List z pierwszej ławki

List z pierwszej ławki

O słowie, które buduje – i o ciszy, która boli


To nie jest głos sprzeciwu. To głos zasłuchania. Z wdzięczności i z bólu. Z miłości do Eucharystii i do kapłaństwa, które nosi na sobie ciężar słowa.

Codziennie od lat przychodzę na Mszę Świętą.
Siadam w jednej z pierwszych ławek.
Modlę się.
Słucham.
I próbuję żyć z tego, co usłyszę.

Nie przychodzę dla kapłana.
Przychodzę dla Jezusa.
Ale to przecież kapłan staje przy ołtarzu in persona Christi.
To on głosi słowo.
I dlatego tak bardzo boli mnie, kiedy to słowo staje się chaotyczne, powierzchowne, pełne frazesów.

Nie piszę tego z gniewu.
Piszę z miłości.
I ze smutku.

Bo kapłan nie jest tylko jednostką –
jest też znakiem formacji, jaką przeszedł.
I kiedy słucham codziennie tych samych utartych zwrotów, powtarzanych jak mantry –
„piękna Ewangelia”, „piękne słowa”, „piękne świadectwo” –
bez treści, bez rozwinięcia, bez myśli –
to nie wiem, czy słucham jeszcze głosiciela Słowa,
czy po prostu osoby, która chce dobrze, ale nie dostała narzędzi, by głosić z mocą.

Inny z kapłanów mówi z kolei z dużą pewnością siebie.
Z dużą stanowczością.
Ale trudno uchwycić spójność w tym, co głosi.
Brakuje ciągłości, rozwinięcia, ciszy na refleksję.
To nie jest słowo, które „prowadzi za rękę”.

Wiem, że oni są dobrzy.
Modlą się, służą, chcą głosić Chrystusa.
Ale są też częścią systemu,
który może potrzebuje na nowo zapytać:
czy uczymy przyszłych kapłanów, jak mówić?
jak rozeznawać słowo?
jak głosić w taki sposób, by słowo naprawdę prowadziło jak pasterz?

Nie piszę tego jako ktoś lepszy.
Nie jestem.
Ale jestem człowiekiem ochrzczonym.
Ukończyłem studia teologiczne.
I chociaż siedzę w ławce – nie chcę być bierny.

Dlatego ten list.

Z wdzięczności za kapłanów.
Z bólu za słowo, które czasem rani zamiast uzdrawiać.
Z miłości do Eucharystii, która jest centrum mojego dnia.

Niech ten głos – może jednego z wielu – pomoże spojrzeć z troską, a nie z lękiem,
na to, czym jest głoszenie w Kościele.
I że to, czego szukają wierni, to nie show ani surowość –
tylko prawda, cisza i Jezus obecny w słowie.

Człowiek z pierwszej ławki

 

2 komentarze do “List z pierwszej ławki”

  1. Rzeczywiście czasami słowo z ambony nie jest strawą, której się oczrkuje, ale kapłan ma trudne zadanie nakarmić i tego z wyższym wykształceniem i tego z podstawowym. Pan Jezus głosił w słowach prostych.

    1. masz rację, słowa Jezusa potrafiły zaciekawić i niejednokrotnie poruszyć i tych z niskim jak i z wysokim wykształceniem. Jego słowa zdają się być PONAD podziałami, które sami wytworzylismy. Dziękuję Tobie za podzielenie się

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *