Projektowani
Nickerson, Raymond S., 1998-, Confirmation Bias: A Ubiquitous Phenomenon in Many Guises
Pełny widok tekstowy: wszystkie sekcje są rozwinięte i znajdują się w jednym dokumencie HTML.
Opis bibliograficzny
Nickerson, Raymond S., 1998 — Confirmation Bias: A Ubiquitous Phenomenon in Many Guises
Spis treści
Confirmation bias, as the term is typically used in the psychological literature, connotes the seeking or interpreting of evidence in ways that are partial to existing beliefs, expectations, or a hypothesis in hand. The author reviews evidence of such a bias in a variety of guises and gives examples of its operation in several practical contexts. Possible explanations are considered, and the question of its utility or disutility is discussed. When men wish to construct or support a theory, how they torture facts into their service! (Mackay, 1852/ 1932, p. 552)
Confirmation bias is perhaps the best known and most widely accepted notion of inferential error to come out of the literature on human reasoning. (Evans, 1989, p. 41)
If one were to attempt to identify a single problematic aspect of human reasoning that deserves attention above all others, the confirmation bias would have to be among the candidates for consideration. Many have written about this bias, and it appears to be sufficiently strong and pervasive that one is led to wonder whether the bias, by itself, might account for a significant fraction of the disputes, altercations, and misunderstandings that occur among individuals, groups, and nations.
Confirmation bias has been used in the psychological literature to refer to a variety of phenomena. Here I take the term to represent a generic concept that subsumes several more
specific ideas that connote the inappropriate bolstering of hypotheses or beliefs whose truth is in question.
Fiszki (1)
NCK_1998-1 — Gdy rozum zbiera świadków
Stały link do fiszkiCzytam autora
Fragment źródłowy w kontekście
There is an obvious difference between impartially evaluating evidence […] and building a case to justify a conclusion already drawn.
Przekład całego fragmentu
Zachodzi wyraźna różnica między bezstronnym ocenianiem dowodów […] a budowaniem argumentacji mającej uzasadnić wniosek przyjęty już wcześniej.
Lokalizacja w źródle
Raymond S. Nickerson, ‘Confirmation Bias: A Ubiquitous Phenomenon in Many Guises’, Review of General Psychology, 2.2 (1998), s. 175–220, tu s. 175, część „Deliberate Versus Spontaneous Case Building”.
Rozumiem fragment
Nickerson odróżnia dwa procesy, które z zewnątrz mogą wyglądać podobnie. W pierwszym człowiek bada dostępne informacje i pozwala, aby to dowody prowadziły go do wniosku. W drugim wniosek pojawił się wcześniej, a dalsze poszukiwanie służy już przede wszystkim jego obronie.
Najważniejszy problem polega na tym, że drugi proces nie musi być świadomym oszustwem. Człowiek może szczerze uważać, że analizuje sprawę uczciwie. Jednocześnie chętniej zauważa informacje zgodne z własnym stanowiskiem, przypisuje im większe znaczenie albo łatwiej usprawiedliwia dane, które mu przeczą.
Fiszka ustanawia podstawowe napięcie rozdziału 2. Po opadnięciu emocji rozum nie zawsze wraca jako bezstronny sędzia. Czasem wraca jako bardzo zdolny adwokat wyroku wydanego wcześniej.
Nickerson wyraźnie rozróżnia bezstronne ważenie dowodów od selektywnego budowania argumentacji. Zaznacza też, że właściwy dla błędu potwierdzenia proces może przebiegać bez świadomości osoby, która mu ulega.
Ważne zastrzeżenie
Nickerson nie twierdzi, że samo posiadanie wcześniejszych przekonań jest błędem. Nie twierdzi również, że każda obrona przyjętego stanowiska jest nieracjonalna.
Problemem jest nieuświadomiona asymetria: dowody zgodne z naszym stanowiskiem przyjmujemy łagodniej, natomiast wobec dowodów przeciwnych stosujemy ostrzejsze kryteria.
Samo stwierdzenie występowania błędu potwierdzenia nie dowodzi też, że bronione przekonanie jest fałszywe. Błąd dotyczy sposobu dochodzenia do wniosku, nie automatycznie prawdziwości lub fałszywości tego wniosku.
Pojęcia nie wolno używać do psychologicznego dyskwalifikowania rozmówcy zamiast odpowiedzi na jego argument.
Pytania i moje odpowiedzi
1. Po czym mogę rozpoznać, że rzeczywiście badam problem, a nie tylko szukam argumentów dla odpowiedzi, którą już uznałem za prawdziwą?
Jest to główne pytanie metodologiczne całego rozdziału. Sama deklaracja otwartości nie wystarcza. Potrzebne są kryteria pozwalające sprawdzić sposób poszukiwania informacji, traktowania alternatyw i reagowania na dane niewygodne.
kiedy sparafrazuję argument, najlepiej i najpewniej przed osobą, z która prowadzę dyskusję. Jeśli się nie da, to przed osobą, której opiszę cały incydent/zdarzenie i opowiem jakie chcę przedsięwziąć środki/działania. Jest to namiastka tego, co mógłbym osiągną, gdybym tylko wypowiedział się przed daną osobą jak rozumiem jej stanowisko, swoimi słowami.
To również nie gwarantuje 100% sukcesu. Może temu pomóc odegranie roli wewnątrz własnej głowy, w której zamieniamy się rolami, ja jestem ta osobą, do której chce skierować moją odpowiedź. Jeśli szczerze przyznam jej rację lub ja odbiorę, to juz dokonuję osądu, czyli będzie to znak, aby odłożyć zajmowanie się ta sprawą w czasie. Gdy staram się widzieć oczami tej osoby i słyszeć to co wydaje mi się, że ona słyszy, po czym unzma to za swoje stanowisko i wtedy własnie powiem sobie, co bym chciał usłyszeć będąc tą osoba, to - moim zdaniem - zbliżam się do rzeczywistego badania problemu.
Mam zdanie, które wydaje mi się być wielce prawdopodobnym, że jest prawdziwe. Co wtedy? Po pierwsze musiałbym je sobie głośno wypowiedzieć, tak, abym je sam usłyszał, albo relacjonując moją postawę innej osobie lub jeśli takiej nie ma, zapisać to. Gdy to usłuszę/zapiszę starać sie wymienić kilka powodów dla których moge nie mieć racji, lub poprosić rozmówcę, aby je wymienił. Jesli to nadal nie pomaga i ciągle uważam, że mam rację, to po prostu iść z tym stanowiskiem do adwersarza i wdać się z nim w dysputę, bo może coś umknęło mojej uwadze.
2. Czy potrafię opisać jedną konkretną sytuację z własnego życia, w której zbyt szybko przyjąłem określoną interpretację, a później zacząłem dobierać do niej fakty?
Odpowiedź może dostarczyć autentycznej sceny otwierającej rozdział. Najbardziej wiarygodny będzie przypadek, w którym autor nie występuje wyłącznie jako ofiara cudzego błędu, lecz sam zauważa konieczność skorygowania własnego myślenia.
Opis powinien obejmować:
– co rzeczywiście było wiadomo;
– jaki wniosek pojawił się jako pierwszy;
– dlaczego był atrakcyjny;
– jakie dane go potwierdzały;
– jaki fakt do niego nie pasował;
– czy i w jaki sposób autor zmienił zdanie.
W jednej z relacji zawodowych doszło do poważnego sporu dotyczącego jakości wykonanej pracy oraz końcowego rozliczenia. Druga strona zgłosiła zastrzeżenia, przesunęła zakończenie współpracy, a następnie zakwestionowała część należnej zapłaty. Dość szybko zacząłem podejrzewać, że nie chodzi już tylko o rzeczywiste wady lub różnicę zdań, lecz o wcześniej przyjętą strategię osiągnięcia korzyści moim kosztem.
Późniejsze wydarzenia częściowo pasowały do mojego podejrzenia. To sprawiło, że jeszcze mocniej utwierdziłem się w swojej interpretacji. Zacząłem łączyć kolejne zachowania drugiej strony w jedną spójną historię. Im więcej elementów do niej pasowało, tym bardziej byłem przekonany, że od początku prawidłowo odczytałem całą sytuację.
Dopiero później zauważyłem, że powinienem oddzielić to, co rzeczywiście zaobserwowałem, od tego, co dopowiedziałem. Mogę z dużą pewnością powiedzieć, jakie zastrzeżenia zgłoszono, jakie działania podjęto i jaki był skutek rozliczenia. Nie mogę z taką samą pewnością stwierdzić, jakie były intencje drugiej osoby, kiedy powstały ani czy wszystkie jej działania wynikały z jednego planu.
Nie oznacza to, że moja interpretacja była całkowicie błędna. Mogła być częściowo trafna. Problem polegał na tym, że stopień mojej pewności dotyczącej cudzych motywów był większy niż zakres posiadanych przeze mnie danych. Późniejsze częściowe potwierdzenie podejrzeń mogło dodatkowo wywołać efekt: „Od początku wiedziałem, jak jest”, chociaż w rzeczywistości nie wszystkie elementy tej historii zostały wykazane.
Ta sytuacja nauczyła mnie, że błąd potwierdzenia nie zawsze prowadzi do całkowicie fałszywego wniosku. Czasem zaczyna się od poprawnego zauważenia części faktów, a następnie polega na zbyt szybkim połączeniu ich w jednolitą opowieść. Fakty mogą być prawdziwe, podczas gdy przypisana im interpretacja pozostaje jedną z kilku możliwych.
Weśmy inną sytuację:
Otrzymałem kiedyś negatywną opinię dotyczącą przygotowanej przeze mnie publikacji. Była to dla mnie sprawa ważna nie tylko intelektualnie. W tekst włożyłem dużo pracy, emocji i własnych przekonań. Pierwszą reakcją było rozczarowanie. Później pojawiło się oburzenie oraz potrzeba szybkiego wykazania, że ocena recenzenta była zbyt kategoryczna.
Wkrótce zacząłem interpretować opinię w ten sposób, że oczekuje się ode mnie przyjęcia stanowiska, z którym sam się nie zgadzam. Zacząłem szukać dokumentów, wypowiedzi i argumentów potwierdzających, że istnieje szerszy zakres dopuszczalnych stanowisk, niż wynikałoby to z otrzymanej oceny. Samo poszukiwanie źródeł było potrzebne. Dostrzegłem jednak, że kierunek tej kwerendy został wyznaczony przez moją pierwszą emocjonalną reakcję.
Z czasem zrozumiałem, że muszę rozdzielić co najmniej trzy rzeczy. Pierwszą jest dosłowna treść opinii. Drugą stanowią konsekwencje, które sam z niej wyprowadzam. Trzecią są intencje, które przypisuję jej autorowi. Treść dokumentu można sprawdzić. Wyprowadzone z niej konsekwencje trzeba uzasadnić. Domniemane intencje recenzenta pozostają natomiast hipotezą, dopóki nie zostaną przez niego wyraźnie potwierdzone.
Mogę więc nie zgadzać się z oceną, analizować jej podstawy i przygotowywać odpowiedź. Powinienem jednak uważać, aby nie przedstawiać własnego odczytania stanowiska recenzenta jako jego dosłownej wypowiedzi. Krytyka mojego dzieła łatwo uruchamia obronę nie tylko argumentów, lecz także własnej tożsamości. W takim momencie rozum potrafi bardzo sprawnie wyszukiwać materiały potrzebne do obrony, a znacznie mniej chętnie zauważać te elementy krytyki, które mogą być trafne.
To doświadczenie pokazało mi również, że emocjonalna reakcja nie musi unieważniać mojego stanowiska. Informuje jednak, że przed wydaniem ostatecznego sądu potrzebuję czasu, dokładnej lektury dokumentu oraz próby sformułowania jego najmocniejszego możliwego sensu. Dopiero później powinienem budować odpowiedź.
3. Jak rozumiem zadanie apologety: czy ma on jedynie bronić przyjętego stanowiska, czy również badać jakość własnych argumentów i odrzucać te, które okazują się słabe?
Apologeta z definicji nie jest światopoglądowo neutralny. Nie wynika z tego jednak zgoda na jednostronne obchodzenie się z dowodami. Rozdział powinien ustalić granicę pomiędzy uczciwą obroną przekonania a budowaniem sprawy dla wniosku, który nie może już zostać poddany korekcie.
Kiedy sprawa dotyczy mojej pracy, przekonań albo poczucia sprawiedliwości, łatwo przechodzę od faktów do przypisywania innym określonych zamiarów. Dlatego chcę stosować prostą procedurę. Najpierw zapisuję, co dokładnie zaobserwowałem lub przeczytałem. Następnie oddzielnie zapisuję własną interpretację. Później próbuję wskazać co najmniej jedno inne wyjaśnienie tych samych faktów.
Pomocne jest również postawienie sobie pytania: „Co musiałoby się wydarzyć, abym uznał, że moja obecna interpretacja jest błędna albo przynajmniej zbyt daleko idąca?”. Jeżeli nie potrafię wskazać żadnej takiej informacji, istnieje ryzyko, że moje stanowisko zostało zabezpieczone przed możliwością korekty.
Nie wystarczy jednak samodzielnie wymyślić argument przeciwko sobie. Mogę nieświadomie wybrać jego najsłabszą wersję. Dlatego w ważnych sprawach potrzebuję rozmowy z osobą, która rzeczywiście zna stanowisko przeciwne i potrafi wskazać elementy pominięte w mojej analizie. Jej zadaniem nie jest zmusić mnie do zmiany poglądów. Ma pomóc mi sprawdzić, czy bronię tego, co rzeczywiście wynika z faktów, czy jedynie historii, którą zdążyłem już z tych faktów ułożyć.
4. Czy potrafię wskazać taki fakt albo argument, który naprawdę mógłby osłabić jedno z moich ważnych przekonań?
Jeżeli nie można wskazać żadnej możliwej informacji, która wpłynęłaby na stopień pewności autora, istnieje ryzyko, że stanowisko nie jest już badane, lecz jedynie chronione. Pytanie nie wymaga porzucenia wiary. Wymaga rozróżnienia pomiędzy prawdą wiary, stanowiskiem filozoficznym, modelem teologicznym oraz hipotezą dotyczącą świata przyrody.
W sporach dotyczących początków świata i życia szczególnie łatwo pomylić możliwość metafizyczną z wnioskiem historycznym. Mogę uważać, że Bóg jako wszechmogący był zdolny stworzyć rzeczywistość w dowolny sposób, także w stanie dojrzałym. Z samego stwierdzenia, że Bóg mógł coś uczynić, nie wynika jednak jeszcze, że właśnie tak uczynił.
Dlatego powinienem oddzielać dwa pytania. Pierwsze brzmi: „Co jest możliwe dla Boga?”. Drugie: „Co na podstawie dostępnych danych możemy powiedzieć o rzeczywistym przebiegu historii stworzenia?”. Odpowiedź teologiczna dotycząca Bożej wszechmocy nie zastępuje analizy danych przyrodniczych. Z kolei metoda nauk przyrodniczych nie rozstrzyga sama z siebie całego pytania o Stwórcę i sens stworzenia.
W tym obszarze błąd potwierdzenia może działać po obu stronach. Osoba wierząca może wybierać wyłącznie dane zgodne z preferowaną interpretacją religijną. Zwolennik naturalizmu może natomiast z góry odrzucać możliwość, że dane mają również znaczenie filozoficzne lub metafizyczne. Świadomość tego mechanizmu nie rozstrzyga sporu, ale wymaga ode mnie bardziej symetrycznego traktowania argumentów.
Moje stanowisko
Moje stanowisko i uzasadnienie
Uważam, że dojrzałe poznanie nie wymaga braku przekonań. Wymaga gotowości do poddania ich realnej próbie. Mogę być apologetą i jawnie bronić chrześcijańskiego obrazu świata, ale nie wolno mi z tego powodu stosować łagodniejszych kryteriów wobec argumentów własnej strony. Moja lojalność powinna dotyczyć prawdy, a nie całego zgromadzonego przeze mnie arsenału apologetycznego.
Za minimalną procedurę uczciwości poznawczej uznaję:
wypowiedzenie lub zapisanie własnej tezy;
oddzielenie obserwowalnych faktów od interpretacji i przypisywanych motywów;
przedstawienie stanowiska przeciwnego tak, aby jego zwolennik mógł rozpoznać w tej parafrazie własny pogląd;
wskazanie informacji, która rzeczywiście obniżyłaby mój stopień pewności;
konfrontację z kompetentnym oponentem oraz odroczenie ostatecznej odpowiedzi, gdy emocje są nadal silne.
Nie oczekuję, że ta procedura uczyni mnie neutralnym. Może jednak pomóc mi dostrzec moment, w którym przestaję badać rzeczywistość i zaczynam jedynie zbierać świadków na rzecz wcześniej wydanego wyroku.
Co pozostawiam otwarte
Pozostawiam otwarte pytanie, czy proponowane przeze mnie metody rzeczywiście wystarczą do osłabienia błędu potwierdzenia. Mogę przecież błędnie sparafrazować stanowisko przeciwnika, wybrać słabe kontrargumenty przeciwko sobie albo skonsultować się z osobą, która nie będzie potrafiła wystawić mojego poglądu na poważną próbę.
Otwarte pozostaje również to, jak dokładnie oddzielić wytrwałość od dogmatycznego zamknięcia. Brak radykalnych zmian stanowiska nie musi świadczyć o stagnacji. Rozwój może polegać na ciągłym doprecyzowywaniu pojęć, ograniczaniu zakresu tez i odrzucaniu argumentów słabych. Musi jednak istnieć jakaś możliwa informacja, która obniżyłaby mój stopień pewności. W przeciwnym razie stanowisko nie jest już badane.
Nie rozstrzygam obecnie kwestii wieku Ziemi ani możliwości stworzenia świata od początku posiadającego cechy dojrzałości czy długiej historii. Sama wszechmoc Boga wskazuje, co Bóg może uczynić, ale nie mówi jeszcze, co rzeczywiście uczynił. Hipoteza ta wymaga osobnego zbadania na poziomie naukowym, filozoficznym i teologicznym. Należy również zapytać o relację takiego ujęcia do Bożej prawdomówności oraz do statusu poznawczego śladów obserwowanych w przyrodzie. Fiszka psychologiczna Nickersona nie może rozstrzygnąć tych zagadnień.
Otwarte pozostaje także, jak przedstawić własne doświadczenie odmowy imprimatur. Potrafię obserwować następujące po sobie emocje: rozczarowanie, oburzenie i potrzebę natychmiastowego podzielenia się własnym odczytaniem sytuacji. Nadal muszę jednak oddzielić to, co rzeczywiście napisano w opinii, od mojego wniosku dotyczącego jej konsekwencji.
Zaplecze redakcyjne
Jak wykorzystać w tekście
Fiszka powinna znaleźć się na początku zasadniczego wywodu rozdziału 2, bezpośrednio po autentycznej scenie z życia autora. Najpierw czytelnik zobaczy człowieka, który szybko przyjął określoną wersję zdarzeń. Dopiero później pozna nazwę mechanizmu.
Cytat umożliwia przejście od rozdziału 1 do rozdziału 2: emocje mogą wydać wyrok, a rozum może następnie zacząć zbierać świadków na jego poparcie.
Nie należy rozpoczynać rozdziału od definicji błędu potwierdzenia. Pojęcie powinno pojawić się dopiero po scenie i rozdzieleniu obserwacji od interpretacji.
Słowa kluczowe
błąd potwierdzenia, confirmation bias, selekcja dowodów, interpretacja danych, bezstronność, wcześniejsze przekonania, budowanie argumentacji, uczciwość poznawcza
Teza autora
Istnieje zasadnicza różnica między ocenianiem materiału dowodowego w celu ustalenia, jaki wniosek najlepiej z niego wynika, a selektywnym wykorzystywaniem dowodów w celu uzasadnienia wniosku przyjętego wcześniej.
Błąd potwierdzenia najczęściej przyjmuje tę drugą postać, lecz nie musi być świadomym działaniem. Człowiek może bez złej woli selektywnie zdobywać, ważyć i wykorzystywać informacje w sposób sprzyjający własnemu stanowisku.
Tok rozumowania autora
Bezstronna ocena wymaga poszukiwania informacji przemawiających za różnymi możliwymi odpowiedziami.
Budowanie obrony wcześniej przyjętego wniosku polega na selektywnym gromadzeniu dowodów albo przypisywaniu większej wagi dowodom zgodnym z tym wnioskiem.
Selektywność może być świadoma, jak w pracy adwokata lub uczestnika debaty.
Może być również nieświadoma. Człowiek nie musi wiedzieć, że dopasowuje ocenę faktów do wcześniejszego przekonania.
W psychologii określenie „błąd potwierdzenia” odnosi się przede wszystkim do tej mniej jawnej, nieuświadomionej selektywności.
Wniosek: człowiek może uważać się za bezstronnego badacza, podczas gdy faktycznie wzmacnia przede wszystkim stanowisko, które już przyjął.
Założenie, że człowiek może budować jednostronną argumentację bez zamiaru zniekształcania dowodów i bez świadomości własnej selektywności, jest dla koncepcji Nickersona podstawowe.
Założenia jawne i ukryte
Dowody mogą w różnym stopniu wspierać konkurencyjne hipotezy.
Możliwe jest przynajmniej względnie bezstronne porównywanie argumentów, nawet jeżeli pełna neutralność człowieka pozostaje trudna do osiągnięcia.
Osoba oceniająca dowody nie ma pełnego wglądu we własne procesy poznawcze.
Wcześniejsze przekonania wpływają zarówno na poszukiwanie informacji, jak i na ocenę ich wartości.
Uczciwe poznanie wymaga uwzględniania nie tylko danych wspierających daną hipotezę, lecz również danych przemawiających przeciwko niej.
Racjonalność ma wymiar normatywny: nie każdy faktycznie stosowany sposób rozumowania jest równie dobry.
Pojęcia wymagające doprecyzowania
bezstronność; dowód; dane; hipoteza; wniosek; wcześniejsze przekonanie; selektywność świadoma; selektywność nieświadoma; błąd potwierdzenia; interpretacja; siła dowodu
Kontekst i życzliwa interpretacja
Artykuł Nickersona jest obszernym opracowaniem przeglądowym. Cytowany fragment znajduje się na początku tekstu i pełni funkcję rozróżnienia pojęciowego. Autor nie przedstawia tu jeszcze wyników jednego konkretnego eksperymentu. Ustala, co będzie rozumiał przez błąd potwierdzenia w dalszej części artykułu.
Najsilniejsza życzliwa interpretacja stanowiska brzmi: Nickerson nie oskarża ludzi o powszechne kłamstwo ani nie twierdzi, że człowiek dowolnie tworzy sobie rzeczywistość. Pokazuje natomiast, że szczere przekonanie o własnej bezstronności nie stanowi jeszcze dowodu bezstronności. Dlatego ocena jakości rozumowania wymaga zbadania, jak poszukiwano informacji, jakie alternatywy rozważono i jak potraktowano materiał przeciwny.
Znaczenie dla problemu badawczego
Cytat dostarcza podstawowego rozróżnienia dla rozdziału „Fakty, interpretacje i filtry”. Pozwala odróżnić poznanie nastawione na ustalenie prawdy od poznania nastawionego na obronę posiadanego stanowiska.
W kontekście całej książki rozróżnienie musi zostać zastosowane symetrycznie. Dotyczy ono zarówno ateisty, ewolucjonisty czy krytyka religii, jak i człowieka wierzącego, apologety oraz samego autora książki.
Fiszka przygotowuje również późniejsze pytanie: w jaki sposób autor może jawnie posiadać określone stanowisko, a równocześnie uczciwie porównywać konkurencyjne wyjaśnienia?
Co przyjmuję jako trafne
Przyjmuję za trafne rozróżnienie Nickersona między badaniem danych a budowaniem sprawy dla wniosku przyjętego wcześniej. Szczególnie ważne jest dla mnie to, że drugi proces nie musi być kłamstwem ani świadomą manipulacją. Człowiek może z pełnym przekonaniem mówić prawdę tak, jak ją widzi, a mimo to wybierać łagodniejsze kryteria dla informacji zgodnych z jego stanowiskiem i ostrzejsze dla informacji przeciwnych.
Przyjmuję również, że samo posiadanie argumentów nie dowodzi jeszcze jakości rozumowania. Rozum może pracować bardzo sprawnie jako adwokat: wyszukiwać szczegóły, budować spójną narrację i odpierać zastrzeżenia. To jednak nie rozstrzyga, czy wcześniej uczciwie rozważono konkurencyjne wyjaśnienia.
Za trafną uważam potrzebę zewnętrznego sprawdzania własnego myślenia. Parafraza, odwrócenie ról, głośne wypowiedzenie tezy, zapisanie jej i rozmowa z rzeczywistym oponentem są dla mnie sposobami osłabiania nieświadomej selektywności. Nie gwarantują bezstronności, ale utrudniają bezwiedne zamknięcie się we własnej interpretacji.
Przyjmuję też, że apologeta nie traci prawa do posiadania przekonań. Jego zadaniem jest obrona stanowiska, które uważa za prawdziwe. Ta obrona wymaga jednak nieustannego badania jakości używanych argumentów. Wierność prawdzie nie może oznaczać wierności każdemu argumentowi, który kiedyś służył jej obronie.
Co uważam za niewykazane
Nie przyjmuję, że samo wcześniejsze posiadanie poglądu czyni późniejsze rozumowanie nieracjonalnym. Człowiek zawsze rozpoczyna poznanie z pewnym zasobem przekonań, doświadczeń i przyjętych kategorii. Problem pojawia się wtedy, gdy stanowisko zostaje zabezpieczone przed możliwością korekty albo gdy wobec stron sporu stosuje się odmienne kryteria dowodowe.
Nie przyjmuję również, że wykazanie u kogoś błędu potwierdzenia dowodzi fałszywości jego poglądu. Można dojść wadliwą drogą do prawdziwego wniosku. Można też rozumować bardzo starannie i mimo to się pomylić. Błąd potwierdzenia dotyczy sposobu obchodzenia się z materiałem dowodowym, a nie automatycznie wartości logicznej końcowej tezy.
Odrzucam używanie nazwy błędu poznawczego jako sposobu dyskwalifikowania rozmówcy. Zdanie: „wierzysz w to tylko dlatego, że ulegasz błędowi potwierdzenia” nie zastępuje odpowiedzi na jego argument. Ta sama diagnoza powinna zostać zastosowana również do mnie, do mojego środowiska i do autorów, których poglądy są mi bliskie.
Nie uważam też, że stanowisko należy odrzucić wyłącznie dlatego, że bywa określane jako skrajne. Skrajność może uzasadniać szczególnie dokładną kontrolę przesłanek, lecz sama etykieta nie rozstrzyga prawdziwości tezy. Prawda nie musi leżeć pośrodku dostępnych stanowisk ani stanowić ich politycznego kompromisu.
Najsilniejszy kontrargument
Moja metoda może dawać jedynie poczucie bezstronności. To nadal ja wybieram sposób parafrazowania przeciwnika, argumenty przeciwko sobie, rozmówcę i moment zakończenia analizy. Mogę stworzyć bardzo przekonującą inscenizację samokrytycyzmu, która w praktyce nie zagrozi żadnemu z moich ważnych przekonań.
W historii z inwestorką późniejsze częściowe potwierdzenie podejrzenia może skłaniać mnie do uznania, że trafnie rozpoznałem wszystkie jej zamiary. Fakty pozwalają stwierdzić, że zgłoszono określone zastrzeżenia, przesunięto odbiór, wystąpił wyciek, potrącono część płatności i nie odpowiedziano na prośbę o dopłatę. Nie pozwalają natomiast z taką samą pewnością orzec, dlaczego inwestorka myła okna, dlaczego nie zatrudniła specjalistów, czego pragnęła ani czy od początku realizowała przygotowany plan. W tym miejscu interpretacja została przedstawiona prawie jak obserwacja.
Podobne niebezpieczeństwo dotyczy odmowy imprimatur. Mogę poprawnie zauważyć własne emocje, a zaraz potem zbyt szybko uznać własną interpretację intencji i oczekiwań Cenzora za treść samego dokumentu. Wtedy świadomość emocji nie chroni mnie jeszcze przed błędem potwierdzenia. Rozum może spokojnie kontynuować obronę wyroku wydanego pod ich wpływem.
Odpowiedź na kontrargument
Przyjmuję ten kontrargument jako poważny. Dlatego nie chcę opierać kontroli własnego myślenia wyłącznie na introspekcji. Potrzebuję zapisu, który można sprawdzić również z zewnątrz.
W opisie spornego zdarzenia będę rozdzielał co najmniej cztery kategorie:
co zaobserwowano;
co zostało powiedziane lub napisane;
jaki wniosek z tego wyprowadziłem;
jakie inne wyjaśnienia pozostają możliwe.
Nie będę traktował późniejszego częściowego potwierdzenia jako dowodu, że wszystkie wcześniejsze domysły były trafne. Jeżeli kilka faktów pasuje do mojej hipotezy, zapytam również, czy pasują one do jakiejś hipotezy konkurencyjnej.
W apologetyce zobowiązuję się odrzucać argument słaby również wtedy, gdy wspiera wniosek, który uważam za prawdziwy. Usunięcie złego uzasadnienia nie osłabia prawdy. Może ją oczyścić z czegoś, co wcześniej jedynie pozornie ją chroniło.
Możliwa nowa teza / wkład własny
Zaangażowanie światopoglądowe apologety nie zwalnia go z symetrycznego traktowania dowodów. Apologeta nie musi udawać człowieka pozbawionego przekonań. Powinien jednak stale odróżniać prawdę, której broni, od argumentów, którymi aktualnie się posługuje. Pierwsza może być dla niego trwałym punktem odniesienia. Drugie podlegają ocenie, korekcie, doprecyzowaniu, a niekiedy odrzuceniu.
Rozwój stanowiska nie musi polegać na częstych zmianach o sto osiemdziesiąt stopni. Może dokonywać się poprzez coraz dokładniejsze określanie zakresu tez, rozpoznawanie ich granic, odrzucanie uproszczeń oraz lepsze rozumienie racji strony przeciwnej. Warunkiem rzeczywistego rozwoju jest jednak istnienie informacji, która mogłaby obniżyć mój stopień pewności. Jeżeli nic nie może wpłynąć na moje stanowisko, nie jest ono już przedmiotem badania.
Najbardziej praktycznym zabezpieczeniem przed błędem potwierdzenia może być procedura dialogiczna: głośne wypowiedzenie tezy, życzliwa parafraza przeciwnika, wskazanie alternatywnych wyjaśnień, nazwanie możliwego falsyfikatora i rozmowa z kompetentnym adwersarzem. Nie usuwa ona stronniczości, ale czyni ją bardziej widoczną.
Dalsza kwerenda
Zestawić Nickersona ze Stanovichem.
Sprawdzić, w jaki sposób błąd potwierdzenia łączy się z myside bias oraz dlaczego wysoki poziom inteligencji nie musi chronić przed stronniczym ocenianiem argumentów.
Zestawić diagnozę z pozytywnym modelem AOT.
Wykorzystać Harana, Ritov i Mellers do pokazania, że aktywnie otwarte myślenie wiąże się z dłuższym poszukiwaniem informacji i większą gotowością uwzględniania alternatyw.
Połączyć problem z inferencją do najlepszego wyjaśnienia.
Lipton będzie potrzebny, aby rozdział nie skończył się tylko ostrzeżeniem przed błędem. Czytelnik powinien otrzymać pozytywną metodę porównywania kilku konkurencyjnych interpretacji.
Opracować pięć pytań kontrolnych przed wydaniem sądu:
Co wiem bezpośrednio?
Co dopowiedziałem?
Jakie inne wyjaśnienie pasuje do tych samych danych?
Co obniżyłoby moją pewność?
Kto kompetentny mógłby zakwestionować mój wniosek?
Przeredagować historię odbioru domu.
Utworzyć dwie kolumny: „fakty” i „interpretacje”. Usunąć dane pozwalające rozpoznać osobę. Nie przedstawiać przypuszczalnych motywów jako ustalonych faktów. Nie wyprowadzać z jednego przypadku wniosku, że niemal każda budowa kończy się próbą uniknięcia zapłaty.
Osobno opracować doświadczenie odmowy imprimatur.
Ta scena może być bardzo wartościowa, ponieważ pokazuje autora obserwującego własne emocje. Trzeba jednak zachować dokładne rozróżnienie między tekstem opinii a jego osobistą interpretacją.
Wyłączyć kwestię wieku Ziemi do osobnej fiszki.
Potrzebne będzie źródło teologiczne dotyczące wszechmocy i prawdomówności Boga oraz niezależne źródła dotyczące statusu danych o wieku Ziemi. Nickerson dostarcza narzędzia kontroli rozumowania, ale nie rozstrzyga tego sporu.
Roboczy akapit
Najłatwiej rozpoznać błąd potwierdzenia u człowieka siedzącego naprzeciwko. U siebie widzę zwykle coś znacznie szlachetniejszego: konsekwencję, wytrwałość i obronę prawdy. Kłopot zaczyna się chwilę wcześniej, kiedy z kilku faktów buduję pierwszą wersję wydarzeń. Od tego momentu rozum nie przestaje działać. Czasem działa wręcz znakomicie, tylko dostaje inną rolę. Zamiast sędziego staje się adwokatem. Zbiera świadków, podważa zeznania strony przeciwnej i z ulgą przyjmuje każdy szczegół pasujący do aktu oskarżenia.
Dlatego przed ważną odpowiedzią próbuję wypowiedzieć własną tezę na głos. Potem przedstawiam stanowisko drugiej strony tak, aby mogła powiedzieć: „Tak, właśnie o to mi chodzi”. Następnie szukam informacji, które naprawdę mogłyby obniżyć moją pewność. Nie pytam wyłącznie: „Co potwierdza moje zdanie?”. Pytam także: „Co jeszcze mogłoby wyjaśnić te same fakty?” oraz „Co musiałoby się wydarzyć, abym uznał, że się pomyliłem?”.
To nie daje mi gwarancji bezstronności. Mogę źle zrozumieć przeciwnika albo wybrać przeciwko sobie łatwe argumenty. Dlatego ostatnim etapem powinna być rozmowa z kimś, kto rzeczywiście zna drugą stronę sporu. Przekonanie, którego nie wolno doprecyzować, oczyścić ze słabych uzasadnień ani wystawić na próbę, powoli przestaje być stanowiskiem. Zaczyna przypominać schron. A ze schronu można długo prowadzić ogień, tylko coraz trudniej zobaczyć, jak naprawdę wygląda świat na zewnątrz.
Dodatkowe notatki o powiązaniach
Miejsce w książce:
Część I — „Uczciwy umysł” / „Czysta tablica”
rozdział 2 — „Fakty, interpretacje i filtry”
początek głównego wywodu, bezpośrednio po scenie z życia
przejście z rozdziału 1: emocja może wydać pierwszy wyrok, a rozum później zebrać świadków na jego poparcie
Powiązane materiały:
NCK_1998-1 — błąd potwierdzenia i nieświadome budowanie sprawy
R2–2 — obserwacja, fakt, dane i interpretacja
R2–3 — pochopna spójna opowieść
R2–4 — myside bias i inteligencja
R2–5 — aktywnie otwarte myślenie
R2–6 — inferencja do najlepszego wyjaśnienia
Nickerson
Kahneman
Stanovich, West i Toplak
Haran, Ritov i Mellers
Lipton
pomocniczo: Ury oraz Miller i Rollnick — parafraza, słuchanie i sprawdzanie rozumienia stanowiska drugiej strony
Metadane pytania 1
Typ: self_critique · Status: open · Znaczenie: key
Potrzebne źródła:
Nickerson; Haran, Ritov i Mellers; później Lipton.
Metadane pytania 2
Typ: self_critique · Status: open · Znaczenie: key
Metadane pytania 3
Typ: methodological · Status: open · Znaczenie: key
Potrzebne źródła:
Nickerson; Haran, Ritov i Mellers; później źródła dotyczące metody apologetycznej, o ile okażą się potrzebne.
Metadane pytania 4
Typ: predictive · Status: open · Znaczenie: important
Potrzebne źródła:
Haran, Ritov i Mellers; Stanovich; później Lipton.
Status mojego stanowiska
working
Stopień pewności
high