Pracownia poszukiwań
Międzynarodowa Komisja Teologiczna,1992-Aktualne problemy eschatologii
Pełny widok tekstowy rozwija wszystkie sekcje i usuwa elementy strony niepotrzebne dla AI, Speechify oraz wydruku.
- Autor / redaktor
- Międzynarodowa Komisja Teologiczna
- Tytuł
- Aktualne problemy eschatologii
- Rok
- 1992
- Identyfikator
miedzynarodowa-komisja-teologiczna1992-aktualne-problemy-eschatologii- Źródło / uwaga
- 21614
Spis treści
Wprowadzenie
Współczesne zakłopotanie w obliczu śmierci i istnienia po śmierci
1. Bez przyjęcia zmartwychwstania Chrystusa wiara chrześcijańska jest próżna (por. 1 Kor 15,14). Ponieważ zachodzi wewnętrzny związek między faktem zmartwychwstania Chrystusa i nadzieją naszego przyszłego zmartwychwstania (por. 1 Kor 15,12), Chrystus zmartwychwstały konstytuuje także podstawę naszej nadziei, która otwiera się poza granicami naszego ziemskiego życia. Rzeczywiście, Jeśli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” (1 Kor 15,19). Bez takiej nadziei nie byłoby możliwe życie chrześcijańskie.
Ten związek między mocną nadzieją życia przyszłego i możliwością odpowiedzi na wymagania życia chrześcijańskiego był jasno rozumiany już w Kościele pierwotnym. Pamiętano więc, że Apostołowie doszli do chwały przez cierpienia1; w ten sposób również ci, którzy byli prowadzeni na męczeństwo, znajdowali siłę w nadziei spotkania Chrystusa przez śmierć i w nadziei przyszłego własnego zmartwychwstania2. Święci aż do naszych czasów, kierowani tą samą nadzieją bądź na niej zbudowani, dawali życie przez męczeństwo lub ofiarowali je w służbie Chrystusowi i braciom. Składali świadectwo wiary, a inni chrześcijanie, patrząc na nich, umacniali się w swojej wędrówce ku Chrystusowi. Ta nadzieja podnosi serca chrześcijan do rzeczy niebieskich, nie oddalając ich również od wypełnienia obowiązków, które mają na tym świecie, ponieważ „oczekiwanie nowej ziemi nie osłabia, ale raczej pobudza troskę w pracy dotyczącej ziemi obecnej”3.
Świat współczesny stawia wielorakie przeszkody nadziei chrześcijańskiej. Jest więc silnie naznaczony sekularyzmem, „który opiera się na autonomicz nej wizji człowieka i świata, która pomija wymiar misterium, a nawet zaciemnia go i odrzuca. Ten immanentyzm jest redukcją integralnej wizji człowieka”4. Sekularyzacja stanowi jakby atmosferę, w której żyją liczni chrześcijanie naszych czasów. Tylko z wielką trudnością mogą oni wyzwolić się od jej wpływu. Z tego powodu nie można dziwić się, że także wśród chrześcijan pojawia się zakłopotanie odnośnie do nadziei eschatologicznej. Często z niepokojem patrzą na przyszłą śmierć; martwią się nie tylko „myślą o zbliżającym się bólu i rozpadzie ciała, lecz także, i w jeszcze większym stopniu, strachem, że wszystko kończy się na zawsze”5. W każdym okresie historii chrześcijanie byli wystawiani na pokusy wątpliwości. Jednak w naszych czasach niepokoje wielu chrześcijan wydają się wskazywać na słabość nadziei.
Jak „wiara jest porękątych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczy, których nie widzimy” (Hbr 11,1), tak będzie więc czymś odpowiednim przypomnieć z większym naciskiem prawdy wiary katolickiej, które dotyczą przyszłego przeznaczenia. Będziemy starać się wypracować ich syntezę, podkreślając w niej przede wszystkim te aspekty, które bezpośrednio mogą dać odpowiedź na współczesne niepokoje. W taki sposób wiara będzie umacniać nadzieję.
Jednak przed podjęciem tego zadania jest konieczne podkreślenie zasadniczych powodów, z których - jak się wydaje - wywodzą się dzisiejsze niepokoje. Trzeba zauważyć, że w naszych czasach wiara chrześcijan jest wystawiona nie tylko na wpływy, które należy uważać za zewnętrzne w stosunku do Kościoła, ale można także dzisiaj zauważyć istnienie pewnego „półcienia teologicznego”. Nie brakuje więc obecnie pewnych nowych interpretacji dogmatów, które wierni uważają za kwestionowanie samej Boskości Chrystusa i rzeczywistości Jego zmartwychwstania. Z takich opinii wierni nie otrzymują żadnego wsparcia dla swojej wiary, co raczej mają powód do wątpienia odnośnie do wielu innych prawd wiary. Obraz Chrystusa, który wyprowadzają z takich interpretacji, nie może umacniać ich nadziei. W dziedzinie eschatologii mają miejsce „sporne dyskusje teologiczne, które zostały rozpowszechnione w opinii publicznej. Większość wiernych nie jest w stanie uchwycić dokładnie ani przedmiotu tych dyskusji, ani ich znaczenia. Słyszą oni, że dyskutuje się na temat istnienia duszy, o tym, co oznacza jej życie po śmierci, i pytają, jaka relacja zachodzi między śmiercią chrześcijanina i powszechnym zmartwychwstaniem. Chrześcijanie są zdezorientowani, ponieważ nie odnajdują już swojego słownictwa i znanych sobie pojęć”6. Takie wątpliwości teologiczne często wywierają znaczny wpływ na katechezę i na przepowiadanie, ponieważ, kiedy naucza się doktryny, albo pojawiają się one na nowo, albo prowadzą do przemilczania prawd dotyczących eschatologii.
Ze zjawiskiem sekularyzacji jest bezpośrednio związane szeroko rozpowszechnione przekonanie, zapewne nie bez wpływu środków społecznego przekazu, że człowiek - jak wszystko, co istnieje w czasie i przestrzeni - jest tylko materią i wraz ze śmiercią całkowicie znika, a gdy pozostaje się w tym kontekście historycznym, usiłuje się doprowadzić wszystkimi możliwymi sposobami do zapomnienia o śmierci i o pytaniach, które nierozdzielnie są z nią złączone. Z drugiej strony, nadzieja jest przenikana pesymizmem dotyczącym samej dobroci natury ludzkiej, z którego bierze początek wzrost lęków i obaw. Po niezmiernym okrucieństwie, pokazanym przez ludzi w naszym wieku w czasie II wojny światowej, była szeroko rozpowszechniona nadzieja, że oni, pouczeni przez twarde doświadczenie, mogą przywrócić na nowo lepszy ład, w wolności i sprawiedliwości. Tymczasem w krótkim czasie przeżyli ciężkie rozczarowanie: „Szerzą się więc dzisiaj w świecie głód, prześladowania, niesprawiedliwość i wojna, cierpienia, terroryzm i inne różnego rodzaju formy przemocy”7. Liczni przedstawiciele narodów bogatych są wabieni „do bałwochwalczej czci dóbr materialnych (tak zwanego «kon-sumizmu»)”8 i nie troszczą się o bliźniego. Łatwo można by stwierdzić, że człowiek współczesny, w dużym stopniu będący niewolnikiem instynktów, pożądań i spragniony wyłącznie dóbr ziemskich, nie jest przeznaczony do wyższego celu.
W wyniku tego wszystkiego wielu ludzi wątpi, czy śmierć zaprowadzi ich do czegokolwiek lub do jakiegoś nowego życia. Wśród tych, którzy uważają, że istnieje jakieś życie po śmierci, wielu wyobraża je sobie jako nowe życie na ziemi przez reinkarnację, w taki sposób, że bieg naszego ziemskiego życia nie byłby jedyny. Obojętność religijna kwestionuje podstawę nadziei na życie wieczne, to znaczy zaprzecza, że jest ono oparte na Bożej obietnicy przekazanej przez Jezusa Chrystusa lub że powinno sieją oprzeć na innym zbawicielu, którego należy oczekiwać. „Półcień teologiczny” wspiera z kolei tę obojętność, o ile wprowadza wątpliwości co do prawdziwego obrazu Chrystusa, które utrudniają wielu chrześcijanom pokładanie w Nim nadziei.
2. Eschatologia jest pomijana dzisiaj milczeniem także z innych powodów, wśród których wskażemy przynajmniej jeden, jakim jest odrodzenie tendencji do przyjmowania eschatologii „wewnątrzświatowej”. Chodzi o tendencję dobrze znaną w historii teologii, która jako dziedzictwo okresu średniowiecza stanowi to, co nazywa się „dziedzictwem duchowym Joachima da Fiore”9.
Tendencja ta jest propagowana przez niektórych teologów wyzwolenia, którzy w taki sposób kładą nacisk na znaczenie budowania królestwa Bożego już w naszej historii, że zbawienie przekraczające historię wydaje się schodzić na dalszy plan. Oczywiście, teologowie ci nie negują prawdy o rzeczywisto- ści następującej po życiu ludzkim i po historii. Jednak, podobnie jak królestwo Boże jest umieszczone w społeczeństwie bezklasowym, „trzeci wiek”, w którym zostaną zrealizowane „wieczna Ewangelia” (por. Ap 14,6-7) i królestwo Ducha, jest przyjmowany w nowej formie, to znaczy w jej wersji zsekularyzowanej10.
Tak więc wprowadza się w czas historyczny pewien element eschatologiczny (eschaton), nawet jeśli nie nadaje się mu w sposób absolutny ostatecznego charakteru, ale tylko względny. Mimo to praktyka chrześcijańska kieruje się na jego realizację tak wyłącznie, że wynika z tego zawężone odczytanie Ewangelii, w której to, co dotyczy rzeczywistości absolutnie ostatecznej, jest w znacznej mierze pomijane milczeniem. W tym sensie, w takim systemie teologicznym, człowiek jest stawiany „na pozycji mesjanizmu doczesnego, będącego jednym z najbardziej radykalnych przejawów sekularyzacji królestwa Bożego i jego wchłonięcia przez immanentny charakter historii ludzkiej”11.
Nadzieja teologiczna traci pełną moc, gdy zostaje zastąpiona działalnością polityczną. Potwierdza się to, gdy odniesienie polityczne staje się „wymiarem naczelnym i wyłącznym, który prowadzi do redukcyjnego odczytywania Pisma świętego”12. Należy zaznaczyć, że nie można przyjmować takiego ujęcia eschatologii, które wprowadza zawężone odczytywanie Ewangelii, nawet jeśli nie jest przyjmowany żaden element z systemu marksistowskiego, który z trudnością można by pogodzić z chrześcijaństwem.
Wiadomo, że marksizm klasyczny uważa religię za „opium” ludu, ponieważ ona, „podnosząc człowieka do życia przyszłego i złudnego, odrywa go od budowania miasta ziemskiego”13. Takie oskarżenie jest pozbawione obiektywnej podstawy. To raczej materializm pozbawia człowieka prawdziwych motywów do budowania świata. W imię czego podejmować wysiłki, jeśli w niczym nie można pokładać nadziei po życiu ziemskim? „Jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” (Iz 22,13). Jest natomiast pewne coś przeciwnego - że „nadzieja eschatologiczna nie pomniejsza znaczenia obowiązków ziemskich, ale raczej daje nowe motywy do podjęcia ich realizacji”14.
Nie możemy jednak wykluczyć, że byli liczni chrześcijanie, którzy wiele myśląc o przyszłym świecie wybrali drogę pietyzmu, odrzucając obowiązki społeczne. Taki sposób postępowania jest nie do przyjęcia. Nie wolno także, zapomniawszy o przyszłym świecie, realizować czysto „czasowej” wersji chrześcijaństwa wżyciu osobistym i w działalności duszpasterskiej. Pojęcie wyzwolenia „integralnego”, zaproponowane przez Urząd Nauczycielski Kościoła15, zachowuje równocześnie równowagę i bogactwo różnych elementów orędzia ewangelicznego16. Dzięki tej równowadze takie pojęcie pouczą nas o prawdziwej postawie chrześcijańskiej i poprawnej działalności duszpasterskiej, o ile wskazuje, że należy odrzucić i przekroczyć fałszywe i bezużyteczne przeciwstawienia między misją duchową i służbą wobec świata17. Pojęcie to jest ponadto prawdziwym wyrazem miłości wobec braci, ponieważ szuka wyzwolenia ich w sposób absolutny z wszelkiej niewoli, a na pierwszym miejscu z niewoli serca. Jeśli chrześcijanin troszczy się o integralne wyzwolenie, w żadnym przypadku nie zamknie się w sobie samym.
3. Odpowiedź chrześcijańska na zakłopotanie współczesnego człowieka, jak również człowieka wszystkich czasów, opiera się na Chrystusie zmartwychwstałym i jest zawarta w nadziei przyszłego zmartwychwstania tych wszystkich, którzy należą do Chrystusa18. Nastąpi zmartwychwstanie na obraz zmartwychwstania samego Chrystusa: „A jak nosiliśmy obraz ziemskiego [człowieka], tak też nosić będziemy obraz [człowieka] niebieskiego” (1 Kor 15,49), to znaczy samego Chrystusa zmartwychwstałego. Nasze zmartwychwstanie będzie wydarzeniem eklezjalnym w łączności z paruzjąPana, kiedy będzie pełna liczba braci (por. Ap 6,11). W międzyczasie, bezpośrednio po śmierci, realizuje się komunia świętych z Chrystusem zmartwychwstałym, która - jeśli byłoby to konieczne - zakłada oczyszczenie eschatologiczne. Komunia z Chrystusem zmartwychwstałym, poprzedzająca nasze ostateczne zmartwychwstanie, domaga się określonej koncepcji eschatologii i ściśle chrześcijańskiego ujęcia śmierci. W Chrystusie, który zmartwychwstał, i przez Niego, rozumie się „komunię dóbr”19, istniejącą między wszystkimi członkami Kościoła, którego Chrystus zmartwychwstały jest Głową. Chrystus jest celem i kresem naszego istnienia; do Niego powinniśmy iść z pomocą Jego łaski w naszym krótkim życiu ziemskim. Poważna odpowiedzialność za tę wędrówkę może być zrozumiana w świetle nieskończonej wielkości Tego, do którego się kierujemy. Oczekujemy Chrystusa, a nie innego istnienia ziemskiego podobnego do obecnego, i On będzie wypełnieniem wszystkich naszych pragnień.
Fiszki
Do tej pozycji nie przypisano jeszcze opublikowanych fiszek.
