Fiszki przypięte do pozycji bibliograficznych
W bazie projektu znajduje się 111 opublikowanych fiszek. Każda karta pozostaje przypisana do konkretnej książki lub artykułu i może należeć do wielu miejsc w spisie treści tego projektu.
Znaleziono 111 fiszek.
AD-JPII-01 — Pierwotna niewinność: czystość serca i cielesność przeżywana jako dar
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Jan Paweł II rozważa, jak człowiek żyjący po upadku może zrozumieć niewinność pierwszych ludzi. Poniżej dwa kolejne akapity podrozdziału „Pierwotna niewinność a poczucie oblubieńczego sensu ciała”.
Pierwotna niewinność należy do tajemnicy ludzkiego „początku”, od której człowiek „historyczny” odgrodził się granicą grzechu pierworodnego. Nie znaczy to jednak, iż tajemnicy tej nie może przybliżyć swojemu teologicznemu zrozumieniu. Człowiek „historyczny” stara się zrozumieć tajemnicę pierwotnej niewinności niejako przez kontrast, sięgając również do doświadczenia swej winy, swojej grzeszności. Pierwotną niewinność jako rys istotny dla teologii ciała stara się zrozumieć, wychodząc od doświadczenia wstydu, sam bowiem tekst biblijny na to go naprowadza. Niewinność jest więc tym, co „radykalnie”, czyli u samego korzenia, u samych podstaw, wyklucza wstyd ciała w relacji mężczyzna – kobieta, eliminuje jego potrzebę wewnątrz człowieka, w samym jego sercu, czy też: w samym sumieniu. Jakkolwiek bowiem niewinność pierwotna mówi przede wszystkim o darze Stwórcy, o łasce, która równocześnie pozwalała człowiekowi przeżywać sam sens pierwotnego obdarowania światem, a nade wszystko wzajemnego obdarowania w tym świecie człowiekiem poprzez jego męskość i kobiecość, to równocześnie niewinność ta zdaje się w sposób szczególny wskazywać na stan wewnętrzny ludzkiego „serca”, ludzkiej woli. Przynajmniej pośrednio zawiera się w niej objawienie i zarazem odkrycie ludzkiej świadomości moralnej, objawienie i odkrycie całego wymiaru sumienia. Oczywiście: „przed poznaniem dobra i zła”. Poniekąd jako pierwotna możliwość.
Spróbujmy więc w tym pryzmacie naszego „historycznego a posteriori” niejako zrekonstruować ów rys pierwotnej niewinności jako zawartej we wzajemnym przeżyciu ciała, w tym pierwotnym doświadczeniu oblubieńczego sensu ciała, o jakim świadczy Rdz 2,23-25. Jeśli pierwotna szczęśliwość i niewinność są wpisane w ten obraz komunii osób, jak gdyby dwa zbieżne wątki bytowania człowieka w samej tajemnicy stworzenia, to uszczęśliwiające poczucie sensu ciała – jak powiedzieliśmy: oblubieńczego sensu męskości i kobiecości człowieka – jest uwarunkowane pierwotną niewinnością. Zdaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, ażeby ów rys pierwotnej niewinności rozumieć tutaj jako szczególną „czystość serca”, które wewnętrznie zachowuje wierność dla daru współmiernego z oblubieńczym znaczeniem ciała. W konsekwencji zaś tak rozumiana niewinność pierwotna objawia się niezmąconym świadectwem sumienia, które (w tym wypadku) wyprzedza wszelkie doświadczenie dobra i zła, niemniej takie niezmącone świadectwo sumienia tym bardziej jest czymś uszczęśliwiającym. Można powiedzieć, że poczucie oblubieńczego sensu ciała w jego męskości i kobiecości dopiero w tym świadectwie staje się „po ludzku” uszczęśliwiające.
Lokalizacja w źródle
Część I „Słowa Chrystusa”, rozdział I „Chrystus odwołuje się do «początku»”, punkt 5 „Człowiek w wymiarze daru”, B „Tajemnica pierwotnej niewinności”, podrozdział „Pierwotna niewinność a poczucie oblubieńczego sensu ciała”, s. 80–81.
2. Rozumiem fragment
(tysiąclatka):
Mężczyzna powiedział: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta”.Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną, tak że stają się jednym ciałem. Obaj, mężczyzna i jego żona, byli nago, lecz nie odczuwali wobec siebie wstydliwości.
Dlaczego zaczynamy od niewinności, skoro artykuł dotyczy nieba?
Ten fragment pomaga najpierw ustalić, co oznacza pierwotna harmonia człowieka. Jan Paweł II pyta o sposób, w jaki pierwsi ludzie przeżywali siebie, własne ciało i wzajemną więź, nie opisuje tutaj wyglądu ani sprawności organizmu Adama.
Kim jest człowiek „historyczny”?
To człowiek żyjący po upadku, a więc także my. Znamy doświadczenie winy, wstydu i niespełnienia. Nie znamy natomiast pierwotnej niewinności (rajskiej) z własnego życia.
Autor (JPII) proponuje rozumienie przez kontrast, prowadzone w świetle tekstu biblijnego. Znamy naruszenie relacji; próbujemy dzięki temu przybliżyć sobie, na czym polegałaby relacja nienaruszona.
„Historyczne a posteriori” znaczy tu mniej więcej: patrzymy z późniejszej sytuacji człowieka, który zna już skutki upadku. Nie obserwujemy początku bezpośrednio, lecz próbujemy go zrozumieć z naszej obecnej perspektywy.
Czy niewinność to tylko brak złego czynu?
Można nie uczynić komuś krzywdy, a mimo to nosić w sobie zamiar wykorzystania go. Jan Paweł II kieruje uwagę na samo wnętrze człowieka: jego wolę i sumienie. „Czystość serca” oznacza tutaj wierność dobru wzajemnego obdarowania, nie tylko zewnętrzną poprawność zachowania.
Słowo „serce” – autor zestawia je z wolą i sumieniem. Chodzi o wewnętrzny sposób odnoszenia się do drugiej osoby, nie oznacza w tym zdaniu wyłącznie emocji przeciwstawionych rozumowi.
Co znaczy „oblubieńczy sens ciała”?
To zdolność wyrażania przez cielesność osobowego daru z siebie. W bezpośrednim kontekście chodzi o mężczyznę i kobietę: o dwie osoby (nie organizmy – ewolucjonizm), które mogą przyjmować siebie i obdarowywać sobą.
Wyrażenie „wierność dla daru” kieruje uwagę na sposób przyjmowania drugiej osoby. Cielesność uczestniczy w jej wyrażaniu, nie przeszkadza w tej więzi.
Przykład pomocniczy (nie przykład Jana Pawła II). Wyobraź sobie dwie sytuacje. W pierwszej ktoś okazuje bliskość, ale po to, żeby później wymusić przysługę: „Tyle ci dałam (urodziłam ciebie), więc teraz musisz…”. W drugiej ten sam zewnętrzny gest wyraża troskę bez ukrytej próby podporządkowania sobie drugiego. Zewnętrzne podobieństwo gestu nie oznacza identyczności relacji. Przykład pomaga uchwycić, dlaczego autor szuka źródła niewinności w sercu i woli, a nie w samym zachowaniu ciała. Nie dowodzi, jak dokładnie przeżywali swoją więź Adam i Ewa.
Dlaczego autor (JPII) wiąże niewinność z brakiem wstydu?
Punktem wyjścia jest Rdz 2,25:
Obaj, mężczyzna i jego żona, byli nago, lecz nie odczuwali wobec siebie wstydliwości.
nagość pierwszych ludzi nie wiąże się tam ze wzajemnym wstydem. Jan Paweł II odczytuje ten obraz w świetle ich niewinności i wzajemnego obdarowania.
Brak wstydu interpretuje jako skutek niezmąconego sumienia i czystości relacji. Nie tyle zostaje pokonane uczucie wstydu, ile nie istnieje to naruszenie wzajemnego odniesienia, które czyniłoby je potrzebnym. To objaśnienie sensu tego fragmentu.
Co można stąd przenieść do naszego pytania o Adama?
Pierwotną integralność można rozważać jako panowanie nad impulsem, oraz również jako pozytywny sposób kochania i przyjmowania drugiej osoby. Autor wiąże tę sytuację z łaską, a nie z samym wysiłkiem psychicznym.
Pozostaje jednak różnica między Adamem przed grzechem i Adamem zbawionym. Ten tekst opisuje pierwszy z tych stanów. Nie uprawnia jeszcze do twierdzenia, że wszystko, co mówi o pierwotnej relacji mężczyzny i kobiety, można bez zmian przenieść na niebo – Adam zbawiony.
Ważne zastrzeżenie
Fragment jest teologiczną interpretacją biblijnego początku, nie sprawozdaniem z bezpośredniego badania przeżyć Adama. Autor zaznacza własną metodę: próbę zrozumienia przez kontrast, z perspektywy człowieka „historycznego”.
Sformułowania o istnieniu „przed poznaniem dobra i zła” nie należy samodzielnie zamieniać w tezę, że Adam nie posiadał żadnego rozeznania moralnego albo nie mógł rozumieć zakazu. Ten ustęp nie rozstrzyga szczegółowo jego zdolności poznawczych ani sposobu dokonania pierwszego grzechu.
Brak wstydu w Rdz 2,25 nie daje kryterium oceniania niewinności współczesnych osób po tym, ile wstydu odczuwają. Nie jest to również opis zdrowia, wyglądu ani genomu pierwszych ludzi.
AD-JPII-02 — Uduchowienie po zmartwychwstaniu: harmonia zamiast walki z ciałem
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Jan Paweł II objaśnia słowa Chrystusa o zmartwychwstaniu. Porównuje ziemską pracę nad sobą z przyszłą integralnością człowieka. Poniższe dwa kolejne akapity kończą podrozdział „Uduchowienie”.
Można by tutaj mówić także o doskonałym układzie sił we wzajemnych stosunkach tego, co duchowe i tego, co cielesne w człowieku. Człowiek „historyczny” w konsekwencji grzechu pierworodnego doświadcza wielorakiej niedoskonałości tego układu sił, co wedle znanego wyrażenia biblijnego przejawia się w tym, że „ciało pożąda przeciwko duchowi, a duch przeciw ciału” (Ga 5,17; por. Rz 7,22-23). Człowiek „eschatologiczny” będzie wolny od owego „przeciw”. W zmartwychwstaniu ciało powróci do doskonałej jedności i harmonii z duchem: człowiek nie będzie doświadczał przeciwieństwa pomiędzy tym, co w nim duchowe, a tym, co cielesne. „Uduchowienie” oznacza nie tylko doskonałe panowanie nad drugim – ale jak gdyby pełne przeniknięcie ciała duchem – przeniknięcie energii ciała siłami ducha.
W życiu doczesnym panowanie ducha nad ciałem – i równoczesne podporządkowanie ciała duchowi – może stać się, jako owoc wytrwałej pracy nad sobą, wyrazem duchowo dojrzałej osobowości, nigdy jednakże owo przeniknięcie sił ciała energiami ducha nie usuwa samej możliwości wzajemnego ich przeciwstawienia. „Uduchowienie”, o jakim mowa w analizowanych tutaj tekstach synoptyków (Mt 22,30; Mk 12,25; Łk 20,34-35) znajduje się już poza taką możliwością. Jest to więc uduchowienie doskonałe, w którym sama możliwość tego, aby „ciało pożądało przeciw duchowi, a duch przeciw ciału”, zostaje całkowicie wyeliminowana. Stan ów, który – jak widać – różni się zasadniczo (a nie tylko co do stopnia) od tego, którego doświadczamy w życiu ziemskim, nie oznacza jednakże jakiegoś „odcieleśnienia” ciała, ani też w konsekwencji jakiegoś „odczłowieczenia” człowieka. Wręcz przeciwnie: oznacza doskonałe jego „urzeczywistnienie”. W istocie bowiem złożonej, duchowo-cielesnej, jaką jest człowiek, doskonałość nie może polegać na wzajemnym sprzeciwianiu się sobie ducha i ciała, ale na dogłębnym zharmonizowaniu obojga z zachowaniem pierwszeństwa ducha. To pierwszeństwo w „świecie przyszłym” ma się urzeczywistniać i objawiać z doskonałą spontanicznością, bez żadnego oporu ze strony ciała. Nie należy tego wszakże rozumieć jako ostateczne „pokonanie” ciała przez ducha. Zmartwychwstanie będzie oznaczać doskonałe uczestnictwo wszystkiego, co w człowieku cielesne, w tym, co w tymże człowieku duchowe. Będzie ono równocześnie oznaczać doskonałe urzeczywistnienie tego, co osobowe.
Lokalizacja w źródle
Część I „Słowa Chrystusa”, rozdział III „Chrystus odwołuje się do zmartwychwstania”, punkt 1 „Zmartwychwstanie ciał jako rzeczywistość «świata przyszłego»”, A „Synoptycy. «Nie jest On Bogiem umarłych, ale żywych»”, podrozdział „Uduchowienie”, s. 249–250.
2. Rozumiem fragment
O jaką różnicę chodzi autorowi?
Jan Paweł II odróżnia dwa stany. W pierwszym człowiek potrafi opanować wewnętrzny sprzeciw, ale nadal może go doświadczać. W drugim samo takie przeciwstawienie już nie występuje. Pierwszy stan opisuje jako możliwy rezultat ziemskiej pracy nad sobą. Drugi wiąże ze zmartwychwstaniem.
Dlatego nie mówi po prostu, że człowiek zmartwychwstały będzie miał „jeszcze silniejszą wolę”. Stawia mocniejszą tezę: przemianie ulega nie tylko skuteczność opanowania, lecz sam układ relacji między duchem a ciałem.
Co znaczy człowiek „eschatologiczny”?
W tym fragmencie chodzi o człowieka w przyszłym stanie zmartwychwstania, o którym mówi Chrystus. Nie jest to nazwa człowieka szczególnie religijnego już teraz. Autor odróżnia przyszły stan od doczesnej dojrzałości duchowej.
„Synoptycy” to używane tutaj określenie Mateusza, Marka i Łukasza. Przywołane zapisy ich Ewangelii stanowią podstawę interpretacji papieża.
Przykład pomocniczy — nie przykład autora
Wyobraź sobie kogoś, kto słyszy niesprawiedliwą uwagę. Pojawia się w nim chęć odgryzienia się. Udaje mu się jednak zatrzymać i odpowiedzieć bez obrażania rozmówcy. Nie krzywdzi, ale wewnętrzny impuls nadal istnieje i wymaga opanowania.
Teraz rozważ inną możliwość: człowiek rozpoznaje niesprawiedliwość, potrafi się jej przeciwstawić, lecz nie odczuwa potrzeby upokorzenia drugiej osoby. Nie jest obojętny ani bezbronny; po prostu jego odpowiedź nie powstaje z walki z pragnieniem odwetu.
Przykład przybliża różnicę między powstrzymaniem reakcji a zmianą samego sposobu reagowania. Chodzi wyłącznie o uchwycenie dwóch różnych znaczeń uporządkowania.
Czy ciało zostaje wreszcie zmuszone do posłuszeństwa?
Właśnie takiej interpretacji autor zabrania. Pisze wprost, że nie jest to ostateczne „pokonanie” ciała przez ducha.
Obraz wiecznie tłumionego przeciwnika byłby więc nietrafny. W opisywanej pełni cielesność nie trwa jako zniewolona część człowieka. Uczestniczy w jego spełnieniu. Pierwszeństwo ducha pozostaje, lecz nie działa już jako nieustanna konieczność przełamywania oporu.
Co oznacza „przeniknięcie energii ciała siłami ducha”?
Autor posługuje się językiem antropologicznym: mówi o możliwościach i działaniach całego człowieka. „Przeniknięcie” przybliża takie współdziałanie, w którym cielesność w pełni uczestniczy w osobowym życiu, zamiast stawać wobec niego w opisanym konflikcie.
Skrót „panowanie nad drugim” w pierwszym akapicie dotyczy relacji tego, co duchowe, do tego, co cielesne — nie panowania jednego człowieka nad innym.
Dlaczego nie jest to „odczłowieczenie”?
Można obawiać się, że człowiek pozbawiony wewnętrznych zmagań stanie się kimś obcym, bezwolnym albo bezcielesnym. Jan Paweł II odpowiada odwrotnie: konflikt nie stanowi szczytu człowieczeństwa. Pełnia polega na zgodności tego, co współtworzy jednego człowieka.
„Urzeczywistnienie tego, co osobowe” oznacza więc spełnienie osoby, a nie jej usunięcie. Człowiek pozostaje cielesno-duchowy. „Uduchowienie” nie oznacza odrzucenia ciała ani zastąpienia go samą duszą.
Czy wystarczy odpowiednio długa praca nad sobą?
Nie taki jest kierunek tego ustępu. Papież uznaje znaczenie pracy nad sobą, ale stwierdza, że nie usuwa ona samej możliwości przeciwstawienia. Przyszłą pełnię (po zmartwychwstaniu) opisuje jako różnicę zasadniczą, nie tylko większy stopień tej samej doczesnej sprawności.
W następującym bezpośrednio podrozdziale „Przebóstwienie”, na s. 250, wiąże nowe uduchowienie z łaską i udzielaniem się Boga całej duchowo-cielesnej osobie. Źródło nie pozwala więc zamienić zmartwychwstania w wynik wystarczająco intensywnego treningu psychicznego.
Znaczenie dla pytania o Adama — zastosowanie do artykułu
Ten tekst pozwala dokładniej postawić moje pytanie o usunięcie podstawy nieporządku. Jan Paweł II rzeczywiście rozróżnia przezwyciężanie aktualnego oporu od stanu wykluczającego samą możliwość opisanego przeciwstawienia.
To jednak nie rozwiązuje od razu zagadnienia cierpienia z powodu potomków. Wewnętrzna harmonia człowieka i jego odniesienie do cudzego nieszczęścia są różnymi zagadnieniami. Trzeba dopiero wykazać, co opisane uduchowienie zmienia w tym drugim odniesieniu, zamiast traktować sam cytat jako gotową odpowiedź.
Ważne zastrzeżenie
Autor opisuje przyszły stan człowieka zmartwychwstałego.
Przezwyciężenie przeciwstawienia ducha i ciała nie oznacza zniesienia cielesności, osobowości ani wszystkich uczuć. Autor mówi o uczestnictwie ciała i spełnieniu osoby, nie o obojętności.
„Entropia antropologiczna” pozostaje pojęciem autora artykułu; podobieństwo do niektórych elementów tekstu nie czyni go terminem Jana Pawła II.
GW-2022-01 — Grzech pierworodny: rzeczywisty upadek czy metafora ludzkiej kondycji?
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
„Uwzględnienie w doktrynie grzechu pierworodnego ustaleń współczesnych nauk ewolucyjnych w kwestii genezy rodzaju ludzkiego poskutkowało więc oczyszczeniem jej klasycznej wersji, polegającym przede wszystkim na przejściu od pełnego uznania historyczności tego grzechu do potraktowania go jedynie jako metafory kondycji ewolucyjnie wykształconego Homo sapiens, cechującej się dysharmonią pomiędzy pragnieniem dobra a skłonnością do zła. O ile grzech pierworodny rozumiany jako metafora ludzkiej kondycji nie stoi zasadniczo w opozycji do ewolucyjnej genezy gatunku Homo sapiens, to jednak wymienione powyżej interpretacje nie uwzględniają w pełni kosmologicznych uwarunkowań tej kondycji. Innymi słowy, nie pozwalają na właściwe wyartykułowanie sygnalizowanego wcześniej głębokiego związku historii człowieka z historią Wszechświata w ewolucyjnym pojmowaniu jego genezy. Taką możliwość stwarza natomiast interpretacja zaproponowana przez Johna Haughta.”
Lokalizacja w źródle
§ 6.2.4 „Propozycja reinterpretacji”, s. 166 pliku PDF: autorskie podsumowanie po przytoczeniu Majewskiego oraz początek następnego akapitu. Kontekst: s. 159 i 165–167.
2. Rozumiem fragment
Autorzy przedstawiają kierunek współczesnych reinterpretacji, w którym grzech pierworodny przestaje oznaczać realny czyn u początku historii, a staje się nazwą trwałego napięcia: człowiek rozpoznaje dobro, lecz odczuwa również skłonności do zła. Ewolucyjna historia gatunku miałaby wyjaśniać to napięcie bez odwołania do utraconego stanu pierwotnego. Książka nazywa ten zabieg „oczyszczeniem” klasycznej doktryny. Następnie szuka ujęcia, które połączyłoby ludzką kondycję z dziejami całego Wszechświata; stąd przejście do Haughta. Jest to autorskie podsumowanie kierunku reinterpretacji, a nie dosłowny cytat z Haughta [S].
Dla zrozumienia fragmentu najważniejsze jest rozróżnienie dwóch pytań. Pierwsze dotyczy języka: czy Rdz 3 jest kroniką, czy opowiadaniem posługującym się symbolami? Drugie dotyczy rzeczywistości: czy za opowiadaniem stoi pierwotne, wolne nieposłuszeństwo? Odpowiedź „język jest symboliczny” nie rozstrzyga jeszcze drugiego pytania. Metaforą można opisać zarówno rzeczywiste wydarzenie, jak i stan, który nigdy nie powstał w wyniku pojedynczego wydarzenia. To rozróżnienie analityczne, nie dodatkowa wypowiedź autorów.
Porównanie doktrynalne: KKK 390 łączy obrazowy język Rdz 3 z rzeczywistym pierwotnym wydarzeniem i dobrowolną winą pierwszych rodziców [M1]. Dlatego zwykły sens sformułowania „jedynie jako metafory”, połączonego z rezygnacją z historyczności, pozostaje z tym punktem w sprzeczności. Nie chodzi o obronę historyczności każdego szczegółu opisu Edenu. Różnica dotyczy tego, czy ludzka sytuacja jest następstwem realnego nieposłuszeństwa, czy wyłącznie opisem naturalnie ukształtowanej kondycji.
Najsilniejsza możliwa obrona autorów brzmiałaby: metaforyczność odnosi się jedynie do sposobu opowiadania, a realny upadek pozostaje uznany. Takie doprecyzowanie zmieniałoby ocenę, ale analizowany tekst go nie podaje. Przeciwnie, na s. 159 odmawia Adamowi i Ewie historyczności, a na s. 166 wyraźnie opisuje odejście od historyczności grzechu. Jednocześnie na s. 167 autorzy przyznają, że nie osiągnięto konsensusu w sprawie reinterpretacji [S].
Fiszka dokumentuje zatem konkretną rozbieżność treściową. Nie stanowi oceny osobistej wiary autorów ani urzędowego orzeczenia kościelnego.
Ważne zastrzeżenie
Nie utożsamiać odrzucenia literalizmu z odrzuceniem wiary. Nie przenosić oceny tej tezy na całą książkę lub osobiste intencje autorów. Nie przypisywać wszystkim wymienionym w książce teologom identycznej interpretacji bez sprawdzenia ich własnych dzieł.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Słowa kluczowe
grzech pierworodny; historyczność; metafora; Rdz 3; KKK 390; reinterpretacja dogmatu
GW-2022-02 — Pierwotna świętość: czy biologiczna niedoskonałość wyklucza dar i utratę łaski?
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Fragment A — s. 164 PDF:
„Nie da się zaakceptować rozumienia grzechu pierworodnego jako moralnej winy zaciągniętej przez obdarzonego świadomością pojedynczego człowieka i powodowanej przez nią utraty łaski uświęcającej wraz z towarzyszącymi jej nadprzyrodzonymi darami. Nie sposób też sensownie mówić językiem nauki o genetycznym przekazywaniu potomstwu stanu, który miałby być związany z działaniem łaski lub jej brakiem. Pod znakiem zapytania staje więc status naturae lapsae.”
Fragment B — s. 164–165 PDF:
„Wynikły na skutek działania doboru naturalnego brak doskonałości w biologicznej konstrukcji człowieka oraz innych organizmów żywych wydaje się naruszać zasadność koncepcji statusu naturae elevatae. Nie da się bowiem w takiej sytuacji uniesprzecznić pierwotnej harmonii, jaka miałaby rządzić Wszechświatem i być symbolizowana przez rajskie ogrody Edenu. Harmonia taka wydaje się również wątpliwa, jeśli weźmie się pod uwagę wskazane przed chwilą masowe cierpienie i śmierć żywych organizmów, konieczne wedle prawideł teorii ewolucji i genetyki dla wyłonienia się gatunku Homo sapiens.”
Lokalizacja w źródle
§ 6.2.3 „Tradycyjna doktryna pod obstrzałem”: s. 164 PDF, końcowa część wskazania 1; s. 164–165 PDF, wskazanie 3. Są to dwa odrębne fragmenty, nie jeden ciągły cytat.
2. Rozumiem fragment
Książka kwestionuje klasyczny schemat: człowiek otrzymuje pierwotny dar, przez nieposłuszeństwo go traci, a jego potomkowie przychodzą na świat w stanie pozbawienia tego daru. Autorzy podważają zarówno status naturae lapsae, czyli stan natury upadłej, jak i status naturae elevatae, czyli pierwotne wyniesienie. W argumentacji spotykają się trzy wątki: populacyjne pochodzenie ludzi, trudność biologicznego opisania przekazywania łaski oraz niedoskonałość organizmów. Wskazanie nr 3 (tu: fragment B) łączy brak biologicznej doskonałości z brakiem pierwotnej harmonii [S].
Autorzy pytają, jak można mówić o utracie doskonałości, jeżeli naturalna historia życia od początku zawierała ograniczenia, cierpienie i śmierć. To istotne pytanie. Nie jest jednak jeszcze dowodem, że nie istniał szczególny dar udzielony osobie/człowiekowi przez Boga. Organizm biologiczny, moralny porządek osoby i jej nadprzyrodzona relacja do Boga nie są trzema nazwami tego samego.
Porównanie doktrynalne: Sobór Trydencki w kanonach 1–2 dekretu o grzechu pierworodnym orzeka o rzeczywistym przekroczeniu przykazania i utracie przez Adama pierwotnej świętości i sprawiedliwości, z następstwami dla potomstwa [M2]. KKK 375 wyjaśnia pierwotną świętość jako uczestnictwo w życiu Bożym, a KKK 379 mówi o utracie pierwotnej harmonii [M3]. Rdzeń tego nauczania nie jest po prostu jedną z prywatnych teorii Augustyna.
Analiza argumentu: z biologicznej niedoskonałości nie wynika bez dodatkowych przesłanek brak łaski. Pierwotne obdarowanie nie wymaga logicznie nowoczesnej wiedzy, optymalnej anatomii ani osiągnięcia ostatecznej chwały. Zarazem nie należy bronić darów pierwotnych za pomocą dowolnego scenariusza: stwierdzenie, że Bóg mógł udzielić daru, nie rekonstruuje tego, jak wyglądało życie pierwszych ludzi. Ciężar dalszej pracy polega na wykazaniu spójności konkretnego modelu, a nie na przeciwstawieniu samej możliwości metafizycznej badaniom przyrodniczym współczesnych nauk szczegółowych.
Ocena jest dwustopniowa. Zanegowanie realnego pierwotnego obdarowania i utraty pozostaje niezgodne z przywołanym nauczaniem. Natomiast dokładne rozumienie relacji tego daru do historii biologicznej oraz zakres poszczególnych darów wymaga dalszej analizy. Nie wszystkie szczegóły podręcznikowej/”naukowej” antropologii mają tę samą rangę co kanony soborowe.
Ważne zastrzeżenie
Nie przypisywać wszystkim szczegółom klasycznego traktatu rangi dogmatu. Nie przedstawiać samej możliwości udzielenia daru przez Boga jako empirycznie potwierdzonego scenariusza antropogenezy. Określenie „nadprzyrodzone dary” w cytacie zachowuje terminologię książki; w analizie szczegółowej potrzebne jest również rozróżnienie darów nadprzyrodzonych i pozaprzyrodzonych.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Słowa kluczowe
natura i łaska; pierwotna świętość; status naturae elevatae; status naturae lapsae; Sobór Trydencki; doskonałość
M-16 — Transcendencja i immanencja w obrazie Boga
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
„W każdej koncepcji Boga krzyżują się dwa pojęcia, pojęcie transcendencji i pojęcie immanencji, [a] nic tak
nie wpływa na rozumienie Boga […] jak nasze pojmowanie Wszechświata.”
Lokalizacja w źródle
Heller, 2014, s. 210 (strona PDF 201), rozdz. 18
2. Rozumiem fragment
Ważne zastrzeżenie
Cytat nie jest dowodem transcendencji z fine-tuningu. To wskazówka hermeneutyczna dla teologicznego opracowania obrazu Boga.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Do drugiej cechy Projektanta. Pozwala pokazać, że „transcendentny” nie oznacza po prostu „bardzo odległy”, lecz pozostaje w relacji do tego, jak określamy cały porządek immanentny.
Słowa kluczowe
transcendencja, immanencja, obraz Boga, kosmologia
AD-AUG-01 — Miłość i cierpienie: prawe uczucia na ziemi, szczęśliwość bez bólu w wieczności
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
1. Uczucia nie muszą być grzechem — s. 618
Jeżeli takie wzruszenia i uczucia z miłości dobra i świętego szacunku pochodzące mają się nazywać grzechami, to pozwólmy, żeby też i prawdziwe grzechy cnotami się nazywały. Lecz gdy te uczucia są wypływem zdrowego umysłu, skoro w chwilach stosownych i okolicznościach stosownych są wywoływane, któż ośmieli się nazywać je wtedy chorobliwymi albo złymi słabościami. Z tego też powodu sam Pan, który raczył „w kształcie sługi” wieść życie, nie mając wszakże nigdy żadnego grzechu, te uczucia okazywał, gdzie je za stosowne uważał. A ten co miał prawdziwe przecież ciało ludzkie i prawdziwą duszę ludzką nie mógł mieć fałszywych uczuć ludzkich. Gdy przeto Ewangelia opowiada o nim, że zasmucił się z gniewem nad zatwardziałością serc u Żydów [Mar. 3,5.], że mówił: „Radem dla was, abyście wierzyli” [Jan. 11,15] - że mając wskrzesić Łazarza, płakał nawet [Jan. 11,35], że pożądał z uczniami swymi spożywać paschę [Łuk. 22,15], że gdy się zbliżała męka jego, dusza jego smutna była [Mat. 26,38] - nie są to wszystko, zaiste, rzeczy fałszywe. Te jednakże uczucia, ponieważ mocen był rozporządzić nimi, tak samo dobrowolnie przyjął do ludzkiej swej duszy, jak dobrowolnie stał się człowiekiem.
2. W życiu wiecznym pozostają miłość i radość — s. 620
Ponieważ tedy, żeby dojść do życia szczęśliwego, należy tu wieść życie prawe, więc też życie prawe ma prawe wszystkie te uczucia, a życie przewrotne - przewrotne uczucia. Życie zaś szczęśliwe i razem wieczne będzie mieć nie tylko prawą miłość i prawą radość, lecz też jedną i drugą - pewne; natomiast żadnej bojaźni i żadnej boleści mieć nie będzie. Z tego już w ogóle widać, jacy powinni być podczas tego pielgrzymowania obywatele Państwa Bożego żyjący wedle ducha, nie wedle ciała, czyli wedle Boga, nie wedle człowieka, a także jakimi będą kiedyś w onej nieśmiertelności, do której dążą.
Przekład całego fragmentu
1. Uczucia nie muszą być grzechem — s. 618
Jeśli mielibyśmy uznać za grzeszne takie uczucia, które rodzą się z miłości do dobra i ze świętego szacunku, to równie dobrze moglibyśmy prawdziwe grzechy zacząć nazywać cnotami. Jeżeli jednak uczucia wypływają ze zdrowego sposobu myślenia i pojawiają się we właściwym czasie oraz we właściwych okolicznościach, nie ma powodu uważać ich za coś chorobliwego albo za przejaw złej słabości. Dlatego również sam Chrystus, który przyjął „postać sługi” i prowadził prawdziwie ludzkie życie, choć nigdy nie popełnił grzechu, przeżywał ludzkie uczucia wtedy, gdy było to właściwe. Skoro miał prawdziwe ludzkie ciało i prawdziwą ludzką duszę, Jego uczucia również były prawdziwie ludzkie. Ewangelie mówią przecież, że zasmucił się i rozgniewał z powodu zatwardziałości ludzkich serc (Mk 3,5), że powiedział: „Cieszę się ze względu na was, abyście uwierzyli” (J 11,15), że zapłakał przed wskrzeszeniem Łazarza (J 11,35), że bardzo pragnął spożyć Paschę ze swoimi uczniami (Łk 22,15), a przed męką mówił, że Jego dusza jest głęboko zasmucona (Mt 26,38). Wszystkie te uczucia były rzeczywiste. Różnica polegała jednak na tym, że Chrystus całkowicie nad nimi panował. Przyjmował je dobrowolnie w swojej ludzkiej duszy, podobnie jak dobrowolnie przyjął ludzką naturę.
2. W życiu wiecznym pozostają miłość i radość — s. 620
Aby dojść do życia szczęśliwego, człowiek powinien tutaj, na ziemi, żyć dobrze. W prawym życiu również uczucia mogą być prawe, natomiast w życiu moralnie nieuporządkowanym również uczucia mogą ulegać nieuporządkowaniu. W życiu wiecznym pozostaną jednak prawdziwa miłość i prawdziwa radość, i będą one trwałe oraz całkowicie pewne. Nie będzie natomiast lęku ani cierpienia. Już teraz możemy więc zobaczyć różnicę między obecnym życiem człowieka zmierzającego do Boga a jego przyszłym stanem. Tutaj człowiek należący do Państwa Bożego żyje jeszcze pośród zmagań, ucząc się żyć według Boga, a nie według nieuporządkowanych skłonności. W przyszłej nieśmiertelności miłość i radość pozostaną, natomiast to, co wiąże się z lękiem i bólem, zniknie.
Lokalizacja w źródle
Pierwszy cytat: strona PDF 614. Drugi cytat: strona PDF 616.
Pierwszy ustęp obejmuje cały akapit; drugi — trzy początkowe zdania późniejszego akapitu.
2. Rozumiem fragment
O co spiera się Augustyn?
Pyta, czy wzruszenie, smutek albo obawa są już przez sam fakt pojawienia się oznakami czegoś niewłaściwego. Jego odpowiedź brzmi: trzeba rozpatrzyć, z jakiej miłości wynikają i do czego się odnoszą. Samo występowanie uczucia nie wystarcza do potępienia go.
W poprzedzającym wywodzie opisuje troskę Pawła o innych. Apostoł nie jest obojętny na ich los: cieszy się, obawia się o nich i boleje. Augustyn przywołuje te przykłady jako przejawy prawej miłości, a nie jako dowody moralnego zepsucia.
Jak rozumieć pierwsze, ostro brzmiące zdanie?
Autor pisze, że gdyby takie uczucia nazwać grzechami, należałoby także prawdziwe grzechy nazwać cnotami. Nie proponuje zamiany dobra i zła. Pokazuje absurd oceny, która uznawałaby za grzech również poruszenie wynikające z miłości dobra.
Prostsza parafraza: Nie nazywajmy czymś moralnie złym tego, że człowiek jest poruszony dobrem albo cierpieniem drugiej osoby. Najpierw rozpoznajmy sens tego poruszenia.
„Prawe” znaczy tutaj moralnie właściwe. Natomiast określenia „chorobliwe” i „słabości” występują w sporze o ocenę uczuć.
Dlaczego Augustyn przywołuje uczucia Chrystusa?
Autor zestawia bezgrzeszność Chrystusa z prawdziwością Jego smutku, łez, radości i pragnień. Skoro Chrystus nie grzeszył, a rzeczywiście przeżywał te uczucia, nie można utożsamić każdego takiego przeżycia z grzechem.
Sformułowanie, że Jezus „pożądał” spożywać Paschę, znaczy w tym przekładzie, że pragnął tego. Słowo nie oznacza tutaj nieuporządkowanej pożądliwości.
Augustyn dodaje zarazem, że Chrystus przyjął te uczucia dobrowolnie. W dalszym ciągu rozdziału odróżnia Go pod tym względem od nas: człowiek może zapłakać mimo własnej woli, nawet gdy przyczyną jest godziwa miłość. Autor zachowuje zatem zarówno podobieństwo rzeczywistych ludzkich uczuć, jak i różnicę sposobu panowania nad nimi.
Przykład pomocniczy
Wyobraź sobie dwie osoby poruszone tym samym wydarzeniem. Bliski człowiek zrezygnował z dobrze płatnej pracy, aby zająć się potrzebującym pomocy członkiem rodziny. Jedna osoba martwi się, czy nie zostanie bez środków do życia. Druga złości się przede wszystkim dlatego, że jego decyzja źle wygląda w oczach znajomych i narusza jej wyobrażenie o rodzinnej karierze.
Obie mogą reagować silnie, ale niekoniecznie chodzi im o to samo dobro. Przykład pomaga uchwycić, dlaczego w rozumowaniu Augustyna sama intensywność poruszenia nie rozstrzyga jego wartości. Nie daje narzędzia do pewnego odczytywania cudzych intencji; w rzeczywistej sytuacji motywy mogą być mieszane.
Dlaczego autor następnie mówi o życiu bez boleści?
Ponieważ odróżnia ziemskie pielgrzymowanie od spełnienia w życiu wiecznym. To, co jest właściwą odpowiedzią na ziemskie nieszczęście, nie musi według niego trwać w tej samej postaci w ostatecznej szczęśliwości.
W zdaniu końcowym nie mówi jedynie, że przyszły ból będzie łatwiejszy do zniesienia. Twierdzi, że nie będzie boleści, natomiast pozostaną miłość i radość — i będą pewne. W bezpośrednim kontekście rozdziału odrzuca zarazem ideał całkowitego odrętwienia uczuciowego.
Różnica przebiega więc nie między człowiekiem kochającym i człowiekiem obojętnym, lecz między miłością przeżywaną pośród ziemskich zagrożeń i miłością w ostatecznej szczęśliwości. To stanowisko Augustyna; dopiero dalsza refleksja ma pomóc zrozumieć, jak je uzasadnić w odniesieniu do konkretnych trudności artykułu.
Co ten tekst wnosi do pytania o Adama?
Pozwala zachować ważną intuicję: ziemskie współcierpienie może wynikać z miłości, a nie z jej niedoskonałości. Jednocześnie autor wyraźnie odmawia przeniesienia boleści do życia wiecznie szczęśliwego.
Dla artykułu powstaje więc precyzyjniejsze zadanie: wyjaśnić, jak miałaby trwać miłość Adama, skoro w stanie szczęśliwości nie trwa boleść. Nie wystarczy uznać każdego cierpienia za skutek złego nastawienia. Nie wystarczy też z godziwości ziemskiego współcierpienia wyprowadzić jego konieczności w niebie.
Ważne zastrzeżenie
Wywód pozwala odróżnić godziwy smutek od moralnego nieporządku. Nie ustanawia jednak zasady, że człowiek bardziej kochający zawsze cierpi mocniej albo że natężenie cierpienia mierzy stopień jego świętości.
Augustyn rzeczywiście twierdzi, że wieczna szczęśliwość zachowuje miłość i radość, a wyklucza boleść. Ten fragment nie rozwija natomiast szczegółowego wyjaśnienia stosunku zbawionych do potępionych bliskich. Przykłady ziemskich uczuć Chrystusa dotyczą Jego ziemskiego życia; nie są opisem Jego obecnego przeżywania w chwale.
Zastosowanie do Adama jest dalszym krokiem interpretacyjnym. W wybranych ustępach nie ma opisu jego indywidualnych przeżyć ani osobnego rozróżnienia obecnego stanu jego duszy i przyszłego zmartwychwstania.
AD-AUG-02 — Pamięć bez cierpienia: zachowana historia i wdzięczność za wybawienie
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
W końcowym rozdziale Państwa Bożego Augustyn opisuje ostateczną szczęśliwość zbawionych. Po rozważeniu wolności od grzechu przechodzi do pytania o zachowanie wiedzy o wcześniejszych nieszczęściach. Poniższy ustęp jest ciągłym fragmentem wywodu; w pierwszym zdaniu pominięto jedynie łaciński odpowiednik określenia „odczuwanie doświadczalne”.
Będzie tedy w państwie onym jedna we wszystkich, a nieodłączna od każdego z osobna, wolna wola, oswobodzona od wszelkiego zła, a pełna wszelkiego dobra, niepomna win i kar; lecz nie niewdzięczna przeto wybawcy swemu, bo nie zapominająca o swym wybawieniu: a więc pod względem świadomości rozumowej pamiętająca minione sprawy swoje nawet przykre; pod względem zaś odczuwania doświadczalnego […] zupełnie niepomna. Bo i lekarz najdoświadczeńszy zna nieomal wszystkie choroby ciała na mocy wiedzy lekarskiej, ale jak się wiele chorób odczuwa w ciele, nie wie, jeśli sam tych chorób nie przechodził. Dwojaka jest przeto znajomość cierpień: jedna znajomość, gdy cierpienia te nie są poza siłą poznawalną umysłu, inna jest znajomość cierpień, gdy ich się doświadcza i odczuwa w sobie (inaczej też poznaje się występki przez naukę o mądrości, a inaczej przez życie człowieka głupiego). W taki sam sposób i zapomnienie o cierpieniach jest dwojakie. Inaczej zapomina o nich człowiek wykształcony i uczony, a inaczej ten, kto ich doświadczał i kto je przecierpiał: ów zapomina, jeśli zaniedbał wprawy, ten zaś, gdy boleść ustała. Jeśli więc to drugie zapomnienie na uwadze mieć będziemy, to święci nie będą pamiętać poprzednich cierpień swoich; bo tak dalece pozbawieni będą wszelkich tych cierpień, że będą one zupełnie wygładzone z ich uczucia. Natomiast potęgą wiedzy, która w świętych wielka będzie, poznawać oni doskonale będą nie tylko dawne cierpienia własne, ale też i wieczną nędzę potępionych. W przeciwnym razie, gdyby mieli nie wiedzieć, że kiedyś nieszczęsnymi byli, jakimże sposobem „miłosierdzia pańskie na wieki wyśpiewywać będą”, jak mówi psalm? [Ps. 88.2]. Nic też pewnie nie będzie milszego państwu onemu nad tę pieśń, wychwalającą łaskę Chrystusa, którego krwią oswobodzeni jesteśmy.
Lokalizacja w źródle
Św. Augustyn, Państwo Boże, przeł. ks. Władysław Kubicki, Wydawnictwo Vis-à-vis Etiuda, Kraków 2021, księga XXII, rozdział XXX, s. 1163.
Plik źródłowy: Augustyn,1977-Państwo Boże, tłum. Kubicki.pdf. Pomimo roku w nazwie pliku jego karta tytułowa wskazuje wydanie z 2021 roku. Podana paginacja dotyczy tej kopii.
Cały cytat znajduje się na stronie PDF 1144, licząc od początku pliku. W panelu „Strona techniczna pliku PDF” wpisz 1144.
Fragment od „Będzie tedy w państwie onym…” do „…którego krwią oswobodzeni jesteśmy”. Zachowano dawne słownictwo przekładu oraz odsyłacz do Psalmu w postaci występującej w książce; scalono wyrazy przeniesione między wierszami. Zaznaczone opuszczenie obejmuje łacińskie quantum ad experientis sensum wraz z nawiasem. Cytat jest po polsku; osobny przekład nie jest potrzebny.
2. Rozumiem fragment
Na pierwszy rzut oka Augustyn sobie przeczy. Czy zbawieni pamiętają, czy nie pamiętają?
Autor najpierw mówi o niepamiętaniu win i kar, a zaraz potem o pamiętaniu własnych przykrych spraw. Sprzeczność znika, gdy rozpoznamy dwa znaczenia użytego przez niego słowa „pamiętać”. Jedno dotyczy zachowanej wiedzy: człowiek wie, co mu się przydarzyło i od czego został wybawiony. Drugie dotyczy dalszego odczuwania cierpienia. Augustyn twierdzi, że pierwsze pozostaje, a drugie ustaje. Nie opisuje więc szczęścia kupionego za cenę całkowitego wymazania przeszłości. Człowiek nie musi utracić wiedzy o swoim nieszczęściu, aby przestać go doznawać.
Jak działa przykład z lekarzem?
To przykład samego Augustyna. Lekarz może wiedzieć, czym jest choroba, nawet jeżeli sam jej nie przechodził. Autor nie pyta tu o współczucie lekarza dla pacjenta. Pokazuje prostszą różnicę: znać chorobę jako przedmiot wiedzy to nie to samo co odczuwać jej objawy we własnym ciele. Następnie rozróżnia dwa sposoby „zapomnienia”. Lekarz może zapomnieć to, czego się nauczył. Człowiek, który chorował, może natomiast przestać doświadczać bólu. W tym drugim wypadku ustanie cierpienia nie musi być utratą wiedzy o przebytej chorobie. Parafraza: Mogę nadal wiedzieć, co to był za ból i kiedy go przeżywałem, chociaż teraz już mnie nie boli. To objaśnienie rozróżnienia, nie dosłowny cytat.
Czy chodzi o zachowanie tylko bezosobowej informacji?
Augustyn pisze o pamiętaniu „minionych spraw swoich”, a następnie o świadomości własnego wybawienia. Zachowana wiedza dotyczy więc tej samej osoby i jej historii. W tekście nie ma podstaw, aby przekształcić ją w informację o kimś obcym. Z drugiej strony autor nie opisuje szczegółowo, jak takie wspomnienie wygląda od wewnątrz. Nie ustala, czy zawiera obraz twarzy, odtworzenie rozmowy lub wszystkie szczegóły wydarzenia. Jego rozróżnienie dotyczy przede wszystkim związku wiedzy z cierpieniem, nie kompletnej teorii pamięci autobiograficznej.
Dlaczego tak ważna jest wdzięczność?
W tym miejscu pojawia się właściwe uzasadnienie zachowania pamięci. Gdyby zbawieni w ogóle nie wiedzieli, że zostali wybawieni z nieszczęścia, jak mieliby wychwalać miłosierdzie okazane właśnie im? Dla Augustyna świadomość przeszłości nie jest zatem bezużytecznym resztkowym obciążeniem. Ma znaczenie dla poznania otrzymanego dobra i wdzięczności za łaskę Chrystusa. Autor nie mówi: Zapomnij, co się stało, wtedy będziesz szczęśliwy. Jego myśl jest inna: Pozostanie świadomość, z czego zostałeś wybawiony, ale nie będzie już trwania tego nieszczęścia w Twoim przeżywaniu. To również parafraza wywodu.
A co ze zdaniem o potępionych?
To najtrudniejszy element fragmentu i nie należy go pomijać. Augustyn twierdzi, że święci będą poznawać nie tylko własne dawne cierpienia, ale także „wieczną nędzę potępionych”. Nie wyjaśnia więc ich szczęśliwości samą niewiedzą o istnieniu potępienia. Trzeba jednak dostrzec różnicę między tymi dwoma przedmiotami poznania. Własne nieszczęście zbawionego jest przeszłe: został od niego uwolniony. Nędza potępionych w tym opisie nie jest jedynie zakończonym zdarzeniem. Wiedza o niej stawia zatem trudniejszy problem niż wspominanie własnego bólu, który już minął. Przykład lekarza pomaga oddzielić wiedzę od bezpośredniego doznawania, ale sam nie wyjaśnia całej relacji między miłością do konkretnej osoby a poznaniem jej potępienia. Taką granicę argumentu można wskazać, nie przemilczając wyraźnego twierdzenia autora o poznaniu potępionych.
Co ten tekst daje do refleksji o Adamie?
Przy założeniu jego zbawienia można zastosować do niego rozróżnienie: zachowanie wiedzy o własnym grzechu i jego następstwach nie jest tym samym co dalsze pozostawanie w bolesnym stanie wywołanym tym grzechem. Zastosowanie do konkretnego Adama jest naszym krokiem interpretacyjnym; sam cytat mówi o zbawionych. To ważne źródłowe oparcie dla rozważania „błogosławionej pamięci”. Podstawowe rozróżnienie wiedzy o przeszłości i dalszego doznawania bólu występuje już u Augustyna. Własna praca nad artykułem może polegać na zastosowaniu go do problemu Adama, wyjaśnieniu jego znaczenia i zbadaniu granic — zwłaszcza w odniesieniu do losu potomków.
Ważne zastrzeżenie
Bezpośrednim kontekstem jest ostateczna szczęśliwość Państwa Bożego. Fragment nie stanowi osobnego opisu obecnego stanu duszy Adama przed zmartwychwstaniem; przejście do tego zagadnienia wymaga dodatkowego uzasadnienia.
Augustyn wyraźnie przyjmuje poznawanie nędzy potępionych. Nie określa jednak w tym ustępie wiedzy Adama o każdym z potomków ani sposobu rozpoznawania konkretnych osób. Nie należy zastępować twierdzenia autora tezą, że święci po prostu nic o potępionych nie wiedzą, ale również nie należy dopisywać szczegółów, których tu nie ma.
Ustanie bolesnego doznawania nie jest w tym wywodzie zanikiem wszelkiego życia uczuciowego. Tekst zachowuje wdzięczność i wychwalanie Chrystusa. Nie podaje natomiast mechanizmu psychologicznego lub neurologicznego przemiany pamięci. Przykład lekarza służy rozróżnieniu sposobów poznania, nie wyczerpującemu wyjaśnieniu miłości zbawionych do innych.
AT-WC-01 — Tożsamość Słowa a odnowienie człowieka: Stwórca, Objawiciel i Zbawca
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Odnowienie obrazu przez sam Obraz Ojca — 13,7–14,2; s. drukowane 34–35, PDF 20-21. Ciągły fragment; cyfry oznaczają wewnętrzną numerację dzieła.
„7. Cóż zatem miał czynić Bóg? Albo cóż innego miało się stać, jak nie ponowne odnowienie według obrazu, żeby ludzie ponownie mogli znać Boga? Jak to by się jednak stało, jeśli nie przez obecność Obrazu Bożego, naszego Zbawcy Jezusa Chrystusa? Dzięki ludziom nie było to jednak możliwe, skoro i oni zostali utworzeni według obrazu, ani dzięki aniołom; ani ci, ani tamci nie są przecież obrazami. Dlatego Boże Słowo zjawiło się samo, żeby jako Obraz Ojca móc odtworzyć człowieka, który jest według obrazu. 8. To znowu by się jednak nie mogło stać w innym wypadku, niż gdyby śmierć i rozkład nie zostały unicestwione. 9. Dlatego słusznie przyjęło śmiertelne ciało, aby móc w nim także unicestwić śmierć i znów odnowić ludzi, którzy są według obrazu. Nikt nie był na wysokości tego zadania oprócz Obrazu Ojca.
14,1. Gdy bowiem postać narysowana na drewnie staje się niewidoczna z powodu zabrudzenia po wierzchu, trzeba, by znów zjawił się ten, czyja to jest postać, żeby można było odnowić obraz na tym samym materiale – ze względu na ową postać nie wyrzuca się materiału, na którym wyrysowano, lecz się ją na nim odbija. 2. Tak samo i najświętszy Syn Ojca, Obrazem będący Ojca, zjawił się na miejscu, gdzie jesteśmy, żeby odnowić człowieka uczynionego wedle siebie i żeby go, zgubionego, znaleźć przez odpuszczenie grzechów, jak to sam rzekł w Ewangeliach: «Przyszedłem zaginione znaleźć i uratować». Dlatego i do Żydów mówił: «Jeśli ktoś nie zostanie odrodzony», nie wskazując na narodziny z kobiety, jak oni domniemywali, lecz objawiając odrodzenie i odtworzenie duszy według obrazu.”
B. Objawienie Boskiej tożsamości — 16,1–2; s. drukowane 36–37, PDF 22-23. Odrębny fragment.
„16,1. Gdy zatem myśl ludzka raz zapadła w sferę zmysłów, Słowo podjęło ukazanie się poprzez ciało, aby do siebie jako człowieka przeciągnąć ludzi i skłonić ku sobie ich zmysły, a następnie, by widzących [Słowo] jako człowieka przekonać przez dzieła dokonane, że nie jest ono jedynie człowiekiem, ale i Bogiem oraz Słowem i Mądrością Boga prawdziwego. 2. Chcąc zaś to zaznaczyć Paweł rzekł: «Żebyście, w miłości zakorzenieni i mający fundament, nabrali siły do pojęcia razem ze wszystkimi świętymi, czym jest szerokość, długość, wysokość i głębokość, oraz do poznania przekraczającej poznanie miłości Chrystusowej, byście się wypełnili aż po całą pełnię Boga».”
C. Synteza związku stworzenia, odnowienia, życia i poznania Ojca — 20,1; s. drukowana 40, PDF 26. Odrębny fragment.
„20,1. Po części powiedzieliśmy już uprzednio, na ile mogliśmy to pojąć, jaka była przyczyna jego cielesnego objawienia się i tegoż rodzaj: nie do kogoś innego należało przemienić zniszczalne w niezniszczalność, tylko do samego Zbawcy, który na początku uczynił wszystko z nicości; nie do kogoś innego należało odtworzyć w ludziach porządek obrazu [Bożego], tylko do Obrazu Ojca; nie do kogoś innego należało sprawić, by śmiertelny powstał nieśmiertelnym, tylko do Pana naszego Jezusa Chrystusa będącego Życiem samym w sobie; nie do kogoś innego należało nauczyć o Ojcu i usunąć kult bożków, tylko do urządzającego wszystko Słowa, będącego jedynym jednorodzonym i prawdziwym Synem Ojca.”
Lokalizacja w źródle
Atanazy z Aleksandrii, O wcieleniu Słowa, przekład Michała Wojciechowskiego, Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy 61 (Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1998). Dane wydania według katalogu Biblioteki Kórnickiej PAN; przekazany wyciąg nie zawiera metryki.
Źródło cytatów: załącznik „Atanazy Wielki, O Wcieleniu Słowa.pdf”, 24 strony; zachowana paginacja drukowana 28–51.
A: 13,7–14,2, s. 34–35 = PDF 20-21.
B: 16,1–2, s. 36–37 = PDF 22–23.
C: 20,1, s. 40 = PDF 26.
Kontekst przeczytany w wyciągu: 7,2–20,2, szczególnie 7,4–5; 8,3; 11,3; 14,6–15,7; 18,1. Początek 7,1 jest w pliku urwany. Nie przedstawia się wyciągu jako całego dzieła.
2. Rozumiem fragment
Przedmiot i sens argumentu
Atanazy łączy odnowienie człowieka z tożsamością działającego Słowa. Człowiek jest stworzony według Obrazu, natomiast Syn jest Obrazem Ojca. Dlatego odnowienie nie zostaje przedstawione jako zadanie dowolnego nauczyciela: przychodzi sam Ten, według którego człowiek został uczyniony. W 13,7–14,2 poznanie Boga, odpuszczenie grzechów oraz przezwyciężenie śmierci i rozkładu należą do jednego wywodu. Porównanie z odnawianiem zabrudzonego wizerunku ilustruje rolę pierwowzoru, nie dostarcza samoistnego dowodu metafizycznego. [1]
Rozdział 16 rozwija wymiar objawieniowy. Słowo zbliża się do zmysłowego sposobu poznania ludzi, ale nie po to, aby zostać rozpoznane wyłącznie jako człowiek. Dzieła mają ujawnić Jego Boską tożsamość. Z kolei 20,1 zbiera wcześniejsze racje: Ten sam jest Stwórcą, odnawia obraz, przywraca życie i pozwala poznać Ojca. Osoba działającego i treść Jego działania są w tej argumentacji wzajemnie związane. [2–3]
Nie przeciwstawia się tutaj Syna Ojcu. Sam Syn kieruje ku poznaniu Ojca; już 11,3 oraz 14,6–15,2 łączą rozpoznanie Słowa z poznaniem Ojca. Z tego powodu Atanazy nadaje się do zbadania tezy, że skupienie na tożsamości Chrystusa miałoby przeszkadzać w rozumieniu relacji z Bogiem. W przytoczonym ujęciu właśnie tożsamość Słowa uzasadnia możliwość odnowienia tej relacji. [1–3]
Zakres zastosowania do współczesnej polemiki
Wniosek porównawczy brzmi: prowadzenie do Ojca i uznanie Boskiej tożsamości Syna nie tworzą koniecznej alternatywy. Nie jest to jednak dowód, że Grygiel i Wąsek ją we wszystkich miejscach ustanawiają. Ich tekst trzeba przeczytać niezależnie, łącznie z wypowiedzią o Jezusie jako samoobjawieniu Boga. Fiszka stanowi źródło pozytywnego argumentu, nie orzeczenie o współczesnych autorach.
Ważna jest także terminologiczna ostrożność. Atanazy sam nazywa przyjęte ciało instrumentem w 8,3. Nie wystarcza zatem uznać każde słowo „środek” lub „instrument” za redukcję. Trzeba ustalić, co jest tak określane i kim jest podmiot działania. Nie należy też odczytywać jego wyrażeń „nie jako człowiek, lecz jako Bóg” w oderwaniu od potwierdzenia rzeczywistego ciała i człowieczeństwa w 18,1. [1–3]
Oficjalne nauczanie jako odrębny punkt odniesienia
KKK 464, 467–469 i 480 wiąże pełne bóstwo i człowieczeństwo z jednością Boskiej Osoby oraz pośrednictwem Chrystusa. Nie jest to procentowy podział natur. Dei Verbum 2 i 4 łączy pośrednictwo z pełnią Objawienia w Synu. Dokumenty te nie stanowią wypowiedzi Atanazego ani oceny książki Grygiela i Wąska. [4–5]
Bilans
Źródło wspiera powiązanie chrystologii, soteriologii i teologii Objawienia. Nie rozstrzyga samo współczesnych sporów biologicznych, nie rekonstruuje całej antropogenezy ani nie uprawnia do wyprowadzenia niehistoryczności ukrzyżowania z określonego sposobu interpretowania Rdz. Jego wartość dla artykułu polega na pozytywnym pokazaniu, dlaczego pytanie o tożsamość Zbawcy nie jest zbędnym dodatkiem do pytania o zbawienie.
Ważne zastrzeżenie
Świadectwo jednego Ojca Kościoła nie jest automatycznie kompletnym wykazem dogmatów. Nie dowodzi, że wszystkie inne soteriologie są błędne. Nie przenosi się na Atanazego dosłownej formuły „tożsamość poprzedza funkcję” — jest ona skrótem analizy, nie cytatem. Nie wyklucza się również drogi poznawczej, w której od dzieł Chrystusa dochodzi się do rozpoznania Jego tożsamości: właśnie tak argumentuje rozdział 16. Relacyjne słownictwo samo nie jest zarzutem.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
We wstępnej części chrystologicznej, przed omówieniem Grygiela i Wąska. Najpierw zrekonstruować 13,7–14,2, następnie użyć 20,1 jako syntezy. Wskazać, że chodzi o tożsamość działającego, a nie psychologiczną intensywność fascynacji Jezusem. Przytoczenie 16,1 może zilustrować zgodność objawiania Ojca i poznawania Syna.
Słowa kluczowe
Atanazy; Słowo; Obraz Ojca; Wcielenie; stworzenie i odkupienie; tożsamość Chrystusa; soteriologia; Objawienie
GW-2022-10 — Rozwój doktryny a zmiana jej treści: od kryteriów do zastosowania
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. § 1.6, s. 32 PDF. Dwa ostatnie zdania przed § 1.7. Chodzi o historyczność naukowej interpretacji świata.
„Tym bardziej, że obraz świata dostarczany przez nauki też jest w pewien sposób historyczny, podlegający modyfikacjom w czasie, a nawet zupełnym zmianom paradygmatycznym. Można więc powiedzieć, że na poziomie interpretacji danych także to, co klasycznie nazywano Objawieniem naturalnym, jest Objawieniem historycznym, a więc dynamicznym i podlegającym prawom czasu.”
B. § 2.3, s. 51 PDF. Cały akapit o trzecim kryterium Newmana, obejmujący również własne zastosowanie autorów do teologii ewolucyjnej.
„Trzecie kryterium to zdolność asymilacji. Jeśli mamy do czynienia z żywą ideą, to w naturalny sposób wzrasta ona „dzięki pobieraniu do własnej substancji materiału z zewnątrz” w taki sposób, że to, co zostało przyswojone, stanowi odtąd jedność z jej istotą. Newman zdawał sobie sprawę z tego, że „doktryny i poglądy, które odnoszą się do człowieka, nie są umieszczone w próżni, lecz w zaludnionym świecie i torują sobie drogę przenikaniem, rozwijają się przez wchłanianie”. Jeśli jakaś idea wychodzi z takiej konfrontacji zwycięska, a więc nie zostaje wchłonięta, a sama potrafi zaabsorbować z innych systemów to, co dla niej korzystne, możemy ją określić jako mocną i właściwie się rozwijającą. Omawiany teolog nazwał ten proces eklektycznym, zachowawczym, asymilującym, uzdrawiającym i kształtującym, a Zdzisław Kijas określił go po prostu inkulturacją (Kijas, 2018, s. 140). Prawdopodobnie to kryterium ma największe znaczenie w budowaniu teologii ewolucyjnej. Jeśli chrześcijaństwo ma się rozwijać w sposób właściwy, powinno móc wyrazić swe prawdy w ewolucyjnym obrazie świata w równie kompleksowy sposób, jak czyniło to w modelu statycznym. Możemy powiedzieć nawet więcej: prawdy wiary w odpowiednim procesie reinterpretacji zyskują nowe, głębsze rozumienie, jeśli ukazuje się je w bardziej aktualnym i uzasadnionym naukowo kontekście, a dynamiczny obraz świata z pewnością taki właśnie jest.”
C. § 2.3, s. 52 PDF. Cały akapit o szóstym kryterium. Zachowano występujące w egzemplarzu sformułowanie „przez wieku”.
„Szósta cecha to stosunek zachowawczy wobec przebytego rozwoju. Jest to w pewien sposób powtórzenie istoty kilku poprzednich kryteriów, ponieważ również nakazuje spojrzenie z szacunkiem na historię ewolucji jakiejś doktryny. Angielski teolog pisał, że prawdziwy rozwój nie tylko zachowuje poprzednie etapy, ale i „sam jest w rzeczywistości tym poprzednim i ponadto czymś jeszcze: jest to pewien naddatek, który wyjaśnia a nie zaciemnia, który podkreśla, a nie poprawia cały zespół myśli, z jakiego się wywodzi”. Nie chodzi więc o rewolucję polegającą na usunięciu tego, co narosło przez wieku, ale o dodawanie do tego nowych perspektyw, ponieważ prawdziwy rozwój ma charakter pozytywny, a nie negatywny. Kryterium to przypomina wspomnianą już hermeneutykę ciągłości.”
D. Zakończenie § 2.3, s. 56 PDF. Dwa pierwsze punkty podsumowania rozdziału; punkt drugi bezpośrednio ogranicza zakres pierwszego.
„1. Doktryna Kościoła nie jest raz sformułowanym monolitem, ale żywą tkanką, która ulega nieustannemu rozwojowi. Zdefiniowane prawdy wiary, które kłócą się z nowymi, ewolucyjnymi obrazami świata można więc modyfikować i ich zmiana nie powoduje wyjścia poza granice ortodoksji.
2. W ramach rozwoju doktryny istotne jest kierowanie się pewnymi kryteriami wierności Tradycji, ale dotyczą one istoty Objawienia, a nie słownych formulacji. Świadomość metaforyczności języka teologicznego pozwala na poszukiwanie wciąż nowych obrazów, które w sposób bardziej adekwatny będą odsyłały do tej istoty. Metafory są zawsze kontekstualne. Teologia ewolucyjna może więc stanowić projekt tworzenia nowych interpretacji prawd wiary za pomocą metafor, symboli i obrazów korespondujących ze współczesnymi odkryciami naukowymi.”
Lokalizacja w źródle
Wojciech P. Grygiel, Damian Wąsek, Teologia ewolucyjna. Założenia – problemy – hipotezy (Kraków: Copernicus Center Press, 2022), część I, §§ 1.6 i 2.3. Numery w tej karcie oznaczają strony techniczne pliku „Wąsek_-2022-teologia-ewolucyjna.pdf”, nie paginację druku.
A: s. 32, dwa ostatnie zdania § 1.6. B: s. 51, cały akapit „Trzecie kryterium to zdolność asymilacji”. C: s. 52, cały akapit „Szósta cecha…”. D: s. 56, punkty 1–2 końcowego podsumowania.
Kontekst kontrolny: s. 37 i 42 — deklaracje wierności źródłom i rozwoju rozumienia; s. 49–53 — wszystkie kryteria Newmana; s. 53 — uwaga, że nie funkcjonują oddzielnie; s. 54–56 — omówienie Międzynarodowej Komisji Teologicznej. B i C rozdziela omówienie innych kryteriów; nie są kolejnymi akapitami.
2. Rozumiem fragment
Co zmienia poszerzony kontekst
Sama para zdań ze s. 32 dotyczy historyczności obrazu naukowego i poziomu interpretacji. Nie stwierdza, że prawda o Bogu zmienia się dlatego, że zmieniają się organizmy. W rozdziale drugim autorzy przyjmują kryteria rozwoju doktryny, a nie deklarują ich odrzucenia. [1]
Istotne rozszerzenie stanowi cały akapit o asymilacji. Autorzy wyraźnie rozróżniają przyswojenie zewnętrznych treści i zostanie przez nie wchłoniętym. W C przyjmują także zachowanie wcześniejszych etapów. Na s. 53 podkreślają wzajemny związek kryteriów. Zarzut, że ignorują wszelką ciągłość lub uznają tylko asymilację, nie odpowiada temu tekstowi.
Miejsce rzeczywistej kontroli argumentu
We własnym zastosowaniu z B twierdzą, że wiara powinna wyrazić się w ewolucyjnym obrazie świata równie kompleksowo jak w statycznym, a odpowiednia reinterpretacja pozwala na głębsze rozumienie. Nie jest jednak to samo: uznać poznawczą przydatność nowego obrazu i wykazać poprawność konkretnej reinterpretacji. To drugie wymaga osobnego porównania zachowanej treści.
D zawiera mocną formułę o modyfikacji „zdefiniowanych prawd wiary”, ale zaraz potem wyraźny warunek wierności istocie Objawienia. Nie wolno cytować pierwszego punktu jako nieograniczonego upoważnienia, pomijając drugi. Trzeba ustalić, co w określonym dogmacie jest tą istotą, co sposobem wyrażenia i czy po zmianie nadal stwierdza się to samo. [1]
Zestawienie z Newmanem
Nowa karta NEW-1998-RD-01 dostarcza źródła dla obu kryteriów: asymilacji i zachowawczości. Nie rozstrzyga sporu samym autorytetem nazwiska. Zgodność deklarowanego programu z kryteriami należy odróżnić od zgodności jego konkretnych zastosowań. Nie jest dowodem błędu samo to, że autorzy nie przedstawiają kompletnego algorytmu dla wszystkich dogmatów. [2]
Oficjalna norma i granica zarzutu
Mysterium Ecclesiae 4–5 podtrzymuje trwały, określony sens dogmatów, uznając historyczne uwarunkowanie ich wyrażania. Samo zachowanie celu religijnego nie usprawiedliwia negowania dogmatu. Jest to norma, według której bada się reinterpretację, nie orzeczenie przeciw Grygielowi i Wąskowi. [3]
Bilans
Ta karta wyznacza test, a nie powiela wyniki pozostałych fiszek. Własne stanowisko wymaga wskazania konkretnej treści i konkretnej proponowanej zmiany. Wykazana sprzeczność w jednym zastosowaniu nie uprawnia jeszcze do twierdzenia, że cały program został obalony; sama deklaracja ciągłości również go nie zabezpiecza.
Ważne zastrzeżenie
Nie wykazano tu zanegowania wszystkich dogmatów ani odrzucenia Newmana. Użycie metafory nie dowodzi fikcyjności jej odniesienia. Karta nie powtarza argumentu o migracji kategorii z GW-2022-12. B–C zawierają zarówno omówienie Newmana, jak i własne zastosowania autorów; cytat z polskiej książki nie jest niezależnie sprawdzonym cytatem z Kijasa.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Po przedstawieniu pozytywnego kryterium rozwoju zestawić B–D i wyodrębnić miejsce wymagające wykazania ciągłości sensu. Jako test wybrać tylko jeden dobrze udokumentowany przypadek — chrystologię albo realność upadku. Nie przepisywać całej listy zarzutów do tego podrozdziału.
Słowa kluczowe
rozwój doktryny; istota Objawienia; sens dogmatu; Newman; asymilacja; ciągłość; reinterpretacja; tożsamość wiary
GW-2022-12 — Teoria ewolucji a „ignorowanie” Magisterium: problem migracji między trzema koszykami
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Status trzeciego koszyka — s. 39–40 PDF, cały akapit:
„Ostatni, trzeci koszyk zawiera tak zwane nauczanie „autentyczne” papieży i biskupów. Najkrócej rzecz ujmując, mieszczą się w nim wszystkie ich wypowiedzi w sprawach wiary i moralności, które nie znalazły się w dwóch poprzednich koszykach. Wierni zobowiązani są do przyjęcia tych prawd w duchu religijnego posłuszeństwa, ale one same nie mają charakteru ostatecznego i niezmiennego (Sesboüé, 2003b, s. 264, 267–268).”
B. Wnioski autorów z podziału na koszyki — s. 40 PDF, cały kolejny akapit:
„Jakie znaczenie dla omawianego przez nas tematu ma ten podział na koszyki? Po pierwsze, pozwala nam na różne traktowanie wypowiedzi oficjalnych Kościoła, w zależności od okoliczności i rangi ich ogłoszenia. Po drugie, w przypadku prawd z koszyka pierwszego musimy dokonywać ich reinterpretacji w taki sposób, by nie zatracić istoty nauczania. Po trzecie, redefiniując zawartość koszyka drugiego, należy zwrócić uwagę, by dokonane tam zmiany nie wprowadziły sprzeczności z koszykiem pierwszym. W praktyce, wiele nowych podejść do tej kategorii nauczania będzie wymuszało namysł nad powiązanymi z nim dogmatami. Warto tu zaznaczyć, że prawdy z drugiego koszyka mogą z niego migrować. Joseph Ratzinger pisał, że na pewnym etapie rozwoju nauczania może się zdarzyć ogłoszenie którejś z tych prawd dogmatem, a więc trzeba będzie ją przenieść do koszyka pierwszego (Sesboüé, 2003b, s. 265). Możliwa wydaje się również droga w przeciwnym kierunku. Jeśli dogmat zostanie zreinterpretowany w taki sposób, że jakaś prawda nie będzie już konieczna do jego zachowania, należy ją traktować jako nauczanie „autentyczne”, a więc koszyk trzeci. Tak możemy dziś potraktować wspomniany już monogenizm. Po czwarte, w przypadku trzeciego koszyka mamy możliwość zupełnej zmiany stanowiska. Jeśli jakieś tego typu historyczne orzeczenie Magisterium Kościoła generuje nierozwiązywalny problem w dialogu z teorią ewolucji, możemy je zignorować. Przywoływany czasem, wypromowany przez papieża Benedykta XVI termin „hermeneutyka ciągłości”[2], odnosi się bowiem wyłącznie do dwóch pierwszych koszyków. Do tego tematu wrócimy jeszcze w tej książce.”
Lokalizacja w źródle
Rozdział 2 „Prawdy wiary: między niezmiennością a ewolucją”, § 2.1 „Wokół podstawowych definicji”. Fragment A: ostatni akapit s. 39, dokończony na początku s. 40. Fragment B: kolejny akapit s. 40, od „Jakie znaczenie…” do „Do tego tematu wrócimy jeszcze w tej książce”. Kontekst: s. 38–39, opis pierwszych dwóch kategorii i przykład monogenizmu; s. 41, rozwój dogmatu.
2. Rozumiem fragment
Przedmiot fiszki i sens fragmentu
Autorzy przedstawiają trzy kategorie nauczania, nazwane za Bernardem Sesboüé i Christophem Theobaldem „koszykami”. Samo rozróżnienie stopni autorytetu nie jest przedmiotem zarzutu. Kontrowersja dotyczy zastosowania tego podziału: po reinterpretacji dogmatu autorzy dopuszczają przeniesienie powiązanej z nim prawdy z drugiej kategorii do trzeciej, a następnie zignorowanie niedefinitywnego orzeczenia, jeżeli tworzy ono nierozwiązywalny problem w dialogu z teorią ewolucji. To własny wniosek książki, nie samo neutralne wyliczenie kategorii. [Grygiel–Wąsek, s. 38–40 PDF]
Na s. 40 znajdują się również rzeczywiste ograniczenia tej swobody: konieczność zachowania istoty pierwszego koszyka i niedopuszczania do sprzeczności z nim przy zmianach w drugim. Autorzy wyraźnie przyznają także, że trzeci koszyk wymaga religijnego posłuszeństwa. Nie należy więc przypisywać im zdania, że wszystkie wypowiedzi biskupów są dogmatami obowiązującymi do czasu dezaktualizacji. Taki opis byłby polemicznym skrótem, a nie wierną rekonstrukcją.
Zarzut: brak rozróżnienia korekty kwalifikacji i odwołania treści
Analiza krytyczna: jeżeli „drugi koszyk” oznacza prawdy rzeczywiście podane przez Kościół jako definitywne, nie można jednocześnie traktować ich jako twierdzeń odwoływalnych po opracowaniu dogodniejszej interpretacji dogmatu. Inna sytuacja zachodzi wtedy, gdy teolog błędnie uznał historyczną wypowiedź za definitywną i następnie koryguje własną kwalifikację. Wówczas nie odwołano definitywnego nauczania: wykazano, że od początku nie miało takiej rangi. Książka nie rozdziela tych dwóch operacji dostatecznie wyraźnie. Por. urzędowy komentarz do Professio fidei, nr 6–8, oraz KPK, kan. 749 § 3 i 750 § 2.
Drugą częścią tego samego problemu jest przejście od reformowalności nauczania do pozwolenia na jego „zignorowanie”. Wskazanie trudności może uzasadniać ponowne zbadanie stanowiska. Nie jest jednak samo przez się wykazaniem, że utraciło ono autorytet. Należy odróżnić konkretną treść orzeczenia, jego rangę, przyrodnicze przesłanki oraz późniejsze rozstrzygnięcia kościelne. Sam fakt istnienia konfliktu nie dostarcza całej tej argumentacji.
Oficjalne nauczanie Kościoła — norma i miejsce rozbieżności
1. Lumen gentium, nr 25; KPK, kan. 752–753. Nauczanie autentyczne niedefinitywne wymaga religijnego posłuszeństwa rozumu i woli, odrębnego od aktu wiary należnego dogmatom. Chodzi o nauczanie sprawowane w odpowiednim charakterze i w komunii kościelnej, nie o każdą prywatną opinię hierarchy. Rozbieżność: reguła „możemy je zignorować” nie zachowuje tego zobowiązania, jeśli sam konflikt z teorią uznaje za wystarczający powód jego ustania. Lumen gentium 25 · KPK 752–753
2. Donum veritatis, nr 24 oraz 28–31. Instrukcja dopuszcza trudności także wobec treści nauczania reformowalnego. Wymaga rzetelnego namysłu, gotowości korekty własnej opinii i przedstawienia utrzymujących się trudności właściwej władzy; samo większe prawdopodobieństwo opinii przeciwnej nie wystarcza. Rozbieżność: trudność zostaje w książce skrócona do upoważnienia do pominięcia orzeczenia. Donum veritatis 24, 28–31
3. Komentarz doktrynalny do końcowej części Professio fidei, nr 6–8. Druga kategoria obejmuje nauczanie definitywne, wymagające pełnej i nieodwołalnej akceptacji. Dopuszczenie późniejszego rozpoznania takiej prawdy jako formalnie objawionej nie oznacza dopuszczenia jej degradacji do opinii odwoływalnej. Rozbieżność: proponowana „migracja” w dół jest niezgodna z charakterem tej kategorii, o ile rzeczywiście chodzi o nauczanie definitywne. Komentarz doktrynalny, 6–8
4. Humani generis, nr 37; KPK, kan. 749 § 3. Encyklika ogranicza przyjęcie poligenizmu ze względu na jego relację do nauki o rzeczywistym pierwszym grzechu. Nie wolno jednak zakładać nieomylnego zdefiniowania określonej tezy bez wykazania tego statusu. Znaczenie dla oceny: przykład monogenizmu nie dowodzi jeszcze, że Kościół odwołał prawdę definitywną; równie dobrze przedmiotem sporu może być trafność wcześniejszego zakwalifikowania jej do drugiego koszyka. Humani generis 37 · KPK 749 § 3
Ocena i granice wniosku
Siła zarzutu: wysoka wobec ogólnej reguły „ignorowania” oraz literalnie rozumianej degradacji nauczania definitywnego. Nie jest to orzeczenie o formalnej herezji autorów ani dowód, że monogenizm został zdefiniowany nieomylnie. Najsilniejsza obrona książki polegałaby na wykazaniu, że chodzi jedynie o korektę błędnej kwalifikacji oraz o historyczne rozstrzygnięcia już rzeczywiście przekroczone. Tego wykazania nie zastępuje samo powołanie się na teorię ewolucji.
Metafora „naukowców z prawem weta” opisuje możliwy skutek metodologiczny, nie zadeklarowany przez autorów projekt ustrojowy Kościoła. Precyzyjny zarzut brzmi: kryterium zgodności z teorią naukową zostaje użyte bez wystarczającego wyjaśnienia, kto i na jakiej podstawie rozpoznaje zmianę statusu nauczania kościelnego.
Ważne zastrzeżenie
Rozróżnienie trzech stopni nauczania jest zgodne z oficjalnymi dokumentami. Zarzut dotyczy zastosowania tego podziału, nie samej jego obecności. Nauczanie niedefinitywne nie jest „dogmatem tymczasowym”. Nie utożsamiać wszystkich wypowiedzi biskupa lub papieża z urzędowym nauczaniem. Nie twierdzić, że Humani generis 37 samo przez się stanowi nieomylną definicję monogenizmu. Należy odróżnić odwołanie tezy definitywnej od korekty błędnego przekonania o jej definitywności. Rzeczywista trudność wobec nauczania reformowalnego nie jest automatycznie herezją. Oficjalne teksty wskazują normy porównania; nie są orzeczeniem wydanym w sprawie tej książki.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
W podrozdziale o autorytecie Magisterium w sporach dotyczących antropogenezy. Najpierw przedstawić oficjalne trzy stopnie akceptacji, następnie zacytować regułę ze s. 40 i wykazać różnicę między rozwojem nauczania, korektą kwalifikacji oraz odwołaniem treści definitywnej. Nie budować argumentu na założeniu, że monogenizm został nieomylnie zdefiniowany.
Słowa kluczowe
Magisterium; trzy koszyki; nauczanie definitywne; religijne posłuszeństwo; Professio fidei; Donum veritatis; monogenizm; autorytet nauki
GW-2022-13 — Od źródła pomocniczego do normy wiary: naukowy obraz świata wobec Tradycji
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Referowanie modelu integracji Barboura — s. 75 PDF, cały pierwszy pełny akapit:
„W ramach kategorii integracji chodzi o poszukiwanie wspólnych pól nauk przyrodniczych i teologii, z zachowaniem ich odrębności metodologicznej, a więc o odkrywanie znaczenia religijnego treści teorii i odkryć naukowych. Autor zaznaczył, że integracja taka może się dokonywać na dwa sposoby. Można potraktować teorie naukowe jako środek do lepszej interpretacji danych teologicznych. Barbour podał przykładowe, konkretne przestrzenie dla takiej pracy naukowej. W skrajnych dla niego przypadkach chodziłoby o wykorzystanie pojęć naukowych jako analogii do komunikowania prawd wiary (np. porównanie dwóch natur w Chrystusie do charakterystyki elektronu jako fali i cząstki) lub wyprowadzanie tez teologicznych z osiągnięć naukowych (np. zasada antropiczna i Inteligentny Stwórca). Umiarkowane podejście do integracji to wysiłek w celu modyfikacji tradycyjnych formuł teologicznych, by były wiarygodne w obliczu współczesnych osiągnięć nauk empirycznych (np. teoria ewolucji i opowiadanie o stworzeniu człowieka).”
B. Własne podsumowanie autorów — s. 227 PDF, dwa pierwsze akapity:
„Po drugie, doktryna Kościoła rozwija się ewolucyjnie i niezmienne jest w niej głównie to, co służy budowaniu Bosko-ludzkiej relacji. Kontekst dla tej relacji jest dynamiczny, więc jego opis w nauczaniu Kościoła podlega nieustannym modyfikacjom i zależy od stanu rozwoju nauki, solidności interpretacji filozoficznych oraz dojrzałości naukowej i szerokości horyzontów teologów. Po trzecie, teologia czerpie argumentację z każdego źródła, w którym próbuje się opisać człowieka i jego życie, skoro bowiem teologia ma być opowiadaniem o relacji Stwórcy i stworzenia, to każda nauka, która przyczynia się do charakterystyki „bohaterów” tej relacji, może stać się miejscem teologicznego poznania. Teolog powinien nieustannie szukać i wybierać dane pozwalające na lepsze rozumienie siebie samego i każdego stworzenia. Od tego, gdzie będzie sięgał i co wydobędzie, będzie zależała wiarygodność prezentowanego przez niego chrześcijaństwa.”
C. Wniosek o nowym paradygmacie — s. 227 PDF, cały ostatni akapit:
„Po piąte, tak jak u początku konfliktu nauki i wiary stał absolutyzujący określone systemy pojęć i obrazy świata człowiek, tak i u jego kresu stoi człowiek, umiejący w pokorze zmierzyć się z Tajemnicą. Nić porozumienia, wyrażona w metodologicznym zbliżeniu nauki i teologii, buduje się w postawie dialogicznej, kiedy tworzący naukę i teologię człowiek nawiązuje twórczy dialog z Księgą Natury czy też Księgą Pisma. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że w ten sposób nie tylko zażegnany zostaje konflikt pomiędzy nauką i teologią, ale także – i chyba przede wszystkim – otwiera się nowy paradygmat uprawiania teologii.”
Lokalizacja w źródle
Wojciech P. Grygiel, Damian Wąsek, Teologia ewolucyjna. Założenia – problemy – hipotezy, Copernicus Center Press, Kraków 2022.
Numeracja odnosi się do kolejnych stron źródłowego pliku PDF, nie paginacji wydania drukowanego.
Fragment A: s. 75, rozdział 3 „Teologia jako utwór na orkiestrę”, § 3.4 „Płaszczyzny i kryteria owocnego dialogu interdyscyplinarnego”, akapit „W ramach kategorii integracji…”. Fragmenty B–C: s. 227, Zakończenie, akapity „Po drugie…”, „Po trzecie…” i „Po piąte…”. Fragment C nie następuje bezpośrednio po B; pomiędzy nimi znajduje się akapit „Po czwarte…” o refleksji metafizycznej. Kontekst równoważący: s. 65–68 (Cano i Hünermann), 100 (Ayala), 226–228 (całe zakończenie).
2. Rozumiem fragment
Przedmiotem fiszki jest hierarchia źródeł teologicznych: różnica między wykorzystaniem naukowego opisu świata a przyznaniem mu funkcji normy rozstrzygającej o treści wiary. Nie ma podstaw do przypisywania autorom zamiaru zastąpienia biskupów uczonymi ani całkowitego odrzucenia dorobku Ojców Kościoła.
Na s. 75 Grygiel i Wąsek referują typologię Iana Barboura. Opisane podejście integracyjne obejmuje modyfikowanie tradycyjnych formuł w konfrontacji z naukami empirycznymi, z zachowaniem odrębności metodologicznej. Jest to rekonstrukcja stanowiska Barboura, nie samodzielne wyznanie wszystkich przekonań autorów książki. Ich własny program przedstawia zakończenie: opis kontekstu relacji Bosko-ludzkiej podlega zmianom wraz z wiedzą, teologia korzysta z wielu źródeł, a integracja otwiera nowy paradygmat. [s. 75 i 227 PDF]
Kontekst ogranicza zarzut. Autorzy omawiają dawnych teologów; na s. 65 przywołują ostrzeżenie Cano przed poddawaniem dogmatów ocenie ludzkich uzasadnień, na s. 67 uznają aktualność jego zasad, a na s. 68 nowe miejsca poznania określają jako zewnętrzne. W zakończeniu zachowują rolę metafizyki. Również określenie darwinizmu, za Ayalą, jako drugiej po kopernikańskiej rewolucji dotyczy rewolucji naukowej. Samo nie dowodzi postulatu rewolucji dogmatycznej. [S. 65–68, 100 i 227 PDF]
Sednem zastrzeżenia jest możliwe przekroczenie zakresu kompetencji. Nauki mogą korygować historyczne wyobrażenia przyrodnicze związane z dawnym wykładem teologii. Z tego nie wynika jeszcze kompetencja do selekcjonowania prawd objawionych według zgodności z aktualnym modelem. Takie przejście wymaga odrębnej argumentacji teologicznej. Nie zastępuje jej prestiż badacza ani określenie teorii jako przełomowej/kopernikańskiej.
Oficjalną normę porównania zawiera Donum veritatis, nr 10: wprowadzane do teologii elementy i narzędzia innych dyscyplin podlegają ocenie w świetle nauki objawionej. Dei Verbum, nr 8–10 i 23–24, wskazuje funkcję Pisma, Tradycji apostolskiej, świadectwa Ojców i służebnego wobec Słowa Magisterium. Ustalenia te nie oznaczają nieomylności wszystkich przyrodniczych poglądów dawnych teologów.
Równie ważna jest granica przeciwna. Normatywność Objawienia w teologii nie nadaje teologom kompetencji do dowolnego uchylania ustaleń przyrodniczych. Gaudium et spes, nr 36 i 62, uznaje właściwą autonomię badań i potrzebę korzystania z nowych odkryć. Fides et ratio, nr 69, docenia nauki, nie pozwalając zastąpić nimi właściwej refleksji filozoficznej. Spór nie dotyczy więc samego dialogu, lecz zakresu wniosków wyprowadzanych z danych.
Donum veritatis, nr 34, odrzuca konkurencyjne wobec Magisterium nauczanie paralelne teologów. Zastosowanie tej normy do roli uczonych jest analogią metodologiczną, nie stwierdzeniem, że dokument mówi bezpośrednio o programie Grygiela i Wąska. Nie wykazano, że autorzy chcą ustanowić taką strukturę.
Wniosek ma charakter warunkowy. Program byłby sprzeczny z przywołanymi zasadami, gdyby naukowy model stawał się nadrzędną normą dopuszczalnej treści wiary. Aktualizacja języka i obrazu świata przy zachowaniu Objawienia mieści się natomiast w granicach uprawnionej pracy teologicznej. Na podstawie przytoczonych fragmentów wykazano potrzebę doprecyzowania tej granicy, nie odrzucenie całej Tradycji. Ciągłość sensu dogmatów omówiono w fiszce GW-2022-10, a regułę pomijania orzeczenia Magisterium — w fiszce GW-2022-12.
Ważne zastrzeżenie
Nie wykazano odrzucenia całego dorobku Ojców ani projektu zastąpienia biskupów uczonymi. S. 75 referuje Barboura, s. 100 Ayalę, natomiast s. 227 zawiera własne podsumowanie autorów i dowartościowanie metafizyki. Sam dialog z naukami oraz uznanie ich za zewnętrzne loci theologici nie stanowią odstępstwa od wiary. Zarzut dotyczy możliwego odwrócenia relacji normatywnej; stwierdzenie rozbieżności wymaga wykazania tego odwrócenia w konkretnej reinterpretacji.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
W części dotyczącej źródeł teologii i relacji nauki do Objawienia. Zestawić zakończenie książki z Donum veritatis 10 i Dei Verbum 8–10, zachowując afirmację autonomii nauk w Gaudium et spes 36 i 62. Przedmiotem jest hierarchia źródeł i kompetencji, nie ponowne omawianie ciągłości znaczenia dogmatu z GW-2022-10.
Słowa kluczowe
Tradycja apostolska; Ojcowie Kościoła; loci theologici; naukowy obraz świata; norma teologii; paradygmat; teologia nauki; funkcja relacyjna; Donum veritatis; Dei Verbum
GW-2022-15 — Objawienie i jego ludzki przekaz: historyczność a normatywna prawda
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. § 1.3, s. 23–24 PDF. Cały akapit po przytoczeniu Schillebeeckxa; rekonstrukcja jego stanowiska w książce Grygiela i Wąska.
„Odpowiadając na powyższe pytania stwierdził jednoznacznie, że nigdy nie przemawia do nas nuda vox Dei, a zatem nic, co sformułowane w historii, nie jest czysto boskie. Nawet Biblia zawiera interpretującą odpowiedź na inicjatywę Boga, osadzoną w pewnej sytuacji, a więc posiadającą własny historyczny kontekst. Treść Objawienia dociera do nas przez wiernie przekazywany wyraz „samozrozumienia pierwszych chrześcijan”, którzy nie tylko słuchali Słowa, ale i starali się je interpretować. W tym słuchaniu i interpretacji w pierwotnym Kościele działał Duch Święty, który przypominał wydarzenia źródłowe i objawiał ich sens. Z jednej strony, dzięki temu natchnieniu można traktować Pismo Święte jako „kanoniczne archiwum”, przy pomocy którego chrześcijanie wszystkich epok są w stanie poddawać próbie i weryfikować własne doświadczenia spotkania z Bogiem i czerpać z coraz to nowych sytuacji. Z drugiej strony, w tych formułach interpretacyjnych obecne jest to wszystko, co stanowiło „kapitał” kulturowy interpretatorów: ich poglądy, wiedza, specyfika języka, doświadczenia życiowe i spory, jakie toczyli.”
B. § 1.3, s. 24 PDF. Dwa kolejne zdania następnego akapitu, po przywołaniu de Lubaca, przed metaforą przypisaną Kasperowi. Nie następują bezpośrednio po A.
„Nie można więc traktować orzeczeń teologicznych jako stojących ponad czasem, ponieważ wtedy życie chrześcijańskie będzie przypominało zwiedzanie muzeum, a nie budowanie żywej relacji z Bogiem. Właściwym podejściem jest nieustanne pytanie o to, co stanowi zbawczą istotę przekazanej w historii formuły, a co jest jedynie jej kontekstem interpretacyjnym, próbą „wydestylowania” tej istoty i wyrażenia jej w języku właściwym współczesności.”
C. § 1.7, s. 34 PDF. Cały pierwszy punkt własnego podsumowania autorów, po zdaniu zapowiadającym wnioski dla modelu teologii ewolucyjnej.
„Objawienie to nie prawdy, a Bóg wysyłający zaproszenie do zbudowania z Nim więzi, „wyciągnięta w kierunku stworzenia ręka”, którą człowiek może chwycić, a więc nawiązać z Bogiem relację nie tyle o charakterze poznawczym, co egzystencjalnym (choć element poznawczy również ma znaczenie). Można więc powiedzieć, że skoro sam Bóg jest Objawieniem, to konkretne treści są opowiadaniem o tym Objawieniu, czyli o różnych sposobach samoudzielania się Stwórcy.”
Lokalizacja w źródle
Wojciech P. Grygiel, Damian Wąsek, Teologia ewolucyjna. Założenia – problemy – hipotezy (Kraków: Copernicus Center Press, 2022), część I, rozdział 1, §§ 1.3 i 1.7. Plik „Wąsek_-2022-teologia-ewolucyjna.pdf”, 258 stron. Numeracja w tej karcie oznacza strony techniczne tego PDF-u, nie strony wydania papierowego.
A: s. 23–24, akapit od „Odpowiadając na powyższe pytania…” do „spory, jakie toczyli”. B: s. 24, dwa zdania po odwołaniu do de Lubaca. C: s. 34, cały punkt 1 podsumowania.
Kontekst kontrolny: cały § 1.3; § 1.5, s. 27–29 (znaczenie treści doktrynalnej); § 1.7, s. 32–35, zwłaszcza s. 34 przed podsumowaniem (Objawienie dane raz na zawsze w Chrystusie). Są to oddzielne miejsca, nie ciągła wypowiedź. Pierwotnego tekstu Schillebeeckxa nie zweryfikowano.
2. Rozumiem fragment
Przedmiot lektury
Fragment A nie przedstawia przekazu biblijnego jako wyłącznie arbitralnej opinii jego autorów. Książka, rekonstruując Schillebeeckxa, mówi zarazem o inicjatywie Boga, interpretującym świadectwie ludzi i działaniu Ducha Świętego. Natchnienie ma nadawać Pismu rolę normy: późniejsi wierzący sprawdzają przy jego pomocy własne doświadczenia. Należy czytać razem te zdania, a nie zatrzymywać się na formule nuda vox Dei (czysty głos Boga). [1]
Pojawiają się tu trzy rozróżnialne poziomy: działanie Boga, jego apostolskie rozpoznanie i przekaz oraz późniejsza interpretacja. Jest to uporządkowanie analityczne na potrzeby lektury, nie gotowa trójstopniowa teoria podana w cytacie. Sam udział człowieka w przekazie nie rozstrzyga, że przekaz jest fałszywy. Zarazem wskazanie natchnienia nie zwalnia z objaśnienia, jak rozpoznaje się treść, którą świadectwo przekazuje.
Miejsce wymagające doprecyzowania
W B pojawia się przeciwstawienie orzeczeń „ponad czasem” i żywej relacji. Trzeba ustalić, czy pierwsze określenie oznacza wypowiedź bez historycznego kontekstu, czy wypowiedź zachowującą prawdziwość mimo upływu czasu. Te znaczenia nie są równoważne. Historyczność powstania zdania nie dowodzi czasowej zmienności jego prawdziwości.
W C autorzy sami podsumowują program za pomocą formuły „Objawienie to nie prawdy, a Bóg…”. Dodają jednak znaczenie elementu poznawczego. Jeszcze wyraźniej s. 28 zachowuje przekazywanie prawd o Bogu, a s. 34 przed podsumowaniem stwierdza definitywne danie Objawienia w Chrystusie. Krytyka może badać nieostrość tej opozycji, ale nie powinna pomijać tych zastrzeżeń. [1]
Norma porównania, odrębna od źródła
Dei Verbum 2 i 4 ujmuje Objawienie jako osobowe samoudzielanie się Boga, związane z czynami i słowami i spełnione w Chrystusie. Numery 11–13 uznają zarówno Boga jako autora Pisma, jak i rzeczywistą działalność autorów ludzkich, ich język oraz formy literackie. Numer 19 łączy pracę redakcyjną ewangelistów z wiernym przekazaniem prawdy o Jezusie. Nie ustanawia to alternatywy: albo tekst ludzki, albo słowo Boże. [2]
Bilans
Materiał nie dowodzi zanegowania natchnienia ani realnego Objawienia przez Grygiela i Wąska. Pozwala natomiast ustalić warunki poprawnego przejścia od historycznego pośrednictwa do nowych interpretacji.
Ważne zastrzeżenie
A jest rekonstrukcją Schillebeeckxa, nie cytatem zweryfikowanym w jego oryginalnym dziele. B znajduje się w syntetycznym omówieniu kilku teologów; nie wolno przypisać całego tego wniosku de Lubacowi. C jest własnym podsumowaniem Grygiela i Wąska. Historyczne uwarunkowanie nie jest samo w sobie dowodem relatywizmu. Dei Verbum stanowi normę porównania, a nie orzeczenie o tej książce.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Po części chrystologicznej: od tożsamości Objawiciela przejść do tego, w jaki sposób Jego samoobjawienie zostaje przekazane. Najpierw wiernie pokazać normatywną rolę Pisma w książce, potem ocenić sens przeciwstawienia ponadczasowości i żywej relacji. Ostateczny wniosek sformułować dopiero po własnej odpowiedzi.
Słowa kluczowe
Objawienie; świadectwo apostolskie; natchnienie; historyczność; hermeneutyka; Schillebeeckx; kanoniczne archiwum; prawda i relacja
NEW-1998-RD-01 — Rozwój, asymilacja i zachowanie tożsamości doktryny
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Część II, rozdział V, wprowadzenie do siedmiu cech. Cały akapit na s. 169 wydania; s. 162 PDF.
„Biorąc tę analogię za wytyczną, pozwolę sobie przedstawić tu siedem cech o rozmaitej zresztą sile przekonującej, niezależności i stosowalności, na podstawie których można odróżnić zdrowy rozwój idei od stanu jej wypaczenia i rozpadu. Cechy te są następujące: wypaczenie nie zachodzi wtedy, gdy idea zachowuje jeden i ten sam typ, te same zasady, tę samą organizację; jeżeli jej początki zapowiadają jej dalsze fazy, a późniejsze zjawiska zabezpieczają wcześniejsze i popierają je; jeżeli ma ona zdolność przyswajania i odradzania się oraz jest żywotnie aktywna od początku do końca. Omówię teraz szerzej te sprawdziany, mniej więcej w takim samym porządku, w jakim je tu wymieniłem.”
B. Rozdział V, dział III „Trzecia cecha: zdolność asymilacji”. Cały akapit od „Tę analogię…” do „wiernego rozwoju”, s. 181–182 wydania; s. 174–175 PDF. Poprzedza go analogia odżywiania organizmu.
„Tę analogię można przedstawić jako ilustrację pewnych szczególnych cech rozrastania się czy rozwijania idei, które zostały wymienione w pierwszym rozdziale. Inaczej jest z matematycznymi i innymi abstrakcyjnymi tworami, które podobnie jak sama dusza, są pojedyncze i samodzielne. Ale doktryny i poglądy, które odnoszą się do człowieka, nie są umieszczone w próżni, lecz w zaludnionym świecie i torują sobie drogę przenikaniem, rozwijają się przez wchłanianie. Fakty i poglądy, które dotychczas rozpatrywano w innych relacjach i grupowano wokół innych ośrodków, są odtąd stopniowo przyciągane ku nowemu wpływowi i zostają poddane nowemu władczemu kierunkowi. Są modyfikowane, przedstawiane od nowa, odsuwane na bok, zależnie od okoliczności. Wkroczył tu nowy element porządku i układu, a o jego życiu świadczy owa zdolność rozszerzenia się bez jednoczesnego nieporządku czy rozkładu. Proces eklektyczny, zachowawczy, asymilujący, uzdrawiający, kształtujący, siła jednocząca — wszystko to jest istotne i to stanowi trzeci sprawdzian wiernego rozwoju.”
C. Rozdział V, dział VI „Szósta cecha: stosunek zachowawczy wobec przebytego rozwoju”. Trzy ostatnie zdania dłuższego akapitu na s. 193 wydania; s. 186 PDF. Poprzedza je omówienie ograniczeń analogii wzrostu i rozpadu.
„Nie można utrzymywać tak wielkiego paradoksu, że prawda dosłownie prowadzi do fałszu, ani też, że może być nadmiar cnoty, ale to, jak się rzeczy przedstawiają, oraz co się o nich powszechnie mówi, posłuży nam przynajmniej do tego, iż będziemy mieć dodatkowy sprawdzian dla odróżnienia rozwoju idei bona fide od jej wypaczenia. Prawdziwy rozwój można zatem opisać jako taki, który jest zachowawczy wobec przebiegu poprzednich procesów rozwojowych i który sam jest w rzeczywistości tym poprzednim i ponadto czymś jeszcze: jest to pewien naddatek, który wyjaśnia a nie zaciemnia, który podkreśla, a nie poprawia cały zespół myśli, z jakiego się wywodzi. I ta cecha przeciwstawia go takiemu rozwojowi, który jest wypaczeniem.”
Lokalizacja w źródle
John Henry Newman, O rozwoju doktryny chrześcijańskiej, przeł. Jolanta W. Zielińska (Warszawa: Fronda, 1998), część II, rozdział V „Rozwój prawdziwy w przeciwstawieniu do wypaczeń”. Plik „Newman, John Henry, 1998- O rozwoju doktryny chrześcijańskiej.pdf”, 398 stron.
A: s. 169 wydania / s. 162 PDF, akapit „Biorąc tę analogię…”. B: s. 181–182 wydania / s. 174–175 PDF, dział III, akapit „Tę analogię…”. C: s. 193 wydania / s. 186 PDF, dział VI, trzy końcowe zdania akapitu od „Regułą dla istoty stworzonej…”.
Usunięto wyłącznie paginę i nagłówki rozdziału rozdzielające w pliku ciąg dalszy B. Kontekst: s. 167–198 wydania, wszystkie siedem cech; szczególnie całość działów III i VI. Nie jest to jeden ciągły cytat.
2. Rozumiem fragment
Co Newman próbuje rozstrzygnąć
Nie każda historyczna zmiana jest wypaczeniem, ale samo następstwo w czasie nie dowodzi prawowitego rozwoju. Newman proponuje siedem cech pozwalających rozpoznawać ciągłość idei. Fragment A od razu zaznacza zróżnicowanie ich siły i zastosowania. Nie jest to prosty algorytm, w którym jedna zgodność automatycznie zatwierdza dowolne przekształcenie. [1]
Przyswajanie nie jest samo w sobie zarzutem
B pokazuje, że żywa doktryna nie istnieje w próżni. Materiały zewnętrzne mogą być włączane, porządkowane i przekształcane. Zatem samo użycie obcych pojęć, także filozoficznych, nie wystarcza do wykazania zdrady pierwotnej treści. Kryterium dotyczy zachowania jedności rozwijającej się idei. Równocześnie obecność kontaktu z innymi systemami nie dowodzi jeszcze udanej asymilacji. [2]
Nowa treść a poprzednia tożsamość
W C Newman opisuje rozwój jako naddatek wyjaśniający przebytą drogę, nie jej przekreślenie. Należy odczytywać to razem z asymilacją, nie jako zakaz wszelkiej korekty języka, wyobrażeń lub omylnych opinii. Tekst dotyczy rozwoju idei i doktryny; sam nie ustala rangi każdej konkretnej historycznej wypowiedzi. [3]
Zastosowanie do projektu — wniosek analityczny
Sprawdzian powinien dotyczyć dwóch stron: jakie nowe poznanie zostaje rzeczywiście przyjęte i jaka treść zachowuje tożsamość. Porównanie słów nie wystarczy, ponieważ odmienny język może wyrażać ten sam sens, a ta sama nazwa może osłaniać jego zmianę. To sposób zastosowania rozważań Newmana, nie dosłowne zdanie jego książki.
Uznanie jego kryteriów nie rozstrzyga z góry sporu z Grygielem i Wąskiem. Oni również przywołują asymilację i zachowawczość. Należy porównać konkretne zastosowania, nie ustawiać Newmana jako przeciwnika wszelkiego dialogu z naukami. Karta stanowi źródło do pozytywnego sformułowania własnego kryterium, a nie dodatkowy zarzut wobec współczesnych autorów. [4]
Norma kościelna odrębna od myśli Newmana
Mysterium Ecclesiae 5 uwzględnia historyczność formuł i możliwość pełniejszego wyrażenia doktryny, podtrzymując trwałość jej określonego sensu. Wspiera to rozróżnienie formy i treści, lecz nie zatwierdza automatycznie każdego historycznego przykładu lub porównania użytego przez Newmana. [5]
Ważne zastrzeżenie
Newman nie ocenia badanej książki, a jego dzieło nie jest dokumentem Magisterium. Zdolność asymilacji nie usuwa pozostałych cech; zachowawczość nie oznacza nieomylności wszystkich dawnych opinii. Same analogie nie ustalają, czy konkretna propozycja jest rzeczywistym rozwojem. Cytaty pochodzą z polskiego przekładu; nie nazywa się ich angielskim oryginałem.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Jako źródło metodologiczne po części o Objawieniu i przed szczegółową oceną rozwoju doktryny. Użyć razem B i C: otwartość na nowe poznanie i zachowanie tożsamości. Dopiero później przejść do porównania z GW-2022-10.
Słowa kluczowe
Newman; rozwój doktryny; zachowanie typu; ciągłość zasad; asymilacja; wypaczenie; historyczność; tożsamość
RAT-2006-CHR-01 — Chrystus jako kryterium lektury Biblii: prawda obrazów i odnowienie relacji
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Pytanie o uprawnione kryterium — s. drukowana 20, PDF 16. Cały pierwszy akapit podrozdziału 2.
„Dlatego jeszcze raz musimy zapytać: Czy odróżnienie obrazu i właściwej treści jest tylko sposobem ucieczki z sytuacji, w której nie możemy już bronić tekstu, ale nadal chcemy go utrzymać, czy też w samej Biblii można odnaleźć kryteria, które wskazują nam na taką drogę, tj. potwierdzają to rozróżnienie na podstawie samej Biblii? Czy Biblia daje nam do ręki tego rodzaju narzędzia i czy wiara Kościoła znała je i uznawała już wcześniej?”
B. Odpowiedź chrystologiczna — s. drukowane 25–26, PDF 21–22. Cały pierwszy akapit podrozdziału 3; odrębny fragment.
„Musimy tu dodać jeszcze jeden decydujący element: droga nie kończy się na Starym Testamencie. Przedmiot refleksji w tak zwanej literaturze mądrościowej jest ostatnim etapem długiej drogi prowadzącej do przesłania Jezusa Chrystusa, do Nowego Przymierza. Dopiero w nim znajdujemy ostateczną, miarodajną dla Pisma Świętego opowieść o stworzeniu. Brzmi ona: «Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. (...) Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało» (J 1, 1.3). Święty Jan świadomie nawiązuje tu do pierwszych słów Biblii, odczytując na nowo opowieść o stworzeniu w świetle Chrystusa, aby na nowo i ostatecznie powiedzieć, czym w całej Biblii jest Słowo, przez które Bóg chce poruszyć nasze serca. W ten sposób widzimy: My, chrześcijanie, nie czytamy Starego Testamentu jako księgi samowystarczalnej; czytamy go zawsze z Nim i przez Niego. Dzieje się tak, ponieważ nie musimy wypełniać prawa Mojżesza, przepisów dotyczących czystości, nakazów odnoszących się do posiłków, co nie oznacza, że słowo biblijne traci swe znaczenie albo staje się bezsensowne. Nie czytamy Słowa Bożego jako czegoś gotowego i samowystarczalnego. Czytamy je wraz z Tym, przez którego wszystko zostaje wypełnione i w którym wszystko odsłania swoją ważność i prawdę. Dlatego podobnie jak Dekalog czytamy też opowieść o stworzeniu. To dzięki Chrystusowi, a nie za sprawą jakiejś późniejszej sztuczki, wiemy, co Bóg poprzez stulecia stopniowo chciał wlać w ludzkie serce i w ludzką duszę. Chrystus wyzwala nas z niewoli litery i właśnie dlatego przywraca nam prawdę obrazów.”
C. Tożsamość z Bogiem i synowska relacja — s. drukowana 77, PDF 68. Cały akapit od „Tego niezwykle bogatego…” do „dać życie”; odrębny fragment z kazania czwartego. Zaimek „tego” odnosi się do bezpośrednio wcześniej przytoczonego Flp 2,5–11.
„Tego niezwykle bogatego i głębokiego tekstu nie możemy tu oczywiście analizować szczegółowo. Ograniczymy się tylko do jego związku z historią grzechu pierworodnego, do której wyraźnie nawiązuje, chociaż wydaje się, że chodzi tu o inną jego wersję niż ta, którą znamy z Księgi Rodzaju (por. np. Hi 15, 7n.). Jezus Chrystus przemierza odwrotną drogę niż Adam. W przeciwieństwie do Adama On rzeczywiście jest «jak Bóg». Ale owo «bycie-jak-Bóg», tożsamość z Bogiem, jest byciem-Synem, a tym samym jest w pełni relacją. Dlatego Ten, kto rzeczywiście jest «jak Bóg», nie trzyma się kurczowo swojej autonomii, nie chce zniesienia granic dla swoich sprawności i swoich zachcianek. Idzie odwrotną drogą: staje się całkowicie zależny, staje się sługą. Ponieważ nie idzie drogą władzy, lecz miłości, może zstąpić aż do kłamstwa Adama, aż do śmierci i tam odnowić prawdę, dać życie.”
Lokalizacja w źródle
Joseph Ratzinger, Na początku Bóg stworzył… Cztery kazania o stworzeniu i upadku. Konsekwencje wiary w stworzenie, przeł. Jarosław Merecki SDS (Kraków: Salwator, 2006).
Plik ma w nazwie rok 1996, ale metryka polskiego wydania podaje 2006. Lokalny PDF zawiera 90 stron i nie ma stałego przesunięcia względem paginacji druku.
A: kazanie pierwsze „Bóg-Stwórca”, podrozdz. 2 „Jedność Biblii jako kryterium jej interpretacji”, s. 20 = PDF 16.
B: to samo kazanie, podrozdz. 3 „Kryterium chrystologiczne”, s. 25–26 = PDF 21–22.
C: kazanie czwarte „Grzech i odkupienie”, podrozdz. 4 „Odpowiedź Nowego Testamentu”, s. 77 = PDF 68.
Kontekst: s. 17–27 oraz 74–78. Fragmenty A–C nie stanowią jednego ciągłego cytatu.
2. Rozumiem fragment
Od obawy o dowolność do kryterium interpretacji
Na s. 18–20 Ratzinger rekonstruuje niepokój czytelnika: jeżeli granicę między obrazem a treścią można przesuwać po każdej krytyce z zewnątrz, wiara zaczyna przypominać twierdzenie pozbawione stałego sensu. Nie kończy jednak na podejrzeniu. Szuka kryterium wewnątrz Biblii i jej kościelnej lektury. Odpowiedź rozwija przez jedność ksiąg oraz ich odniesienie do Chrystusa. Nie przytacza się więc wyłącznie diagnozy obawy, pomijając proponowane rozwiązanie. [1]
W s. 25–26 punktem skupiającym wywód staje się Janowy Prolog. Chrześcijańska lektura stworzenia ma być odczytaniem w świetle Słowa, a nie doraźnym ocalaniem resztek tekstu po krytyce przyrodniczej. W tym ujęciu obrazy zachowują prawdę, choć nie muszą pełnić funkcji współczesnego opisu fizycznego. Kryterium chrystologiczne nie prowadzi zatem do obrony literalności każdego szczegółu; ma zapobiegać arbitralności i pozwalać odczytywać Pismo jako całość. [1]
Relacja nie jest przeciwieństwem Boskiej tożsamości
Fragment z kazania czwartego jest koniecznym dopełnieniem dla naszego projektu. Ratzinger nie przeciwstawia Boskiej tożsamości Chrystusa Jego synowskiemu odniesieniu do Ojca. W interpretacji Flp 2 bycie jak Bóg jest byciem Synem, a uniżenie nie staje się dowodem, że Syn nie jest Bogiem. W tym samym kontekście opisuje odkupienie jako naprawę relacji. Sam relacyjny język nie może więc służyć za dowód redukcji chrystologii. [2]
Zachowanie tego kontekstu ogranicza także możliwe użycie Ratzingera przeciw Grygielowi i Wąskowi. Nie można powołać się na niego jedynie jako na przeciwnika symboliczności albo zmian języka. Można natomiast zastosować jego rozwiązanie jako test: czy proponowana interpretacja wiąże się z całością Pisma i rzeczywistą tożsamością Słowa, czy zostaje uzasadniona tylko potrzebą zgodności z aktualnym modelem. Jest to zastosowanie analityczne.
Oficjalne nauczanie jako odrębny punkt odniesienia
Dei Verbum 12 wymaga uwzględnienia intencji autorów i form literackich, ale także jedności całego Pisma, żywej Tradycji i analogii wiary. Nr 4 odnosi pełnię Objawienia do Chrystusa. Nie jest to pozwolenie na pomijanie historycznego kontekstu tekstów. [3]
Bilans
Karta wspiera chrystologiczną oś artykułu, ale koryguje zbyt szeroką alternatywę: albo literalność wszystkich obrazów, albo rozpad wiary. Ratzinger proponuje odróżnienie obrazu i treści kierowane określonym kryterium. W odniesieniu do każdego spornego twierdzenia trzeba dopiero wykazać, czy jego sens został zachowany. Nie wynika stąd automatycznie poprawność ani błędność wszystkich modeli antropogenezy.
Ważne zastrzeżenie
Nie traktować prywatnego wykładu teologicznego Ratzingera jako osobnego orzeczenia nieomylnego. Nie przypisywać mu odrzucenia wszelkiej symboliczności ani każdej odmiany ewolucjonizmu. Nie przenosić bez analizy jego historycznych uogólnień o egzegezie na wszystkich badaczy. Zachować różnicę między drogą poznania tożsamości Chrystusa a jej rolą jako normy wewnątrz wiary.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Po pozytywnym wykładzie Atanazego, jako przejście od tożsamości Zbawcy do hermeneutyki Objawienia. Zacytować kryterium ze s. 25–26, a fragment ze s. 77 wykorzystać jako zabezpieczenie przed utożsamieniem relacyjności z pomniejszeniem Chrystusa. Samą obawę ze s. 18–20 przedstawiać wraz z odpowiedzią.
Słowa kluczowe
Ratzinger; kryterium chrystologiczne; jedność Biblii; obraz i treść; Objawienie; Genesis; synostwo; relacja; hermeneutyka
SES-2001-MAG-02 — Trzy „koszyki”: różne podstawy przyjęcia nauczania
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. Trzy rodzaje nauczania i odpowiadające im przyjęcie. S. 266 wydania drukowanego; PDF 256. Trzy kolejne pełne akapity pod nagłówkiem „De deux à trois « corbeilles » de vérités”.
La Profession de foi de 1989 avait été suivie en 1990 de l’Instruction sur la responsabilité des théologiens, Donum veritatis. Ces deux documents, issus de la Congrégation pour la doctrine de la foi, distinguaient trois domaines de vérités dans l’enseignement de l’Église. Appelons-les familièrement (avec Ch. Theobald) trois « corbeilles ». La première corbeille est constituée par les vérités qui appartiennent à la révélation consignée dans l’Écriture et attestée par la tradition dont l’ensemble est repris dans les deux Credo, celui dit des Apôtres et celui de Nicée-Constantinople. S’y ajoutent les grandes définitions dogmatiques formulées par les conciles (et deux récemment par des papes). Il s’agit donc là de la foi confessée par tous les fidèles catholiques : elle se trouve au cœur de la catéchèse des enfants et des adultes ; elle est professée couramment dans les célébrations baptismales et eucharistiques. Elle correspond à ce que Dieu lui-même a révélé aux hommes. Bien entendu, le Credo requiert un assentiment de foi.
La troisième corbeille — jusqu’à présent la seconde — concerne l’enseignement « authentique » et courant du pape et des évêques. Cet enseignement réclame non plus une adhésion de foi, mais « une soumission religieuse de l’intelligence et de la volonté » (can. 752), ce qui est d’un tout autre ordre. Il doit donc être pris au sérieux et respecté, mais il n’engage pas l’irréformabilité de ses contenus. Il s’agit concrètement de l’ensemble des discours et des prises de position du pape et des évêques.
La deuxième corbeille introduit un nouvel ensemble de vérités « que l’Église propose de façon définitive ». Celles-ci concernent bien aussi la foi et les mœurs, comme les premières, mais elles n’appartiennent plus à la révélation. Autrement dit, l’Église revendique l’autorité de pouvoir enseigner des vérités qu’elle juge irréformables, sans que celles-ci appartiennent à la révélation, mais parce qu’elles sont jugées « nécessairement liées à la révélation », les unes en vertu d’un rapport historique, les autres en raison d’une connexion logique. L’assentiment requis n’est pas un acte formel de foi, puisqu’il ne s’agit pas d’un enseignement divin, « mais un assentiment fondé sur la foi dans l’assistance que le Saint-Esprit prête au magistère et sur la doctrine catholique de l’infaillibilité du magistère » qui, elles, sont de foi.
B. Wskazany kierunek przejścia między kategoriami. S. 266–267 wydania drukowanego; PDF 256–257. Pełny akapit następujący bezpośrednio po A.
Le commentaire du cardinal Ratzinger donne quelques exemples de ces vérités nécessairement liées à la révélation mais ne lui appartenant pas : l’ordination sacerdotale exclusivement réservée aux hommes, l’illicéité de l’euthanasie, de la prostitution et de la fornication, mais aussi la légitimité de l’élection du pape, de la célébration d’un concile, la canonisation des saints. Il précise même, à propos de la non-ordination des femmes, la possibilité qu’un tel point passe à l’avenir de la deuxième corbeille à la première, comme ce fut le cas à propos de l’infaillibilité pontificale.
Przekład całego fragmentu
A. Trzy rodzaje nauczania i odpowiadające im przyjęcie. S. 266 wydania drukowanego; PDF 256. Trzy kolejne pełne akapity pod nagłówkiem „De deux à trois « corbeilles » de vérités”.
Po Wyznaniu wiary z 1989 roku ukazała się w 1990 roku Instrukcja o odpowiedzialności teologów, Donum veritatis. Oba te dokumenty, pochodzące z Kongregacji Nauki Wiary, rozróżniały trzy obszary prawd w nauczaniu Kościoła. Nazwijmy je potocznie (za Ch. Theobaldem) trzema „koszykami”. Pierwszy koszyk tworzą prawdy należące do Objawienia zapisanego w Piśmie i poświadczonego przez Tradycję, którego całość została ujęta w dwóch Credo: tak zwanym apostolskim i nicejsko-konstantynopolitańskim. Dołączają do nich wielkie definicje dogmatyczne sformułowane przez sobory (a dwie w czasach nowszych — przez papieży). Chodzi więc o wiarę wyznawaną przez wszystkich wiernych katolickich: stanowi ona rdzeń katechezy dzieci i dorosłych; jest zwyczajnie wyznawana podczas celebracji chrzcielnych i eucharystycznych. Odpowiada temu, co sam Bóg objawił ludziom. Oczywiście Credo wymaga przyjęcia przez wiarę.
Trzeci koszyk — dotąd drugi — dotyczy „autentycznego”, bieżącego nauczania papieża i biskupów. Nauczanie to wymaga nie przyjęcia przez wiarę, lecz „religijnego posłuszeństwa rozumu i woli” (kan. 752), co należy do zupełnie innego porządku. Powinno zatem być traktowane poważnie i z szacunkiem, ale nie wiąże się z nieodwołalnością jego treści. Konkretnie chodzi o ogół przemówień oraz wypowiedzi, w których papież i biskupi zajmują stanowisko.
Drugi koszyk wprowadza nowy zespół prawd, „które Kościół podaje w sposób definitywny”. Podobnie jak pierwsze dotyczą one wiary i moralności, nie należą natomiast do Objawienia. Innymi słowy, Kościół rości sobie autorytet pozwalający nauczać prawd, które uznaje za nieodwołalne, mimo że nie należą one do Objawienia, ponieważ uważa je za „koniecznie związane z Objawieniem”: jedne na mocy związku historycznego, inne z racji powiązania logicznego. Wymagane przyjęcie nie jest formalnym aktem wiary, skoro nie chodzi o nauczanie Boże, „lecz o przyjęcie oparte na wierze w asystencję, jakiej Duch Święty udziela Magisterium, i na katolickiej nauce o nieomylności Magisterium”; te zaś są przedmiotem wiary.
B. Wskazany kierunek przejścia między kategoriami. S. 266–267 wydania drukowanego; PDF 256–257. Pełny akapit następujący bezpośrednio po A.
Komentarz kardynała Ratzingera podaje kilka przykładów prawd koniecznie związanych z Objawieniem, lecz do niego nienależących: zastrzeżenie święceń kapłańskich wyłącznie dla mężczyzn, niedopuszczalność eutanazji, prostytucji i nierządu, a także prawomocność wyboru papieża, odbycia soboru oraz kanonizację świętych. W związku z nieudzielaniem święceń kobietom wskazuje nawet możliwość, że taki punkt przejdzie w przyszłości z drugiego koszyka do pierwszego, tak jak stało się to w przypadku nieomylności papieskiej.
Lokalizacja w źródle
Bernard Sesboüé, Le magistère à l’épreuve. Autorité, vérité et liberté dans l’Église (Paris: Desclée de Brouwer, 2001).
Rozdział 10: Analyse du Motu proprio Ad tuendam fidem; część I: Un nouveau domaine d’exercice de l’infaillibilité; podrozdział De deux à trois « corbeilles » de vérités. S. 266–267 wydania francuskiego = PDF 256–257. A: trzy kolejne pełne akapity na s. 266. B: następny pełny akapit, rozpoczynający się na dole s. 266 i kończący na s. 267. W cytacie A zachowano kolejność autora: pierwszy, trzeci, drugi koszyk. Zakres kontekstowy: s. 265–268 = PDF 255–258.
2. Rozumiem fragment
Autor nie zrównuje wszystkich wypowiedzi kościelnych z dogmatami. Najpierw opisuje prawdy przyjmowane ze względu na autorytet Objawienia, następnie nauczanie niedefinitywne, a dopiero potem kategorię prawd podawanych definitywnie z racji koniecznego związku z Objawieniem. W szczególności w opisie trzeciej kategorii podtrzymuje obowiązek poważnego traktowania i szacunku, mimo braku nieodwołalności. [1]
Sposób przedstawienia drugiego koszyka ma u Sesboüégo charakter krytyczny, nie tylko sprawozdawczy. Słowa o „nowym” zbiorze i o roszczeniu Kościoła są częścią jego interpretacji rozwoju orzeczeń. Rozdział odnosi się do dokumentów z lat 1989–1998; nie stanowi bezczasowego opisu całej historii nauczania. W przytoczeniu zachowano ten ton, zamiast zastępować go gotowym wykładem katechizmowym. [1]
Fragment B opisuje przejście od drugiej kategorii do pierwszej: chodzi o uznanie danej prawdy także za objawioną. Nie jest tu opisana zmiana jej treści w zaprzeczenie ani przejście do kategorii reformowalnej. Aby mówić o innym kierunku, potrzebny byłby odrębny argument.
Odrębny punkt porównania — parafraza urzędowego Komentarza doktrynalnego do Professio fidei (1998), nr 6–8 i 10: obie pierwsze kategorie wymagają pełnego i nieodwołalnego przyjęcia, choć różnią się podstawą tego przyjęcia. Druga obejmuje także prawdy jeszcze niewskazane wyraźnie jako objawione; możliwe jest późniejsze rozpoznanie niektórych z nich jako dogmatów. Trzecia kategoria dotyczy niedefinitywnego autentycznego nauczania o wierze i moralności i wymaga religijnego posłuszeństwa. [2]
Ważne zastrzeżenie
Nie wolno utożsamiać wszystkich przemówień biskupa lub papieża z aktami nauczania doktrynalnego. Szerokie ostatnie zdanie Sesboüégo o trzeciej kategorii należy czytać w kontekście jego słów o nauczaniu „autentycznym”; nie zmieniono brzmienia cytatu. Określenie drugiej kategorii jako nienależącej do Objawienia jest u autora skrótowe: odrębnie przytoczony urzędowy komentarz uwzględnia brak dotychczasowego wyraźnego rozpoznania niektórych prawd jako objawionych. Ta różnica została ujawniona, nie poprawiona po cichu. Z fragmentu B nie wynika prawo dowolnego przekładania prawd w obu kierunkach.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
W części artykułu o autorytecie najpierw ustalić przedmiot, rodzaj aktu i należne przyjęcie, potem oceniać zastosowanie. Kartę można wykorzystać do kontroli terminologii GW-2022-12; nie zastępuje jeszcze porównania obu książek.
Słowa kluczowe
corbeilles; trzy koszyki; Professio fidei; Ad tuendam fidem; nauczanie definitywne; nauczanie autentyczne; religijne posłuszeństwo
SES-2001-MAG-03 — Związek z Objawieniem a nieodwołalność: przypadek poligenizmu
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
A. „Connexe” i kwalifikacja stanowiska Piusa XII. S. 269 wydania drukowanego; PDF 259. Cały pierwszy akapit pod nagłówkiem „La question du « connexe »”. Oznaczenie [6] odsyła do przypisu autora książki: DzH 3897.
La question des faits dogmatiques s’élargit ensuite à celle du connexe. On appelle ainsi des vérités doctrinales qui, pour ne pas appartenir formellement à la révélation, apparaissent nécessaires à tenir pour la conservation intégrale du dépôt de celle-ci. Prenons-en un exemple récent. En 1950, dans son encyclique Humani generis, Pie XII déclarait ne pas voir comment la thèse scientifique du polygénisme pouvait « être accordée avec ce que proposent les sources de la vérité révélée et les actes du magistère de l’Église au sujet du péché originel[6] ». Ce point était considéré comme « connexe » à la révélation. Pie XII entendait bien clore un débat conjoncturel, mais il n’enseignait pas pour autant le caractère définitif et irréformable de cette prise de position. Cet acte de magistère peut être qualifié d’« indéfectible » au sens précisé ci-dessus.
B. Obawa przed wstecznym przypisywaniem definitywności. S. 271 wydania drukowanego; PDF 261. Cały akapit pod nagłówkiem „La nouveauté du document”; nie następuje bezpośrednio po A.
Si la prise de position du Motu proprio n’est pas théologiquement nouvelle, elle l’est donc dogmatiquement. Un pas est franchi par rapport aux enseignements de Vatican I et de Vatican II. Il est clairement affirmé que le magistère de l’Église peut s’engager de manière irréformable et définitive sur des sujets qui ne sont pas couverts par la révélation mais sont jugés nécessaires à sa garde, point resté jusqu’ici dogmatiquement ouvert. On peut s’attendre désormais à une interprétation rétroactive du document attribuant cette qualification à des enseignements antérieurs du magistère « authentique » de l’Église, en particulier dans le domaine de la morale. On arguera alors de leur répétition et de la durée de cet enseignement.
Przekład całego fragmentu
A. „Connexe” i kwalifikacja stanowiska Piusa XII. S. 269 wydania drukowanego; PDF 259. Cały pierwszy akapit pod nagłówkiem „La question du « connexe »”. Oznaczenie [6] odsyła do przypisu autora książki: DzH 3897.
Zagadnienie faktów dogmatycznych rozszerza się następnie na to, co jest związane z Objawieniem — connexe. Nazywa się tak prawdy doktrynalne, które, choć formalnie nie należą do Objawienia, wydają się konieczne do przyjęcia dla zachowania jego depozytu w całości. Weźmy niedawny przykład. W 1950 roku, w encyklice Humani generis, Pius XII oświadczał, że nie widzi, jak naukową tezę poligenizmu można by „uzgodnić z tym, co źródła prawdy objawionej i akty Magisterium Kościoła podają na temat grzechu pierworodnego[6]”. Punkt ten uznawano za „związany” z Objawieniem. Pius XII zamierzał wprawdzie zamknąć debatę toczącą się w danych okolicznościach, ale nie nauczał tym samym, że zajęte stanowisko ma charakter definitywny i nieodwołalny. Ten akt Magisterium można określić jako „niezawodny” w znaczeniu wyjaśnionym powyżej.
B. Obawa przed wstecznym przypisywaniem definitywności. S. 271 wydania drukowanego; PDF 261. Cały akapit pod nagłówkiem „La nouveauté du document”; nie następuje bezpośrednio po A.
Jeśli zatem stanowisko motu proprio nie jest teologicznie nowe, to jest nowe dogmatycznie. Zostaje uczyniony krok w stosunku do nauczania Soboru Watykańskiego I i Soboru Watykańskiego II. Wyraźnie stwierdza się, że Magisterium Kościoła może wypowiadać się w sposób nieodwołalny i definitywny w sprawach, których Objawienie nie obejmuje, lecz które uważa się za konieczne do jego strzeżenia — w kwestii, która dotąd pozostawała dogmatycznie otwarta. Odtąd można się spodziewać wstecznej interpretacji dokumentu, przypisującej tę kwalifikację wcześniejszemu „autentycznemu” nauczaniu Magisterium Kościoła, zwłaszcza w dziedzinie moralności. Argumentem staną się wówczas powtarzanie tego nauczania i długi czas jego trwania.
Lokalizacja w źródle
Bernard Sesboüé, Le magistère à l’épreuve. Autorité, vérité et liberté dans l’Église (Paris: Desclée de Brouwer, 2001).
Rozdział 10: Analyse du Motu proprio Ad tuendam fidem. A: pierwszy pełny akapit podrozdziału La question du « connexe », s. 269 wydania drukowanego = PDF 259. B: cały akapit pod nagłówkiem La nouveauté du document, s. 271 = PDF 261. A i B nie są ciągłym cytatem: pomiędzy nimi autor omawia historyczne kształtowanie problemu i interpretację Vaticanum I i II. Zakres kontekstowy do lektury: s. 268–272 = PDF 258–262.
2. Rozumiem fragment
W A Sesboüé rozróżnia prawdę formalnie objawioną i twierdzenie uznawane za konieczne do jej ochrony. Jako przykład podaje stosunek Piusa XII do poligenizmu. Jego własna ocena brzmi: papież zamykał debatę w określonych okolicznościach, ale nie nauczał nieodwołalnego charakteru tej wypowiedzi. Jest to kwalifikacja teologiczna proponowana przez Sesboüégo, a nie cytat z papieskiego stwierdzenia „ta nauka nie jest definitywna”. [1]
B dotyczy innego kroku: autor uważa, że dokument z 1998 roku może skłaniać do przypisywania wcześniejszym wypowiedziom rangi definitywnej. Ta historyczno-teologiczna ocena jest jego argumentem krytycznym. Nie została w fiszce zastąpiona urzędową interpretacją ani automatycznie przyjęta jako rozstrzygnięcie. [2]
Warto zachować różnicę między dwiema operacjami: ponowną oceną, czy określona wypowiedź w ogóle była definitywna, oraz odwołaniem nauczania uznanego za rzeczywiście definitywne. Przykład w A opiera się na pierwszej kwestii. Nie mówi: „Pius XII nauczał nieomylnie, a później tę samą prawdę wolno było odrzucić”. To rozróżnienie wymaga uwzględnienia w późniejszej kontroli GW-2022-12; samo nie rozstrzyga całego sporu o poligenizm.
Odrębny punkt porównania — parafraza Humani generis 37: encyklika nie poprzestaje na zgłoszeniu trudności. Odmawia wiernym swobody przyjęcia określonej postaci poligenizmu i uzasadnia to nauką o rzeczywistym grzechu jednostkowego Adama oraz jego przekazywaniu. [3] Ocena rangi tej wypowiedzi jest więc osobnym problemem od ustalenia, co papież faktycznie nakazywał. Nie należy też z samej wypowiedzi Sesboüégo wyprowadzać obecnego zezwolenia na dowolną hipotezę antropogenezy. Pomocniczy punkt odniesienia stanowią rozróżnienia z SES-2001-MAG-02, a nie założenie, że wszystkie nauki związane z Objawieniem muszą mieć identyczną rangę.
Ważne zastrzeżenie
Nie przypisuje się Sesboüému reguły „konflikt z teorią ewolucji pozwala ignorować Magisterium”. Nie została ona wyrażona w przytoczonych ustępach. Fragment A nie stwierdza uzgodnienia poligenizmu z dogmatem, lecz proponuje ocenę rangi aktu Piusa XII. Nie udowadnia także automatycznie, że ta ocena jest trafna. Nie sprawdzono w tej partii równoległych stron polskiego przekładu ani kompletnego zastosowania Sesboüégo przez Grygiela i Wąska.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Punkt kontrolny przed redakcją części artykułu o koszykach: osobno ustalić doktrynalną treść, jej interpretację, rangę aktu oraz ewentualną zmianę rozpoznania tej rangi. Karta nie aktualizuje jeszcze wniosków użytkownika w GW-2022-12.
Słowa kluczowe
poligenizm; Humani generis; Pius XII; connexe; indéfectibilité; kwalifikacja nauczania; nieodwołalność; Ad tuendam fidem
GIG-2003_1 — GIG-2003_1 — Zamiast procentów policz przypadki. Częstości naturalne
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Natural frequencies. Numbers that correspond to the way humans encountered information before the invention of probability theory. Unlike probabilities and relative frequencies, they are “raw” observations that have not been normalized with respect to the base rates of the event in question. For instance, a physician has observed 100 persons, 10 of whom show a new disease. Of these 10 persons, 8 show a symptom, whereas 4 of the 90 without disease also show the symptom. Breaking these 100 cases down into four numbers (disease and symptom: 8; disease and no symptom: 2; no disease and symptom: 4; no disease and no symptom: 86) results in four natural frequencies 8, 2, 4, and 86. Natural frequencies facilitate Bayesian inferences. For instance, if the physician observes a new person with the symptom, the physician can easily see that the chance that this patient also has the disease is 8/(8 + 4), that is, 2/3. If the physician’s observations, however, are transformed into conditional probabilities or relative frequencies (for example, by dividing the natural frequency 4 by the base rate 90, resulting in .044, or 4.4 percent), then the computation of this probability becomes more difficult and requires Bayes’s rule for probabilities. Natural frequencies help people to make sound conclusions, whereas conditional probabilities tend to cloud minds.
Przekład całego fragmentu
Częstości naturalne. Liczby odpowiadające sposobowi, w jaki ludzie napotykali informacje przed powstaniem rachunku prawdopodobieństwa. W odróżnieniu od prawdopodobieństw i częstości względnych są to „surowe” obserwacje, których nie znormalizowano względem częstości bazowych rozpatrywanego zdarzenia. Na przykład lekarz obserwował 100 osób, z których 10 wykazuje nową chorobę. U 8 spośród tych 10 osób występuje pewien objaw, natomiast ten sam objaw występuje również u 4 spośród 90 osób bez tej choroby. Rozłożenie tych 100 przypadków na cztery liczebności (choroba i objaw: 8; choroba i brak objawu: 2; brak choroby i objaw: 4; brak choroby i brak objawu: 86) daje cztery częstości naturalne: 8, 2, 4 i 86. Częstości naturalne ułatwiają wnioskowanie bayesowskie. Jeżeli na przykład lekarz obserwuje nową osobę z tym objawem, może łatwo dostrzec, że szansa, iż ten pacjent również ma tę chorobę, wynosi 8/(8 + 4), czyli 2/3. Jeżeli jednak obserwacje lekarza zostaną przekształcone w prawdopodobieństwa warunkowe lub częstości względne (na przykład przez podzielenie częstości naturalnej 4 przez liczebność bazową 90, co daje 0,044, czyli 4,4 procent), obliczenie tego prawdopodobieństwa staje się trudniejsze i wymaga probabilistycznej postaci reguły Bayesa. Częstości naturalne pomagają ludziom wyciągać poprawne wnioski, natomiast prawdopodobieństwa warunkowe mają tendencję do zaciemniania rozumowania.
Lokalizacja w źródle
Gerd Gigerenzer, Reckoning with Risk: Learning to Live with Uncertainty, Penguin Books, 2003, wydanie elektroniczne, ISBN 978-0-141-93308-5.
Cytat: słownik końcowy, całe hasło „Natural frequencies”; strona techniczna 193 z 239 pliku „Gigerenzer,2003-Reckoning with Risk.pdf”. Początek: „Natural frequencies. Numbers that correspond…”. Koniec: „…conditional probabilities tend to cloud minds”.
Kontekst problemu: rozdział 4, „Insight”, zwłaszcza strony techniczne 35–43. Podstawą przytoczonego przykładu liczbowego jest jednak hasło słownikowe, a nie odmienny zestaw danych z rozdziału 4. Dane wydawnicze: strona techniczna 239. Podane numery oznaczają kolejność stron w PDF-ie, nie paginację wydania drukowanego.
2. Rozumiem fragment
Gigerenzer opisuje jedną grupę 100 osób. Chorobę ma 10 osób, a 90 jej nie ma. Wśród chorych objaw pojawia się u 8 osób. Ten sam objaw występuje jednak także u 4 osób bez choroby. Samo stwierdzenie objawu nie rozstrzyga więc rozpoznania.
Zapis wszystkich przypadków wygląda następująco:
Choroba i objaw: 8 osób.
Choroba i brak objawu: 2 osoby.
Brak choroby i objaw: 4 osoby.
Brak choroby i brak objawu: 86 osób.
Razem: 100 osób.
Pytanie „Jak często objaw występuje u chorych?” kieruje uwagę na 10 chorych. Odpowiedź brzmi: u 8 z 10, czyli u 80%.
Pytanie „Jak często osoba z objawem jest chora?” kieruje uwagę na inną grupę: wszystkie osoby z objawem. Jest ich 12, ponieważ trzeba dodać 8 chorych i 4 osoby bez choroby. Odpowiedź brzmi zatem: 8 z 12, czyli 2/3, w przybliżeniu 66,7%.
Jeżeli D oznacza chorobę, a S objaw, różnicę zapisujemy tak:
P(S | D) = 8/10 = 80%.
P(D | S) = 8/(8 + 4) = 2/3 ≈ 66,7%.
Kreskę pionową czytamy: „pod warunkiem, że”. Pierwszy zapis dotyczy występowania objawu pod warunkiem choroby. Drugi — występowania choroby pod warunkiem objawu. Odwrócenie kolejności zmienia pytanie, a zwykle również wynik.
Częstości naturalne pomagają, ponieważ zachowują liczebności podgrup wyodrębnionych z tej samej grupy wyjściowej. Nie chodzi tylko o zamianę zapisu „80%” na „80 na 100”. Gdy każdą podgrupę oddzielnie przeliczymy na 100, łatwiej zgubimy informację, że osób bez choroby było początkowo dziewięć razy więcej niż chorych.
Ważne jest również rozróżnienie obserwacji od prognozy. W opisanej grupie udział chorych wśród osób z objawem rzeczywiście wynosi 8/12. Użycie tej wartości do oceny kolejnej osoby wymaga dodatkowego uzasadnienia: czy osoba pochodzi z porównywalnej populacji, a pomiar i wcześniejsze obserwacje są wiarygodne? Poprawne dzielenie samo nie odpowiada na te pytania.
Ważne zastrzeżenie
Czytelny zapis danych nie usuwa błędu pomiaru, stronniczego doboru próby ani braku jej reprezentatywności. Nie pozwala również mechanicznie określić losu jednostki. Wynik 2/3 jest dokładnym udziałem w opisanej grupie, ale nie nieomylną diagnozą kolejnej osoby.
Liczby 100, 10, 8 i 4 są elementami ilustracji książkowej. Nie stanowią aktualnych parametrów diagnostycznych konkretnej choroby. Fiszka służy analizie rozumowania, nie poradzie medycznej.
W oryginale autor nazywa 90 „base rate”. W tym działaniu 90 jest liczebnością grupy bez choroby; odpowiadająca jej częstość względna wynosi 90/100. Stąd w przekładzie użyto określenia „liczebność bazowa”. Podane w źródle 0,044 i 4,4% są zaokrągleniami 4/90.
Przy analizie argumentów o początku życia albo dostrojeniu kosmosu nie wolno wymyślać populacji odniesienia i rozkładów prawdopodobieństwa tylko po to, by zastosować podobny obraz. Potrzebne byłyby osobne przesłanki uzasadniające model. To ograniczenie proponowanego zastosowania fiszki, a nie rozstrzygnięcie tych argumentów przez Gigerenzera.
## Co cytat wnosi do mojego problemu badawczego
Propozycja zastosowania redakcyjnego: po fiszkach Kahnemana pokazujących pomijanie częstości bazowych oraz przecenianie małych prób czytelnik otrzymuje konstruktywne narzędzie. Nie kończymy na ostrzeżeniu „uważaj na intuicję”, lecz pokazujemy, jak zmienić zapis problemu, aby poprawne rozumowanie stało się łatwiejsze.
Materiał łączy się także z fiszką Schupbacha o zmianie stopnia pewności pod wpływem nowej informacji. Tutaj czytelnik może zobaczyć, dlaczego informacja o wystąpieniu objawu nie wystarcza bez znajomości jego występowania także w przypadkach alternatywnych.
Zastosowanie do „Projektowanych” dotyczy dyscypliny oceny świadectw: pytania, z jakiej grupy pochodzą liczby i co dokładnie znajduje się w mianowniku. Nie jest to samodzielny argument za teizmem ani przeciw niemu.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Rozdział 3. Zachować główne zadanie fiszki: pokazać, jak częstości naturalne pomagają ustalić, do jakiej grupy odnosimy wynik. Osobistym wejściem może być rozważanie autora o wykonawcy: po poznaniu jego trudności przede wszystkim szukałby sposobu dania mu kolejnej szansy. Łatwiej podjąłby taką decyzję przy zdarzeniu uznanym za incydentalne; przy powtarzających się konfliktach i dezorganizacji życia raczej by z niej zrezygnował. To doprecyzowanie zastępuje wcześniejsze pytanie o to, co właściwie zmienia poznanie sytuacji osobistej.
Następnie przedstawić przykład Gigerenzera: spośród 12 osób z objawem chorobę ma 8, a 4 jej nie mają. Wynik 8/12 odpowiada na inne pytanie niż 8/10. Po obliczeniu oddzielić poprawność rachunku, podstawy odniesienia go do kolejnego przypadku oraz decyzję podejmowaną wobec człowieka. Rozróżnienie incydentalnych i powtarzających się okoliczności wykorzystać jako autorskie pytanie o porównywalność przypadków, a nie jako gotowy model liczbowy.
Powrót do wykonawcy powinien pokazać, że znajomość okoliczności wpływa na gotowość autora do dalszej współpracy, ale jego wypowiedź nie ustala prawdopodobieństwa kolejnej terminowej dostawy. Nie sprowadzać tej refleksji ani do bezwarunkowego usprawiedliwiania, ani do pewnej prognozy poprawy. Przy ewentualnym zestawieniu realizacji zachować wszystkie porównywalne zlecenia w wybranym okresie, ich kolejność i wyniki; wyjaśnienia przyczyn zapisywać osobno.
Wypowiedzi autora pozostają rozważaniem hipotetycznym. Nie dopisywać nazwiska wykonawcy, dialogu, rzeczywistych strat ani sceny z budowy jako wspomnienia. Rodzinne szczegóły służą tutaj objaśnieniu sposobu myślenia autora, nie diagnozowaniu konkretnej osoby. Wątek decyzji o kolejnej szansie ma uzupełniać temat rozdziału, bez wypierania objaśnienia częstości naturalnych.
Słowa kluczowe
częstości naturalne; częstość bazowa; prawdopodobieństwo warunkowe; reguła Bayesa; mianownik; populacja odniesienia; reprezentacja informacji; wiarygodność danych; indywidualizacja przypadku; intelektualna pokora; rozdział 3.
GIG-2003_2 — GIG-2003_2 — O 25 procent mniej — ale ile to jest? Ryzyko względne i bezwzględne
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
Relative risk reduction. One way to present the risk is to say that mammography screening reduces the risk of dying from breast cancer by 25 percent, that is, the relative risk reduction is 25 percent. Health organizations favor reporting benefits in terms of relative risk, thereby opening the door to miscommunication. What does a relative risk reduction of 25 percent mean? Many believe incorrectly that this means that out of 100 women who participate in screening, the lives of 25 will be saved. Yet to understand what relative risks mean, let us translate them into the mind’s hard currency, that is, concrete cases. Consider 1,000 women who did not participate in screening and another 1,000 who did (Table 5–1). Within 10 years, 4 women in the first group and 3 in the second group died of breast cancer. The decrease from 4 to 3 is a relative risk reduction of 25 percent.
Absolute risk reduction. The absolute risk reduction is 4 minus 3, that is, 1 out of 1,000 (which corresponds to 0.1 percent). In other words, if 1,000 women participate in screening for 10 years, one of them will probably be saved from dying of breast cancer.
Przekład całego fragmentu
Względna redukcja ryzyka. Jednym ze sposobów przedstawienia ryzyka jest powiedzenie, że mammograficzne badania przesiewowe zmniejszają ryzyko zgonu z powodu raka piersi o 25 procent, czyli że względna redukcja ryzyka wynosi 25 procent. Organizacje zajmujące się zdrowiem preferują przedstawianie korzyści w kategoriach ryzyka względnego, otwierając w ten sposób drogę do nieporozumień. Co oznacza względna redukcja ryzyka o 25 procent? Wiele osób błędnie sądzi, że oznacza to uratowanie życia 25 spośród 100 kobiet uczestniczących w badaniach przesiewowych. Aby jednak zrozumieć, co oznacza ryzyko względne, przełóżmy je na twardą walutę umysłu, czyli konkretne przypadki. Rozważmy 1000 kobiet, które nie uczestniczyły w badaniach przesiewowych, oraz kolejne 1000, które w nich uczestniczyły (tabela 5–1). W ciągu 10 lat z powodu raka piersi zmarły 4 kobiety w pierwszej grupie i 3 w drugiej. Spadek z 4 do 3 oznacza względną redukcję ryzyka o 25 procent.
Bezwzględna redukcja ryzyka. Bezwzględna redukcja ryzyka wynosi 4 minus 3, czyli 1 na 1000 (co odpowiada 0,1 procent). Innymi słowy, jeżeli 1000 kobiet uczestniczy w badaniach przesiewowych przez 10 lat, jedna z nich prawdopodobnie uniknie zgonu z powodu raka piersi.
Lokalizacja w źródle
Gerd Gigerenzer, Reckoning with Risk: Learning to Live with Uncertainty, Penguin Books, 2003, wydanie elektroniczne, ISBN 978-0-141-93308-5.
Cytat: rozdział 5, „Breast Cancer Screening”, podrozdział „Four Ways to Present the Risk”; strona techniczna 48 z 239 pliku „Gigerenzer,2003-Reckoning with Risk.pdf”. Przytoczono dwa kolejne, całe akapity: „Relative risk reduction” oraz „Absolute risk reduction”. Kontekst liczbowy przedstawia również tabela 5–1 na tej samej stronie.
Dane wydawnicze: strona techniczna 239. Podane numery oznaczają kolejność stron w PDF-ie, nie paginację wydania drukowanego. Przykład pochodzi z książki wydanej w 2003 roku i nie jest aktualnym oszacowaniem klinicznym.
## Strona techniczna pliku PDF
48
2. Rozumiem fragment
Gigerenzer pokazuje, jak te same wyniki można opisać dwiema różnymi miarami. W przedstawionym przez niego, historycznym przykładzie w ciągu 10 lat z powodu raka piersi umierają 4 kobiety na 1000 w jednej grupie oraz 3 na 1000 w drugiej. To liczby zaokrąglone, co zaznaczono w podpisie tabeli źródłowej.
Ryzyko w grupie bez badań przesiewowych: 4/1000 = 0,004 = 0,4%.
Ryzyko w grupie z badaniami przesiewowymi: 3/1000 = 0,003 = 0,3%.
Bezwzględna redukcja ryzyka jest różnicą tych wartości:
ARR = 4/1000 − 3/1000 = 1/1000 = 0,001.
Oznacza to różnicę jednego zgonu na 1000 osób w określonym czasie. Przy zapisie ryzyka w procentach spadek następuje z 0,4% do 0,3%, a więc o 0,1 punktu procentowego.
Względna redukcja ryzyka odnosi tę różnicę do ryzyka początkowego:
RRR = (4/1000 − 3/1000) / (4/1000) = 1/4 = 25%.
Oba obliczenia są poprawne. Odpowiadają jednak na inne pytania. Redukcja bezwzględna mówi, o ile zmienił się udział zdarzeń w całej grupie. Redukcja względna mówi, jaką częścią ryzyka początkowego jest ta zmiana.
W analizowanym przykładzie „o 25% mniej” nie oznacza więc „25 uratowanych osób na każde 100”. Oznacza zmniejszenie liczby zgonów z 4 do 3 na każde 1000 osób w ciągu 10 lat. Sama liczba 25% nie podaje skali wyjściowego ryzyka.
Trzeba również zachować dokładny przedmiot pomiaru. Książka mówi tutaj o zgonach z powodu określonej choroby w określonym czasie, nie o wyeliminowaniu wszystkich zgonów, uniknięciu każdego zachorowania ani o gwarancji korzyści dla wskazanej osoby.
Ważne zastrzeżenie
W przekładzie zachowano źródłowe „0,1 procent”. W analizie doprecyzowano, że ARR równa 0,001 jest udziałem 0,1% całej grupy, natomiast spadek ryzyka z 0,4% do 0,3% opisujemy jako spadek o 0,1 punktu procentowego. Nie jest to względny spadek o 0,1%.
Przykład jest historyczny i wykorzystuje zaokrąglone wyniki relacjonowane w książce. Nie służy do oceny aktualnej skuteczności mammografii, indywidualnego ryzyka ani zasadności badań przesiewowych konkretnej osoby. Nie przeprowadzono niezależnej analizy badań pierwotnych przywoływanych przez Gigerenzera.
Niewielka redukcja bezwzględna nie oznacza automatycznie nieistotnej korzyści. Sama duża redukcja względna również nie rozstrzyga, że dane działanie jest rozsądne. Do obu ocen potrzebne są dalsze informacje.
Błąd interpretacji wskaźnika nie dowodzi celowej manipulacji jego nadawcy. Trzeba odróżnić matematycznie poprawny, lecz niepełny komunikat, pomyłkę odbiorcy i świadome wprowadzanie w błąd.
Rozróżnienie ARR i RRR nie dostarcza gotowego rachunku prawdopodobieństwa powstania życia lub istnienia Boga. Zastosowanie do dalszych rozdziałów książki polega na pytaniu o znaczenie liczb i założenia porównania, nie na prostym przeniesieniu tego modelu do kosmologii czy teologii.
## Co cytat wnosi do mojego problemu badawczego
Propozycja zastosowania redakcyjnego: rozdział 3 powinien pokazać, że efektowna liczba może być poprawna, a mimo to źle zrozumiana. Fiszka wprowadza dwa krótkie pytania kontrolne: „W porównaniu z czym?” oraz „Ile to jest na wszystkie przypadki?”.
Po częstościach naturalnych przechodzimy od samego obliczania prawdopodobieństw do odpowiedzialnego komunikowania wyników. To także nawiązanie do rozdziału 2 o faktach i interpretacjach: liczby wymagają określenia tego, co faktycznie mierzą.
W „Projektowanych” podobna dyscyplina powinna dotyczyć zarówno argumentów przeciwnych przekonaniom autora, jak i tych, które uznaje on za przekonujące. Jest to propozycja standardu redakcyjnego do rozważenia przez autora, nie przypisane mu stanowisko.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Jak wykorzystać w tekście
Rozdział 3. Po przedstawieniu częstości naturalnych wykorzystać tę fiszkę do przejścia od poprawnego odczytywania liczb do odpowiedzialności za ich przekazywanie. Punktem osobistym jest autorski obraz „ostatniej ławki”: chcę wyjaśniać także osobie, która nie śledzi od początku mojego rozumowania. Drugim punktem jest moje przyznanie, że podczas słuchania sam nie zawsze nadążam za interpretacją danych.
Najpierw zestawić komunikat „o 25% mniej” z historycznym przykładem Gigerenzera: 4 i 3 zgony z powodu raka piersi na 1000 kobiet w ciągu 10 lat. Następnie wyjaśnić różnicę między redukcją względną a bezwzględną. Zakończyć autorskim wymaganiem, aby podawać kontekst potrzebny do zrozumienia skali zmiany również wtedy, gdy liczba wspiera moje przekonania.
„Ostatnia ławka” jest na tym etapie obrazem pożądanego sposobu komunikowania, nie zapisem konkretnej lekcji. Nie dopisywać nazwisk uczniów, dialogów ani zdarzeń jako wspomnień autora.
Słowa kluczowe
ryzyko bezwzględne; ryzyko względne; ARR; RRR; redukcja ryzyka; punkt procentowy; wartość początkowa; mianownik; horyzont czasowy; punkt końcowy; komunikacja naukowa; retoryka liczb; intelektualna uczciwość; rozdział 3.
GW-2022-04 — Poligenizm: populacja przodków a realność pierwszego grzechu
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
„Konieczność uwzględnienia populacji przodków człowieka, z których wyłonił się gatunek Homo sapiens, nie pozwala na dalsze utrzymanie monogenizmu, czyli przekonania o pochodzeniu człowieka od jednej pierwotnej pary. Z tego też powodu preferowany jest poligenizm, wedle którego Homo sapiens pochodzi od wielu par przodków. Poligenizm łatwiej jest uzgodnić z metaforycznym charakterem narracji o upadku, w ramach której Adama i Ewy nie traktuje się jako postaci historycznych[8]. Za takim rozstrzygnięciem przemawia użycie hebrajskiego słowa adam, które oznacza również ludzkość jako populację, a nie pojedynczą osobę noszącą to imię.”
Lokalizacja w źródle
§ 6.2.3 „Tradycyjna doktryna pod obstrzałem”, wskazanie reinterpretacyjne 1, od końca s. 163 do początku s. 164 PDF. Kontekst biologiczny: s. 162–163; metodologiczny: s. 39–40.
2. Rozumiem fragment
Autorzy wychodzą od populacyjnej historii pochodzenia Homo sapiens. Uznają, że wyklucza ona pochodzenie od jednej pierwotnej pary, dlatego preferują poligenizm. Następnie wskazują, że poligenizm łatwiej połączyć z metaforyczną narracją, w której Adam i Ewa nie są postaciami historycznymi. Wsparciem ma być zbiorowe znaczenie hebrajskiego adam [S].
Ten wywód zawiera więcej niż jedno twierdzenie. Pytanie o historię biologicznej populacji nie jest identyczne z pytaniem, kiedy istnieją podmioty osobowe zdolne do relacji z Bogiem, ani z pytaniem, czy u początku ich historii doszło do rzeczywistego nieposłuszeństwa. Nie wolno automatycznie utożsamiać tych kwestii. Nie wolno również zakładać, że samo ich rozróżnienie już rozwiązuje problem wspólnego pochodzenia i transmisji.
Porównanie źródłowe: Humani generis 36 dopuszcza badanie pochodzenia ludzkiego ciała z wcześniejszej żywej materii, zachowując bezpośrednie stworzenie duszy. Punkt 37 nie udziela analogicznej swobody przyjęciu poligenizmu; wiąże trudność z jednym Adamem, rzeczywistym grzechem i jego przekazywaniem [M4]. W 1966 r. Paweł VI ponownie odrzuca interpretacje, które wychodząc od poligenizmu, negują nieposłuszeństwo Adama u początku dziejów [M5].
Dla pełnej oceny trzeba odnotować, że dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej z 2004 r., nr 70, rozważa pojawienie się pierwszych ludzi jako jednostek lub populacji, podtrzymując działanie Boga przekraczające możliwości przyczyn naturalnych [M6]. Dokument komisji nie jest jednak encykliką ani samodzielną definicją dogmatyczną. Jego język populacyjny nie oznacza zatwierdzenia niehistorycznego upadku.
Ocena analityczna: najmocniejszym zarzutem wobec książki jest niewykazane przejście od określonego obrazu antropogenezy do usunięcia rzeczywistego pierwszego grzechu. Sama obecność słowa „populacja” nie wystarcza do oceny doktrynalnej. Analogicznie, zbiorowe znaczenie słowa adam samo nie dowodzi, że żadna realna osoba lub para nie stoi u podstaw opowiadania. To ocena siły inferencji, nie pełna egzegeza hebrajskiego tekstu.
Fiszka nie proponuje gotowego modelu uzgodnienia genetyki z monogenizmem. Nie potwierdza też niezależnie szczegółowych twierdzeń genetycznych książki. Są one tutaj wiernie zreferowane jako przesłanki autorów.
Ważne zastrzeżenie
Nie przedstawiać Humani generis 37 jako definicji genetycznego „wąskiego gardła” dwóch osobników. Nie ogłaszać, że MKT uchyliła encyklikę. Nie przedstawiać żadnego scenariusza genealogicznego jako zatwierdzonej przez Kościół odpowiedzi bez osobnego dowodu. Argument językowy wymaga specjalistycznej egzegezy.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Słowa kluczowe
poligenizm; monogenizm; antropogeneza; populacja; Humani generis 37; Paweł VI 1966; MKT 70
GW-2022-05 — Śmierć przed człowiekiem a śmierć człowieka jako następstwo grzechu
Otwórz w książce i skopiuj stały linkPrzeczytaj fragment i opracowanie
1. Czytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
„Skoro działanie doboru naturalnego oznacza wyginięcie znacznej ilości żywych organizmów, aby mogły z nich powstać wyżej zorganizowane, śmierci nie można traktować jako skutku grzechu pierworodnego. W perspektywie ewolucyjnej to właśnie śmierć była konieczna dla powstania człowieka i miała miejsce w świecie organizmów żywych na długo przed jego pojawieniem się na Ziemi. Podobnie cierpienie, które towarzysząc niewątpliwie walce o byt i śmierci przodków człowieka, nie może być uznane za następstwo grzechu pierworodnego, ale za coś uprzedniego i tak jak śmierć niezbędnego dla wyłonienia się gatunku Homo sapiens. Brak zasadności koncepcji statusu naturae lapsae zyskuje swoje kolejne potwierdzenie.”
Lokalizacja w źródle
§ 6.2.3 „Tradycyjna doktryna pod obstrzałem”, s. 164 PDF, całe wskazanie reinterpretacyjne 2.
2. Rozumiem fragment
Książka argumentuje, że śmierć i cierpienie występowały wśród organizmów przed pojawieniem się człowieka, a więc nie mogą być skutkami ludzkiego grzechu. Autorzy przypisują im ponadto funkcję warunków powstania Homo sapiens. Wniosek końcowy podważa koncepcję natury upadłej [S].
Zjawisko występujące przed pojawieniem się ludzi nie mogło w zwykłym porządku czasowej przyczynowości rozpocząć się dopiero wskutek ich późniejszego czynu. Taki argument jest istotny przeciwko tezie, że wszystkie przypadki śmierci organizmów rozpoczęły się dopiero po grzechu pierwszych ludzi. Trzeba jednak sprawdzić, czy właśnie taka teza jest konieczna dla katolickiej nauki o człowieku.
Porównanie doktrynalne: Gaudium et spes 18 podtrzymuje naukę o zachowaniu człowieka od śmierci cielesnej, gdyby nie zgrzeszył [M8]. Przedmiotem tego zdania jest człowiek i jego powołanie, nie pierwszy zgon dowolnego organizmu w dziejach biosfery. Nie jest to też redukcja śmierci do metafory duchowej.
Analiza argumentu: należy rozdzielić biologiczną śmiertelność organizmu i możliwość udzielenia osobie daru zachowania od śmierci. Przyznanie naturalnej historii śmierci nie zawiera jeszcze odpowiedzi, czy taki dar został rzeczywiście udzielony pierwszym ludziom i przez nich utracony. Dlatego z wcześniejszej śmierci zwierząt nie wynika logicznie, że śmierć człowieka w żadnym sensie nie może pozostawać następstwem upadku.
To rozróżnienie broni zakresu tezy, ale nie rozwiązuje całej trudności. Model teologiczny nadal musi określić, jak dar odnosiłby się do cielesności, środowiska i procesu antropogenezy. Sama możliwość działania Boga nie jest rekonstrukcją historii. Podobnie nie należy przedstawiać wszystkich twierdzeń książki o doborze naturalnym jako niezależnie zweryfikowanych w tej fiszce.
Zasadnicza słabość analizowanego wywodu polega na rozszerzeniu wniosku: przesłanka dotycząca wcześniejszej śmierci organizmów zostaje użyta do zakwestionowania całego statusu naturae lapsae. Taki krok wymaga dodatkowego argumentu o niemożliwości szczególnego daru dla człowieka. W cytowanym fragmencie tego argumentu nie przedstawiono.
Ważne zastrzeżenie
Rozróżnienie zakresów jest argumentem logicznym, nie nowym odkryciem biologicznym. Nie twierdzić, że wiemy, jak dar nieśmiertelności realizowałby się fizjologicznie. Nie rozstrzygać wszystkich stanowisk dotyczących kosmicznych skutków upadku na podstawie jednej fiszki.
Zaplecze redakcyjne — analiza szczegółowa
Słowa kluczowe
śmierć; cierpienie; zło naturalne; Gaudium et spes 18; upadek; nieśmiertelność; zakres argumentu