T2: Nicea i Konstantynopol – dogmat Trójcy
Wyznanie homousios zmieniło historię teologii: Syn został ogłoszony „współistotnym Ojcu”. Sto lat później Kościół potwierdził tę samą prawdę także wobec Ducha Świętego. Prześledźmy drogę od herezji Ariusza do symbolu nicejsko-konstantynopolitańskiego.
1. Tło sporu ariańskiego
Ariusz twierdził, że Syn jest „pierwszym ze stworzeń”. Aleksander z Aleksandrii i Atanazy dowodzili, że zbawienie wymaga, aby Syn był prawdziwym Bogiem. Spór dotyczył jednej litery: iota w słowie homoiusion. To nie był spór czysto językowy, lecz dogmatyczny: czy Jezus jest współistotny Ojcu, czy tylko podobny do Niego.
2. Sobór Nicejski I (325)
Wzięło w nim udział 318 biskupów. Zwołał go cesarz Konstantyn, który chciał zakończyć spór ariański. Symbol wiary kończy się anatemą dla tych, którzy mówią: był czas, gdy Go nie było
. Kluczowe słowo to homousios – „współistotny Ojcu”. To oznacza, że Syn nie pochodzi z zewnątrz Boga, nie jest stworzeniem, ale jest tej samej natury co Ojciec.
3. Konstantynopol I (381)
Rozszerzył wyznanie nicejskie i doprecyzował pneumatologię – czyli naukę o Duchu Świętym. Kapadoccy Ojcowie (Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu, Grzegorz z Nyssy) opracowali pojęcia ousia (istota) i hypostasis (Osoba). Duch został nazwany Prawdziwym Bogiem, który wraz z Ojcem i Synem odbiera wspólną cześć i chwałę
. To był przełom: cały Bóg jest wspólnie Ojcem, Synem i Duchem – nie w czasie, nie w stopniach, ale odwiecznie i równo.
4. Znaczenie dogmatyczne
Dogmat nicejsko-konstantynopolitański definiuje jedną ousię i trzy hypostaseis. Mówimy o Bogu, który jest jeden co do natury, ale troisty co do Osób. Każda Osoba jest w pełni Bogiem, ale nie jest drugą. Ojciec nie jest Synem, Syn nie jest Duchem – ale każdy jest Bogiem w całej pełni. Greshake podkreśla, że to nie jest arytmetyczna zagadka, tylko wyznanie wiary w Boga, który objawił się jako wspólnota i miłość.


