do domu wymaga argumentu, nie wyłącznie przytoczenia autorytetu.
5. Serpentynowy przebieg może być przedstawiony na papierze przy pomocy figury i wyobraźni; tekst nie głosi, że jest w ogóle niemożliwy do narysowania.
6. Ozdobność gzymsu lub mebla nie dowodzi jeszcze, że piękno całego domu wymaga falistej bryły. Zachowujemy też zalecenie łączenia środków ze s. 105.
7. Wszystkie wskazania ilustracji odnoszą się do reprintu 1909. Nie przenosimy numeracji z innych wydań.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Propozycja do części porządkującej znaczenia linii falistej i do fragmentu o ekspresji formy. Najpierw przedstawić rozróżnienie falistej i serpentynowej wraz z tablicą 12, potem ograniczenie „więcej krzywizny = lepiej” na podstawie tablicy 16. Na koniec zachować zastrzeżenie o kompozycji z rozdziału X.
Nie przenosić numeru 4 z tablicy 16 na budynek jako gotowej recepty projektowej. Związek z bryłą domu należy dopiero uzasadnić. Późniejsze zestawienie z badaniem empirycznym wymaga osobnej fiszki źródłowej; ten pakiet nie podaje ani nie antycypuje wyniku takiego badania.
Słowa kluczowe
Hogarth; waving line; serpentine line; line of beauty; line of grace; linia falista; linia serpentynowa; linia piękna; wdzięk; krzywizna; kompozycja; gzyms; tablica 12; tablica 16; Gaudí; ekspresja
SOW-2009-MGR-T1 — Linia falista i prosta a piękno domu
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — Wstęp, s. 3.
Będę starał się wykazać, że powszechniejsze zastosowanie linii falistej w architekturze doprowadzi do pełniejszej emanacji jej piękna, a w efekcie przyjemniejszego i zgodniejszego z naturą naszego życia. Na początku będę starał się ujednolicić pojęcia występujące w tytule pracy opowiadając się za wybranymi przez siebie definicjami. Tezę mojej pracy:
domy jednorodzinne pełniej eksponują swą wartość estetyczną o ile zastosowane w nich linie falista i prosta, pozostają względem siebie w takim stosunku, w jakim pozostaje estetyczność względem funkcjonalności tegoż domu
będę chciał to udowodnić przez porównywanie i ciągłe odnoszenie się do stanu i wyglądu obecnej architektury domów jednorodzinnych oraz do powszechnie otaczającej nas natury.
Fragment B — Rozdział V, s. 39. Odrębny fragment, nie bezpośrednia kontynuacja wstępu.
Przez kompromis rozumiem współistnienie. Wcześniej w tej pracy wskazywałem, że pełnym językiem architekta-artysty jest posługiwanie się w swych dziełach linią prostą i linią falistą oraz wszystkimi odmianami powyższych linii. Wszystko jeszcze zależy od intensywności ich występowania.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Wstęp, s. 3; rozdział V, s. 39. Fragment A: zapowiedź celu, pełne sformułowanie tezy i zapowiedź sposobu jej uzasadnienia. Fragment B: początek rozdziału V, objaśnienie kompromisu jako współistnienia.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor nie poprzestaje na pytaniu, czy dom jest sprawny technicznie. Chce wykazać, że zwiększenie udziału linii falistej pozwoli pełniej ujawnić jego piękno. Słowo „emanacja” oznacza tu ujawnianie lub wyrażanie wartości estetycznej, nie zostało natomiast w przytoczonym fragmencie bliżej zdefiniowane.
Zasadnicza teza ma postać analogii: relacja falistości i prostoliniowości ma odpowiadać relacji estetyczności i funkcjonalności. Nie wskazano jednak miary, która pozwalałaby obliczyć te proporcje. Dopowiedzenie z rozdziału V pokazuje, że „kompromis” znaczy współistnienie, a nie wyeliminowanie linii prostej.
We wstępie połączono dwa oczekiwane rezultaty: piękniejszą architekturę i przyjemniejsze, bardziej zgodne z naturą życie. Autor zapowiada uzasadnienie przez porównanie architektury i przyrody. Jest to program wywodu, a nie cały dowód przeprowadzony w tym jednym fragmencie.
Ważne zastrzeżenie
Nie należy dopisywać do oryginału gotowego wzoru proporcji ani utożsamiać zapowiedzi korzyści dla życia z ich wykazaniem. Z drugiej strony nie należy łagodzić tezy do neutralnego stwierdzenia, że oba rodzaje linii są dopuszczalne: autor wyraźnie postuluje zwiększenie udziału falistości. Obecna akceptacja tej tezy pozostaje nieustalona.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: określenie głównego problemu artykułu i powrót do niego w zakończeniu. Fiszka dokumentuje punkt wyjścia z 2009 roku; dopiero odpowiedź autora pozwoli ustalić aktualną tezę.
SOW-2009-MGR-T2 — Linia falista a idealizacja prostej i koła
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — § 3.1, s. 25.
Prócz linii wywodzącej się z świata hipotetycznego, nierealnego, istnieje jeszcze jeden rodzaj linii: linia falista. Są tacy, którzy przyjmują, że linia falista jest pochodną linii prostej i koła i nie można mówić o istnieniu osobnego bytu, takiego jak linia falista.
Fragment B — § 3.1, s. 26. Dalszy ciąg wywodu.
Natomiast ja stoję na stanowisku, że istnieje jedynie jedna linia: falista. Jej przykłady możemy odnaleźć w otaczającej nas rzeczywistości, natomiast linia prosta oraz koło są idealistycznym wyobrażeniem człowieka i istnieją, ale jedynie jako przedmiot naszych rozważań, a najczęstsze miejsce ich występowania to nasz umysł. Czasami idea linii prostej i koła próbuje przedostać się do rzeczywistości realnej, najpierw w postaci rysunków, na przykład komputerowych, potem w architekturze. Po bliższym jednak przyglądnięciu się tej linii zauważymy, że tak naprawdę, to znowu występuje w niej jakaś nierówność.
Liczy się tak naprawdę wrażenie jakie każda linia pozostawia u odbiorcy. W rysunkach komputerowych a potem w architekturze każdy z nas będzie widział linię prostą nie zważając na to, czy tak naprawdę ona jest dokładnie prosta czy nie. Przyjmując jej istnienie, przyjmujemy tym samym istnienie powierzchni doskonale płaskiej. Podobnie rzecz się ma z kołem. Świat geometrii stara się wedrzeć do realnej rzeczywistości i buduje swoje kolonie najpierw w świecie rysunku, potem w świecie architektury.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział III, § 3.1 „Jakie mamy linie i gdzie występują”, s. 25–26. Fragment A: zdania bezpośrednio poprzedzające deklarację autora. Fragment B: deklaracja „istnieje jedynie jedna linia” oraz następny akapit o wrażeniu odbiorcy.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor odróżnia idealny kształt od postaci materialnego przedmiotu. Doskonała prosta i koło należą w jego ujęciu do świata wyobrażeń; próby ich realizacji odsłaniają przy bliższym oglądzie nierówności. Stąd mocne zdanie o istnieniu wyłącznie linii falistej w realnej rzeczywistości.
„Idealizacja” oznacza w tej rekonstrukcji wyodrębnienie doskonałego kształtu, od którego realne wykonanie może odbiegać. Nie jest to jeszcze ocena jego piękna. Autor osobno zauważa, że odbiorca postrzega budynek jako prostoliniowy nawet wtedy, gdy jego krawędzie nie są idealnymi prostymi. Pojawia się więc rozróżnienie sposobu istnienia kształtu i sposobu jego odbierania.
Oba wątki są obecne w źródle. Nie wolno zastąpić ich samym słabszym stwierdzeniem o częstym występowaniu krzywizn w naturze ani pominąć uwagi o percepcji. Dla nowego artykułu pozostaje ustalenie, jaką rolę autor chce nadać temu rozróżnieniu w ocenie architektury.
Ważne zastrzeżenie
Przytoczony fragment nie ustala dokładnej definicji falistości ani tego, czy każda nierówność ma być jej przypadkiem. Twierdzenie o sposobie istnienia kształtu nie jest tu jeszcze samodzielnym uzasadnieniem jego wartości estetycznej. To wskazanie zakresu fragmentu, a nie narzucona korekta stanowiska autora.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: część porządkująca pojęcia linii, kształtu i percepcji. Obecna odpowiedź rozstrzygnie, czy wątek ontologiczny pozostaje przesłanką artykułu, czy tylko kontekstem dawnego stanowiska.
SOW-2009-MGR-T3 — Falistość, życie i atrakcyjność estetyczna
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — § 3.2, s. 27–28.
Wiele racji jest w zafascynowaniu secesji pięknem natury, bo, jak już wspominałem w mej pracy, człowieka najbardziej pociąga to co zmienne, niepowtarzalne, nieprzewidywalne. Natura ma w sobie tych cech w nadmiarze. Występujące w niej linie faliste tak różnią się od samych siebie, że nie sposób do którejś z nich dopasować drugą podobną. Te i wiele innych właściwości sprawiają, że linii falistej skłonni jesteśmy przypisać jakości istot żywych, jak na przykład: niezależność, indywidualność, niepowtarzalność. Daleki tu jestem od „ożywiania” linii falistej, mam jedynie na myśli wrażenia jakie nam towarzyszą podczas jej oglądania.
Dostrzegamy również pewną zależność pomiędzy ilością jej występowania a organicznością. Im więcej jest linii falistej w jakiejś rzeczy, tym więcej życia ma ona w sobie. Czynimy tak tym bardziej, że właśnie człowiek w swej zewnętrznej formie pełen jest falistości i obłości. Przyjrzyjmy się na przykład kształtom i wrażeniom, które nam towarzyszą podczas zwiedzania jakiejś przepastnej jaskimi skalnej, np. Łokietka. Zakładając, że nie znamy jej zawijasów, będziemy pełni zachwytu podziwiać jej faliste kształty. W porównaniu z ludzkimi kształtami, skalne są jakoś bardziej ciosane, noszące w sobie jakiś potencjał grozy i nieprzyjazności. Są to zupełnie innego rodzaju falistości niż ludzkie. Nic dziwnego, bo przecież skały nie mają życia w sobie. Natomiast co innego jest z falistością człowieka. Obserwując nasze ciało widzimy, że nie ma w nim, ani jednego miejsca, które moglibyśmy uznać za doskonale proste. Staje się jednak ono podobnym do skalnej falistości gdy obumiera i się rozpada. W człowieku istnieje jeszcze innego rodzaju falistość, o której będę pisał w kolejnym rozdziale mojej pracy.
Fragment B — § 4.2, s. 38. Odrębny fragment przed kolejnym przytoczeniem Deleuze’a.
Wszechobecna falistość sprawia, że przy jej użyciu zaczynamy definiować otaczającą nas rzeczywistość. Bo jeśli przyjmiemy, że im więcej falistości tym więcej życia jest w jakimś organizmie, to z tego miejsca łatwo dojść do przekonania, że falistość to przejaw życia, a im jego więcej, tym bardziej atrakcyjnym zdaje się nam to, na co patrzymy.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział III, § 3.2 „Falistość materii”, s. 27–28; rozdział IV, § 4.2 „Wrażenia podczas rozważań nad linią falistą”, s. 38. Fragment A: własny komentarz po cytacie z Wallisa i porównanie jaskini z ciałem. Fragment B: odrębne zdania wiążące falistość z życiem i atrakcyjnością.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor wiąże walor falistości ze zmiennością, niepowtarzalnością i indywidualnością. Na tej podstawie opisuje skojarzenia kształtów z istotami żywymi. Zastrzega przy tym, że nie „ożywia” samej linii: mówi o wrażeniach odbiorcy.
Dalsze zdania formułują mocniejszą zależność: więcej falistości ma oznaczać więcej życia, a następnie większą atrakcyjność. Źródło nie ustala jednej miary „ilości życia”. Napięcie między opisem wrażenia a twierdzeniem o samym życiu trzeba zachować, a nie rozstrzygać za autora.
Ważny jest przykład jaskini. Autor nie uznaje wszelkiej falistości za jednakowo przyjazną: skalne formy mogą budzić zachwyt, ale również grozę, i odróżniają się od form ludzkiego ciała. Zatem centralnym punktem jego argumentu jest nie tylko obecność krzywizny, lecz także rodzaj falistości i jej związek z postrzeganym życiem.
Ważne zastrzeżenie
Nie należy usuwać ani zastrzeżenia o wrażeniach, ani mocniejszych zdań o „ilości życia”. Przytoczone obserwacje nie zostały w tej fiszce przekształcone w wyniki badań biologicznych lub psychologicznych. Porównanie jaskini i ciała pochodzi z magisterki, nie jest nowym przykładem AI.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: część o związku falistości z naturą, organicznością i życiem. Po aktualnej odpowiedzi będzie można dobrać źródła odpowiednie do rzeczywiście przyjętego znaczenia „życia”.
SOW-2009-MGR-T4 — „Krzaczastość” myśli i metafizyka fałdy
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — § 3.3, s. 30.
Dowodząc istnienia myśli, dowodzimy istnienia ducha. Czy myśli mają jakieś granice, jakieś krawędzie, czy poruszają się wzdłuż jakiejś linii? Z pewnością jest tak, że z jednych myśli wywodzą się inne, a z tych wyłaniają się kolejne. Moim zdaniem można mówić o pewnego rodzaju „krzaczastość” ruchów wewnątrz naszych myśli, które wydają się przypominać dendryty neuronu lub bujnie rozrośnięty krzak. Nie ma tu linii prostej ani falistej. Dla uproszczenia przyjąć można, że w świecie myśli istnieje specyficzny rodzaj linii składającej się z nieskończonej ilości punktów, z których to punktów może mieć początek kolejna linia posiadająca właściwości jak ta, z której się wywodzi.
Fragment B — § 3.3, s. 31. Komentarz autora po przytoczeniu Deleuze’a.
Tak więc dusza ma fałdy, plisy, nierówności. Ulokowała się wewnątrz naszych przekonań i nimi zawiaduje. Dość skomplikowanym jest to proces, a zgłasza jej powiązanie ze światem realnym, które podobno znowu oddziela linia falista, fałda. Nikt bezpośrednio opisanego wyżej świata nie doświadczył, jest to stanowisko wywodzące się z pewnych założeń, których konsekwencją jest przyjęcie istnienia duszy i fałd ją określających.
Powyższy opis z pewnością jawi się bardziej zrozumiałym w oryginalnym języku, z którego pochodzi. Nie chcąc ująć niczego z tak skomplikowanej myśli autora tekstu postanowiłem przytoczyć dłuższy jego fragment, a według mnie bardzo istotny w całym przebiegu dowodzenia istnienia fałd w nienamacalnym świecie naszych myśli.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział III, § 3.3 „Krzaczastość lub falistość ducha”, s. 30–31. Fragment A: własny wywód po cytacie z Kartezjusza. Fragment B: własny komentarz po dłuższym przytoczeniu Deleuze’a. Nie są to fragmenty następujące bezpośrednio po sobie.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor przechodzi od pewności myślenia do twierdzenia o istnieniu ducha, a następnie próbuje opisać powstawanie kolejnych myśli. Własny opis nazywa „krzaczastością”: jedna myśl może otwierać wiele dalszych rozgałęzień. Porównanie do dendrytów i krzaka służy zobrazowaniu tego przebiegu.
Ważne jest dosłowne zastrzeżenie: „Nie ma tu linii prostej ani falistej”. Autor nie utożsamia więc po prostu własnej krzaczastości z falującym konturem. Dopiero później przedstawia inny opis, związany z Deleuze’em, i komentuje fałdy duszy.
Fragment B pokazuje zarazem wagę tego wątku dla autora i jego świadomość zależności opisu od przyjętych założeń. To wypowiedź metafizyczna, dotycząca ducha i sposobu jego istnienia, nie samo badanie geometrycznej formy budynku. Cytat nie rozstrzyga jeszcze, jak ten wątek ma uzasadniać ocenę architektury.
Ważne zastrzeżenie
Dzisiejsza intencja autora nie pozostaje już całkowicie otwarta: chce on zachować duchowy wymiar rozważań i wychodzi od przekonania, że człowiek to nie tylko ciało, ale i dusza. Otwarta pozostaje postać argumentu oraz sposób powiązania go z wartością falistości. Nie należy przedstawiać braku gotowego uzasadnienia jako rezygnacji autora z tego przekonania.
Określenia „krzaczastość”, „3D”, „pień”, „krąży” i „wiruje” pozostają obrazowym językiem poszukiwań. Autor nie podał ścisłego modelu, wymiarów ani sposobu pomiaru duszy. Odczytanie tych słów jako analogii jest propozycją interpretacyjną AI, nie rozstrzygnięciem autora o statusie całego wywodu. Wzmianka o umyśle, woli i emocjach jest ostrożna; nie ustanowiono, że dusza składa się dokładnie z trzech części. Miłość i zasada niewyrządzania drugiemu tego, co samemu niemiłe, są przykładami możliwego oparcia, nie już wybraną definicją jego istoty.
Nie wykazano przejścia od rozgałęziania się myśli do geometrycznej falistości, ani od złożoności życia wewnętrznego do estetycznej przewagi określonej formy budynku. Nie wolno przypisać tych przejść Deleuze’owi bez lektury jego dzieła. Aktualizacja nie dowodzi ani nie obala istnienia duszy, nie wybiera za autora szczegółowego stanowiska w sporze o relację duszy i ciała i nie dopisuje wyników neurobiologicznych.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Aktualizacja po odpowiedzi autora z 28 września 2026 r. Autor wyjaśnia, że wątek duszy wprowadził z potrzeby całościowego ujęcia człowieka: nie chciał ograniczać analizy do zewnętrznej formy ciała. Chce zachować ten wątek, ale przyznaje, że nie ma jeszcze dopracowanego pomysłu na jego uzasadnienie i zastosowanie. Proponuje rozszerzenie opisu myślenia o uczucia i decyzje oraz rozważa zmienność i nieprzewidywalność skupione wokół wspólnego oparcia, obrazowo nazwanego pniem. Jako możliwe przykłady tego oparcia wymienia miłość albo zasadę „nie czyń drugiemu tego, co tobie niemiłe”.
Propozycja redakcyjna AI: zachować wątek jako krótkie antropologiczne rozwinięcie części o ekspresji i odbiorze formy, zamiast od razu budować osobny dowód geometrycznych własności duszy. Jego możliwą funkcją byłoby postawienie pytania, jak architektura odpowiada człowiekowi rozumianemu jako istota cielesna i duchowa. Nie jest to jeszcze dowód pierwszeństwa falistości ani zatwierdzony przez autora sposób wykorzystania materiału.
W odpowiedzi T3 autor łączył falistość z rozpoznaniem porządku; w T4 szuka oparcia dla zmienności życia wewnętrznego. Podobieństwo tych intuicji można zbadać, lecz nie utożsamiać estetycznej symetrii z miłością ani ładu kompozycji z ładem moralnym. Temat artykułu pozostaje bez zmiany. Metafizyka fałdy wymaga sprawdzenia tylko w zakresie rzeczywiście potrzebnym do wybranego argumentu.
SOW-2009-MGR-T5 — Linia falista jako środek ekspresji architektonicznej
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — § 3.4, s. 32. Zdania poprzedzające przykłady gotyku i secesji.
Architekci stali się głównie inżynierami, przez to oddalili się od swych pierwotnych artystycznych źródeł. Sztuka to w pierwszej kolejności forma przekazu. Zakłada ona treść oraz odbiorcę. Różni się od zwykłego dialogu tym, że w niej treścią przekazu są emocje, a narzędziami ludzkie dzieła. Przykładając tę definicję do współczesnych dzieł architektury, można powiedzieć, że dawno przestały one służyć jako źródło społecznego przekazu emocji.
Fragment B — § 3.4, s. 33. Zdania poprzedzające odwołanie do Chwistka.
U wielkich artystów-architektów dostrzec można zmagania i próby połączenia w jednym dziele zachwytu nad pięknem z funkcjonalnością. Natomiast u wielkich inżynierów-architektów akcent z całą mocą pada na funkcjonalność i utylitarność, a dopiero potem nagina się ją do wymogów estetycznych, jeśli w ogóle. W procesie architektoniczno-artystycznego przekazu ograniczanie się jedynie do stosowania linii prostych i kół jest podobnym wyzwaniem, jak napisanie wiersza przy użyciu jedynie spółgłosek.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział III, § 3.4 „Linie w architekturze”, s. 32–33. Fragment A: autorska definicja sztuki i diagnoza architektury. Fragment B: porównanie artysty-architekta i inżyniera-architekta oraz analogia do wiersza ze spółgłosek. Między fragmentami występują przykłady historyczne i ilustracje.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor ujmuje sztukę jako przekaz emocji za pomocą dzieła. Stosuje ten sposób rozumienia sztuki do architektury: budynek powinien nie tylko realizować zadania użytkowe, lecz także uczestniczyć w przekazie artystycznym. „Ekspresja” oznacza tutaj wyrażanie przeżyć przez formę.
Z tej perspektywy przeciwstawia dwa ukierunkowania projektowania. W pierwszym funkcja i piękno są przedmiotem wspólnego wysiłku; w drugim funkcjonalność otrzymuje pierwszeństwo, a estetyka jest do niej później dostosowywana lub pomijana. Autor formułuje też szeroką diagnozę odejścia architektów od źródeł artystycznych. Nie jest to w tekście jedynie neutralny podział ról zawodowych.
Porównanie do wiersza ze spółgłosek jest własną analogią autora: ograniczenie rodzajów linii ma odpowiadać ograniczeniu środków wypowiedzi. Zaraz po nim praca przywołuje Chwistka. W tej fiszce dokumentujemy jednak argument Sowińskiego, nie zastępujemy nim sprawdzenia oryginalnego tekstu Chwistka.
Ważne zastrzeżenie
Analogia z wierszem jest argumentem przez porównanie, nie wynikiem testu percepcji. Przytoczony fragment nie określa materiału badawczego pozwalającego sprawdzić, jak szerokiej grupy architektów dotyczy diagnoza. Nie zmieniono jej jednak na łagodniejszy sąd ani nie przypisano autorowi aktualnego poparcia dla niej.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: część artykułu o ekspresji i przyzwyczajeniach projektowych. Dopiero po odpowiedzi będzie wiadomo, czy potrzebna jest głównie argumentacja o języku form, czy również dokumentacja diagnozy praktyki architektonicznej.
SOW-2009-MGR-T6 — Emocjonalne oddziaływanie linii
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — Wprowadzenie do rozdziału IV, s. 33.
Linia prosta lub falista mogą być nośnikami pewnych wartości, które wyzwalają się dopiero w kontekście całości dzieła, w tym przypadku np. domu jednorodzinnego. Obserwowanie samej linii bez kontekstu w jakim została umieszczona nie daje nam żadnych silnych wrażeń, z których najpełniejszymi są te, które wzbudzają w nas poczucie przyjemności.
Fragment B — § 4.1, s. 34. Początek rozważań o linii prostej.
Linia prosta często kojarzy nam się z atakiem, bo gdy zwierze atakuje, czyni to po linii prostej, gdy spada coś z wysoka lub leci na nas z dużą prędkością, to dzieje się to po linii prostej.
Fragment C — § 4.1, s. 35. Odrębny fragment o monotonii i zagrożeniu.
Linia prosta wprowadza monotonię. Brak zmienności powoduje, że szybko się nią nudzimy. Cokolwiek, poruszając się po linii prostej, może nabrać większych prędkości, może zagrozić naszemu życiu. W linii prostej najlepiej kogoś dostrzec, na terenie płaskim, gorzej jest się schować przed zagrażającym niebezpieczeństwem.
Fragment D — § 4.2, s. 37. Zdania przed odwołaniem do Filaretego.
Linia falista dodaje nam ukojenia i pozytywnie nas usposabia zwłaszcza, gdy występuje ona w zestawieniu z krzyżującymi się liniami prostymi. Przykładem mogą tu być projekty budynków, w których zastosowano takie kontrasty. Obłość i falistość jest nam najbardziej znana, przywykliśmy do jej widoku i często kojarzymy ją z płynnością. Pozytywnie nas nastraja płynność dźwięków jakiegoś instrumentu lub utworu muzycznego, płynność wypowiedzi, płynność ruchów, płynność zdarzeń, a jednocześnie ich zmienność, wariabilizm to kolejne przejawy bardzo szeroko rozumianej falistości.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział IV: wprowadzenie, s. 33; § 4.1 „Wrażenia podczas rozważań nad linią prostą”, s. 34–35; § 4.2 „Wrażenia podczas rozważań nad linią falistą”, s. 37. Cztery oddzielnie oznaczone fragmenty; nie tworzą jednego ciągłego cytatu.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Rozdział zaczyna się od zastrzeżenia, że emocjonalne znaczenie linii ujawnia się w całym dziele. Mimo późniejszego omawiania prostej i falistej osobno, punktem odniesienia pozostaje między innymi dom, nie tylko kreska odizolowana od otoczenia.
Autor wiąże prostoliniowość z atakiem, niebezpieczeństwem i monotonią. Falistość łączy z ukojeniem i pozytywnym nastawieniem, szczególnie w kontraście do krzyżujących się prostych. Uzasadnia te związki przez skojarzenia z ruchem, ciałem i codziennym doświadczeniem, a nie przez przedstawienie w tym fragmencie wyników eksperymentu.
Słowo „wariabilizm” pojawia się obok „zmienności”. Falistość jest rozumiana szerzej niż kontur: autor przenosi ją także na płynność muzyki, wypowiedzi, ruchów i zdarzeń. Zestawienie tych użyć pozwala zobaczyć zakres dawnego argumentu bez udawania, że wszystkie odnoszą się do tej samej obserwacji geometrycznej.
Ważne zastrzeżenie
Fiszka nie potwierdza jako praw empirycznych twierdzeń o ataku, upadku przedmiotów lub reakcjach wszystkich odbiorców. Zachowuje je jako element wywodu z 2009 roku. Nie należy pomijać wyjściowego zastrzeżenia o całości dzieła ani automatycznie utożsamiać geometrycznej krzywizny z każdym przypadkiem „płynności”.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: przejście między filozoficznym opisem form a ewentualną późniejszą analizą badań preferencji. Najpierw potrzebna jest odpowiedź o aktualnym zakresie tezy, nie kolejna bibliografia.
SOW-2009-MGR-T7 — Forma architektoniczna a dekoracja
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — Rozdział V, s. 39. Po przeciwstawieniu dominacji prostokątów i trójkątów.
Zupełnie odwrotnie rzecz się ma, gdy w budynku większość linii to linie faliste – półokrągłe: dach, bryła budynku, otwory okienne, balkony – łagodnie przechodzące z kształtu w kolejny kształt. Przy założeniu, że zostały zachowane proporcje oraz nie zrezygnowano z symetrii, to takie dzieło może jawić się jako piękne. Celowo pomijam tu kwestię funkcjonalności, gdyż przy dzisiejszym rozwoju technologii budowlanych i myśli konstruktorskich możliwym jest zbudowanie tego, co kiedyś było zupełnie niemożliwe.
Fragment B — Rozdział V, s. 40. Zdania przed odwołaniem do Ingardena.
Największym niebezpieczeństwem na drodze do upiększania architektury domów jednorodzinnych jest ich dekorowanie, czyli lepsze lub gorsze formy łagodzenia ostrości kształtów budynków. Na zewnątrz osiąga się to przez obsadzanie budynków roślinnością (drzewa, krzewy), budowaniem fontann, malowaniem na uspakajające kolory. Wewnątrz budynku podobnemu celowi służą firany, zasłony, obrusy, obrazy, rzeźby, kominki, kolory. A co jeśli tych wszystkich dodatków zabraknie? Prostokątno-trójkątny budynek szpeci otaczający go krajobraz.
Fragment C — Rozdział V, s. 40–41. Własny komentarz autora po przytoczeniu Ingardena.
W kanciastych budynkach prawie zawsze będzie pojawiał się pewien element falistości, a mianowicie będziemy nim my sami, o ile go użytkujemy. Dla postronnego obserwatora pomiędzy człowiekiem a jego dziełem będzie istniało wiele dysproporcji i braku dopasowania. Linie w kanciastych budynkach są długie a przez to i „ciężkie”, w porównaniu z filigranowymi liniami człowieka, skrywającego w sobie wiele szczegółów i zaskoczeń. Z całą pewnością upiększenia budynków wspomnianymi wcześniej dodatkami bardzo im służą i są ze wszech miar pożądane. Jednak, jak już powiedziałem wcześniej, jest to niepewna forma dbałości o estetyczny wymiar naszych domów.
Poszukując piękna, najpierw dostrzegamy je w drugim człowieku i chcielibyśmy, aby podobne wrażenia trwały podczas naszego kontaktu z innymi tworami organicznymi i nieorganicznymi. Gdy natomiast pozbawimy człowieka wszystkich tak zwanych dodatków, dekoracji, to w niezniszczonej przez siebie formie nadal pozostaje on pięknym przedmiotem naszego zachwytu. Natomiast nie dzieje się tak w przypadku budynków.
Lokalizacja w źródle
Mieczysław Sowiński, Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych, praca magisterska, 2009. Źródło robocze: ORYGINAŁ_Piękno we współczesnej architekturze domów jednorodzinnych.docx, wersja oznaczona w tekście jako „Wersja z 2009r.”.
Rozdział V, s. 39–41. Fragment A: odrębne zdania o falistości bryły. Fragment B: krytyka dekorowania, s. 40. Fragment C: dalszy autorski komentarz po cytacie z Ingardena, s. 40–41. Źródło główne pozostaje magisterką Sowińskiego, nie książką Ingardena.
2. Rozumiem fragment
Rekonstrukcja stanowiska z 2009 roku. Autor odróżnia falistość tworzącą dach, bryłę, okna i balkony od elementów, którymi łagodzi się wygląd już ukształtowanego budynku. „Dekorowanie” ma u niego szeroki zakres: obejmuje nie tylko ornament, lecz również roślinność, kolory i wyposażenie.
Krytyka jest mocna: pojawiają się słowa „największe niebezpieczeństwo” oraz twierdzenie o szpeceniu krajobrazu przez budynek pozbawiony dodatków. Nie wolno ich po cichu zamienić na neutralne stwierdzenie o dwóch równie dobrych sposobach projektowania. Jednocześnie dalszy komentarz uznaje dodatki za służące budynkowi i pożądane. Autor nie jest więc po prostu przeciwnikiem wszelkiej dekoracji.
Sprawdzianem, który proponuje, jest wyobrażenie sobie formy bez dodatków. Porównanie z ciałem człowieka ma pokazać różnicę między pięknem samej postaci a pięknem zależnym od ozdobienia. W magisterce autor powołuje się również na Ingardena, lecz wyraźnie odróżniamy jego własną ocenę „protez” od cudzej wypowiedzi.
Ważne zastrzeżenie
Źródło zawiera zarówno krytykę dekorowania, jak i uznanie dodatków za pożądane; trzeba zachować oba elementy. Użycie słowa „dekoracja” nie jest ograniczone do ornamentu. W przytoczonych zdaniach nie ustalono jednej reguły rozdzielającej samą formę od wszystkich dodatków. Odwołanie do Ingardena nie zostało sprawdzone w jego książce.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Roboczo: część o formie domu, ornamentach i otoczeniu. Po odpowiedzi autora będzie można ustalić, jakie przykłady architektoniczne rzeczywiście sprawdzają jego aktualne rozróżnienie.
CHW-1921-01 — Czy prostoliniowość jest koniecznością czy przyzwyczajeniem?
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — II. „Zagadnienia praktyczne”, s. 107–108; strony 13–14 pliku „Chwistek, Wybór i Zagadnienia OCR.pdf”. Pięć kolejnych akapitów od „Ad 3” do końca części II. Oznaczenie „Ad 3” odnosi się do trzeciego postulatu ze s. 106: walki z koszarowością.
Ad 3. Inaczej się jednak przedstawi sprawa, jeśli zwrócimy się do trzeciego z wymienionych punktów, a mianowicie do problemu usunięcia koszarowości. Jeśli chodzi o higienę, element ten jest zasadniczy. Każdy, kto chodził do szkoły, zdaje sobie sprawę, jak bardzo szkodliwe dla systemu nerwowego jest jednostajne aż do bezmyślności otoczenie, jakiego dostarcza dzisiejszy budynek szkolny. Wstręt wielu uczniów do szkoły da się wytłumaczyć tym właśnie faktem.
Otóż zadawanie sobie stale przymusu przebywania w nieznośnym otoczeniu jest niewątpliwie równoznaczne z osłabieniem systemu nerwowego. Przeciwnie, otoczenie pełne niespodzianek, zakamarków, schodków itp., jakiego dostarcza wiele starych budynków, działa podniecająco i wypełnić może samym faktem swego istnienia niejedną beznadziejnie pustą chwilę. Z tego powodu sądzę, że budownictwo przyszłości nie może przeprowadzić konsekwentnie linii wytkniętej przez p. Perreta. Przeciwnie, nie rezygnując ze zdobyczy już uzyskanych przez nowożytne budownictwo, musi wyrwać starym gmachom tajemnicę rozmaitości i niespodzianki i przystosować ją do nowych rysunków.
W tym punkcie znajduje się jądro zagadnienia i zarazem jego trudność. Jest jasne, że zachowując ogólną linię drapacza nieba, nie możemy myśleć poważnie o średniowiecznych zakamarkach i przybudówkach ani też o pokrywaniu ścian siatką kamiennych koronek. Cóż więc pozostaje do zrobienia?
Pewną wskazówkę znaleźć możemy w przemyśleniu problemu słońca do ostatecznej konsekwencji. Niewątpliwie w mieście Perreta będzie więcej słońca niż w naszych po średniowieczu odziedziczonych miastach, ale czy będzie to prawdziwe maksimum? Oczywiście nie, z tego powodu, że ściany domów Perreta są pionowe i dlatego dają mniej słońca niż ściany położone skośnie – pokryte oknami o powierzchni zakrzywionej. Ale dlaczego właściwie okna mają być pionowe? Dlaczego linie werand mają być proste? Czy zachowanie linii prostej w dzisiejszych budynkach żelazobetonowych nie jest przypadkiem automatycznym powtarzaniem kształtów, które podyktowane zostały swojego czasu prostą koniecznością posługiwania się kamieniem lub cegłą? Pytanie to wydaje się decydujące. Pociąga ono za sobą cały szereg pytań szczegółowych, odnoszących się do kształtu pokoi – zwłaszcza salonów, buduarów itp., do urządzenia wewnętrznego itd. Wszystko to prowadzi po chwili zastanowienia do wniosku, że jeśli nie chcemy identyfikować wygody z tym, do czego przywykliśmy, a raczej żądni jesteśmy odmiany, niespodzianki i rozmaitości, musimy zerwać zasadniczo z linią prostą w architekturze.
Wniosek ten jest wszystkim, co z ogólnych rozważań o użyteczności budynków wyprowadzić można. Reszta należy do właściwego zagadnienia konstrukcji.
Fragment B — III. „Zagadnienie konstrukcji”, s. 108; strona 14 tego samego PDF-u. Pierwszy akapit następnej części, oddzielony w książce jej nagłówkiem.
Nie chcąc poprzestawać na ogólnikach, pragnę przedstawić tutaj konkretny projekt wielkiego hotelu, jaki można by postawić np. w Zakopanem. Chodzi o nowożytny gmach z wielkimi werandami do słonecznych kąpieli, z salą balową, restauracją, kawiarnią itd. Jest jasne, że styl zakopiański, który stworzony został na gruncie prymitywnym i jako taki posiada zakres ograniczony, musi chybić celu, jeśli chodzi o gmachy monumentalne. Sądzę, że do rozwiązania problemu takich gmachów nadaje się osobliwie nowy, krzywolinijny styl, o którym tu pragnę mówić. Trzeba tylko zerwać z przesądami takimi, jak: prawo symetrii, równości itp. Właśnie w Tatrach, gdzie szczyty gór są żywym przykładem monumentalności i niezgłębionej powagi kształtów asymetrycznych i rozwichrzonych – nie trudno jest na zdobycie się na taki gest. Dziwić się raczej wypada, że ludzie nie zauważyli rażącego dysonansu, jakim są w stosunku do gór prostopadłościany i graniastosłupy dzisiejszej architektury. Z tym stanem rzeczy należy zerwać stanowczo. Oczywiście, to, co ma powstać, musi być głęboko przemyślane i przedyskutowane. Nie mam pretensji, ażeby mój projekt uważany był za ostateczne słowo w tej sprawie. Przedstawiam go tylko jako punkt wyjścia dyskusji.
Lokalizacja w źródle
Leon Chwistek, „Zagadnienia współczesnej architektury” (1921), w: tenże, Wybór pism estetycznych, wprowadzenie, wybór i opracowanie Teresa Kostyrko, Kraków: Universitas, 2004, s. 103–110.
Fragment A: część II „Zagadnienia praktyczne”, s. 107–108. Fragment B: część III „Zagadnienie konstrukcji”, s. 108, pierwszy akapit. Wybrane akapity podano z kontekstem poprzedzającym centralny postulat. Nie jest to cytat z całej części II lub III.
Plik podstawowy: „Chwistek, Wybór i Zagadnienia OCR.pdf”, strony 13–14 (PDF ma 17 stron). W polu strony technicznej wpisz ręcznie 13, jeżeli właśnie ten plik jest podpięty do pozycji źródłowej. W osobnym pliku „Chwistek, Zagadnienia0001.pdf” ten sam zakres jest na stronach 6–7; nie należy mieszać obu numeracji. Rok 1921 w identyfikatorze nie jest rokiem używanego wydania.
Kontekst odczytany poza cytatem: s. 106 — trzy potrzeby nowego budownictwa i stanowisko wobec domku z ogrodem; s. 109–110 — opis hotelu oraz zastrzeżenie dotyczące szczegółowych planów.
2. Rozumiem fragment
Chwistek rozpoczyna nie od pytania, czy krzywa jest piękniejsza od prostej, lecz od problemu „koszarowości”: jednostajnego otoczenia, w którym człowiek musi stale przebywać. Nowoczesne miasto może według niego rozwiązywać potrzeby administracji i higieny, a mimo to nie zaspokajać potrzeby rozmaitości. Słowo „podniecająco” oznacza tu pobudzająco, ożywiająco; nie chodzi o kontekst seksualny. Autor nie żąda powrotu do całego średniowiecznego sposobu budowania. Chce zachować nowoczesne zdobycze, a odzyskać rozmaitość i niespodziankę.
Z tego problemu przechodzi do pytań o ściany, okna i werandy. Pyta, czy kształty podtrzymywane w architekturze żelazobetonowej nie są nawykiem odziedziczonym po innych materiałach. Rozróżnia wygodę i przyzwyczajenie: to, co dobrze znane, nie staje się przez samą znajomość jedyną możliwą formą wygody.
Wniosek jest mocny. Chwistek nie kończy na dopuszczeniu krzywizn; pod wskazanym warunkiem pragnienia odmiany, niespodzianki i rozmaitości postuluje zasadnicze zerwanie z linią prostą. Tego ostrza nie należy usuwać z rekonstrukcji. Zarazem sam odsyła dalsze rozstrzygnięcia do konstrukcji, a nie przedstawia swojego zdania jako wystarczającego projektu wykonawczego.
Kolejny akapit dotyczy wielkiego hotelu, nie domu jednorodzinnego. Autor proponuje styl krzywolinijny, kwestionuje prawo symetrii i równości oraz odwołuje się do asymetrycznych gór. Jednocześnie wymaga przemyślenia i dyskusji. To program nowej architektury, nie pochwała dowolnego chaosu ani relacja z ukończonego obiektu.
Trudność do dalszej analizy: potrzeba rozmaitości nie jest jeszcze tożsama z potrzebą krzywizny. W tej fiszce zapisujemy cały krok Chwistka — od krytyki nawyku do radykalnego postulatu — zamiast z góry uznawać go za dowiedziony albo usuwać.
Ważne zastrzeżenie
1. Zachowujemy mocny postulat „musimy zerwać zasadniczo z linią prostą”; nie zastępujemy go łagodniejszym „krzywe też są dopuszczalne”.
2. Nie przedstawiamy zdań o osłabieniu systemu nerwowego jako zweryfikowanych tu praw psychologicznych.
3. Twierdzenia o nasłonecznieniu i technice odnoszą się do argumentu autora. Nie są współczesną instrukcją projektową ani obliczeniami.
4. Hotel i projekt miasta to inna skala i program niż dom jednorodzinny. Przeniesienie racji wymaga uzasadnienia.
5. Krytyka symetrii nie upoważnia do pominięcia końcowego wymogu przemyślenia projektu.
6. Od samego podważenia przymusu prostoliniowości nie wynika jeszcze estetyczna wyższość każdej krzywej. To zarzut do siły wnioskowania, nie korekta treści cytatu.
7. „Współczesna” i „dzisiejsza” architektura w tym tekście odnoszą się do jego epoki, nie automatycznie do roku 2026.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Przede wszystkim § 4.1 „Język form: twórczy dobór czy powielanie schematu?” — źródłowe odróżnienie wygody od przyzwyczajenia i krytyka automatycznego powtarzania kształtów. Pomocniczo § 4.2 — potrzeby mieszkańca i rola rozwiązań praktycznych; § 3.1 — historyczne twierdzenia o przeżyciu otoczenia, ale nie jako wynik badań empirycznych.
W gotowym artykule wystarczy krótki cytat centralnego postulatu z objaśnieniem kontekstu. Obszerny zakres pozostaje w fiszce do lektury. Nie dopisujemy jeszcze kolejnej części szkicu ani nie zmieniamy Twojej tezy przed Twoją odpowiedzią.
Słowa kluczowe
Chwistek; Zagadnienia współczesnej architektury; 1921; wydanie 2004; koszarowość; wygoda; przyzwyczajenie; rozmaitość; niespodzianka; prostoliniowość; styl krzywolinijny; symetria; żelazobeton; hotel; T2; T5; 4.1; 4.2
CHW-1921-02 — Forma, użyteczność i uczucia: granice zgody z Chwistkiem
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — I. „Uwagi teoretyczne”, s. 103; strona 9 pliku „Chwistek, Wybór i Zagadnienia OCR.pdf”. Cały pierwszy akapit tekstu.
Cała współczesna sztuka rozwinęła się pod hasłem formy. Jest to objaw zupełnie naturalny w wieku, który pod względem ścisłości analizy przewyższa o głowę wieki ubiegłe. Forma była i jest istotą wszelkiej sztuki. Ale dawniejsi twórcy posługiwali się formą do realizowania pewnych celów praktycznych, podstawiając je w miejsce tego, co osiągali naprawdę, i stąd zrodziły się różne teorie, które kazały sztuce służyć wypowiedzeniu ducha religijnego itp. Teorie te oddziałały nawet na niektórych współczesnych reformatorów, np. Kandinskiego (mistyka kolorów) lub Ignacego Witkiewicza, który, pojmując wprawdzie formę jako jedyną treść istotną dzieła sztuki, zdaje się niemniej uważać sztukę za środek na obiektywizację wzruszeń metafizycznych, które mają rozwijać się z poczucia jedności naszego ja w „tle zmieszanym” innych jakości. Nie wchodząc w analizę tych teorii, zaznaczyć muszę, że teoria sztuki nie może zależeć od uczuć artysty; a tym samym widza, bez względu na to, czy te uczucia są niezmiernie wzniosłe (metafizyczne), czy też pospolite („życiowe”). Jeśli godzimy się na to, że w sztuce chodzi o formę i tylko o formę, to nie pora nam zastanawiać się nad metafizycznym znaczeniem tego pojęcia ani też analizować łączące się z nim wzruszenia. Pojęcie to nie jest wprawdzie pozbawione wieloznaczności, ale może być, z zakresu każdej sztuki, sprecyzowane za pomocą konkretnych przykładów. Jeśli chodzi o odróżnienie kolumny korynckiej od jońskiej lub formy obrazu Ingresa od obrazu Cézanne’a, to chyba do tego nie potrzeba odwoływać się do tak zawiłych i ciemnych zagadnień jak jedność osobowości.
Fragment B — I. „Uwagi teoretyczne”, s. 105–106; strony 11–12 tego samego PDF-u. Trzy ostatnie akapity na s. 105 i końcowy akapit przejściowy na s. 106. Fragment odrębny od A; nie pominięto zdań wewnątrz tego zakresu.
Praktyczny cel, do jakiego służą dzieła architektury, i materiał, z którego mają być wykonane, stanowią jedynie ograniczenia formy budynku. W ostatnich czasach wprowadzenie żelazobetonu zredukowało trudności wykonania kształtu do minimum. Kwestia użyteczności pozostała w dalszym ciągu aktualna, ale – trzeba to od razu stwierdzić – nie może odgrywać roli zasadniczej z tego prostego powodu, że postulaty praktyczne nigdy nie mogą wyznaczać w zupełności kształtu budynków. Przeciwnie, jest łatwo sprawdzić, że przy tych samych danych praktycznych można osiągnąć kształty zasadniczo odmienne. Stąd to bierze się pozorna dowolność, którą każda epoka stara się usunąć przez szereg reguł teoretycznych, objętych nazwą stylu.
Reguły te wchodzą z czasem w krew architektów, prowadząc do błędnego mniemania, jakoby posiadały charakter bezwzględny. W tym punkcie występuje uderzająca analogia architektury z muzyką. Jeśli zechcemy reguły te odrzucić, staniemy natychmiast przed teoretyczną pustką, którą wypełnić może jedynie bezpośrednie narzucenie się takiego, a nie innego kształtu. W ten sposób występuje na jaw pozorny paradoks, polegający na tym, że utwory budowane dla celów praktycznych nastręczają pod względem formy mniej ograniczeń niż obrazy lub rzeźba, których cel jest wyłącznie artystyczny.
W rzeczywistości w obu wypadkach pole twórczości jest nieograniczone, tylko na czym innym polega trudność, którą należy pokonać. Malarz lub rzeźbiarz musi pokonać opór rzeczywistości przez wysiłek równający się rzuceniu podstaw pod nową rzeczywistość, architekt musi pokonać bezwład nieokreśloności przez narzucenie takiego właśnie, a nie innego kształtu. Jest niewątpliwe, że zasadniczą drogą do tego aktu jest nie co innego, jak właśnie uświadomienie sobie jasno celu, do jakiego budynek ma służyć, i dążenie do osiągnięcia go jak najprostszymi środkami. Stąd to trudno się dziwić architektom, że nieraz więcej mówią o przekrojach poziomych niż o fasadach. W rzeczywistości oba te czynniki łączą się w nierozerwalną całość i tylko równomierne ich uwzględnienie pozwala stworzyć pełny organizm, za jaki można uważać doskonałe dzieło architektury.
Z powyższych uwag wynika, że jeśli mamy mówić o nowej architekturze, musimy przede wszystkim zająć się tymi zagadnieniami praktycznymi, które są aktualne. Sprawie tej poświęcimy paragraf następny.
Lokalizacja w źródle
Leon Chwistek, „Zagadnienia współczesnej architektury” (1921), w: tenże, Wybór pism estetycznych, wprowadzenie, wybór i opracowanie Teresa Kostyrko, Kraków: Universitas, 2004, s. 103–110.
Fragment A: część I „Uwagi teoretyczne”, s. 103, cały pierwszy akapit. Fragment B: s. 105–106, trzy ostatnie akapity na s. 105 i pierwszy akapit na s. 106. Zakresy A i B nie tworzą jednego ciągłego cytatu.
Plik podstawowy: „Chwistek, Wybór i Zagadnienia OCR.pdf”, strony 9 oraz 11–12 (17 stron pliku). W polu strony technicznej wpisz ręcznie 9, jeżeli ten plik jest podpięty do źródła. W osobnym pliku „Chwistek, Zagadnienia0001.pdf” są to odpowiednio strony 2 oraz 4–5.
Kontekst odczytany pomiędzy cytatami: s. 104–105, porównanie obrazu, rzeźby, katedry i przedmiotu przemysłowego. Wskazana tam możliwość uznania samochodu lub lokomotywy za dzieło sztuki jest omówiona w kontekście fiszki, nie dołączona do powyższych cytatów. Rok 1921 pochodzi ze spisu treści; cytujemy wydanie 2004.
2. Rozumiem fragment
Pierwszy fragment określa metodologiczny punkt wyjścia Chwistka. Autor nie chce wyjaśniać sztuki przez wzniosłe uczucia, religijne przeżycia czy jedność osobowości. Za zasadniczy przedmiot teorii uznaje formę i uważa, że można ją objaśniać na przykładach. Nie twierdzi tutaj, że człowiek nie ma uczuć ani że dusza nie istnieje. Odmawia im roli podstawy tej teorii sztuki. Zarazem nie jest to neutralne zastrzeżenie przeciw jednej psychologicznej hipotezie: głosi mocny prymat formy.
Drugi fragment pyta, co decyduje o postaci budynku. Funkcja i materiał ograniczają możliwe rozwiązania, ale — według autora — nie wskazują jednego koniecznego kształtu. Przy tych samych wymaganiach mogą powstać zasadniczo odmienne formy. Architekt musi zatem dokonać wyboru, którego nie da się w całości zastąpić listą wymagań praktycznych. Na tym polega w tym miejscu „bezwład nieokreśloności”: brak jednego kształtu narzuconego przez same warunki zadania.
Nie kończy się to jednak nakazem ignorowania użyteczności. Chwistek za zasadniczą drogę wyboru uznaje uświadomienie celu budynku i dążenie do niego najprostszymi środkami. Broni też nierozłącznego oraz równomiernego uwzględnienia przekroju poziomego i fasady. Należy zachować obie warstwy wypowiedzi: funkcja nie wyznacza formy w zupełności, ale cel i organizacja użytkowa nadal mają istotną rolę.
Między sformułowaniami „jedynie ograniczenia”, „nie może odgrywać roli zasadniczej” oraz późniejszym wskazaniem celu jako „zasadniczej drogi” pozostaje napięcie wymagające odczytania. Możliwą interpretacją jest odróżnienie pełnego wyznaczania kształtu od ukierunkowania wyboru. To propozycja interpretacyjna AI, nie dosłowne rozróżnienie nazwane przez Chwistka.
Dla Ciebie tekst jest równocześnie wsparciem i wyzwaniem. Podważa automatyczne wyprowadzanie jednej formy z funkcji, ale nie utożsamia wartości sztuki z ukojeniem mieszkańca. Również nie głosi wprost Twojej hierarchii, w której funkcja miałaby pełnić rolę służebną wobec zamysłu estetycznego. Trzeba ustalić, które z jego racji przyjmujesz, a gdzie chcesz z nim polemizować.
Ważne zastrzeżenie
1. Nie redukować zdania o niezależności teorii od uczuć do banalnego wymogu obiektywności. Formalistyczny program autora jest mocniejszy.
2. Nie rozciągać tego zdania na zaprzeczenie istnieniu emocji, duszy lub wszelkiego wpływu otoczenia. Dalszy tekst rozpatruje reakcje ludzi.
3. Brak pełnego wyznaczenia kształtu przez funkcję nie oznacza, że funkcja nie ma znaczenia albo że każde rozwiązanie działa równie dobrze.
4. Zachować napięcie w sposobie opisu funkcji: „jedynie ograniczenia” oraz rozpoznanie celu jako „zasadnicza droga”. Proponowane rozróżnienie interpretacyjne nie jest dosłowną formułą autora.
5. „Równomiernie” dotyczy w zakończeniu przekroju poziomego i fasady; nie przekształcać go w arytmetyczne pół na pół między estetyką a użytecznością.
6. Samo historyczne autorytatywne twierdzenie o żelazobetonie nie stanowi współczesnego sprawdzenia wykonalności projektu.
7. Wsparcie dla krytyki rutyny nie oznacza poparcia Chwistka dla wszystkich Twoich tez o architektach ani dla wyłączenia architektury z obszaru sztuki.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Przede wszystkim § 4.2 „Pierwszeństwo zamysłu estetycznego a wymagania funkcjonalne”: najpierw odróżnić ograniczanie formy przez funkcję od jej całkowitego wyznaczania, następnie zachować zastrzeżenie o planie i fasadzie.
W § 3.3 „Od upodobania do uzasadnionego sądu estetycznego” fragment A może pełnić funkcję rzeczywistego stanowiska polemicznego, wobec którego uzasadnimy rolę przeżycia. W § 2.2 nie przywoływać Chwistka jako potwierdzenia duchowej metafizyki formy, lecz ewentualnie jako głos wymagający odpowiedzi. Tak określone wykorzystanie nie usuwa wątku duszy z projektu.
Do gotowego artykułu wybierzemy jeden lub dwa krótkie fragmenty. Fiszka przechowuje pełniejsze jednostki wywodu. Nie wpisano za użytkownika odpowiedzi ani nowej tezy.
Słowa kluczowe
Chwistek; forma; formalizm; użyteczność; cel praktyczny; materiał; niedookreślenie formy; styl; przekrój poziomy; fasada; uczucia; wzruszenia metafizyczne; jedność osobowości; T1; T4; T5; 3.3; 4.2
