Projektowani

Lipton Peter,2004-Inference-to-the-Best-Explanation-Routledge

Pełny widok tekstowy

Pełny widok tekstowy rozwija wszystkie sekcje i usuwa elementy strony niepotrzebne dla AI, Speechify oraz wydruku.

Opis bibliograficzny

P. Lipton – „Science works by looking for explanations” – nauka polega na poszukiwaniu najlepszego wyjaśnienia danych.

Omówienie źródła

 

Spis treści

Preface to the second edition ix
Preface to the first edition xi
Introduction 1

1 Induction 5
Underdetermination 5
Justification 7
Description 11

2 Explanation 21
Understanding explanation 21
Reason, familiarity, deduction, unification, necessity 23

3 The causal model 30
Fact and foil 30
Failed reductions and false differences 37
Causal triangulation 41

4 Inference to the Best Explanation 55
Spelling out the slogan 55
Attractions and repulsions 64

5 Contrastive inference 71
A case study 71
Explanation and deduction 82

6 The raven paradox 91
Unsuitable contrasts 91
The Method of Agreement 99

7 Bayesian abduction 103
The Bayesian approach 103
The Bayesian and the explanationist should be friends 107
Contrastive inference revisited 117

8 Explanation as a guide to inference 121
The guiding claim 121
Improved coverage 126
Explanatory obsessions 128
From cause to explanation 132

9 Loveliness and truth 142
Voltaire’s objection 142
The two-stage process 148
Is the best good enough? 151

10 Prediction and prejudice 164
The puzzle 164
The fudging explanation 168
Actual and assessed support 177

11 Truth and explanation 184
Circularity 184
A bad explanation 192
The scientific evidence 198

Conclusion 207

Bibliography 211

Index 217

Fiszki (1)

LIP_2004-1 — Najlepsza opowieść nie zawsze jest prawdziwa. Jak wybierać między konkurencyjnymi wyjaśnieniami

Stały link do fiszki
Priorytet: WysokiMiejsce: 1.2
Przeczytaj fragment i opracowanie

Czytam autora

Fragment źródłowy w kontekście

Given our data and our background beliefs, we infer what would, if true, provide the best of the competing explanations we can generate.

Przekład całego fragmentu

Na podstawie posiadanych danych i wiedzy tła wnioskujemy o tym, co — gdyby było prawdziwe — stanowiłoby najlepsze spośród konkurencyjnych wyjaśnień, które potrafimy sformułować.

Lokalizacja w źródle

Peter Lipton, Inference to the Best Explanation, wyd. 2, rozdział 4: „Spelling out the slogan”, s. 56; fizyczna strona 69 pliku PDF.

Cytat i lokalizację sprawdziłem bezpośrednio w źródle. Możesz zaznaczyć:

Cytat i lokalizacja sprawdzone w źródle

Dodatkowe miejsca wykorzystane w omówieniu:

s. 59–63 — wyjaśnienia potencjalne i rzeczywiste, rozróżnienie likeliest/loveliest, możliwość zawieszenia sądu;
s. 121–123 — mechanizm, precyzja, zakres, prostota, płodność poznawcza i zgodność z wiedzą tła jako cnoty wyjaśnienia.

Rozumiem fragment

Ten sam fakt może pasować do kilku różnych opowieści. Ktoś nie odpowiedział na wiadomość. Być może nas ignoruje. Mógł też być zajęty, zasnąć, rozładować telefon albo uznać, że odpowiedź nie jest pilna. Sam fakt milczenia nie wskazuje jeszcze jednoznacznie jego przyczyny.

Peter Lipton opisuje sposób rozumowania nazywany wnioskowaniem do najlepszego wyjaśnienia — Inference to the Best Explanation. Jego podstawowa myśl brzmi: na podstawie zgromadzonych danych oraz posiadanej wiedzy porównujemy konkurencyjne hipotezy i pytamy, która z nich — gdyby była prawdziwa — najlepiej wyjaśniałaby to, co zaobserwowaliśmy.

Nie wystarcza więc znaleźć jakiekolwiek możliwe wyjaśnienie. Ślady na śniegu mogły zostać pozostawione przez człowieka. Teoretycznie mógł je również wykonać artysta, wyszkolona małpa w rakietach śnieżnych albo ktoś chcący upozorować przejście. Sama możliwość logiczna nie daje jeszcze dobrego powodu do przyjęcia hipotezy. Trzeba ją zestawić z realnymi konkurentami.

Lipton odróżnia wyjaśnienie potencjalne od wyjaśnienia rzeczywistego. Wyjaśnienie potencjalne pokazuje, jak dane zjawisko mogłoby powstać, gdyby dana hipoteza była prawdziwa. Może jednak okazać się fałszywe. Wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia jest więc omylne. Nie daje logicznej pewności, lecz pomaga uporządkować rozumowanie.

Ważne jest też rozróżnienie między wyjaśnieniem najbardziej prawdopodobnym — likeliest — a wyjaśnieniem najbardziej zrozumiałym i intelektualnie satysfakcjonującym — loveliest. Wyjaśnienie może być piękne, proste i obejmować wiele faktów, a mimo to być mało prawdopodobne. Tak działają niektóre teorie spiskowe: łączą mnóstwo wydarzeń w jedną efektowną historię, ale słabo odpowiadają całemu materiałowi dowodowemu. Z drugiej strony wyjaśnienie prawdopodobne może być banalne i niewiele tłumaczyć.

Lipton wskazuje cechy, które mogą zwiększać wartość wyjaśnienia: przedstawienie mechanizmu, precyzję, szeroki zakres, prostotę, zdolność prowadzenia do nowych odkryć oraz zgodność z dobrze uzasadnioną wiedzą tła. Żadna z tych cech nie działa jednak jak automatyczny test prawdy.

Najważniejsze ograniczenie brzmi: najlepsze spośród dostępnych wyjaśnień może nadal nie być wystarczająco dobre. Jeżeli wszystkie rozważane hipotezy są słabe, racjonalnym wynikiem rozumowania może być zawieszenie sądu. Człowiek nie musi wybierać zwycięzcy tylko dlatego, że przed nim stoją jacyś kandydaci.

Wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia nie jest więc konkursem na najciekawszą opowieść. Jest uporządkowanym porównywaniem hipotez. Wymaga danych, alternatyw, krytycznej oceny oraz gotowości do powiedzenia: „Ta wersja wydaje mi się obecnie najlepsza, ale jeszcze nie wiem wystarczająco dużo”

Ważne zastrzeżenie

Wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia nie jest algorytmem gwarantującym prawdę. Wynik zależy od jakości danych, wiedzy tła oraz zestawu hipotez, które człowiek potrafił wziąć pod uwagę.

Możemy wybrać najlepszą hipotezę z bardzo słabego zestawu, nie zauważając właściwego wyjaśnienia. Sam Lipton dopuszcza więc agnostycyzm: jeśli najlepsza dostępna hipoteza nie jest wystarczająco dobra, nie trzeba przyjmować żadnej.

Prostota, elegancja, szeroki zakres lub zgodność ze światopoglądem nie są samodzielnymi dowodami prawdziwości. Teoria spiskowa może być wyjątkowo „piękna” pod względem narracyjnym, ponieważ łączy wiele wydarzeń w jedną opowieść, a mimo to pozostawać bardzo mało prawdopodobna.

Wiedza tła pomaga oceniać wyjaśnienia, ale może również ograniczać zestaw rozważanych możliwości. W książce „Projektowani” trzeba uważać, aby chrześcijański światopogląd autora nie prowadził do automatycznego uznania wyjaśnienia teistycznego za najlepsze, zanim zostaną uczciwie przedstawione i ocenione konkurencyjne propozycje.

Odwołanie do Liptona nie daje jeszcze podstaw do twierdzenia, że Bóg jest „najlepszym wyjaśnieniem” określonego zjawiska. Każdy taki argument wymaga osobnego określenia danych, hipotez konkurencyjnych, kryteriów oceny oraz zakresu wniosku.

Pytania i moje odpowiedzi

1. Kiedy sam oceniasz kilka możliwych wyjaśnień, które cechy są dla Ciebie najważniejsze: zgodność z faktami, prostota, przedstawienie mechanizmu, zgodność z dotychczasową wiedzą, szeroki zakres czy zdolność nadawania całości sensu? Jak ułożyłbyś własną hierarchię tych kryteriów?
Moja odpowiedź

postaram się ułożyć to co zaproponowałes zgodnie z własna hierarchią:
prostota
zgodność z faktami
zdolność nadawania całości sensu
przedstawienie mechanizmu
szeroki zakres
Jeszcze mógłbym dodać:
zgodność z typem chrakterologicznym osoby, która stoi za tymi zdarzeniami
jakie emocjonalne mam wrażenia przy/podczas rozważania tego konkretnego możliwego wyjaśnienia. Zdaje się, że to ostatnie często zaczyna (nie wiem jak to było kiedyś) odgrywać dość istotną rolę - jest to takie pozamózgowe poznanie, które przychodzi do mnie najszybciej, umiejętność jego odczytu jest dla mnie dość cenna zdolnością/darem/wrażeniem.

2. Czy pamiętasz sytuację — bez ujawniania danych wrażliwych — w której bardzo spójne i atrakcyjne wyjaśnienie okazało się fałszywe albo przynajmniej mocno przesadzone? Co sprawiło, że początkowo było dla Ciebie tak przekonujące?
Moja odpowiedź

przzekonujące było współgranie słów i mowy ciała, za kóra powinny były kryć się emocje, a tak nie było. Ten ktoś wyśmienicie potrafił grac/udawać i zasłonić emocje, to co faktycznie myślał, czuł. Jeśli ktos się w tym wytrenuje, to czuje się trochę bezsilny. Oczuwiście do czasu. Bo wystarczy, ze wiem, że w tej a tej sytuacji było to odegrane i sztuczne, to zaczynam byc uwrażliwiony, a po czasie potrafię rozpoznać aktorska grę, a relną rzeczywistość. Dzieck, prawdziwe dziecko ma z tym problem, z kłamaniem, udawaniem. Często to co w głowie, to i na zewnątrz. Ten motyw - ludzki - wydaje się być najtrudniejszy do rozpoznania, bo zdaje mi się, że w przypadku kiedy mam do czynienia z przedmiotami, ideami itp. to tu proces uczenia się przebiega bardzo lub dużo szybciej, choć sama rzeczywsitość wydaje się dużo bardziej zmienna i zniuansowana, ale nie aż tak, jak ludzkie działanie.
Przychodzi mi na myśl to w jaki sposób układaja się stosunki między kobietamia mężczyznami. Wchodzi tu element pragnienia/porządania i na tej kanwie powstanie sporo sztuczności: makeup, stukanie butami, wyzywające ubieranie, zapachy, mimika, sztucznie doczepiane włosy, części ciała, sztuczna zmiana wyrazu twarzy i zapewne dużo więcej. Na kanwie wcześniejszego założenia np. mężczyzna, choć trochę tego świadomy, ale jednak zdaje się być pociągany przez takie atrakcyjne "wyjaśnienia"/"pół-prawdy", a może czasem: zafałszowania prawdy.

3. Po czym poznajesz, że najlepsza spośród znanych Ci wersji jest już wystarczająco dobra, aby ją przyjąć? Kiedy natomiast potrafisz powiedzieć: „Mam kilka możliwości, ale na razie nie wiem”? Czy zawieszenie sądu jest dla Ciebie łatwe, czy raczej wywołuje niepokój i potrzebę szybkiego domknięcia?
Moja odpowiedź

wersje poznaję poprzez analizę ich logicznych wyjaśnień, głównie na bazie rozumu/poznania. Wraz ze zbieraniem wiedzy rośnie też ilość wrażeń nie tylko zmysłowych ale też i emocjonalnych. Fajnie jest jeśli te wrażenia są w różnych zmieniających sie warunkach mojego życia (tak dla przykładu, oczywiście przejaskrawiając: raz będąc w górach, a raz nad morzem; raz w podenerwowaniu, drugi raz ze spokojem konfrontując to co wiem w rozmowie ze znana mi osobą lub całkiem nieznaną). To ogladanie czegoś pod wieloma kątami daje mi pełniejszy obraz.
To, że czasem mogę powiedzieć: "no, nie wiem ..." tak często się dzieje kiedy moje pierwsze wrażenie kieruje mnie ku reakcji na "nie", wtedy powstrzymuję się, bo jeszcze często czynnik czasu (więcej zmieniających się wrażeń z oglądania danej perspektywy/rzeczy) potrafi wszystko zmienić. Myślę, że w grę tu wchodzą czynniki emocjonalne i obserwowanie siebie w relacji z tym czymś w różnych momentach mojego życia. Oczywiście na to wszystko mozna sobie pozwolić gdy nie ma presji czasu. Gdy występuje ten czynnik, to ilość wrażeń emocjonalnych zaczyna grać wiodącą rolę a spada poznanie, na które po prostu nie ma czasu lub odwołuję się do juz posiadanego zasobu wiedzy/poznania.
Zawieszenie sądu nie jest dla mnie łatwe, bo zmusza mnie do pamiętania o tej sprawie, w sumie to jest mało stresujące: samo pamiętanie. Najbardziej jest poczucie frustracji, kiedy nie moge sobie przypomnieć tego o czym ostatnio myślałem i szukałem na to odpowiedzi, to jest strasznie denerwujące, bo wiem, że cos to było, ale nie pamiętam. Nie wystatrcza wytłumaczenie: skoro zapomniałeś, tzn. było to co małoisttotnego, bo wiem, że często (gdy się uspokoiłem zrobiłem sobie małą drzemkę, spacer itp.) wpadałem na to ponownie i wyrzucałem sobie: jak mogłeś o tym zapomnieć, przecież to takie ważne ! Raczej czuję chęć szybkiego domknięcia sprawy, nawet kosztem fachowości odpowiedzi lub adekwatności co do mojego faktycznego ja w odróżnieniu od "książkowego"/ideowego ja.

4. Jaką rolę w Twoim rozumowaniu odgrywa chrześcijańska wiara jako „wiedza tła”? Czy pomaga Ci dostrzegać wyjaśnienia pomijane przez naturalistę, czy może czasem grozi zbyt szybkim uznaniem wyjaśnienia teistycznego za najlepsze? Jak chciałbyś się przed takim niebezpieczeństwem zabezpieczać?
Moja odpowiedź

faktycznie moja chrześcijańska wiara jest swoistą "wiedzą tła", może jeszcze dałoby się to porównać do ... powiedzmy "różowych okólarów" przez które patrzę na dosłownie kazdą rzeczywistość/ideę itp. Czasem bywa, że te "okulary" zawężają postrzeganie i nie widzę tego co widzi naturalista i w związku z tym nie mam tak wielu i bogatych przemyśleń, przez które on już dawno przeszedł. Często się usprawiedliwiam: przecież ta wiedza/doświadczenie nie jest w niczym potrzedne. Może i tak, ale on też działa pod tą wiedzę i czasem osiąga inne/lepsze rezulataty niż ja w tej rzeczywistości, w której razem się poruszamy. To rozłożenie mojego umysłu na tą rzeczywistośc wokół mnie oraz (czego on/naturalista zdaje się nie mieć/robić) na tą rzeczywistość w zaświatach pżytkuje sporą ilość energii i tu nie chodzi o siły/w sęsie kilodżule, ale o energię/czas który pożytkuję na rozważanie spraw tego świata - małych/wielkich problemów wokół nas. On je w szczegółach rozważył, ja banalizując je, "przepłynąłem" po ich powierzchni. Usprawiedliwiam się myśląc, ze przecież mam ważniejsze sprawy jak życie wieczne, Bóg, kóry stworzył to wszystko co nas otacza itd. tego typu wielkie aksjomaty, one właśnie jak boja wyprowadzją/wyciągają mnie ponad to wszystko co należy do szczegółów (czasem bardzo istotnych) tego świata.
Zabezpieczeniem mogłoby być przeznaczanie całego samego siebie pomiędzy te dwie rzeczywistości: świata i poza świata (ludzka i boską). Jeśli dałoby sie tak zrobić aby móc bez większego wysiłku przeskakiwać z jednej do drugie, czyli raz się modlić a drugi walić młotem i rozwalać ścianę lub coś budować/tworzyć - to byłoby super, zwłaszcza, że w jednym czasie i w drugim robiłoby sie to na 100%. Wiem, że mam ciało, które jest zbudowane i przystosowane w pierwszej (tak mi się wydaje) kolejności względem tego co fizyczne/materialne a nie duchowe. A więc takie przeskakiwanie z jednego w drugie sprawia trudność i naturalna ciągotę ku temu co zmysłowe/empiryczne, a może nawet rozumowe , bo sam mózg też jest wytworem tego świata i kieruje się zebranymi o nim wrażeniami. To taki komputer, który działa/myśli po "ziemsku" ale już trudniej mu idzie, a może w ogóle nie potrafi myśleć po "niebiesku". Ale gdyby w telefonie, w jego kalendarzu ustawić przypomnienie, teraz praca, teraz modlitwa i po pierwsze byłoby się temu bezwzględnie posłusznym i bez problemu by się to robiło - to byłoby super. Uważam, że to byłoby czymś zaradczym wobec niebezpieczeństwa sztucznego przemalowywania otaczającej mnie rzeczywistości przez "różowe okulary".

5. Czy w dalszych częściach książki chcesz przedstawiać istnienie Boga jako „najlepsze wyjaśnienie” określonych faktów, czy raczej jako filozoficzny horyzont obejmujący całość rzeczywistości? Jak silny ma być Twój wniosek: „to dowód”, „to najlepsza hipoteza”, „to poważna przesłanka” czy „to interpretacja, która obecnie najbardziej mnie przekonuje”?
Moja odpowiedź

uważam, że zebrane na ta chwilę fakty wskazują na istnienie jakiegoś bytu. Jest to raczej prawda filozoficzna niż religijna i taką chciałbym ja przedstawić. W pierwszej kolejności to będzie moim przdmiotem zainteresowania: wykazanie istnienia jakiegoś bytu, którym z pewnością nie jesteśmy my sami (ludzie) ani świat, który nas otacza, który poznajemy. jeśli dojdę do tej prawdy drogą dedukcji to już to będzie wielkim sukcesem, kamieniem milowych całej książki. Najważniejszy moment, który pozwoli na stawianie kolejnych pytań: kim/czym to coś/ktoś jest, czy można o tym powiedzieć coś więcej, niż to, że po prostu istnieje? i dalej zaczynają się juz filozoficzne rozważania, szczegóły, dookreślenia. czy jest w tym cos z teologii. Z pewnością troche jest, zwłaszcza, że na końcu tych rozważań można postawić, o ile się postawi taka tezę: że to coś/ktoś stoi za wszystkimi bytami i jeśli jeszcze doszłoby się do wniosku, że ten kotś/coś jest jeden, to to, zaczyna współgrać z innymi znanymi nam twierdzeniami ze świata teologii. Po prostu mam intuicję, nie dość, że możńa takie rozważania już zacząć prowadzić, to jeszcze to, że mogą ono w końcowym etapie doprowadzić do podobnych twierdzeń jak twierdzenia teologiczne. Chciałbym, aby to wszystko nosiło miano najlepszej hipotezy, w sensie możliwie najbardziej obiektywnym. Subiektywne wnioski typu: "interpretacja, która najbardziej mnie przekonuje" nie za bardzo mnie interesuje.

Moje stanowisko

Moje stanowisko i uzasadnienie

Chcę posługiwać się wnioskowaniem do najlepszego wyjaśnienia jako metodą porównywania konkurencyjnych interpretacji. Nie zamierzam ograniczać się do stwierdzenia: „ta opowieść najbardziej mi odpowiada”. Zależy mi na wniosku możliwie obiektywnym, czyli intersubiektywnie kontrolowanym, opartym na jawnych przesłankach, dostępnych danych i symetrycznym traktowaniu alternatyw.

Rozróżniam jednak dwa etapy oceny.

Najpierw pytam:

Która z rozważanych hipotez radzi sobie z danymi lepiej niż jej konkurentki?

Następnie:

Czy ta hipoteza jest dostatecznie dobrze uzasadniona, aby ją przyjąć, czy jest jedynie najmniej słabym kandydatem?

Do ostatecznej oceny chcę stosować następującą hierarchię:

zgodność z faktami i brak sprzeczności z nimi;
spójność logiczna;
zdolność wskazania mechanizmu albo racji, dzięki której zjawisko zachodzi;
zakres wyjaśnienia;
prostota, o ile nie została osiągnięta przez pominięcie istotnych danych;
zdolność nadania całości sensu;
zgodność z wiedzą o charakterze osoby — w przypadku interpretacji ludzkich zachowań;
emocjonalne i intuicyjne wrażenie — jako sygnał do dalszego sprawdzania, a nie dowód.

Moja wiara chrześcijańska pozostaje wiedzą tła. Nie chcę udawać, że potrafię ją usunąć z własnego myślenia. Powinienem jednak pilnować, aby nie decydowała z góry o wyniku porównania. Może podpowiadać pytania i hipotezy. Nie może zwalniać mnie z uczciwego przedstawienia najlepszej wersji stanowiska naturalistycznego.

W dalszych częściach książki chciałbym najpierw zbadać, czy całość danych czyni racjonalnym przyjęcie istnienia Przyczyny transcendentnej wobec znanego nam świata. Jeżeli taki wniosek okaże się najlepiej uzasadniony, kolejnym etapem będzie pytanie, co można powiedzieć o naturze tej Przyczyny: czy jest jedna, rozumna, osobowa, wolna i zdolna do celowego działania.

Dopiero później może pojawić się pytanie o relację takiego wyniku filozoficznego do teologii i Objawienia. Nie chcę przechodzić od obserwacji świata bezpośrednio do pełnego obrazu Boga chrześcijańskiego.

Jeżeli będę mówił o „najlepszej hipotezie”, będzie to oznaczało najlepsze dostępne wyjaśnienie po porównaniu z realnymi alternatywami, a nie dedukcyjnie dowiedzioną prawdę. Jeżeli będę chciał przedstawić argument dedukcyjny, zaznaczę zmianę metody i osobno wykażę jego przesłanki.

Co pozostawiam otwarte

Nie mam jeszcze ostatecznie ustalonej hierarchii kryteriów oceny wyjaśnień. W praktyce prostota przyciąga moją uwagę jako pierwsza. W uporządkowanym rozumowaniu zgodność z faktami powinna jednak mieć prawo weta: piękna i prosta hipoteza nie może zostać przyjęta, jeżeli przeczą jej dane.

Muszę także dokładniej określić rolę intuicji i emocjonalnych wrażeń. Nie chcę ich usuwać, ponieważ wielokrotnie kierowały mnie ku ważnym pytaniom. Potrzebuję jednak kryteriów pozwalających odróżnić:

intuicję rodzącą trafną hipotezę;
lęk;
pragnienie;
uprzedzenie;
doświadczenie zgromadzone przez lata;
reakcję na chwilowy stan emocjonalny.

Otwarte pozostaje pytanie, kiedy wyjaśnienie staje się „dostatecznie dobre”. Sama przewaga nad słabszymi konkurentami nie wystarcza. Potrzebuję również absolutnego progu uzasadnienia: odpowiedzi na pytanie, czy zwycięska hipoteza rzeczywiście zasługuje na przyjęcie.

Nie jest dla mnie łatwe zawieszanie sądu. Nierozstrzygnięta kwestia pozostaje w pamięci i domaga się powrotu. Gdy zapominam szczegół problemu, odczuwam frustrację. Pojawia się wówczas pokusa szybkiego domknięcia sprawy, nawet kosztem fachowości albo zgodności odpowiedzi z moim rzeczywistym, a nie tylko idealnym obrazem siebie.

Muszę opracować praktyczny sposób przechowywania pytań otwartych, aby zdanie „jeszcze nie wiem” nie oznaczało ani porzucenia problemu, ani konieczności ciągłego noszenia go w napiętej pamięci.

Pozostawiam również otwarte pytanie o relację świata materialnego i duchowego. Dotychczas myślałem czasem tak, jakbym musiał przełączać się między dwiema rzeczywistościami: pracą, materią i codziennymi obowiązkami z jednej strony, a Bogiem, modlitwą i wiecznością z drugiej. Być może właściwsza droga polega na ich integracji: rzetelne poznawanie świata, budowanie, praca i badanie szczegółów również mogą być przeżywane w odniesieniu do Boga.

Otwarte pozostaje wreszcie zasadnicze pytanie książki: czy dane rozpatrywane łącznie uzasadniają wniosek o istnieniu transcendentnej Przyczyny, która nie jest ani człowiekiem, ani jednym z elementów badanego świata.

Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście

Fiszka ma stanowić filozoficzny fundament części rozdziału 2 poświęconej przechodzeniu od faktów do interpretacji.

Nickerson pokazuje, że człowiek łatwo buduje argumentację na rzecz przyjętej wcześniej wersji. Stanovich pokazuje, że wysoka inteligencja nie chroni przed faworyzowaniem własnego stanowiska. Haran, Ritov i Mellers wskazują, że warto przedłużyć poszukiwanie informacji. Lipton pozwala wykonać kolejny krok: po zgromadzeniu danych należy porównać kilka realnych wyjaśnień i ocenić, które z nich najlepiej odpowiada całemu materiałowi.

W rozdziale należy wykorzystać prosty przykład codzienny, np. brak odpowiedzi na wiadomość, opóźnienie wykonawcy, zachowanie klienta albo konflikt rodzinny. Najpierw podać fakt, następnie kilka możliwych wyjaśnień, a potem pokazać kryteria ich oceny.

Szczególnie ważna będzie zasada: „najlepsze spośród rozważanych wyjaśnień może nadal być niewystarczające”. Pozwoli ona nauczyć czytelnika, że odpowiedzialne myślenie czasem kończy się zdaniem: „jeszcze nie wiem”.

Fiszka przygotuje również czytelnika do późniejszych części książki. Przypadek, konieczność, multiświat, projekt, różne scenariusze abiogenezy i interpretacje ewolucji będą właśnie konkurencyjnymi wyjaśnieniami. Rozdział 2 powinien dostarczyć narzędzia, zanim książka zacznie je stosować.

Słowa kluczowe

wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia
inferencja abdukcyjna
abdukcja
fakt i interpretacja
hipotezy konkurencyjne
wyjaśnienie potencjalne
wyjaśnienie rzeczywiste
likeliest explanation
loveliest explanation
wiedza tła
prostota
zakres wyjaśnienia
mechanizm
zawieszenie sądu
agnostycyzm poznawczy
rozdział 2

Teza autora

W praktyce poznawczej człowiek często wnioskuje od danych do hipotezy, która — gdyby była prawdziwa — najlepiej wyjaśniałaby te dane na tle konkurencyjnych możliwości. Wartość wyjaśnienia może zatem stanowić istotny przewodnik przy ocenie prawdopodobieństwa hipotez, choć nie jest przewodnikiem jedynym ani niezawodnym.

Nie należy przyjmować każdej możliwej historii ani automatycznie wybierać hipotezy najbardziej atrakcyjnej. Wyjaśnienia trzeba porównywać, a jeśli wszystkie są zbyt słabe, racjonalne jest zawieszenie sądu.

Tok rozumowania autora

Te same dane zazwyczaj można pogodzić z więcej niż jednym możliwym wyjaśnieniem.
Sam fakt, że hipoteza mogłaby wyjaśnić zjawisko, nie wystarcza do jej przyjęcia.
Należy porównać ją z konkurencyjnymi, poważnie rozważanymi hipotezami.
Wyjaśnienie potencjalne może okazać się fałszywe; dlatego wnioskowanie pozostaje omylne.
„Najlepsze” może oznaczać najbardziej prawdopodobne albo najbardziej pogłębiające rozumienie. Te dwa kryteria nie zawsze prowadzą do tego samego wyniku.
Cnoty takie jak mechanizm, precyzja, zakres, prostota, płodność poznawcza i zgodność z wiedzą tła pomagają porównywać wyjaśnienia.
Cnoty wyjaśniające są ważnym przewodnikiem poznawczym, ale nie zastępują całej oceny dowodowej.
Najlepsza z dostępnych hipotez może nie przekroczyć progu wystarczającego uzasadnienia.
Wniosek: wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia porządkuje przejście od danych do hipotezy, lecz musi dopuszczać omylność i agnostycyzm.

Założenia jawne i ukryte

Lipton zakłada realizm poznawczy: istnieje rzeczywistość niezależna od naszych interpretacji, a celem wnioskowania jest zbliżanie się do prawdy.

Zakłada też, że hipotezy mogą różnić się jakością wyjaśniającą oraz że przynajmniej niektóre cnoty wyjaśnienia mają wartość poznawczą.

Metoda wymaga wcześniejszego wygenerowania rozsądnego zestawu konkurencyjnych hipotez. Ten „filtr” nie jest neutralny. Zależy od wiedzy, wyobraźni, przygotowania, historii badań oraz przyjmowanego obrazu świata.

Wiedza tła jest potrzebna do oceny hipotez, ale sama również może wymagać rewizji.

Autor nie zakłada, że wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia opisuje wszystkie formy rozumowania ani że cnoty wyjaśniające są jedynym kryterium prawdy.

Pojęcia wymagające doprecyzowania

– wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia;
– indukcja i abdukcja;
– hipoteza konkurencyjna;
– wyjaśnienie potencjalne;
– wyjaśnienie rzeczywiste;
– prawdopodobieństwo wyjaśnienia;
– wartość wyjaśniająca;
– likeliness — prawdopodobieństwo;
– loveliness — zdolność pogłębiania rozumienia;
– wiedza tła;
– cnoty wyjaśniające;
– próg wystarczającego uzasadnienia;
– zawieszenie sądu.

Kontekst i życzliwa interpretacja

Lipton nie twierdzi, że ludzie zawsze świadomie sporządzają listę hipotez i przyznają im punkty za prostotę, zakres czy mechanizm. Próbuje raczej opisać jeden z ważnych sposobów, dzięki którym rzeczywiście przechodzimy od obserwacji do przekonań.

Najsilniejsza interpretacja jego stanowiska brzmi: wnioskowanie naukowe i codzienne nie polega jedynie na gromadzeniu faktów. Fakty trzeba połączyć w wyjaśnienie, a jakość wyjaśnienia wpływa na to, którą hipotezę uznamy za bardziej wiarygodną.

Lipton zachowuje przy tym umiar. Nie przedstawia metody jako całkowitego opisu nauki ani jako nieomylnej drogi do prawdy. Cnoty wyjaśniające są ważnym przewodnikiem, lecz nie zwalniają z badania dowodów, rozważania alternatyw i korekty stanowiska.

Znaczenie dla problemu badawczego

Fiszka dostarcza rozdziałowi 2 brakującego pomostu między „faktami” a „interpretacjami”. Pokazuje, że interpretacja nie jest dowolnym komentarzem do danych. Można ją racjonalnie oceniać, zestawiając z alternatywami oraz badając, jak wiele faktów wyjaśnia, jaki mechanizm proponuje i czy prowadzi do dalszych sprawdzalnych konsekwencji.

Jednocześnie Lipton zabezpiecza książkę przed zbyt szybkim przejściem od danych do światopoglądowej konkluzji. To, że jedna interpretacja wygląda lepiej niż pozostałe, nie oznacza jeszcze pewności. Trzeba sprawdzić, czy zestaw konkurentów był dostatecznie szeroki i czy zwycięska hipoteza rzeczywiście przekracza próg uzasadnienia.

Dla całych „Projektowanych” będzie to reguła uczciwości: nie wybieramy wyjaśnienia dlatego, że odpowiada naszym oczekiwaniom, lecz pytamy, jak radzi sobie ono z danymi oraz najmocniejszymi alternatywami.

Co przyjmuję jako trafne

Przyjmuję, że jeden fakt może być zgodny z kilkoma konkurencyjnymi wyjaśnieniami. Samo wymyślenie historii, która pasuje do danych, nie wystarcza. Trzeba sprawdzić, czy inne realne możliwości nie radzą sobie z nimi równie dobrze albo lepiej.

Za trafne uznaję rozróżnienie między:

wyjaśnieniem możliwym;
wyjaśnieniem najbardziej atrakcyjnym;
wyjaśnieniem najbardziej prawdopodobnym;
wyjaśnieniem dostatecznie dobrym, aby je roboczo przyjąć.

Przyjmuję również, że „najlepsze spośród znanych” nie oznacza jeszcze „prawdziwe”. Możliwe, że nie odkryłem właściwej hipotezy albo wszystkie rozważane przeze mnie wersje są słabe.

Za ważne uznaję patrzenie na problem w różnych warunkach życia. Ta sama hipoteza może wyglądać inaczej, gdy rozważam ją w napięciu, spokoju, samotności, rozmowie z bliską osobą albo w konfrontacji z człowiekiem, który myśli zupełnie inaczej. Powrót do pytania po pewnym czasie pomaga mi odróżnić chwilowe poruszenie od bardziej trwałego przekonania.

Przyjmuję, że wiedza tła jest nieunikniona. Nie patrzę na świat z całkowicie neutralnego punktu. Wiara chrześcijańska wpływa na pytania, które stawiam, na zakres dostrzeganych możliwości oraz na moje przekonanie, że rzeczywistość może posiadać sens i ostateczne źródło.

Nie oznacza to jednak, że człowiek niewierzący nie ma własnej wiedzy tła. Naturalizm, materializm, agnostycyzm albo przekonanie o metodologicznej samowystarczalności nauk przyrodniczych również wpływają na zestaw dopuszczanych wyjaśnień.

Obiektywność nie polega zatem na całkowitym usunięciu wszelkich założeń. Polega na ich ujawnieniu, zastosowaniu tych samych kryteriów wobec wszystkich stron oraz poddaniu argumentów publicznej kontroli.

Co uważam za niewykazane

Nie przyjmuję, że prostota sama w sobie świadczy o prawdziwości wyjaśnienia. Prosta historia może być elegancka i fałszywa. Złożona rzeczywistość nie ma obowiązku układać się zgodnie z moją potrzebą porządku.

Nie uważam również, że mowa ciała, mimika, sposób ubierania się albo emocjonalne wrażenie pozwalają niezawodnie odczytać intencję drugiego człowieka. Mogą zwrócić moją uwagę na niespójność. Nie są jednak samodzielnym dowodem kłamstwa, manipulacji ani szczerości.

Za niewykazane uważam twierdzenie, że po jednym rozpoznanym przypadku udawania potrafię już niezawodnie odróżniać grę od autentyczności. Nowa wiedza może zwiększyć moją ostrożność, ale może też prowadzić do podejrzliwości i dostrzegania aktorstwa tam, gdzie go nie ma.

Nie przyjmuję, że emocjonalny spokój albo silne wewnętrzne poruszenie są kryterium prawdy. Uczucie może sygnalizować zgodność hipotezy z moim doświadczeniem, światopoglądem lub pragnieniami. Nie mówi jeszcze, czy hipoteza odpowiada rzeczywistości.

Nie uważam także, że moja wiara może zastąpić analizę faktów i mechanizmów. Zdanie „Bóg stworzył świat” nie daje mi automatycznie wiedzy o tym, jak przebiegał określony proces fizyczny, biologiczny albo historyczny.

Odrzucam również przejście:

„to wyjaśnienie najlepiej pasuje do mojego chrześcijańskiego obrazu świata”

do:

„dlatego jest obiektywnie najlepszym wyjaśnieniem”.

Pierwsze zdanie opisuje zgodność z moją wiedzą tła. Drugie wymaga porównania z najmocniejszymi alternatywami.

Nie przyjmuję wreszcie, że wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia jest dedukcyjnym dowodem. Jeżeli w dalszych częściach książki będę chciał mówić o dedukcji prowadzącej do istnienia transcendentnego Bytu, muszę przedstawić osobny ciąg przesłanek, z których taki wniosek rzeczywiście wynika.

Najsilniejszy kontrargument

Najsilniejszy kontrargument brzmi: cały proces porównywania może być od początku ustawiony tak, aby zwyciężyło wyjaśnienie teistyczne.

To ja decyduję, jakie hipotezy zostaną dopuszczone do konkursu. To ja ustalam kryteria. Prostotę stawiam wysoko, choć koncepcja jednego transcendentnego Źródła może wydawać mi się prostsza ze względu na mój światopogląd. Zdolność nadawania całości sensu również sprzyja teizmowi, ponieważ właśnie sensu oczekuję. Moje emocjonalne wrażenia oraz przekonania o charakterze sprawców mogą dodatkowo zwiększać podatność na interpretacje zgodne z intuicją.

Wiara nie jest w moim przypadku neutralną wiedzą tła. Jest związana z relacją z Bogiem, nadzieją na życie wieczne, moralnością i całym rozumieniem siebie. Ewentualne odrzucenie teizmu miałoby dla mnie ogromne konsekwencje. Mogę więc nieświadomie oceniać wyjaśnienia naturalistyczne bardziej surowo niż własne.

Jednocześnie źle znoszę długotrwałe zawieszenie sądu. Mam potrzebę domknięcia problemu. Może ona prowadzić do wyboru najbardziej satysfakcjonującego wyjaśnienia, zanim zgromadzę wystarczające dane.

W rezultacie wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia może stać się jedynie elegancką formą efektu potwierdzenia: wybiorę Boga jako najlepszą hipotezę, ponieważ już wcześniej wierzę, że Bóg istnieje, a następnie opiszę tę decyzję jako wynik obiektywnego porównania.

Odpowiedź na kontrargument

Przyjmuję ten kontrargument jako realne zagrożenie. Nie mogę go usunąć samą deklaracją dobrej woli.

Dlatego potrzebuję procedury, która ograniczy możliwość ustawiania wyniku.

Po pierwsze, przed analizą danego problemu powinienem zapisać kryteria oceny i możliwe dane osłabiające moje stanowisko.

Po drugie, muszę przedstawić najmocniejszą dostępną wersję każdej poważnej alternatywy, korzystając z jej własnych źródeł, a nie jedynie z opisów sporządzonych przez apologetów.

Po trzecie, należy oddzielić kryteria rozstrzygające od pomocniczych. Zgodność z faktami, spójność i siła wyjaśniająca są podstawowe. Emocjonalne wrażenie, prostota narracyjna albo zgodność z charakterologicznym obrazem człowieka mogą jedynie podpowiadać hipotezę.

Po czwarte, przy każdym argumencie powinienem dopuścić trzy możliwe wyniki:

jedna hipoteza jest wystarczająco dobrze uzasadniona;
jedna hipoteza jest obecnie lepsza, ale jeszcze niewystarczająca;
żadna nie zasługuje obecnie na przyjęcie.

Po piąte, potrzebuję krytycznego czytelnika reprezentującego przeciwne stanowisko. Powinien on ocenić, czy przedstawiłem jego argument w sposób, który sam mógłby uznać za uczciwy.

Po szóste, muszę rozdzielić wniosek filozoficzny od aktu wiary. Moja wiara może istnieć również wtedy, gdy określony argument apologetyczny okaże się nieskuteczny. Dzięki temu nie muszę ratować każdego argumentu za wszelką cenę.

Po siódme, zawieszone problemy będę zapisywał. Notatka, kalendarz albo osobny rejestr pytań pozwolą mi powiedzieć „jeszcze nie wiem” bez lęku, że zagadnienie zniknie z pamięci.

Nie osiągnę całkowitego punktu widzenia „znikąd”. Mogę jednak uczynić swoje założenia widocznymi, zastosować jednakowe kryteria wobec różnych stanowisk i wskazać granice własnego wniosku. Taki rodzaj obiektywności uważam za osiągalny.

Możliwa nowa teza / wkład własny

Mój wkład polega na rozróżnieniu pomiędzy źródłem hipotezy a uzasadnieniem hipotezy.

Intuicja, emocjonalne wrażenie, znajomość charakteru człowieka oraz wiara mogą pomóc mi zauważyć możliwość, której ktoś inny nie dostrzega. Nie wystarcza to jednak do jej uzasadnienia. Hipoteza zrodzona z intuicji musi przejść później tę samą kontrolę logiczną i dowodową co hipoteza powstała podczas chłodnej analizy.

Tezę tę można zapisać następująco:

Emocjonalne i intuicyjne rozeznanie może być wartościowym generatorem hipotez, ale nie powinno samodzielnie rozstrzygać o ich prawdziwości.

Drugim elementem mojego wkładu jest koncepcja podwójnego progu:

Wyjaśnienie zasługuje na przyjęcie dopiero wtedy, gdy jest zarówno lepsze od realnych konkurentów, jak i samo przekracza minimalny próg wystarczającego uzasadnienia. Bycie najlepszym w słabym zestawie nie wystarcza.

Trzecia teza dotyczy światopoglądu:

Wiedza tła nie musi zostać usunięta, aby rozumowanie było obiektywne. Musi natomiast zostać ujawniona, poddana krytyce oraz pozbawiona prawa do jednostronnego ustalania kryteriów zwycięstwa.

Czwarta teza porządkuje drogę całej książki:

Od danych przyrodniczych można przejść do filozoficznego pytania o najlepsze wyjaśnienie świata. Wniosek o transcendentnej Przyczynie nie jest jeszcze pełnym rozpoznaniem Boga chrześcijańskiego. Tożsamość Boga należy do dalszego etapu filozoficznego i teologicznego.

Piąty element dotyczy integracji życia duchowego i codziennego:

Zabezpieczeniem przed religijnym pomijaniem szczegółów świata nie musi być mechaniczne przełączanie się między „ziemskim” a „niebieskim”. Może nim być uczenie się pełnego zaangażowania w rzeczywistość materialną jako stworzoną, realną i godną poznania.

Dalsza kwerenda

Przygotować dla każdego większego argumentu w dalszej części książki tabelę:
Element Pytanie
Dane Co rzeczywiście zaobserwowano?
Hipotezy Jakie realne wyjaśnienia konkurują?
Kryteria Według czego je porównujemy?
Wiedza tła Jakie założenia przyjmuje każda strona?
Kontrświadectwo Co osłabiłoby daną hipotezę?
Próg Czy najlepsze wyjaśnienie jest wystarczająco dobre?
Status wniosku Dedukcja, abdukcja, prawdopodobna przesłanka czy zgodność?
W rozdziale 2 jednoznacznie wyjaśnić różnicę między:
dedukcją;
indukcją;
abdukcją;
interpretacją osobistą.
Wprowadzić zasadę:

Najpierw najmocniejszy kontrargument, potem autorska ocena.

Przy argumentach dotyczących Boga nie używać słowa „dowód”, dopóki nie zostanie pokazane, że zastosowany tok jest rzeczywiście dedukcyjny.
Sporządzić osobny „rejestr pytań otwartych”. Każda nierozstrzygnięta kwestia powinna otrzymać:
krótką nazwę;
datę;
źródła do sprawdzenia;
termin powrotu.
Przy opisywaniu ludzkich intencji zachować rozróżnienie:
obserwowalne zachowanie;
pierwsze wrażenie;
hipoteza o intencji;
dodatkowe dane;
stopień pewności.
Nie przedstawiać mowy ciała jako pewnej metody wykrywania kłamstwa. Przykład ma pokazywać omylność atrakcyjnego wyjaśnienia, a nie nadzwyczajną zdolność autora do demaskowania ludzi.
W dalszych częściach „Projektowanych” osobno porównywać:
konieczność;
przypadek;
wieloświat;
samoorganizację;
projekt;
transcendentną Przyczynę
W rozdziale teologicznym zbadać, czy przeciwstawienie „świata” i „zaświatów” nie powinno zostać zastąpione modelem integracji stworzenia i odniesienia do Boga.
Nie tworzyć już nowej fiszki przed napisaniem rozdziału 2. Nickerson, Stanovich, Haran, Popper, Lipton, Kahneman i Robson dają wystarczającą podstawę. Kolejne źródła będą potrzebne dopiero dla szczegółowych argumentów metafizycznych w późniejszych częściach.

Roboczy akapit

Najlepsze wyjaśnienie nie przychodzi z certyfikatem prawdziwości.

Czasem pojawia się szybko. Pasuje do faktów, brzmi prosto i zgadza się z naszym doświadczeniem. W przypadku drugiego człowieka może jeszcze współgrać z jego gestami, głosem i sposobem zachowania. Wszystko układa się tak pięknie, że trudno sobie wyobrazić inną wersję.

A jednak człowiek potrafi odegrać spójną postać. Gest może zostać wyćwiczony. Uśmiech może coś zasłaniać. Nawet szczere zachowanie możemy odczytać niewłaściwie, ponieważ patrzymy przez własne pragnienia i wcześniejsze doświadczenia.

Nie oznacza to, że mamy przestać ufać intuicji. Intuicja bywa pierwszym czujnikiem. Informuje: „tu coś nie pasuje” albo „sprawdź właśnie tę możliwość”. Problem zaczyna się wtedy, gdy czujnik zostaje mianowany sędzią.

Dlatego warto oddzielić dwa pytania:

Skąd wzięła się moja hipoteza?

oraz:

Co naprawdę przemawia za jej prawdziwością?

Hipoteza może narodzić się z emocji, wiary, doświadczenia albo nagłego olśnienia. Jej późniejsze uzasadnienie musi jednak oprzeć się na danych, logice oraz porównaniu z innymi możliwościami.

Ta zasada dotyczy również pytań o Boga. Wiara sprawia, że możliwość Stwórcy nie jest dla mnie egzotycznym dodatkiem. Widzę ją od początku. Właśnie dlatego muszę zachować szczególną ostrożność. Nie mogę ogłosić jej najlepszym wyjaśnieniem tylko dlatego, że była pierwszą możliwością obecną w moim umyśle.

Być może po uczciwym porównaniu okaże się najlepsza. Być może będzie najlepiej wyjaśniała, dlaczego świat istnieje, dlaczego jest racjonalnie poznawalny i dlaczego człowiek potrafi pytać o prawdę. Ale zanim to powiem, muszę pozwolić konkurencyjnym wyjaśnieniom wejść na boisko.

I jeszcze jedno: zwycięzca może wygrać bardzo słaby mecz. Dlatego po pytaniu „która hipoteza jest najlepsza?” trzeba postawić drugie:

Czy jest wystarczająco dobra, bym miał prawo ją przyjąć?

Czasem najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi: „Ta wersja prowadzi, ale sprawa jeszcze się nie skończyła”.

Dodatkowe notatki o powiązaniach

Peter Lipton, LIP_2004-1 — wnioskowanie do najlepszego wyjaśnienia, konkurencyjne hipotezy, likeliest/loveliest, próg wystarczającego uzasadnienia.

Karl Popper, POP_1963-1 — pytanie, co mogłoby osłabić lub obalić szczegółową teorię.

Raymond S. Nickerson, NCK_1998-1 — efekt potwierdzenia i nieświadome budowanie sprawy na rzecz preferowanego stanowiska.

Keith E. Stanovich i współautorzy — myside bias oraz fakt, że wysoka inteligencja nie chroni przed jednostronnym ocenianiem dowodów.

Uriel Haran, Ilana Ritov i Barbara Mellers — aktywnie otwarte myślenie i przedłużanie poszukiwania informacji.

Daniel Kahneman — pierwsza spójna opowieść, łatwość poznawcza, pochopne wnioski i nadmierna pewność.

David Robson — wpływ oczekiwań na sposób interpretacji rzeczywistości.

Miejsce główne: Część I, rozdział 2, po rozróżnieniu faktu i interpretacji, przed zastosowaniem Popperowskiego pytania o możliwość błędu.

Miejsce wtórne: późniejsze rozdziały o dostrojeniu, początku życia, ewolucji, inteligentnym projekcie i istnieniu Boga.

Metadane pytania 1

Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important

Metadane pytania 2

Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important

Metadane pytania 3

Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important

Metadane pytania 4

Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important

Metadane pytania 5

Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important

Status mojego stanowiska

open

Stopień pewności

high

← Wróć do indeksu bibliografii