Projektowani
Haran, Uriel; Ritov, Ilana; Mellers, Barbara A., 2013-, The Role of Actively Open-Minded Thinking in Information Acquisition, Accuracy, and Calibration
Pełny widok tekstowy rozwija wszystkie sekcje i usuwa elementy strony niepotrzebne dla AI, Speechify oraz wydruku.
- Autor / redaktor
- Haran, Uriel; Ritov, Ilana; Mellers, Barbara A.
- Tytuł
- The Role of Actively Open-Minded Thinking in Information Acquisition, Accuracy, and Calibration
- Rok
- 2013
- Identyfikator
haran-uriel-ritov-ilana-mellers-barbara-a-2013-the-role-of-actively-open-minded-thinking-in-information-acquisition-accuracy-and-calibration- Źródło / uwaga
- haran-aot
Opis bibliograficzny
Uriel Haran, Ilana Ritov, Barbara A. Mellers, The role of actively open-minded thinking in information acquisition, accuracy, and calibration, Judgment and Decision Making 8(3) (2013), s. 198: „Actively open-minded thinking (AOT) predicted persistence in information acquisition as well as accuracy and calibration of estimates.”.
Spis treści
Errors in estimating and forecasting often result from the failure to collect and consider enough relevant information. We examine whether attributes associated with persistence in information acquisition can predict performance in an estimation task. We focus on actively open-minded thinking (AOT), need for cognition, grit, and the tendency to maximize or satisfice when making decisions. In three studies, participants made estimates and predictions of uncertain quantities, with varying levels of control over the amount of information they could collect before estimating. Only AOT predicted performance. This relationship was mediated by information acquisition: AOT predicted the tendency to collect information, and information acquisition predicted performance. To the extent that available information is predictive of future outcomes, actively open-minded thinkers are more likely than others to make accurate forecasts.
Fiszki (1)
HRM_2013-1 — Otwarty umysł nie czeka biernie. Szuka jeszcze jednej informacji
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Higher AOT was related to higher persistence in search for information, higher accuracy of estimates and lower overconfidence.
Przekład całego fragmentu
Wyższy poziom aktywnie otwartego myślenia wiązał się z bardziej wytrwałym poszukiwaniem informacji, większą trafnością oszacowań oraz mniejszą nadmierną pewnością siebie.
Lokalizacja w źródle
Strona 198, sekcja 5: General discussion, drugi akapit.
2. Rozumiem fragment
Autorzy badają pojęcie aktywnie otwartego myślenia — actively open-minded thinking, w skrócie AOT. Nie chodzi tu o ogólną deklarację: „jestem człowiekiem otwartym”. AOT oznacza gotowość do konfrontowania własnego, preferowanego przekonania z nowymi dowodami, poświęcenia problemowi dostatecznej ilości czasu oraz poważnego uwzględniania stanowisk innych osób.
W trzech badaniach porównano cztery właściwości mogące wpływać na jakość przewidywania i oszacowań:
– aktywnie otwarte myślenie;
– potrzebę poznania, czyli skłonność do podejmowania wysiłku intelektualnego;
– wytrwałość w realizowaniu długoterminowych celów;
– dążenie do znalezienia najlepszego możliwego rozwiązania zamiast rozwiązania jedynie wystarczającego.
AOT było jedyną spośród tych zmiennych, która statystycznie przewidywała zarówno bardziej wytrwałe poszukiwanie informacji, jak i większą trafność oszacowań. Osoby osiągające wyższe wyniki w AOT częściej zbierały dodatkowe dane przed udzieleniem odpowiedzi. To właśnie dłuższe poszukiwanie informacji w znacznym stopniu wyjaśniało ich lepsze wyniki.
Szczególnie ważne okazało się drugie badanie. Uczestnicy nie mogli w nim sami decydować, ile informacji zbiorą, ponieważ wszystkim udostępniono z góry ustaloną liczbę danych. W tych warunkach AOT przestało przewidywać trafność odpowiedzi. Wynik ten sugeruje, że przewaga aktywnie otwartych myślicieli nie polegała na jakiejś tajemniczej „lepszej jakości umysłu”. Wynikała przede wszystkim z ich zachowania: nie kończyli poszukiwania informacji zbyt wcześnie.
Badanie przyniosło również istotne ostrzeżenie. Większa ilość informacji pomagała wtedy, gdy dostępne dane rzeczywiście wskazywały na bardziej prawdopodobny wynik. Kiedy jednak informacje prowadziły ku przewidywaniu, które ostatecznie okazywało się błędne — na przykład podczas niespodziewanych wyników meczów — silniejsze opieranie się na tych danych mogło obniżać trafność.
AOT nie jest więc magicznym wykrywaczem prawdy. Pomaga szukać informacji i konsekwentnie je wykorzystywać. Nie gwarantuje jednak, że zebrane dane są pełne, wiarygodne, diagnostyczne i właściwie dobrane. Otwarty umysł potrzebuje dobrych źródeł. W przeciwnym razie może po prostu bardzo sumiennie podążać w niewłaściwym kierunku.
Ważne zastrzeżenie
Badania dotyczyły konkretnych zadań oszacowania i prognozowania. Nie badały bezpośrednio sporów religijnych, filozoficznych ani światopoglądowych. Nie należy więc automatycznie przenosić ich wyników na każdy rodzaj przekonania.
AOT było mierzone jako właściwość stylu myślenia. Wyniki wskazują na związek między AOT, poszukiwaniem informacji i trafnością, ale nie uprawniają do twierdzenia, że sama deklarowana „otwartość” powoduje racjonalność.
W badaniu drugim, gdy uczestnikom narzucono ilość dostępnych informacji, AOT nie przewidywało trafności. W badaniu trzecim osoby o wyższym AOT gorzej przewidywały niespodziewane wyniki, jeżeli wcześniej otrzymane dane prowadziły w stronę wyniku bardziej typowego. Trafność sądu zależy więc także od jakości źródeł, wiedzy specjalistycznej, diagnostyczności danych, charakteru problemu i nieprzewidywalności rzeczywistości.
3. Pytania i moje odpowiedzi
1. Kiedy pojawia się w Tobie pierwsza interpretacja czyjegoś zachowania albo jakiegoś argumentu, co zwykle skłania Cię do jej sprawdzenia? Czy masz własny sygnał ostrzegawczy mówiący: „być może za szybko uznałem, że wiem, o co chodzi”?
pierwsza interpretacja czyjegoś postępowania/argumentu pojawia mi się, gdy zobaczę jakiś przejaw emocji u tej osoby, lub poruszy ona temat, lub przeplecze nim swoją argumentację/działanie, temat z którym się wiążą jej emocje (np. temat rodziny, ostatnich zdarzeń, które ja poruszyły, temat światopoglądu, pasji itp. Gdy to co "intymne/osobiste" połączę z tym co suche/fakty/argument/zachowanie , to wtedy pojawia mi sie pierwsza interpretacja.
Skłania mnie to do jej sprawdzenia jeśli sposób poruszania się danej osoby, jej budowa ciała, mimika (cechy zewnętrzne) nie odpowiadają moim obserwacjom/wnioskom. Czy cos wtedy robię? nie , nic nie robię, po prostu obserwuję dalej, zbieram (razej bezwiednie, bez kalkulacji, a odnosząc się jedynie do mojego wrażenia, które jednak już przestaje być "pierwszym wrażeniem" bo zaobserwowałem niuanse asymetrii pomiędzy tym co słyszę/widzę a tym co czuję.
To, że zbyt szybko uznaję, że wiem o co chodzi, to tak jest ... chciałbym powiedzieć: zawsze, ale wiem, że bywa sporo wyjątków. Natomiast powiem: bardzo często. Ja po prostu chodząc przez życie ciągle karmię swoje przeświadczenie, że wiem o co chodzi, a tam gdzie nie wiem, to "udaję", że się tym nie zajmuję i dlatego moge powiedzieć, że ja ciągle wiem o co chodzi. To oczywiście jest trochę pół żartem, pół serio, gdzie połowy nie są tak dokładnie równe i w większości uznałbym to za "serio". Wiele już razy szukałem momentu, aby przynać się przed tym drugim, że zbyt pochopnie wyciągnąłem wnioski. Wiem, widziałem, że było to odświeżające relację, ale tez było to po części manipulacją, bo wiedziałem, że w ten sposób - przyznając się do własnej słabości - kupuję sobie, choćby na chwilę - stronę przeciwną. Czasem zaczynałem prawdziwie wierzyć w swój błąd i wtedy, to nowe stanowisko mojego adwersaża, stawało się moim stanowiskiem.
2. Wcześniej pisałeś, że nie lubisz ciągłego „skakania z kwiatka na kwiatek” i że pewna niechęć do zmiany chroni Twoją wytrwałość. Jak odróżniasz wytrwałość w przekonaniu od zamknięcia na dowody? Po czym poznajesz, że nadszedł czas dalszego trwania, a po czym, że trzeba rozpocząć rewizję stanowiska?
ta, tzw. rewizja własnego przekonania ma duże szanse się zadziać, jeśli wcześniej i to dosłownie wcześniej przemyśluję sobie temat, jeśli w jakiś sposób żyje on w moich myślach. Nazywam to "małym cudem", bo jak dla mnie to jest/było mało prawdopodobne, aby ktokolwiek wiedział o czym się ostatnio zmatwiam/myślę/odkrywam, a to co się dzije na zewnątrz (jakiś nowy dowód, jakaś historia itp.) trafia niejako w punkt tego co się dzieje w mojej głowie. to jest często moment, w którym zaczynam zastanawiać się nad tym, w czym trwam.
Czyli jeśli pojawiają się jakieś nowe dowody to muszą one poruszyć nie tylko mój intelekt, ale i sferę emocjonalną, bo tylko dzięki temu są w stanie troche dłużej przetrwać w mojej głowie. Jest to pierwszy krok do tego, aby mogły zdarzyć się jakieś nowe przemyślenia w danym względzie, jeśli jeszcze do tego zaczną zdarzać sie wspomniane "małe cuda" to to juz może być recepta na nowe ciasto, o nowym smaku.
3. Jak aktywnie otwarte myślenie powinno wyglądać w sprawach religijnych i światopoglądowych? Czy są przekonania, których nie traktujesz jako hipotez podlegających rewizji, lecz jako prawdy wiary? Jak w takim przypadku zachować uczciwość wobec argumentów strony przeciwnej?
z prawdami religinymi/śwaitopoglądowymi jest trochę inaczej. Z całą pewniością żyją tu własnym życiem inteligencja kognitywna i emocjonalna, ale zwłaszcza w sprawach religijnych ponad nimi jest jeszcze wiara. Na chwile obecną uważam ja za cos do czego i jedn ai druga inteligencja dążą i starają się zgłębić. Co do kognitywnej, to w miarę łatwo to wyjaśnić. Najpierw powstaja wierzenia (dzięki objawieniu) a potem (tak słyszymy w nauczaniu wielkich ojców Kościoła) "doszusowuje" rozum. Sprawę emocji należałoby opisać troche inaczej. W wierze nie chodzi o sama wiedzę i przekonania religijne. Tu, w wierze, ponad nią jest jeszcze coś: miłość do Boga. Bez tego afektu, często bardzo silnego inteligencja emocjonalna w świecie religijnym nie potrafi się się rozwijać. Czyli jeśli kocham Boga, to wierzę Jego słowu. To wszystko: i wiara i miłość do Niego stoja ponad jakimkolwiek moim poznaniem. Po prostu staram się oddać Jemu, Bogu swoją wolę, siebie, całą swoją osobę, swoją wiedzę i swoje emocje.
Jako prawdy wiary traktuję Objawienie. Jeśli stron aprzeciwna kontestuje moje prawdy wiary, to tylko potulnie czekam, nie zapalam się , aby walczyć, przekonywać. Tu w tym świecie rządzi wola człowieka. Jeśli nie chce poznać, zrozumieć, rozważyć, to nigdy nie "zrodzi się " wiara, a już nie mówiąc o miłości do Boga. Tym argumento, uważam, trzeba dać się wykrzyczeć, bo może to jest droga do ich weryfikacji i to często nie przeze mnie - i ile nie zostanę zaproszony - ale również przez osobę krzyczącą, ona siebie słyszy i bedzie musiała kiedys sobie na ten krzyk odpowiedzieć, może byc że już w nieco innym doświadczeniu życiowym.
Rozważam argumenty strony przeciwnej, są ciekawe i często poruszają, a wtedy wyruszam w drogę ich badania. Często ulegam zdaniu osób z mojego otoczenia, też wierzących, ale jeśli tylko zobaczę ich słabe strony (mogą być zupełnie na innym polu) to przejmuje inicjatywę w poszukiwaniach prawdy/odpowiedzi.
4. Czy pamiętasz sytuację — bez podawania danych wrażliwych — w której zebranie dodatkowych informacji zmieniło Twoją pierwszą ocenę człowieka, konfliktu albo problemu światopoglądowego? Co było decydującym momentem tej zmiany?
decydującym momentem było zawsze to, że źle taka osobę postrzegałem, źle ja tłumaczyłem i zakładałem samo zło związane z tą osobą. Jeśli tylko znalazłem racjonalny powód takiego, a nie innego postępowania, w mgnieniu oka moje postrzeganie tej osoby się zmieniało, już więcej nie wiedziałem jej minusów, ale więcej plusów, a jeśli nawet czegoś złego doświadczałem od tej osoby, to czekałem, kiedy sytuacja się odmieni, miałem po prostu więcej nadziei i cierpliwości w oczekiwaniu na zmianę.
Co było tym elementem decydującym? Wiedza. Oczywiście , aby mogło dojść do skojarzenia tego co poznaję z przypadkiem, kóry mnie męczy/rozeźla, to musiało zaistnieć mocne emocjonalne zapisanie w mojej głowie przeżyć związanych z tą osoba, czyli te złe doświadczenia musiały zapaść mi w nie tylko pamięć kognitywną, ale i emocjonalną. Wtedy, dzięki temu, gdy zetknąłem się z nową informacja nastąpiło skojarzenie tego co nowe z tym co już istnieje w mojej głowie.
5. Jakie kryteria stosujesz przy ocenie źródeł potrzebnych do „Projektowanych”? Co ma dla Ciebie największe znaczenie: recenzowanie naukowe, metodologia badania, kompetencje autora, zgodność z innymi publikacjami, osobiste doświadczenie, a w kwestiach teologicznych także zgodność z Magisterium? Jak postępujesz, gdy te kryteria prowadzą w różne strony?
recenzowanie, w tym nie koniecznie naukowe. Książka nie pretenduje do naukowej, taka jest jej definicja, a więc liczy się dla mnie każda wypowiedź kto tylko ja przeczyta lub tylko jej fragment, lub nawet jej nie przeczyta,a tylko wypowie swoje uwagi, np. "proszę uważać na ewentualny zarzut synkretyzmu". Kolejnym ważnym czynnikiem jest zagłębienie się w swoje prywatne doświadczenia. Wywołanie nastroju/odpoczynek/wyspanie/pozytywny nastrój, dzięki którym prywatne doświadczenie może dać o sobie znać lub łatwiej się wydobywać ze mnie.
W różne strony: tak było np. z cenzorem. To wtedy na powierzchnię wypływa prywatne doświadczenie, ono jest jednk bardziej wiążące niż czyjaś recenzja. Wtedy też pamiętam, zacząłem bardziej okopywać się na własnym stanowisku poprzez przeczytanie pracy doktorskiej poświęconej mojemu stanowisku. Przeczytaniu jeszcze 2 innych książek na ten temat; zapytanie się innych osób co o tym sądzą; próba przedstawienie tego problemu kompletnym laikom i obserwacja samego siebie: jak mi idzie mówienie o tym problemie.
4. Moje stanowisko
Moje stanowisko i uzasadnienie
W sprawach religijnych nie rozpoczynam każdego rozumowania od całkowitego zawieszenia wiary. Nie traktuję Objawienia jak hipotezy, która ma taką samą rangę jak każda konkurencyjna propozycja światopoglądowa. Ufam Bogu i przyjmuję Jego słowo. Wiara jest dla mnie odpowiedzią całej osoby: rozumu, emocji, woli oraz miłości.
Jednocześnie nie utożsamiam Boga ani Objawienia z własnym sposobem ich rozumienia. Moje interpretacje, argumenty apologetyczne, wybory źródeł i sądy o nauce mogą być błędne. Dlatego aktywnie otwarte myślenie w wierze polega przede wszystkim na gotowości do oczyszczania własnego rozumienia.
Argument strony przeciwnej nie musi od razu powodować, że odrzucę prawdę wiary. Może jednak ujawnić, że:
posługiwałem się słabym argumentem;
niewłaściwie zrozumiałem stanowisko przeciwnika;
nadałem prywatnej opinii rangę nauczania Kościoła;
nie odróżniłem danych naukowych od ich filozoficznej interpretacji;
broniłem poprawnej tezy w niewłaściwy, agresywny albo niesprawiedliwy sposób.
W takich przypadkach sprzeciw drugiej osoby może stać się pomocą. Nie zabiera mi wiary. Odbiera mi jedynie wyjaśnienie, które nie było wystarczająco dobre.
Nie chcę zatem wybierać między wiernością a otwartością. Wierność określa kierunek mojego poszukiwania. Otwartość chroni mnie przed pomyleniem Boga z własnym obrazem Boga, Objawienia z własną interpretacją oraz prawdy z argumentem, do którego zdążyłem się przywiązać.
Co pozostawiam otwarte
Muszę jeszcze dokładniej rozróżnić:
treść Objawienia;
dogmaty i inne formy nauczania Magisterium;
interpretacje teologiczne;
modele filozoficzne;
argumenty apologetyczne;
moje osobiste rozumienie i doświadczenie wiary.
Nie każde przekonanie, które wiążę z religią, jest automatycznie prawdą objawioną. Niektóre mogą pochodzić z wychowania, prywatnej lektury, określonej szkoły teologicznej, przywiązania do autora albo osobistego doświadczenia. Otwartość wymaga ustalenia statusu każdego z tych przekonań.
Pozostawiam otwarte pytanie, jak dokładnie współpracują w akcie wiary rozum, emocje, wola, łaska i miłość do Boga. Moja intuicja mówi, że wiara obejmuje całą osobę. Potrzebuję jednak źródeł teologicznych, aby nie opisać tej relacji zbyt psychologicznie albo zbyt schematycznie.
Nadal muszę rozpoznać, kiedy cierpliwe milczenie wobec przeciwnika jest dojrzałością, a kiedy staje się unikaniem trudnego pytania. Czasem rozmówca rzeczywiście potrzebuje przestrzeni. Innym razem moje milczenie może oznaczać, że nie potrafię odpowiedzieć i nie chcę się do tego przyznać.
Otwarte pozostaje również pytanie, gdzie kończy się uczciwe zakorzenienie w wierze, a zaczyna system odporny na każdą możliwą korektę. Rozróżnienie między Objawieniem a własną interpretacją jest konieczne, ale nie może służyć jako automatyczna osłona przed każdym niewygodnym argumentem.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Fiszka zostanie wykorzystana w rozdziale 2 po wprowadzeniu rozróżnienia między faktem a interpretacją. Ma uzasadnić praktyczną zasadę, że pierwsza wersja wydarzeń jest hipotezą roboczą, a nie gotowym wyrokiem. Zanim uznamy ją za prawdziwą, warto poszukać informacji, które mogą ją potwierdzić lub osłabić, oraz poważnie rozważyć przynajmniej jedno alternatywne wyjaśnienie.
Wyniki Harana, Ritov i Mellers pozwalają przejść od opisu błędu potwierdzenia do praktycznej metody ograniczania jego skutków. Nickerson i Stanovich pokazują, dlaczego bronimy własnej interpretacji; ta fiszka pokazuje, co można zrobić: nie kończyć poszukiwania danych w chwili znalezienia pierwszej informacji pasującej do naszej tezy.
Trzeba jednak zachować zawarte w badaniu ograniczenie: większa ilość informacji poprawia osąd tylko wtedy, gdy informacje są rzetelne i mają rzeczywistą wartość dla rozstrzyganego problemu. Nie chodzi o nieskończone czytanie wszystkiego, lecz o dostatecznie szeroką i uczciwą kwerendę.
Słowa kluczowe
aktywnie otwarte myślenie
AOT
poszukiwanie informacji
pierwsza interpretacja
alternatywne wyjaśnienia
jakość źródeł
trafność osądów
kalibracja
nadmierna pewność siebie
rewizja przekonań
fakty i interpretacje
rozdział 2
Teza autora
Aktywnie otwarte myślenie wiąże się z większą trafnością oszacowań przede wszystkim dlatego, że skłania człowieka do bardziej wytrwałego poszukiwania relewantnych informacji przed sformułowaniem odpowiedzi. Przewaga ta zanika, gdy badany nie może sam zdecydować, ile informacji zgromadzi. Nie jest też bezwarunkowa: gdy dostępne informacje są mylące albo nie odzwierciedlają niespodziewanego wyniku, konsekwentne kierowanie się nimi może pogorszyć trafność przewidywania.
Tok rozumowania autora
Błędy w przewidywaniu często wynikają z zatrzymywania się przy pierwszej odpowiedzi i zbyt krótkiego poszukiwania informacji.
Autorzy porównują cztery właściwości: AOT, potrzebę poznania, wytrwałość oraz maksymalizowanie.
W pierwszym badaniu AOT jako jedyna zmienna przewiduje zarówno dłuższe poszukiwanie informacji, jak i lepsze wyniki.
Analiza mediacji pokazuje, że lepsze wyniki są w znacznym stopniu związane z większą ilością zgromadzonych danych.
W drugim badaniu uczestnicy otrzymują z góry ustaloną ilość informacji. AOT przestaje wtedy przewidywać trafność.
W trzecim badaniu AOT pomaga, gdy informacje trafnie wskazują najbardziej prawdopodobny wynik. Gdy dochodzi do niespodziewanego rezultatu, silniejsze oparcie na danych może zaszkodzić.
Wniosek: AOT zwiększa szansę trafnego osądu głównie przez bardziej wytrwałe poszukiwanie informacji, lecz jego skuteczność zależy od jakości i wartości predykcyjnej danych.
Założenia jawne i ukryte
Autorzy zakładają, że jakość osądu można częściowo mierzyć jego zgodnością z później ustalonym wynikiem. Przyjmują również, że skala AOT trafnie mierzy gotowość do konfrontowania własnych przekonań z nowymi informacjami.
Założeniem normatywnym jest przekonanie, że człowiek powinien poświęcić problemowi dostatecznie dużo czasu, rozważać dowody sprzeczne z jego pierwszą odpowiedzią i uwzględniać opinie innych. Jednocześnie autorzy nie zakładają, że każda dodatkowa informacja jest wartościowa. Korzyść z otwartości zależy od tego, czy dostępne dane rzeczywiście pozostają związane z prawidłowym rozstrzygnięciem.
Pojęcia wymagające doprecyzowania
– aktywnie otwarte myślenie — AOT;
– poszukiwanie i pozyskiwanie informacji;
– trafność oszacowania;
– kalibracja pewności;
– nadmierna pewność siebie;
– spójność przewidywania z dostępnymi danymi;
– informacja predykcyjna i informacja myląca;
– potrzeba poznania;
– wytrwałość — grit;
– maksymalizowanie i wybór rozwiązania wystarczającego.
Kontekst i życzliwa interpretacja
Artykuł nie jest pochwałą niekończącego się zbierania danych ani pozostawania bez własnego stanowiska. Autorzy pytają o konkretny mechanizm, dzięki któremu pewne osoby dokonują trafniejszych oszacowań.
Najsilniejsza interpretacja ich stanowiska brzmi: aktywnie otwarty człowiek nie jest kimś, kto w nic nie wierzy albo ciągle zmienia zdanie. Jest kimś, kto nie uznaje pierwszej odpowiedzi za ostateczną, zanim nie zgromadzi dostatecznej ilości informacji. Jego przewaga ma charakter praktyczny: dłużej szuka, sprawdza alternatywy i rzadziej zamyka kwerendę w chwili znalezienia wygodnego potwierdzenia.
Autorzy sami ograniczają zakres swojej tezy, pokazując sytuacje, w których dane mogą prowadzić do błędnego przewidywania. Dzięki temu ich stanowisko nie zamienia AOT w kolejną prostą receptę na nieomylność.
Znaczenie dla problemu badawczego
Fiszka wnosi do rozdziału 2 pozytywny odpowiednik opisanych wcześniej błędów poznawczych. Samo uświadomienie sobie istnienia efektu potwierdzenia nie mówi jeszcze, co człowiek ma zrobić. AOT wskazuje konkretną praktykę: zatrzymać pierwszą interpretację, wydłużyć poszukiwanie informacji, dopuścić możliwość błędu i rozważyć dane pochodzące z innej strony sporu.
Jest to szczególnie ważne dla całej książki „Projektowani”. Czytelnik będzie później oceniał argumenty kosmologiczne, biologiczne, filozoficzne i teologiczne. Nie powinien ani automatycznie przyjmować argumentu zgodnego z własnym światopoglądem, ani odrzucać go tylko dlatego, że pochodzi z obcego obozu.
Fiszka wprowadza zarazem ważne ograniczenie: otwartość umysłu musi iść w parze z krytyką źródeł. Więcej materiału nie zawsze oznacza więcej prawdy.
Co przyjmuję jako trafne
Przyjmuję, że pierwsza interpretacja powinna zachować status hipotezy roboczej, nawet wtedy, gdy towarzyszy jej mocne poczucie pewności. To, że coś wydaje mi się oczywiste, nie oznacza jeszcze, że właściwie odczytałem człowieka, wydarzenie albo argument.
Za trafne uznaję rozumienie aktywnie otwartego myślenia jako konkretnej postawy i praktyki. Oznacza ono gotowość do dalszego poszukiwania informacji, uwzględniania danych niewygodnych dla własnego stanowiska oraz poważnego rozważania racji innych osób. Nie jest deklaracją: „nie mam żadnych przekonań”. Nie oznacza również obowiązku ciągłego zmieniania zdania. Badanie Harana, Ritov i Mellers dotyczyło konkretnych zadań prognostycznych, ale dobrze pokazuje praktyczny mechanizm: osoby bardziej otwarte nie kończyły poszukiwania na pierwszej odpowiedzi, która wydawała się wystarczająca.
W sprawach religijnych otwartość rozumiem inaczej niż zawieszenie wiary. Objawienia nie traktuję jako jednej z wielu równorzędnych hipotez światopoglądowych. Przyjmuję je wiarą jako słowo Boga. Jednocześnie wiem, że moje rozumienie Objawienia, sposób wyrażania prawd wiary, wybór argumentów apologetycznych oraz ocena konkretnych stanowisk teologicznych pozostają ludzkie i mogą wymagać korekty.
Wiara angażuje według mnie całą osobę. Rozum szuka zrozumienia tego, co zostało przyjęte w wierze. Emocje sprawiają, że prawdy religijne nie pozostają zimnymi formułami. Wola pozwala powierzyć siebie Bogu. Szczególną rolę odgrywa miłość do Boga. Bez niej wiedza religijna może pozostać zewnętrzna, poprawna na poziomie definicji, lecz nieprzemieniająca życia.
Przyjmuję również, że argument przeciwnika należy pozwolić wypowiedzieć do końca. Nie muszę natychmiast przerywać, przekonywać ani zwyciężać. Człowiek, który wypowiada swój sprzeciw, sam słyszy własne racje. Czasem dopiero po jakimś czasie, w innym doświadczeniu życiowym, wraca do nich i zaczyna je ponownie oceniać. Moje zadanie nie zawsze polega na natychmiastowej odpowiedzi. Niekiedy powinienem najpierw słuchać.
Co uważam za niewykazane
Nie przyjmuję założenia, że autentycznie otwarty człowiek musi traktować wszystkie swoje przekonania jako jednakowo prowizoryczne. Prawda wiary, opinia teologiczna, hipoteza naukowa, argument filozoficzny i prywatna intuicja nie mają tego samego statusu epistemicznego.
Nie zgadzam się również z poglądem, że wierność Objawieniu oznacza zgodę na każdą własną interpretację religijną. Mogę być wierny Bogu, a zarazem błędnie rozumieć tekst biblijny, dokument Kościoła, zdanie teologa albo znaczenie danych naukowych. Nieomylność Objawienia nie przechodzi automatycznie na moje prywatne rozumowanie.
Nie uważam, że silne uczucie religijne samo potwierdza prawdziwość określonego sądu. Miłość do Boga może otwierać na zaufanie, modlitwę i posłuszeństwo. Emocjonalna intensywność może jednak również wzmacniać efekt potwierdzenia. Człowiek łatwo uznaje za głos Boga to, co odpowiada jego pragnieniom, lękom albo przyjętemu wcześniej obrazowi świata.
Nie przyjmuję też, że niewiara albo sprzeciw religijny zawsze wynikają ze złej woli czy świadomej odmowy poznania. Nie mam dostępu do wnętrza drugiego człowieka. Mogę oceniać jego argument, ale nie powinienem pochopnie wyrokować o jego motywacji, otwartości na łaskę czy osobistej relacji z Bogiem.
Nie wystarcza także stwierdzenie: „pozwolę przeciwnikowi się wykrzyczeć”. Takie sformułowanie może zabrzmieć protekcjonalnie, jakby moja racja była już oczywista, a druga osoba potrzebowała jedynie emocjonalnego rozładowania. Lepiej powiedzieć:
Pozwolę mu wypowiedzieć argument do końca, zanim zdecyduję, że go rozumiem i potrafię na niego odpowiedzieć.
Najsilniejszy kontrargument
Najsilniejszy kontrargument brzmi: moje rozróżnienie może być bardzo wygodnym systemem obronnym.
Mogę powiedzieć, że Objawienie nie podlega rewizji, a kiedy przeciwnik przedstawi mocny argument, przenieść problem do kategorii „moja niedoskonała interpretacja”. Dzięki temu żaden argument nie będzie w stanie dotknąć samego rdzenia mojego przekonania. W praktyce moja wiara może stać się całkowicie odporna na racjonalną kontrolę.
Dodatkowo stwierdzenie, że wiara i miłość do Boga stoją ponad moim poznaniem, może zostać odczytane jako przyznanie emocjonalnemu przywiązaniu pierwszeństwa przed dowodami. Mogę uznawać określone twierdzenie za prawdziwe dlatego, że jest dla mnie święte, pocieszające i związane z najważniejszą relacją mojego życia.
Także moja postawa wobec przeciwnika może kryć niebezpieczeństwo. Mówiąc, że pozwalam mu „się wykrzyczeć”, mogę w rzeczywistości nie słuchać jego argumentu. Mogę jedynie spokojnie czekać, aż skończy, zachowując przeświadczenie, że problem znajduje się w jego woli, emocjach albo braku gotowości na wiarę.
Wreszcie moje przekonanie, że osobiste doświadczenie bywa bardziej wiążące niż recenzja zewnętrzna, może wzmacniać stronniczość po mojej stronie. Kiedy krytyka mi odpowiada, uznam ją za cenną. Kiedy dotyka fundamentu mojego stanowiska, mogę wrócić do własnego doświadczenia i potraktować je jako ostateczne rozstrzygnięcie.
Odpowiedź na kontrargument
Przyjmuję ten zarzut jako poważny. Rozróżnienie Objawienia od mojej interpretacji nie może być używane dowolnie. Muszę za każdym razem wskazać, na jakiej podstawie nazywam dane twierdzenie prawdą wiary: czy wynika ono z Pisma i Tradycji oraz zostało autentycznie wyjaśnione przez Magisterium, czy jest opinią teologa, modelem apologetycznym albo moim własnym wnioskiem.
Dlatego w książce potrzebuję konsekwentnie rozdzielać:
„Kościół naucza”
„ten teolog uważa”
„zwolennicy tej teorii argumentują”
„ja skłaniam się ku stanowisku”
„na obecnym etapie nie wiem”.
Wiara nie może pełnić funkcji zakazu myślenia. Przekracza sam rozum, ale nie pozwala mi świadomie akceptować sprzeczności, nierzetelności źródłowej ani fałszu. Miłość do Boga nadaje poszukiwaniu kierunek i egzystencjalną wagę. Nie jest metodą ustalania wyników badań naukowych ani automatycznym potwierdzeniem mojej egzegezy.
Nie powinienem również diagnozować wnętrza przeciwnika. Mogę powiedzieć, że jego argument mnie nie przekonuje. Nie powinienem bez wystarczających podstaw mówić, że nie chce on poznać prawdy. Uczciwsze jest pytanie:
„Co dokładnie sprawia, że odrzucasz moje stanowisko?”
oraz:
„Która część mojego rozumowania wydaje Ci się najsłabsza?”
Emocjonalne poruszenie traktuję jako sygnał znaczenia, a nie jako dowód prawdziwości. Osobiste doświadczenie jest ważnym materiałem dla mojego stanowiska i mojego stylu pisania. Nie jest jednak ostatecznym kryterium w każdej dziedzinie. Twierdzenie naukowe wymaga źródeł naukowych, twierdzenie o nauczaniu Kościoła — źródeł Magisterium, a osobiste doświadczenie może pokazać, co dana prawda znaczy dla mnie.
Możliwa nowa teza / wkład własny
Moim wkładem jest rozróżnienie dwóch rodzajów otwartości.
Pierwsza dotyczy przekonań, które mają charakter hipotez, interpretacji i sądów roboczych. Tutaj otwartość oznacza gotowość do zmiany stanowiska pod wpływem nowych danych.
Druga dotyczy wiary. Nie polega ona na codziennym zawieszaniu zaufania do Boga. Polega na gotowości do oczyszczania własnego rozumienia tego, co przyjmuję w wierze.
Tezę można zapisać następująco:
Aktywnie otwarte myślenie w sprawach religijnych nie wymaga traktowania Objawienia jako tymczasowej hipotezy. Wymaga natomiast gotowości do korygowania własnej interpretacji Objawienia, sposobu argumentowania oraz postawy wobec człowieka, który myśli inaczej.
Drugim elementem mojego wkładu jest ujęcie wiary jako rzeczywistości angażującej całą osobę:
Wiara nie jest wyłącznie operacją intelektualną. Rozum szuka zrozumienia, emocje nadają przeżyciu znaczenie, wola odpowiada decyzją, a miłość kieruje osobę ku Bogu. Żaden z tych wymiarów nie powinien jednak samodzielnie przejmować całej funkcji poznawczej.
Trzecia teza dotyczy argumentów strony przeciwnej:
Kontrargument może nie zmienić przedmiotu mojej wiary, a jednak może zmienić sposób, w jaki ją rozumiem, uzasadniam i przeżywam. Wtedy nie jest zagrożeniem, lecz narzędziem oczyszczenia.
Dalsza kwerenda
Opracować klasyczne rozróżnienie między fides quae — treścią wiary — oraz fides qua — osobistym aktem wiary.
Uzupełnić źródła dotyczące relacji wiary i rozumu, szczególnie odpowiednie fragmenty Fides et ratio.
Sprawdzić w źródłach kościelnych relację między Objawieniem, Tradycją, Pismem Świętym i Magisterium. Pozwoli to ustalić, kiedy autor może napisać „prawda wiary”, a kiedy powinien użyć określenia „moja interpretacja”.
Opracować krótką hierarchię statusów twierdzeń używanych w książce:
dogmat lub prawda wiary;
inne nauczanie Magisterium;
opinia teologiczna;
argument filozoficzny;
model apologetyczny;
hipoteza naukowa;
stanowisko autora.
Sprawdzić teologiczne źródła dotyczące współpracy łaski i wolności człowieka. Należy uniknąć sprowadzenia narodzin wiary wyłącznie do dobrej woli, intelektualnej otwartości albo emocjonalnej podatności.
Opracować dla rozdziału 2 prostą procedurę badania własnych przekonań religijnych:
Co dokładnie twierdzę?
Jaki status ma to twierdzenie?
Z jakiego źródła pochodzi?
Co jest w nim prawdą wiary, a co moją interpretacją?
Czy kontrargument dotyka rdzenia wiary, czy jedynie mojego uzasadnienia?
Zachować Twoją myśl o pozwoleniu przeciwnikowi na pełne wypowiedzenie sprzeciwu, ale zastąpić obraz „wykrzyczenia się” bardziej partnerskim sformułowaniem.
Roboczy akapit
Nie traktuję Objawienia jak jednej z wielu hipotez, które każdego ranka ustawiam na linii startu. Wierzę Bogu. Ta wiara angażuje mój rozum, emocje, wolę i miłość. Nie chcę jednak mylić Boga z własnym obrazem Boga ani Objawienia z tym, co akurat zdołałem z niego zrozumieć.
Dlatego argument człowieka niewierzącego może być dla mnie ważny. Nie musi odebrać mi wiary. Może za to obnażyć słabość mojego rozumowania, nieznajomość źródła albo zdanie, które powtarzałem od lat, nigdy go porządnie nie sprawdzając.
Czasem najuczciwsza odpowiedź brzmi:
— Wierzę, że to jest prawda. Widzę jednak, że nie potrafię jeszcze dobrze wyjaśnić dlaczego.
Takie zdanie nie jest kapitulacją. Jest początkiem pracy.
Nie muszę natychmiast przerywać rozmówcy i bronić każdego fragmentu swojego światopoglądu. Najpierw chcę usłyszeć jego argument do końca. Może się okazać słaby. Może wynikać z bolesnego doświadczenia. Może też trafić dokładnie w miejsce, w którym moje własne przekonania były wygodne, lecz niedopracowane.
Wiara szuka zrozumienia. Jeżeli przestaje szukać, łatwo pomylić wierność z lękiem przed pytaniem.
Dodatkowe notatki o powiązaniach
Uriel Haran, Ilana Ritov i Barbara A. Mellers — aktywnie otwarte myślenie, poszukiwanie dodatkowych informacji oraz ograniczenia AOT.
Raymond S. Nickerson — efekt potwierdzenia i nieświadome budowanie argumentacji na rzecz wcześniej przyjętej tezy.
Keith E. Stanovich, Richard F. West i Maggie E. Toplak — myside bias oraz możliwość inteligentnego bronienia własnej strony bez uczciwego rozważenia strony przeciwnej.
Daniel Kahneman — szybkie sądy, pierwsza spójna opowieść i nadmierna pewność.
Jan Paweł II, Fides et ratio — relacja wiary i rozumu; konieczne źródło dla teologicznego rozwinięcia osobistej intuicji autora.
Miejsce w książce: Część I, rozdział 2, po omówieniu pierwszej interpretacji i aktywnie otwartego myślenia. Fragment będzie przygotowywał czytelnika do późniejszych sporów kosmologicznych, biologicznych i teologicznych.
Metadane pytania 1
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Metadane pytania 2
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Metadane pytania 3
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Metadane pytania 4
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Metadane pytania 5
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Status mojego stanowiska
working
Stopień pewności
high
