Ewolucjonizm teistyczny i irenizm doktrynalny
Tomasz z Akwinu,1986-Suma Teologiczna, tom 6
Pełny widok tekstowy rozwija wszystkie sekcje i usuwa elementy strony niepotrzebne dla AI, Speechify oraz wydruku.
- Autor / redaktor
- Tomasz z Akwinu
- Tytuł
- Suma Teologiczna
- Rok
- 1986
- Identyfikator
tomasz-z-akwinu1986-suma-teologiczna-tom-6
Spis treści
1.Błogosławieństwo Jana Pawła II dla Katolickiego Ośrodka Wydawniczego Veritas
2.Błogosławieństwo Jana Pawła II dla wydawnictwa
3.Sumy, subskrybentów i czytelników
4.Od wydawnictwa
5.Słownik polsko-łacinski najważniejszych wyrazów do temu
6.Traktat: O CZŁOWIEKU, cz. I. (1, 75-84)
7.Odnośniki do tekstu (wykaz źródeł)
8.Objaśnienia tłumacza
9.Słowniczek łacińsko-polski
10.Spis rzeczy tomu szóstego
11.Spis tomów Sumy
Fiszki (6)
AD-TA-01 — Człowiek nie jest samą duszą: jedność duszy i ciała
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
„Jak do istoty tego oto człowieka należy to, że składa się z tej oto duszy, z tego oto ciała i z tych oto kości, tak do istoty człowieka w ogóle należy to, że składa się z duszy i ciała i kości. Cokolwiek bowiem stanowi wspólną i istotną treść wszystkich jednostek danego gatunku, to musi też wchodzić w istotę tegoż gatunku”.
Następnie Tomasz konkluduje:
„Jasno z tego wynika, że człowiek nie jest samą duszą tylko, ale jestestwem złożonym z duszy i ciała”.
W odpowiedzi na drugi zarzut dodaje:
„Nie każda substancja jednostkowa jest hipostazą lub osobą, ale tylko ta, która ma zupełną naturę gatunku. Stąd to za hipostazę lub osobę nie mogą uchodzić ani ręka, ani noga, ani też dusza, skoro jest częścią gatunku «człowiek»”.
Lokalizacja w źródle
Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 75, a. 4, respondeo oraz ad 2.
Wydanie polskie:
Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, t. 6: Człowiek. Część pierwsza, przeł. i objaśnił Pius Bełch OP, Londyn: Veritas, z. 75, a. 4, s. 12–13.
W pliku PDF: s. 12–13.
2. Rozumiem fragment
Św. Tomasz odrzuca zarówno materializm, utożsamiający człowieka z ciałem, jak i platoński dualizm, według którego człowiek jest zasadniczo duszą jedynie posługującą się ciałem. Dusza ludzka jest niecielesna, samoistna i zdolna do trwania po śmierci, ale nie stanowi całego człowieka. Człowiek jest jednym bytem złożonym z duszy i ciała.
Stan duszy oddzielonej po śmierci jest zatem stanem rzeczywistym i świadomym, lecz antropologicznie niepełnym. Przy założeniu zbawienia Adama można powiedzieć, że jego dusza uczestniczy obecnie w widzeniu uszczęśliwiającym, natomiast pełnia człowieczeństwa Adama zostanie przywrócona dopiero w zmartwychwstaniu ciała.
Fiszka stanowi podstawę do rozróżnienia między:
- osobową ciągłością Adama po śmierci;
- obecnym stanem jego duszy oddzielonej;
- przyszłym dopełnieniem jego człowieczeństwa;
- dobrem stworzonej cielesności;
- nieuporządkowaniem relacji duszy i ciała po grzechu.
Nie należy więc przedstawiać zbawienia jako wyzwolenia dobrej duszy ze złego ciała. Ciało należy do natury człowieka. Problemem po upadku nie jest sama cielesność, lecz utrata właściwego porządku całego człowieka.
Ważne zastrzeżenie
Artykuł 4 zagadnienia 75 ma charakter filozoficzno-antropologiczny. Nie rozstrzyga samodzielnie:
w jaki sposób dusza oddzielona poznaje;
co zachowuje z pamięci ziemskiego życia;
czy doświadcza radości lub smutku;
jaki zakres wiedzy posiada o żyjących;
jak uczestniczy w widzeniu uszczęśliwiającym;
czy Adam zna los każdego potomka.
Nie należy również wyprowadzać z tego artykułu wniosku, że po śmierci Adam przestaje istnieć albo traci tożsamość. Tomasz wcześniej wykazuje samoistność i niezniszczalność duszy ludzkiej. Jego teza brzmi subtelniej:
dusza może istnieć po oddzieleniu od ciała, ale sama nie stanowi pełnego człowieka.
Określenie duszy oddzielonej jako „niepełnej” nie oznacza:
braku świadomości;
braku osobowej ciągłości;
nieszczęścia;
niemożności widzenia Boga.
Oznacza brak pełni natury ludzkiej, która domaga się jedności duszy i ciała.
Trzeba także odróżnić dwa twierdzenia:
niektóre ludzkie czynności zmysłowe dokonują się dzięki organom cielesnym;
ciało jest źródłem moralnego zła.
Pierwsze jest zgodne z Tomaszem. Drugie nie wynika z jego antropologii i mogłoby prowadzić do dualizmu zbliżonego do platonizmu lub manicheizmu.
3. Pytania i moje odpowiedzi
1. Czy w artykule należy mówić bez zastrzeżeń, że „Adam znajduje się obecnie w niebie”, czy precyzyjniej: „dusza Adama uczestniczy obecnie w widzeniu uszczęśliwiającym, oczekując na zmartwychwstanie ciała”?
Pierwsze sformułowanie jest naturalne w języku religijnym i liturgicznym, ale może zacierać różnicę pomiędzy:
duszą oddzieloną;
pełnym człowiekiem;
obecnym stanem pośrednim;
przyszłą pełnią zmartwychwstania.
Drugie sformułowanie jest antropologicznie precyzyjniejsze, lecz może brzmieć tak, jakby osobowa tożsamość Adama została osłabiona albo jakby „Adam” nie istniał pomiędzy śmiercią i zmartwychwstaniem.
no oczywiście, że:
„dusza Adama uczestniczy obecnie w widzeniu uszczęśliwiającym, oczekując na zmartwychwstanie ciała”. Cały Adam to dusza i ciało. Nie jest on cały w niebie tak jak Jezus, czy Jego Matka Maryja , czy Eliasz, którzy zostali (dwóch ostatnich) wzięci do nieba z ciałem i duszą. Jezus samoistnie tam wstąpił - taka jest nasza wiara.
2. Czy w modelu „entropii antropologicznej” można mówić osobno o entropii ciała i entropii duszy, czy należałoby przede wszystkim opisywać dezintegrację właściwego porządku jednego człowieka?
Oddzielne mówienie o degradacji ciała i duszy może być użyteczne analitycznie, lecz grozi przedstawieniem człowieka jako połączenia dwóch niezależnych bytów.
Tymczasem według Tomasza ciało i dusza nie stanowią dwóch kompletnych substancji istniejących obok siebie. Człowiek jest jednym jestestwem. Należy więc ustalić, czy:
„entropia cielesna”;
„entropia duchowa”;
„entropia antropologiczna”
oznaczają trzy procesy, czy też pierwsze dwa są jedynie odróżnialnymi wymiarami jednej dezintegracji osoby.
ciężko powiedzieć o dezintegracji, bo jest to poza moim doświadczeniem. Wiem tylko to, że entropia mojej duszy ma znaczący wpływ na entropię mojego ciała, w drugą stronę to nie działa. czy to stanowi, że jedno jest ważniejsze od drugiego? ciężko powiedzieć, sądzę, że nie. Sądzę, że w niebie dusza "tęskni" za swoim ciłem, jest to - tak sądzę - jeden z jej smutków, nie koniecznie cierpień, bo przebywanie z Bogien rozjaśnia wszystko, w tym również tę szarość: smutek/tęsknotę za swoim ciałem. myślę, że kluczową rolę ma tu nadzieja, ona jest radością przyszłej szczęśliwości: połączenia ciała i duszy, bo nic co Bóg obiecuje nie niespełniło się, wszystko jest prawdą i się dzieje i dodaje sił dla nadzei.
dezintegracja: raczej nie sądzę, bo wtedy dusza szłaby/rozwijałaby się we własnym kierunku a ciało po swojemu. W tym własnie sęk, że jest tu zawsze pełna integracja i to czym zarazi się dusza ma przeogromny wpływ na ciało, w druga stronę to też w sumie trochę działa. jeśli ciało cierpi, bo się skaleczyło lub cos podobnego to wpływa to na duszę, ona również cierpi. OK, to odwołuję to, co wczesniej powiedziałem, że raczej dusza ma wpływ na ciało, bo to ostatnie też ma, ale trochę innego rodzaju wpływ, ale zawsze będzie to wpływ. ale jakoś nie moge się pogodzić z dezintegracją, uważam, że ten duet tylko przez boga może być zdezintegrowany lub oddzielony (śmierć ciała).
3. Skoro niektóre rodzaje pamięci, wyobraźni i uczuć zależą od ciała, to w jakim sensie dusza oddzielona Adama może zachować ziemską biografię oraz wiedzę o własnym grzechu, Kainie, Ablu i pozostałych potomkach?
Teza artykułu zakłada jednocześnie:
zachowanie osobowej tożsamości;
zachowanie prawdy o ziemskiej historii;
brak aktualnego ciała;
odmienny sposób poznawania duszy oddzielonej;
brak cierpienia sprzecznego z widzeniem uszczęśliwiającym.
Trzeba będzie odróżnić:
pamięć zmysłową;
wyobrażenia;
wiedzę utrwaloną w intelekcie;
osobową ciągłość;
poznanie udzielane przez Boga;
ziemski sposób emocjonalnego przeżywania wspomnień.
podczas tego czasu kiedy stanowiły jedno: ciało i dusza to wszystko co zapisywało się w jednym, zapisywało się i w drugim. Po oddzieleniu jednego od drugiego, zapis został, wspomnienie. co z tego, że niektóre zależą od ciała, jak i tak są współprzeżywane i przez ciało i przez duszę. "przez ciało" to raczej - jest wytwarzana odpowiednia chemia, jako reakcja na przeżycia, które odbywają się w duszy, a przez ciało sa niejako wzmacniane i popychane ku kolejnym przeżyciom, według zamysłu bożego.
4. Moje stanowisko
Moje stanowisko i uzasadnienie
Przyjmuję, że człowiek jest substancjalną jednością duszy i ciała. W czasie ziemskiego życia nie istnieją dwa równoległe podmioty — dusza rozwijająca się w swoim kierunku i ciało rozwijające się w swoim. Istnieje jeden człowiek, którego różne władze współdziałają i wzajemnie na siebie wpływają.
Wskutek grzechu pierworodnego jedność substancjalna człowieka nie została zniszczona, lecz została naruszona jego integralność funkcjonalno-moralna. Rozum, wola, uczucia i cielesne pragnienia nie pozostają już w pierwotnej harmonii. Dlatego przez „entropię antropologiczną” należy rozumieć nie rozchodzenie się duszy i ciała w dwóch przeciwnych kierunkach, lecz narastające nieuporządkowanie wewnątrz jednej osoby.
Śmierć powoduje rzeczywiste oddzielenie duszy od ciała i dlatego stan duszy oddzielonej pozostaje antropologicznie niepełny. Nie oznacza to jednak utraty tożsamości Adama ani zaniku jego ludzkiego „ja”. Przy założeniu jego zbawienia dusza Adama uczestniczy w widzeniu uszczęśliwiającym i posiada Boga jako dobro ostateczne. Jednocześnie pozostaje naturalnie skierowana ku własnemu ciału i oczekuje jego zmartwychwstania.
To oczekiwanie nie musi być cierpieniem. Można je określić jako niepełność bez nieszczęścia: dusza nie posiada jeszcze dobra chwały w całej rozległości odpowiadającej ludzkiej naturze, ale posiada już Boga, dlatego nie przeżywa owego niedopełnienia jako rozpaczy, straty ani sprzeciwu wobec Bożego porządku.
Ziemska biografia Adama nie zostaje wymazana. Nie przyjmuję jednak modelu dwóch identycznych zapisów pamięci — jednego w ciele i drugiego w duszy. Uważam raczej, że wydarzenia ziemskiego życia były przeżywane przez całego człowieka, a po śmierci trwa w duszy to, co zostało przez nią poznane, osądzone, umiłowane lub odrzucone na poziomie intelektu i woli. Cielesno-zmysłowy sposób przywoływania tych wydarzeń ustaje, lecz prawda osobowej historii pozostaje.
Co pozostawiam otwarte
Pozostawiam otwarte, czy naturalne odniesienie duszy oddzielonej do własnego ciała można w ogóle nazywać „smutkiem”, nawet po wykluczeniu cierpienia i braku szczęśliwości. Bardziej prawdopodobne wydaje się określenie go jako pragnienia pełniejszego sposobu uczestnictwa w już posiadanym dobru.
Nie rozstrzygam jeszcze:
jak dokładnie dusza oddzielona zachowuje wiedzę autobiograficzną;
jaka część ziemskiego doświadczenia trwa jako wiedza intelektualna;
czy i w jakim sensie można mówić o pamięci wydarzeń zależnych pierwotnie od wyobraźni oraz pamięci zmysłowej;
czy dusza Adama zna obecnie całość swojej ziemskiej historii w każdym szczególe;
jaki jest zakres jego wiedzy o późniejszych dziejach ludzkości;
jak dokładnie rozumieć wzajemne oddziaływanie duchowego i cielesnego wymiaru człowieka;
czy termin „entropia antropologiczna” powinien opisywać przede wszystkim naruszenie harmonii władz, czy także biologiczną degradację organizmu;
jak odróżnić naturalne pragnienie ciała od braku, który powodowałby cierpienie.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
1. Jako podstawę antropologicznego realizmu
Fiszka pozwala uniknąć dwóch redukcji:
naturalistycznej, według której człowiek jest wyłącznie organizmem cielesnym;
platońskiej, według której prawdziwy człowiek jest samą duszą, a ciało pozostaje jedynie narzędziem lub więzieniem.
Tomasz zachowuje zarazem duchowość duszy i konstytutywne znaczenie ciała.
2. Do wyjaśnienia obecnego stanu Adama
Zdanie:
„Adam znajduje się obecnie w niebie”
jest poprawnym skrótem językowym, lecz wymaga doprecyzowania. Ściśle rzecz biorąc, dusza Adama — przy założeniu jego zbawienia — uczestniczy w chwale i oczekuje zmartwychwstania ciała.
Nie oznacza to zerwania jego osobowej ciągłości. Oznacza natomiast, że obecny stan Adama nie jest jeszcze pełnią właściwą ludzkiej naturze.
3. Do określenia znaczenia zmartwychwstania
Zmartwychwstanie nie jest dodatkiem do zasadniczo zakończonego zbawienia duszy. Jest koniecznym dopełnieniem zbawienia człowieka jako jedności cielesno-duchowej.
Ratzinger podobnie podkreśla, że zbawiony zostanie człowiek jako całość i jedność osoby. Rozróżnienie duszy i ciała nie prowadzi w chrześcijaństwie do dualizmu, lecz zabezpiecza zarazem trwanie człowieka po śmierci oraz jego ukierunkowanie na zmartwychwstanie.
4. Do korekty pojęcia „entropii antropologicznej”
Jeżeli upadek objął całego człowieka, można odróżniać cielesne i duchowe wymiary dezintegracji, ale nie należy ich traktować jako dwóch niezależnych procesów zachodzących w dwóch oddzielnych bytach.
„Entropia antropologiczna” powinna oznaczać naruszenie ładu człowieka jako jednej, cielesno-duchowej istoty:
odwrócenie woli od Boga;
osłabienie panowania rozumu;
nieuporządkowanie sfery pożądawczej;
cierpiętliwość i śmiertelność ciała;
zakłócenie wzajemnego współdziałania władz osoby.
5. Do korekty języka o ciele
Fiszka nie pozwala mówić o ciele jako o naturalnym źródle zła ani jako o czymś, od czego dusza zostaje ostatecznie uwolniona. Ciało jest częścią natury ludzkiej.
Po grzechu problemem jest nieuporządkowanie władz, a nie samo istnienie zmysłów, mózgu, uczuć czy cielesnych potrzeb. Zbawienie ciała oznacza jego przemianę i uwielbienie, nie usunięcie cielesności.
Słowa kluczowe
dusza i ciało; jedność substancjalna; hylemorfizm; dusza oddzielona; osoba; zmartwychwstanie; Adam; antropologia tomistyczna
Teza autora
Św. Tomasz twierdzi, że człowiek nie jest samą duszą ani samym ciałem. Jest jednym jestestwem złożonym z duszy i ciała. Dusza jest formą oraz zasadą życia ciała, ale jako część ludzkiej natury nie stanowi sama zupełnej natury gatunku „człowiek”.
Dusza ludzka jest niecielesna i samoistna, dlatego może trwać po śmierci ciała. Jej samoistność nie oznacza jednak, że sama dusza jest całym człowiekiem albo pełną osobą ludzką w ścisłym znaczeniu używanym przez Tomasza.
Tok rozumowania autora
Człowiek należy do bytów naturalnych i materialnych.
W definicji bytu naturalnego występuje nie tylko forma, ale również materia wspólna właściwa danemu gatunkowi.
Dusza rozumna jest formą człowieka, natomiast ciało stanowi materialny współelement jego natury.
Do istoty konkretnego człowieka należy posiadanie konkretnej duszy i konkretnego ciała.
Do natury człowieka jako gatunku należy zatem złożenie z duszy i ciała.
Nie wszystkie czynności człowieka są czynnościami samej duszy. Czucie dokonuje się jako czynność całego złożenia cielesno-duchowego.
Skoro właściwe ludzkie życie obejmuje czynności złożenia, nie można utożsamić człowieka wyłącznie z duszą.
Dusza, chociaż samoistna, pozostaje częścią natury ludzkiej.
Część nie posiada sama „zupełnej natury gatunku”, tak jak ręka lub noga nie stanowią całego człowieka.
Wniosek: człowiek jest jestestwem złożonym z duszy i ciała, natomiast dusza oddzielona pozostaje niepełnym podmiotem ludzkiej natury.
Założenia jawne i ukryte
Założenia jawne
człowiek jest bytem naturalnym;
dusza jest formą ciała;
ciało należy do istoty człowieka;
czynności zmysłowe dokonują się przy udziale organów cielesnych;
dusza ludzka spełnia także czynności niematerialne;
pełna osoba posiada zupełną naturę swego gatunku.
Założenia metafizyczne
hylemorficzna struktura bytów cielesnych: materia i forma;
forma substancjalna urzeczywistnia materię;
sposób działania odpowiada sposobowi istnienia: operari sequitur esse;
części nie są tym samym, czym jest utworzona z nich całość;
jedność człowieka ma charakter substancjalny, a nie jedynie funkcjonalny;
ciało ludzkie nie jest zewnętrznym narzędziem dołączonym do wcześniej kompletnej duszy;
dusza nie jest odrębnym człowiekiem zamieszkującym ciało.
Pojęcia wymagające doprecyzowania
dusza;
ciało;
forma substancjalna;
materia;
jestestwo złożone;
hylemorfizm;
samoistność duszy;
zupełna natura gatunku;
osoba;
hipostaza;
dusza oddzielona;
stan pośredni;
zmartwychwstanie;
osobowa tożsamość.
Kontekst i życzliwa interpretacja
Tomasz przeciwstawia się zarówno stanowiskom materialistycznym, jak i platońskiemu utożsamieniu człowieka z duszą posługującą się ciałem.
Nie twierdzi, że dusza ginie wraz z ciałem. W poprzednich artykułach wykazuje jej niematerialność i samoistność. Nie twierdzi też, że ciało jest ważniejsze od duszy. Dusza pozostaje zasadą życia, poznania i jedności organizmu.
Najsilniejsza życzliwa interpretacja stanowiska Tomasza brzmi:
Człowiek jest prawdziwie jednym bytem, którego duchowy i cielesny wymiar nie są dwiema osobnymi substancjami połączonymi przypadkowo. Dusza może trwać po śmierci, ponieważ posiada niematerialne działanie, lecz jej naturalnym przeznaczeniem pozostaje ożywianie właściwego jej ciała. Dlatego śmierć nie jest wyzwoleniem człowieka od ciała, lecz naruszeniem jego naturalnej jedności, które zostanie przezwyciężone w zmartwychwstaniu.
Znaczenie dla problemu badawczego
Cytat pozwala uporządkować pytanie o Adama w niebie.
Po pierwsze, zabrania wyobrażania sobie Adama jako czystego ducha, który przestał być związany ze swoją cielesną historią.
Po drugie, pokazuje, że ziemskie życie Adama kształtowało jedną osobę cielesno-duchową. Jego biografia nie jest wyłącznie historią duszy ani wyłącznie historią organizmu.
Po trzecie, nakazuje odróżnić:
obecne widzenie Boga przez duszę Adama;
naturalną niepełność stanu oddzielenia;
przyszłe zmartwychwstanie i uwielbienie ciała;
cierpienie wynikające z braku Boga od oczekiwania na pełnię zmartwychwstania.
Po czwarte, cytat ogranicza sposób rozumienia „entropii duchowej”. Nie powinna ona sugerować, że dobra dusza ulega skażeniu przez z natury złe ciało. Upadek należy opisywać jako naruszenie porządku jednej osoby, w której dusza i ciało należą do tej samej ludzkiej natury.
Co przyjmuję jako trafne
Przyjmuję jako trafną Tomaszową tezę, że ciało nie jest zewnętrznym narzędziem duszy ani jej czasowym więzieniem. Należy do natury człowieka. Śmierć nie jest zatem ostatecznym wyzwoleniem duszy od cielesności, lecz naruszeniem naturalnej jedności człowieka, które wymaga przezwyciężenia w zmartwychwstaniu.
Przyjmuję, że podczas życia ziemskiego oddziaływanie wymiaru duchowego i cielesnego jest wzajemne. Stan ducha, wybory moralne, emocje i utrwalone postawy mogą wpływać na ciało. Równocześnie ból, choroba, zmęczenie, działanie zmysłów oraz procesy fizjologiczne wpływają na sposób poznawania, odczuwania i podejmowania decyzji. Nie są to jednak działania dwóch odrębnych osób lub substancji, lecz współdziałanie różnych władz jednego człowieka.
Przyjmuję potrzebę rozróżnienia dwóch znaczeń integralności:
integralności substancjalnej, dzięki której dusza i ciało tworzą jednego człowieka;
integralności funkcjonalno-moralnej, czyli harmonii rozumu, woli, uczuć, zmysłów i ciała.
Grzech pierworodny nie rozdzielił duszy i ciała na dwa samodzielne byty. Naruszył jednak ich prawidłowy porządek oraz podporządkowanie całego człowieka Bogu. Dlatego określenie „dezintegracja” może być stosowane tylko w znaczeniu naruszenia harmonii władz, a nie rozpadu osoby na dwa równolegle rozwijające się podmioty.
Przyjmuję także, że dusza oddzielona może posiadać naturalne pragnienie ponownego zjednoczenia z ciałem. Pragnienie to nie musi oznaczać cierpienia sprzecznego ze szczęśliwością. Tomasz rozróżnia zaspokojenie przez posiadanie Boga od jeszcze nieosiągniętego rozszerzenia chwały na ciało: dusza posiada już dobro wystarczające do szczęścia, ale chce posiadać je w sposób odpowiadający pełni ludzkiej natury.
Co uważam za niewykazane
Nie przyjmuję dosłownego twierdzenia, że wszystko, co „zapisuje się” w ciele, zostaje w identyczny sposób zapisane w duszy. Taki obraz może być użyteczną metaforą, ale wymaga korekty. Pamięć zmysłowa, wyobrażenia oraz cielesny komponent emocji zależą od organów, natomiast intelektualna wiedza i osobowe odniesienie do poznanej prawdy należą do władz duchowych. Ziemskie doświadczenie jest jedno, ale jego cielesny i intelektualny sposób utrwalenia nie są tym samym.
Za niewykazane uważam twierdzenie, że procesy chemiczne organizmu są jedynie skutkiem tego, co uprzednio wydarzyło się w duszy. Zależności psychofizyczne są wzajemne. Proces cielesny może być odpowiedzią na przeżycie psychiczne, ale może również sam stać się przyczyną zmian w sferze odczuwania, uwagi, wyobraźni i podejmowania decyzji.
Nie utożsamiam naturalnego pragnienia zmartwychwstania z cierpieniem ani z ziemskim smutkiem. Słowo „tęsknota” może zostać użyte tylko analogicznie, ponieważ w zwyczajnym języku zawiera komponent bolesnego braku. Bezpieczniejsze określenia to:
naturalne pragnienie dopełnienia człowieczeństwa
albo:
eschatologiczne oczekiwanie na uczestnictwo ciała w chwale.
Nie będę również nazywał tego oczekiwania cnotą nadziei w ścisłym znaczeniu tomistycznym. Akwinata naucza, że nadzieja jako cnota teologalna ustaje wraz z bezpośrednim posiadaniem Boga. Pozostaje natomiast miłość oraz pragnienie, aby chwała objęła ciało i aby dopełniła się historia zbawienia. Dlatego można posługiwać się słowem „nadzieja” w znaczeniu szerszym, ale trzeba odróżnić je od formalnie rozumianej cnoty nadziei.
Nie należy także stawiać Eliasza na tym samym poziomie pewności doktrynalnej co Chrystusa i Maryję. Wniebowstąpienie Chrystusa oraz Wniebowzięcie Maryi posiadają określony status doktrynalny. Sposób dalszego istnienia Eliasza po jego biblijnym uniesieniu wymaga odrębnej interpretacji i nie powinien stanowić przesłanki artykułu.
Najsilniejszy kontrargument
Jeżeli ciało rzeczywiście należy do istoty człowieka, to jego brak powinien stanowić realne pozbawienie dobra. Jeżeli zaś dusza Adama posiada świadomość, że nie jest jeszcze całym człowiekiem, jej naturalne pragnienie odzyskania ciała powinno powodować smutek. W przeciwnym razie ciało wydawałoby się zbędnym dodatkiem, a zmartwychwstanie nie byłoby konieczne dla pełni zbawienia.
Podobna trudność dotyczy pamięci. Jeżeli wyobraźnia, pamięć zmysłowa i emocjonalne przeżywanie zależą od mózgu, to po śmierci może nie pozostać to, co nazywamy autobiograficzną pamięcią. Gdyby zaś Adam zachowywał jedynie abstrakcyjną wiedzę, że określone wydarzenia miały miejsce, można zapytać, czy jest to jeszcze ta sama osobista historia, czy tylko bezosobowa informacja o przeszłości.
Odpowiedź na kontrargument
Kontrargument zakłada, że każdy brak dopełnienia musi oznaczać brak szczęścia. Tymczasem należy odróżnić:
brak Boga jako dobra ostatecznego;
brak pełnego rozszerzenia już posiadanego dobra na wszystkie wymiary ludzkiej natury.
Pierwszy wykluczałby szczęśliwość. Drugi nie musi jej wykluczać. Tomasz stwierdza, że dusza oddzielona posiada dobro wystarczające do spoczynku pragnienia, lecz chce, aby radowanie się Bogiem objęło także ciało. Po zmartwychwstaniu szczęśliwość nie wzrośnie co do intensywności widzenia Boga, lecz co do rozległości, ponieważ stanie się udziałem całego człowieka.
Ciało nie jest więc dodatkiem. Bez niego dusza pozostaje częścią ludzkiej natury, a nie pełnym człowiekiem. Jednocześnie brak ciała nie musi być przeżywany jako bolesna rana, ponieważ dusza posiada już Boga i zna pewność przyszłego zmartwychwstania. Jej pragnienie nie jest niespokojnym oczekiwaniem na niepewny wynik, lecz skierowaniem ku dopełnieniu dobra zagwarantowanego przez Bożą obietnicę.
Ciągłość biografii nie musi opierać się na zachowaniu całej ziemskiej pamięci zmysłowej. Jej głębszą podstawą jest trwanie tej samej duszy rozumnej, która była zasadą życia konkretnego człowieka, dokonywała aktów poznania i woli oraz pozostaje naturalnie odniesiona do własnego ciała. Szczegółowy sposób zachowania wiedzy o minionych wydarzeniach wymaga jednak osobnej analizy w fiszce AD-TA-02.
Możliwa nowa teza / wkład własny
Wkładem własnym może być rozróżnienie trzech postaci integralności człowieka:
Integralność substancjalna — dusza i ciało tworzą jednego człowieka, a nie dwa połączone podmioty.
Integralność funkcjonalno-moralna — rozum, wola, uczucia, zmysły i ciało pozostają we właściwym porządku, podporządkowanym Bogu. Ta integralność została zraniona przez grzech.
Integralność eschatologiczna — cała osoba zostaje nie tylko przywrócona, lecz przemieniona i wprowadzona w nową pełnię przez zmartwychwstanie ciała.
Takie rozróżnienie pozwala wyjaśnić, że grzech nie rozdzielił substancjalnie duszy i ciała, lecz naruszył harmonię ich wspólnego działania. Śmierć rzeczywiście rozłącza duszę i ciało, ale nie tworzy dwóch niezależnych historii. Zmartwychwstanie natomiast nie oznacza powrotu do zwykłego biologicznego życia ani prostego odtworzenia stanu rajskiego, lecz eschatologiczne dopełnienie całej historii osoby. Jan Paweł II podkreśla, że zmartwychwstanie nie będzie jedynie restitutio in integrum, lecz wejściem w nową pełnię, która zakłada całą historię upadku i odkupienia.
Drugim możliwym wkładem jest pojęcie:
eschatologicznej niepełności bez cierpienia
albo:
naturalnego pragnienia dopełnienia bez afektywnej rany.
Dusza Adama może być prawdziwie szczęśliwa przez widzenie Boga, a jednocześnie naturalnie skierowana ku odzyskaniu ciała. Nie musi to oznaczać sprzeczności, ponieważ brak pełnej rozległości chwały nie jest brakiem samego dobra uszczęśliwiającego.
Trzecim wkładem może być następująca teza:
Ziemska biografia człowieka nie jest zapisana dwa razy — osobno w ciele i osobno w duszy — lecz jest historią jednego cielesno-duchowego podmiotu. Po śmierci jej cielesno-zmysłowa modalność ustaje, natomiast trwa jej intelektualna i moralna prawda, która po zmartwychwstaniu zostanie ponownie wyrażona przez uwielbioną cielesność.
Dalsza kwerenda
Przeanalizować dokładnie Tomasza, Summa theologiae, I, q. 75, a. 2, 4 i 6 oraz q. 76, a. 1, aby ustalić relację między samoistnością duszy, osobą i pełną naturą człowieka.
Włączyć do osobnej fiszki I–II, q. 4, a. 5–6, zwłaszcza rozróżnienie między wzrostem szczęśliwości:
co do intensywności;
co do rozległości po odzyskaniu ciała.
Sprawdzić I–II, q. 67, a. 4 oraz II–II, q. 18, a. 2, aby odróżnić:
cnotę teologalną nadziei;
naturalne pragnienie chwały ciała;
miłość, z której błogosławieni pragną dopełnienia dobra.
W fiszce AD-TA-02 opracować I, q. 77, a. 8 oraz q. 89, a. 1 i 4–6:
pamięć zmysłową;
pamięć umysłową;
wiedzę nabytą;
sposób poznawania duszy oddzielonej;
zakres zachowania ziemskiej biografii.
U Ratzingera zbadać:
„stan” pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem;
dialogiczny charakter nieśmiertelności;
naturalne odniesienie duszy do ciała;
dwa etapy nieba;
dopełnienie zbawienia jednostki w całym Ciele Chrystusa. Ratzinger podkreśla, że niebo osiągnie pełnię wraz ze zmartwychwstaniem i dopełnieniem całego Ciała Chrystusowego.
W katechezach Jana Pawła II zbadać rozróżnienie między:
„ciałem zmysłowym”;
„ciałem duchowym”;
przywróceniem pierwotnego stanu;
nową pełnią zmartwychwstania. Papież interpretuje „ciało duchowe” jako pełne zharmonizowanie zmysłowości z duchowym poznaniem i wolnością, nie jako utratę cielesności.
Sprawdzić dokument Kongregacji Nauki Wiary z 1979 roku dotyczący trwania świadomego ludzkiego „ja” po śmierci.
Osobno zweryfikować status Eliasza. Nie wykorzystywać jego przypadku jako pewnej analogii do Wniebowzięcia Maryi bez przeprowadzenia analizy egzegetycznej i doktrynalnej.
W przypadku używania pojęć „chemia ciała”, „zapis w mózgu” albo „wpływ duszy na ciało” oprzeć twierdzenia empiryczne na literaturze neurologicznej i psychofizjologicznej. Nie przedstawiać metaforycznego języka jako opisu ustalonego mechanizmu biologicznego.
Ustalić ostateczną terminologię:
„naruszenie integralności” zamiast nieprecyzyjnej „dezintegracji”;
„pragnienie dopełnienia” zamiast „smutku”;
„oczekiwanie eschatologiczne” zamiast cnoty nadziei u błogosławionych;
„intelektualna ciągłość biografii” zamiast „podwójnego zapisu pamięci”.
Roboczy akapit
Ściśle rzecz biorąc, przed powszechnym zmartwychwstaniem nie cały Adam w pełni swojej cielesno-duchowej natury uczestniczy w chwale, lecz jego dusza oddzielona, w której zachowana zostaje ciągłość ludzkiego „ja”. Nie oznacza to jednak, że ciało było jedynie czasowym narzędziem duszy. Tomasz z Akwinu podkreśla, że człowiek nie jest samą duszą, lecz jednym jestestwem złożonym z duszy i ciała. Stan pośredni należy więc określić jako antropologicznie niepełny, choć niekoniecznie nieszczęśliwy. Dusza oglądająca Boga posiada dobro wystarczające do prawdziwej szczęśliwości, a zarazem pozostaje naturalnie skierowana ku własnemu ciału. Akwinata wyraża tę relację za pomocą rozróżnienia między intensywnością a rozległością szczęśliwości: po zmartwychwstaniu widzenie Boga nie musi stać się intensywniejsze, lecz jego chwała obejmie również ciało. Naturalne pragnienie ponownego zjednoczenia nie musi zatem oznaczać cierpienia, lecz może być rozumiane jako eschatologiczne oczekiwanie na dopełnienie całego człowieka.
Drugi akapit:
Rozróżnienie to pozwala również precyzyjniej opisać skutki grzechu pierworodnego. Upadek nie rozdzielił substancjalnie duszy i ciała, lecz naruszył funkcjonalno-moralną harmonię jednej osoby. „Entropia duchowa” i „entropia cielesna” nie powinny być zatem przedstawiane jako dwa autonomiczne procesy zachodzące w niezależnych substancjach, lecz jako odróżnialne wymiary naruszenia porządku całego człowieka. Śmierć doprowadza to naruszenie do rzeczywistego rozdzielenia duszy i ciała, natomiast zmartwychwstanie nie tylko przywraca ich jedność, ale wprowadza ją w nową pełnię. Adam chwalebny nie będzie więc jedynie Adamem rajskim odtworzonym po przerwie, lecz Adamem odkupionym, zachowującym prawdę całej swojej historii i przeżywającym ją w uwielbionej jedności duszy i ciała.
Dodatkowe notatki o powiązaniach
AD-BF-01 — widzenie uszczęśliwiające dusz przed zmartwychwstaniem;
AD-BF-02 — cały Adam co do ciała i duszy zmienił się na gorsze;
AD-TA-02 — wiedza nabyta i pamięć duszy oddzielonej;
AD-TA-03 — poznanie potępionych i brak współcierpienia błogosławionych;
planowana fiszka z I–II, q. 4, a. 5 — naturalne pragnienie ciała a szczęśliwość duszy oddzielonej;
planowana fiszka z Ratzingera — stan pośredni i dwa stadia nieba;
planowana fiszka z Jana Pawła II — zmartwychwstanie jako nowa pełnia cielesno-duchowa;
część artykułu: „Człowiek jako jedność duszy i ciała”;
część artykułu: „Stan pośredni: niepełność bez nieszczęścia”;
część artykułu: „Pamięć ziemskiej historii a ciągłość osoby”;
część artykułu: „Zmartwychwstanie jako dopełnienie całego Adama”;
część artykułu: „Entropia antropologiczna jako naruszenie harmonii jednego człowieka”.
Metadane pytania 1
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: key
Potrzebne źródła:
Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 75, a. 2, 4 i 6;
I, q. 76, a. 1;
I, q. 89;
Supplementum, q. 69–70;
Benedykt XII, Benedictus Deus;
Joseph Ratzinger, Zmartwychwstanie i życie wieczne, § 5;
dokument Kongregacji Nauki Wiary o zagadnieniach eschatologicznych z 1979 roku.
Metadane pytania 2
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: key
Potrzebne źródła:
Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 75–76;
I–II, q. 81–85;
Sobór w Vienne o duszy jako formie ciała;
Sobór Trydencki, Dekret o grzechu pierworodnym;
Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich;
Joseph Ratzinger, Zmartwychwstanie i życie wieczne.
Metadane pytania 3
Typ: philosophical · Status: open · Znaczenie: important
Potrzebne źródła:
Tomasz z Akwinu, Summa theologiae, I, q. 77, a. 8;
I, q. 89, zwłaszcza a. 1, 4–6;
Joseph Ratzinger, Zmartwychwstanie i życie wieczne, § 5 i aneks o stanie pośrednim;
dokumenty Magisterium dotyczące trwania ludzkiego „ja” po śmierci;
następna fiszka AD-TA-02 o poznaniu duszy oddzielonej.
Status mojego stanowiska
working
Stopień pewności
medium
Pierwiastek umysłowy, który jest źródłem czynności myślenia, jest formą ludzkiego ciała. (zag 76 art 1)
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Lokalizacja w źródle
zag 76 art 1, str 20
2. Rozumiem fragment
W człowieku dusza zmysłowa, umysłowa i wegetatywna jest liczbowo jedną i tą samą duszą. (zag. 76 art 3, str. 28)
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Lokalizacja w źródle
zag. 76 art 3, str. 28
2. Rozumiem fragment
W człowieku dusza zmysłowa, umysłowa i wegetatywna jest liczbowo jedną i tą samą duszą. A jak to może się dziać, łatwo zrozumieć, gdy się weźmie pod uwagę różnice istniejące między gatunkami i formami. Otóż gatunki i formy rzeczy różnią się od siebie zależnie od stopnia ich doskonałości. Potwierdza to układ rzeczy na świecie: istoty żywe są doskonalsze od martwych; zwierzęta od roślin; ludzie od zwierząt nierozumnych; a w każdym z tych rodzajów istnieją różne stopnie. Dlatego to Arystoteles w dziele Metafizyka15 przyrównuje gatunki rzeczy do liczb, które różnią się gatunkowo zależnie od dodawania lub odejmowania jedności; zaś w dziele O duszy16 przyrównuje różne dusze do figur geometrycznych, z których jedna zawiera drugą, ot tak np. jak pięciobok zawiera czworobok i przewyższa go [ilością boków]. Tak więc dusza umysłowa zawiera w sobie, w swojej doskonałości wszystko, co przysługuje duszy zmysłowej nierozumnych zwierząt i wegetatywnej roślin. Podobnie więc jak płaszczyzna pięcioboczna nie jest osobnym czworobokiem dzięki jednej figurze, a osobno pięciobokiem dzięki innej figurze – gdyż figura czworokąta zawiera się w pięcioboku – byłaby więc zbyteczna – tak i Sokrates nie jest człowiekiem przez jedną duszę, a zwierzęciem przez inną, ale jest człowiekiem i zwierzęciem przez jedną i tę samą duszę.
w człowieku nie ma żadnej innej formy substancjalnej poza samą tylko duszą umysłową (zag 76, art. 4, str. 30)
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Lokalizacja w źródle
zag 76, art. 4, str. 30
2. Rozumiem fragment
w człowieku nie ma żadnej innej formy substancjalnej poza samą tylko duszą umysłową; a jak ta dusza zawiera w sobie – w swojej mocy wszystkie pomniejsze formy; cokolwiek też owe pomniejsze formy spełniają w innych istnieniach, tego wszystkiego dokonywa sama dusza. To samo należy powiedzieć o duszy zmysłowej nierozumnych zwierząt, o duszy wegetatywnej roślin i w ogóle o wszystkich formach doskonalszych w odniesieniu do mniej doskonałych
Człowiek ogólnie wzięty jest duszą; natomiast ten oto człowiek, np. Sokrates, nie jest duszą, ale jestestwem złożonym z duszy i ciała. (zag. 75, art. 4, str. 12)
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Lokalizacja w źródle
zag. 75, art. 4, str. 12
2. Rozumiem fragment
Zdanie ‘dusza jest człowiekiem’ można rozumieć w dwojaki sposób; najpierw tak: Człowiek ogólnie wzięty jest duszą; natomiast ten oto człowiek, np. Sokrates, nie jest duszą, ale jestestwem złożonym z duszy i ciała. Mówię o tym dlatego, że niektórzy3 w pojęciu gatunku umieszczają samą tylko formę, a materię uważają za część jednostki, nie zaś gatunku. Ale to nie może być prawdą. Do natury bowiem gatunku należy to co zawiera określenie. Otóż w określeniu rzeczy materialnych czy naturalnych występuje nie sama tylko forma, ale forma wraz z materią. Zatem materia jest częścią gatunku tychże rzeczy; ale nie materia ilościowo oznaczona, stanowiąca o jednostkowieniu, lecz materia wspólna. Weźmy np. człowieka: Jak do istoty tego oto człowieka należy to, że składa się z tej oto duszy, z tego oto ciała i z tych oto kości, tak do istoty człowieka w ogóle należy to, że składa się z duszy i ciała i kości. Cokolwiek bowiem stanowi wspólną i istotną treść wszystkich jednostek danego gatunku, to musi też chodzić w istotę tegoż gatunku4. Po drugie, zdanie to można tak rozumieć: Ta oto dusza jest tym oto człowiekiem. Zdanie takie dałoby się wtedy utrzymać, gdyby się przyjęło, że dusza zmysłowa [ma i] spełnia czynności sobie tylko właściwe bez udziału ciała; w takim bowiem razie wszystkie czynności przypisywane człowiekowi przysługiwałyby samej tylko duszy. Tym zaś jest każda rzecz, co [w niej] spełnia czynności tejże rzeczy. Stąd też i człowiek byłby tym, co [w nim] spełnia czynności człowieka. Aliści dopiero co wykazaliśmy5, że czucie (sentire) nie jest czynnością samej tylko duszy, ale jedną z czynności całego człowieka – choć nie jest ono właściwą człowiekowi jako takiemu. Jasno z tego wynika, że człowiek nie jest samą duszą tylko, ale jestestwem złożonym z duszy i ciała. – Co do Platona, to on mógł twierdzić6, że człowiek jest duszą posługującą się ciałem, gdyż uważał czucie za czynność właściwą samej tylko duszy.
Nie forma jest dla materii, ale raczej materia jest dla formy. (zag 76, art. 5, str. 32
Stały link do fiszkiPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Lokalizacja w źródle
zag 76, art. 5, str. 32
2. Rozumiem fragment
Nie forma jest dla materii, ale raczej materia jest dla formy. Zatem w formie należy szukać powodu, czemu materia jest właśnie taką, a nie odwrotnie. Otóż jak wyżej powiedziano2, dusza umysłowa – zgodnie z ustanowionym porządkiem we wszechświecie – pośród jestestw duchowych zajmuje ostatnie miejsce. Nie ma bowiem – w przeciwieństwie do aniołów – wrodzonej sobie przez naturę znajomości prawdy, ale – jak uczy Dionizy3 – posługując się zmysłami, musi ją gromadzić z wielu pojedynczych rzeczy. Otóż natura dostarcza niezawodnie każdemu tego, co mu jest konieczne. Musiała więc i duszę umysłową wyposażyć nie tylko we władzę myślenia, ale i we władzę czucia, tj. poznania zmysłowego. Lecz czynność zmysłu nie może się odbywać bez narządu cielesnego. Zatem dusza umysłowa musiała być złączona z takim ciałem, które mogłoby być odpowiednim narządem dla zmysłów. Wszystkie zaś zmysły opierają się o zmysł dotyku. Otóż od narządu dotyku wymaga się, aby w nim była zachowana równowaga, czyli stan pośredni między takimi przeciwieństwami, jak: ciepłe – zimne, wilgotne – suche itp., które czujemy dotykiem. W ten bowiem sposób narząd dotyku jest w możności do przeciwieństw i może je czuć. Stąd im bardziej narząd dotyku w swojej kompleksji czy budowie zbliży się do owej równowagi, czyli stanu średniego, tym dotyk będzie czulszy (wrażliwszy)4. Otóż dusza umysłowa posiada w pełni władzę zmysłową, gdyż – jak powiada Dionizy5 – co jest w niższym, przedtem istnieje doskonalej w wyższym. I dlatego też ciało, z którym łączy się dusza umysłowa, musiało być ciałem powstałym z zespolenia elementów, w którego kompleksji czy budowie panuje równowaga – i to większa niż w innych ciałach. /38/ Z tego powodu człowiek – pośród wszystkich innych zwierząt – ma lepszy dotyk. Ale i między ludźmi: Ci mają myśl lepszą, którzy mają lepszy dotyk. Filozof daje na to takie świadectwo: „Widzimy, że ludzie o delikatniejszym ciele mają umysł bardziej rozgarnięty”6.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Pełna karta — także tekst oryginalny
Nie forma jest dla materii, ale raczej materia jest dla formy. Zatem w formie należy szukać powodu, czemu materia jest właśnie taką, a nie odwrotnie. Otóż jak wyżej powiedziano2, dusza umysłowa - zgodnie z ustanowionym porządkiem we wszechświecie - pośród jestestw duchowych zajmuje ostatnie miejsce. Nie ma bowiem - w przeciwieństwie do aniołów - wrodzonej sobie przez naturę znajomości prawdy, ale - jak uczy Dionizy3 - posługując się zmysłami, musi ją gromadzić z wielu pojedynczych rzeczy. Otóż natura dostarcza niezawodnie każdemu tego, co mu jest konieczne. Musiała więc i duszę umysłową wyposażyć nie tylko we władzę myślenia, ale i we władzę czucia, tj. poznania zmysłowego. Lecz czynność zmysłu nie może się odbywać bez narządu cielesnego. Zatem dusza umysłowa musiała być złączona z takim ciałem, które mogłoby być odpowiednim narządem dla zmysłów. Wszystkie zaś zmysły opierają się o zmysł dotyku. Otóż od narządu dotyku wymaga się, aby w nim była zachowana równowaga, czyli stan pośredni między takimi przeciwieństwami, jak: ciepłe – zimne, wilgotne - suche itp., które czujemy dotykiem. W ten bowiem sposób narząd dotyku jest w możności do przeciwieństw i może je czuć. Stąd im bardziej narząd dotyku w swojej kompleksji czy budowie zbliży się do owej równowagi, czyli stanu średniego, tym dotyk będzie czulszy (wrażliwszy)4. Otóż dusza umysłowa posiada w pełni władzę zmysłową, gdyż – jak powiada Dionizy5 - co jest w niższym, przedtem istnieje doskonalej w wyższym. I dlatego też ciało, z którym łączy się dusza umysłowa, musiało być ciałem powstałym z zespolenia elementów, w którego kompleksji czy budowie panuje równowaga - i to większa niż w innych ciałach. /38/ Z tego powodu człowiek - pośród wszystkich innych zwierząt - ma lepszy dotyk. Ale i między ludźmi: Ci mają myśl lepszą, którzy mają lepszy dotyk. Filozof daje na to takie świadectwo: „Widzimy, że ludzie o delikatniejszym ciele mają umysł bardziej rozgarnięty”6.
